o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze

koffie w przemyśleniach

niedziela, 17 marca 2019

Powiem wam, że tyle się dzieje - w tym końcowym etapie działania tego bloga, tym większy żal tego że kasują. Niemniej osobiście nie mam nawet odwagi komentować wszystkiego co wokół nas, ale padają piękne i rozsądne słowa. Ludzie mają potrzebę wyrażenia swojej opinii i ja, pod poniższą podpisuję się całym sercem. Dlatego nie oddam głosu na żadne śmieszne Koalicje, na żadne układy dziadowskie! Maska opadła!

Mike Urbaniak cały cytat:

Drogie osoby LGBT+, chciałbym was serdecznie zachęcić do głosowania na Koalicję Obywatelską/Europejską, która – jak sama nazwa wskazuje – jest obywatelska i europejska pod każdym względem. Szczególnie w sprawach LGBT+ nie będzie zmarnowanym głosem, o czym mogliśmy się przekonać tak niedawno, kiedy to stołeczny prezydent podpisał słynną już Deklarację LGBT+, a następnie udzielił wywiadu, w którym zapewniał ludzkość, że fundamentem jego publicznej służby jest pomoc osobom słabszym i wykluczonym. Co prawda kilka dni później przywołał do porządku swojego zastępcę, który się ośmielił powiedzieć, że równość to także równość małżeńska z prawem do adoptowania dzieci, ale kto by się przejmował takimi głupotami (bezdenną głupotę takich nieodpowiedzialnych wypowiedzi wyjaśnią wam zapewne niebawem redaktorzy Lis i Baczyński). „Poleciłem wiceprezydentowi Rabiejowi zajęcie się wyłącznie zadaniami, które mu wyznaczyłem” – powiedział Trzaskowski. Mówiąc krótko, wielce wielmożny jaśnie pan zabronił osobie homoseksualnej wypowiadania się w fundamentalnej dla osoby homoseksualnej kwestii, jaką jest równouprawnienie. To polecenie w tłumaczeniu z polskiego na nasze brzmi: „Zamknij mordę pedale i zajmij się reprywatyzacją, do której cię wyznaczyłem”. Ale nie przejmujmy się tym. Co to, to nie. To są takie tam nieważne, niszowe zupełnie niuanse. To z kolei wytłumaczy wam na pewno w kolejnym tekście redaktor Władyka i pani redaktor Wielowieyska o poranku. Polska jest zagrożona, ład konstytucyjny zaburzony, demokracja w potrzebie, a wy tu – szanowni geje, lesbijki i inne transy – ciągle, kurwa, o tych waszych pederastycznych postulatach jęczycie. Ile można? No, ile? Polecam wam zatem, tak jak polecił Rabiejowi Trzaskowski, zaprzestać natychmiast sabotażu Rzeczpospolitej i konieczne na Koalicję Obywatelską/Europejską głosowanie. Tam są prawdziwi Obywatele i Europejczycy, którzy wasze życie na lepsze odmienią. Mieszkańcy Kujaw głosować mogą na znanego adwokata spraw LGBT+ Radka Sikorskiego, warszawiacy dostali wspaniałego Włodzimierza Cimoszewicza (kto by dzisiaj pamiętał, że Cimoszewicz – będąc marszałkiem Sejmu – zablokował uchwalenie ustawy o związkach partnerskich), osoby LGBT+ Ziemi Świętokrzyskiej głosować powinny niechybnie na Jarosława Kalinowskiego (PSL jest gwarantem zmiany sytuacji osób LGBT!). A w Wielkopolsce to już prawdziwa gratka dla tęczowej społeczności: można wybierać między Ewą Kopacz (która twierdziła jeszcze niedawno, że geje i lesbijki nie powinni zajmować funkcji publicznych), a towarzyszem Leszkiem Millerem (najprawdziwszym lewicowcem, uważającym, że normalna rodzina to chłopak i dziewczyna). Tak że, drogie osoby LGBT+, ruszajcie wiosną do urn! Zmieniajcie Polskę i zmieniajcie Europę z Leszkiem Millerem, Jarosławem Kalinowskim i resztą ich kompanów, którzy są, co tu dużo mówić, prawdziwym powiewem świeżości i obietnicą lepszego jutra. A waszymi sprawami przyjdzie się zająć za kolejnych trzydzieści lat, bo te trzydzieści, które minęły od '89 roku to nadal za mało. Będziecie co prawda do końca życia obywatelami i obywatelkami drugiej kategorii (zawsze są sprawy ważniejsze od waszych), ale za to z przywróconym ładem konstytucyjnym we wspólnej Europie!

czwartek, 07 marca 2019

4 marca 2012

5 stycznia 2009

4 stycznia 2018

2 sierpnia 2014

17 grudnia 2012

19 czerwca 2017

27 lipca 2014

14 października 2014

4 grudnia 2013

16 sierpnia 2018

19 lutego 2010

14 lipca 2017

25 kwietnia 2013

8 lutego 2017

30 grudnia 2008

Wszedłem dziś na statystyki bloxa i zobaczyłem coś niebywałego – odwiedziły mnie wszystkie blogi, które mam na liście – które kiedyś czytałem i do których wracam czasem, wszystkie za wyjątkiem tych skasowanych przez ich właścicieli. W statystykach było masę innych dziwacznych wejść i pomyślałem, że tak pewnie wygląda koniec. To konwulsje bloxa, to wymioty których treścią jest krew z jakiegoś wrzodu, który pękł na dobre. Spojrzałem na daty ostatnich wpisów blogerów, których czytałem i poczułem się jakbym był na cmentarzu – ostatnia data wpisu, jak tabliczka grobowa z datą ostatniego oddechu. Przeglądam te blogi gorączkowo – łaknę sobie przypomnieć kto z kim spał, kto kogo poznał, kto co przeczytał, kto czego doświadczył w 2006 czy 2009 roku. Jakby to miało znaczenie, miało w tamtej chwili miało! Byliśmy wszyscy o tyle lat młodsi, o tyle lat bardziej niewinni, o tyle piękniejsi. Za chwilę, ta niby nie potrzebna nikomu pamięć, całkowicie się zdematerializuje – wzór zostanie rozwiązany, ciąg cyfr przerwany i pojawi się biała strona Error. Jak niejeden stary cmentarz w niejednym z naszych miast – po latach zrównany został z ziemią, pod nowo budowane bloki – pamięć wymazana, epoka zapomniana! Tak wiem, że to skrajna megalomania takie porównania – a jednak pamięć ludzka nie zna chyba żadnego wartościowania? Jest albo jej nie ma!     

poniedziałek, 25 lutego 2019

W ostatnich latach jakoś tak mi nie specjalnie wychodziły ogromne wpisy rocznicowe. 7, 8, 9 i 10 lat – co szmat czasu. A dziś stuknęła mi jedenastka. 11 lat, jakże to przytłaczająca liczba. Siedzę tu taki kawał swojego życia i wyrzucam słowa w eter wielkiej niewiadomej – oceanu, na którym pewnie przez lata nie spotkaliby się rozbitkowie z jednego statku – których wiry morskie pognały w nieznanych kierunkach tuż po katastrofie.

11 lat to sprawia, że czuje się pokorę i lekkie zawstydzenie – nie dumę. Dumnym można być dzieci, z pomnożenia majątku, ze zdobycia upragnionego celu. Ale z pisania swoich żali na forum całego Świata? No nie wiem, chyba jednak nie czyni to mnie lepszym ani nie napełnia niczym specjalnym…

Początek nowej dekady to być może też dobry czas do zastanowienia się nad życiem, nad tym, co minione i co przede mną. Być może to czas na jakieś zmiany, jeszcze niesprecyzowane – nie mam pojęcia. Wiem tylko, że dziś nie ma miejsca na jakikolwiek ton wyższości, ani mentorskie paplaniny – które mi się zdarzały. Bardziej wydaje mi się, że jestem ostatnim pasażerem statku kosmicznego – na którym (z powodów nieokreślonych) wymarli już wszyscy inni członkowie załogi. A może ktoś przeżył tylko statek jest tak ogromny, że strach samemu ruszać na poszukiwanie życia…?

11 lat bloga! Dzięki że jesteś, jeśli ktoś to czyta!    

 

niedziela, 24 lutego 2019

kaczyzm

Obiecanki cacanki. PSL obiecał, PO obiecała, Wiosna obiecuje. A PiS da! Jeszcze przed wyborami wypiszą czek na 500+ na każde dziecko od lipca, na ekstra emeryturę 1100PLN od maja, choć to świadczenie jednorazowe, co z tego – będzie forsa!

Obniżą też PIT do 0% do 26 roku życia, oraz do 17% dla najmniej zarabiających! I to jest populizm godny kolejnej kadencji na lata 2019-2023!

A tymczasem pod podniesionym pomnikiem pedofila – PiS zorganizował wielką mszę świętą i zgromadzony tłum zadeklarował obronę postumentu!

Taki kraj – nie inny!

 

sobota, 23 lutego 2019

Upadł a drugiego dnia został podniesiony. Ludzie z otoczenia Piotra Dudy, nazywani stoczniowcami lub Związkiem Zawodowym Solidarność – wespół z Komitetem Budowy Pomnika, nie uzyskawszy ze strony władz Gdańska zgody, postawili z powrotem „strącony z piedestału” pomnik księdza prałata Jankowskiego. Kapłana, wobec którego wytoczono najcięższe działa oskarżeń o pedofilię. I nie ma tu mowy o jednostkowym przypadku – ofiar Jankowskiego jest wiele. A świadectwa mrożą krew w żyłach!

Pedofil i antysemita ma jednak silne wsparcie w Związku Zawodowym, oraz pośród władz centralnych. A kościół, już po upadku figury – definitywnie stwierdził, że żaden proces nie wchodzi w grę wobec zmarłego w 2010 roku Jankowskiego. Ale toż to kuria już zapomniała, że przecież kościół ma na sumieniu wiele procesów pośmiertnych, nawet z wywlekaniem zwłok zmarłych papieży z grobowców i wykonywaniem na ich truchłach wyroków? Tak nie wolno – zwłaszcza, że taka praktyka jest doskonale znana.

Pierwszej próby postawienia pomnika, Solidarność chciała dokonać już pierwszego dnia po jego obaleniu. Wtedy jednak inicjatywa ta wywołała awantury z zebranymi na miejscu przeciwnikami powrotu figury prałata. Władze Gdańska niestety nie zdają egzaminu podczas tego kryzysu – są za i zarazem przeciw powrotowi Jankowskiego na cokół. To jest najbardziej charakterystyczna z reakcji, jaką przejawiają rządzący w skali samorządowej i ogólnokrajowej – przedstawiciele obecni lub byli Platformy Obywatelskiej. Ten chaos wykorzystali przedstawiciele Solidarności i Komitetu Budowy Pomnika, aby nielegalnie postawić go z powrotem. Dalej mamy państwo teoretyczne!     

 

czwartek, 21 lutego 2019

W nocy ze środy na czwartek 20/21 lutego, grupa gdańskich aktywistów obaliła pomnik oskarżanego o pedofilię, a zarazem jednego z ikonicznych bohaterów solidarności – księdza prałata Henryka Jankowskiego.

Pomnik upadł w kilka minut.

Jednak to nie problem samego upadku, aktu wandalizmu czy jak kto woli bohaterstwa aktywistów ma znaczenie. Liczy się to co obalenie tego pomnika oznacza, co otwiera, co radykalizuje! Czyn gdańskich aktywistów jest bowiem najśmielszym przejawem reakcji – jaką wywołują blisko czteroletnie rządy faworyzujące i pozwalające władzy kościelnej na wszystko. W tym wandalizmie zawiera się coś więcej – zawiera się sprzeciw i społeczne, symboliczne wypowiedzenie posłuszeństwa względem władzy i jej słabości. Sprzeciw wobec jej mariażu z kościołem, całej tej hipokryzji w oparach, której żyjemy. Ten symbol oznacza – że każdy oburzony tym, co się dzieje w Polsce w ostatnich latach ma prawo to zamanifestować fizycznie nie symbolicznie.

Mordowanie pomników w warstwie symbolicznej oznacza gotowość wzięcia sprawy w swoje ręce, kiedy władza zawodzi, jest zbyt słaba, aby działać. Obalanie pomników jest równoznaczne z tym, że czas danej władzy dobiega końca, że bunt społeczny rośnie w siłę i jest gotowy do manifestacji swojego niezadowolenia – w radykalny sposób. To powinien być dzwonek alarmowy, dla rządzących na Wiejskiej i lokalnych władz z innych obozów. Mamy dość! Mamy liczne problemy społeczne, status quo przestał działać, czas zamknąć cudowne ochronne parasol dla równiejszych i wyżej postawionych klas i koterii. A jak wy rządzący tego nie potraficie zrobić to zrobi to ulica! W taki sposób dochodzi do radykalizacji społecznej… Nadchodzi Wiosna!

Wandale lub bohaterowie obalający pomnik Jankowskiego – nie chcieli obalić pomnika dokonując anonimowego aktu wandalizmu, to jest świadomy manifest polityczno-społeczny – droga władzo albo rządzisz albo…

Poniżej tekst manifestu, jaki ogłosili sprawcy:

Każdy z nas ma nad sobą swój skrawek nieba gwiaździstego, każdy nosi w kieszeni swój osobisty kompas wskazujący dobro i zło, krzywdę i przewinę, a myśli i działania wywodzi tyleż z własnego rozumu i osobniczego doświadczenia, co i z przyrodzonej wrażliwości na niesprawiedliwość i upokorzenie spotykające drugiego człowieka. Oparłszy swe stanowisko na obowiązującym kontrakcie społecznym, którego fundamentalnymi składowymi są m.in. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka, Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej i Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej i wczytawszy się w karty niedawnej historii, której byliśmy naocznymi świadkami, oraz wsłuchawszy się w głos ofiar udokumentowany szeroko w upublicznionych materiałach ze śledztw prokuratorskich i dziennikarskich,

 

Oskarżamy

 

Henryka Jankowskiego, księdza katolickiego, kapelana NSZZ ,,Solidarność”, wieloletniego proboszcza parafii pw. św. Brygidy w Gdańsku o podły i haniebny gwałt na godności, wolności seksualnej i prawie do prywatności oraz wykorzystanie trudnej sytuacji społecznej młodych ludzi powierzonych jego opiece; o liczne zamachy na godność oraz o dyskryminację osób i społeczności poprzez szerzenie mowy nienawiści, publiczne głoszenie poglądów antysemickich i lżenie ludzi o odmiennych poglądach politycznych w swych kazaniach, wypowiedziach publicznych i instalacjach kwazi-artystycznych natury (pseudo-)religijnej.

 

Instytucję kościoła katolickiego w Polsce o systemowe współsprawstwo w złu wyrządzonym ludziom przez Henryka Jankowskiego: w szczególności zaś tych jej przedstawicieli, którzy z pełną świadomością zła czynionego przez Henryka Jankowskiego, nie zareagowali w sposób skuteczny, aby złu temu położyć kres, milczeli lub wręcz z premedytacją kryli przestępstwa Jankowskiego.

 

Uparcie i intencjonalnie milczących świadków i depozytariuszy tajemnicy o społeczne współsprawstwo w złu wyrządzonym ludziom przez Henryka Jankowskiego: świadków należących do świeckiego otoczenia Jankowskiego, którzy zdecydowali się trwać przez lata w zmowie milczenia i bezczynności i poprzez swoją postawę wyrażali de facto przyzwolenie na zło.

 

Administrację publiczną o administracyjne współsprawstwo w złu wyrządzonym ludziom przez Henryka Jankowskiego, nierzadko wynikające z politycznego oportunizmu i pospolitej prywaty: administrację, której decyzje (np: odznaczenie Medalem K.E.N., nadanie jego imienia skwerowi w sąsiedztwie kościoła pw. św. Brygidy i wybudowanie jego pomnika) podejmowane w świadomości uczynionego przezeń zła, były aktem podłej instytucjonalnej zniewagi wobec bezbronnych ofiar pedofila i antysemity. Administrację, której nieskuteczność i opieszałość w wycofywaniu się z tych decyzji stanowi czytelny przykład powszechnej praktyki podporządkowywania dobra wspólnego dobru uprzywilejowanej instytucji kościoła katolickiego.

 

Zważywszy powyższe, podejmujemy działanie, którego celem bezpośrednim jest symboliczne strącenie ze wspólnotowego piedestału artefaktu fałszywej pamięci i czci osoby Henryka Jankowskiego poprzez obalenie jego pomnika. W tym prostym fizycznym akcie wyraża się nasza radykalna kulturowa i obywatelska niezgoda na obecność w przestrzeni publicznej zła uosobionego, pogardy dla drugiego człowieka i jego uprzedmiotowienia, gwałtu na jego wolności i prywatności, terroru psychologicznego, braku szacunku dla bólu i gniewu ofiar, wreszcie też mowy nienawiści, jak również bałwochwalczego kultu osób będących nosicielami tych postaw oraz sprawcami podobnych czynów i zachowań. Zarazem podkreślamy jednoznacznie i kategorycznie, że działanie nasze ani nie jest wymierzone, ani nie może zostać potraktowane jako wymierzone we wspólnotę wiary (chrześcijańskiej, ani żadnej innej), także określaną mianem kościoła. Powodowani troską o dobro wspólne i szacunkiem dla godności i wolności człowieka, podejmujemy nasze działanie w przekonaniu nie tylko o jego głębokiej słuszności, ale też – pożyteczności publicznej i jako takie poddajemy pod osąd wspólnoty. Kieruje nami myśl, że oto tam, gdzie dzieje się zło szczególnie podłe i groźne, a gdzie zawodzą lub z premedytacją wycofują się ze swej roli strażników dobra wspólnego instytucje publiczne, jest miejsce na zdecydowane idee i czyny tych, którzy są Rzecząpospolitą, więc jej świadomych obywateli.

 

Konrad Korzeniowski

Rafał R. Suszek

Michał Wojcieszczuk  

 

poniedziałek, 18 lutego 2019

Czas, czas, czas – leci ten czas i jakoś nam się to znów odwróciło – cztery lata poszły jak z bicza strzelił. W roku 2015 się martwiłem jak przeżyć tą kadencję ciemnoty – a dziś wiem, że być może trzeba nam będzie poczekać jeszcze kolejne lata do powrotu normalności. 2023 rok, jak nic nie zmienią – a przecież mogą zmienić wszystko, będzie czasem przesilenia i znużenia władzą. Oby wcześniej! Ale znów zakleją mordy forsą i oczy będą zamknięte – bo kiedy płynie ciepła gotówka – można w spokoju ducha odwrócić wzrok. Ale czy to obecne kuriozum nie przyniesie nam na usta uśmiechu? Czy nie jest dziś zabawnie? Toż to czysta komedia!

 

1. Iran.

Czy nam potrzebna wojna z Iranem? Czy Teheran nam grozi? To jest piękne miasto i piękny kraj rządzony przez ludzi pokroju – warszawskich watażków – czyli sami …….. (sam uzupełnij czytelniku).

A serio. Polska nie ma w takiej polityce żadnego historycznego interesu – poza, jak to mówią prześmiewcy obecnej władzy, rolą lokaja wobec administracji Donalda Trumpa. Nuklearne utarczki, inwazje na żadne kraje – to kompletnie nie jest Polska geopolityka. Wypinajmy dupę dla amerykanów w innych kwestiach, w których jesteśmy dobrzy albo kryją się za tym handlem własną godnością – żywotne interesy – mieszkających tu ludzi. Inaczej jesteśmy tylko pośmiewiskiem!

2. Wojna z Izraelem.

Sami sobie zgotowaliśmy ten los – ciśnie się na usta! Nie wolno pochwalać takiego stylu brudnej kampanii wyborczej u naszego śródziemnomorskiego sojusznika! Ale czy rząd RP nie dał przed rokiem najlepszych kart do jeszcze większego kalania dobrego imienia Polski? I teraz co, Morawiecki z Czaputowiczem są zdziwieni? To nie jest fajne, że strona izraelska poszła w zaparte – ale czy nie ma w Polsce przyzwolenia na rosnący antysemityzm? Ulicami chodzą marsze z falangami, wieszane są kukły żydów, trybuny pokrywają się antysemickim hasłami, a w lasach urządzają urodziny Hitlera i niewinne batoniki Grześki – odgrywają rolę swastyki. Tak, to się dzieje w latach 2015-2019 w świetle dnia, za przyzwoleniem! A władza śpi? Nie, tylko popuszcza smyczy, łowi nowych wyborców. Co się dziwicie zatem?

3. Nagła wycinka lasu w obstawie prawie że wojska…

Od lat wyśmiewany na antenie TVN-u za nieudolność, szczególnie w kontekście budowy przekopu/kanału na mierzei wiślanej – PiS, tuż po wydaniu przez wojewodę województwa Pomorskiego pozwolenia na budowę, w dniu 18.02.2019 roku – w trybie pilnym rozpoczął prace nad wycinką drzew pod tą wątpliwą inwestycje. Ale nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że prace na mierzei budzą liczne kontrowersje środowiskowe oraz protesty mieszkańców Krynicy Morskiej, która utracić może swoje walory letniego kurortu. Kaczystan uczy się jednak na błędach i po nieudolnej wycince w Białowieży – obecną akcję przygotowano w iście wojskowym stylu, z zasiekami wygradzającymi teren prac, w obstawie służb i sprzętu do rozpędzania protestów. Tak nam władza o dobrostan interesów Narodowych dba…

4. Kaczyński development…

To jest temat rzeka. Ale pomińmy go milczeniem! No przecież, kiedy prokurator generalny, jest jednocześnie ministrem sprawiedliwości – w układzie zależności od szeregowego posła, który wsadził tego człowieka na ów podwójny stołek, a na domiar złego, potencjalne zarzuty dotyczą owego szeregowego posła, to… Poczekajmy aż sprawa przeniesie się do Austrii, tam zostaniemy znów pośmiewiskiem Europy…  

 

piątek, 08 lutego 2019

W niedzielę 3-go lutego 2019 roku rozpoczęła się w Polsce Wiosna Roberta Biedronia. Choć dzień później nadszedł atak realnej zimy, było w tym coś siermiężnego w warstwie symbolicznej. Istny Dawid naprzeciwko Goliata. Od blisko 14 lat rządzi naszym krajem ugrupowanie zwane POPiS, czyli grupa tych samych ultra-cynicznych osób – które generując konflikt, (który pochłania rzeczywiste ofiary, a nie tylko na niby) – pchają nasze społeczeństwo do katastrofy, powołując do życia coraz więcej mrocznych demonów. Ale koszt, jaki ponosi społeczeństwo jest niewspółmierny z zyskami, jakie płyną do zaufanych i podłączonych pod stały strumień profitów kolegów i rodziny królika – na tym oparty jest ten dziwny klincz układu władzy.

W tą masę wchodzi Biedroń. Który odświeżywszy trupa politycznego bytu Janusza Palikota – na starym silniku odpalił nowy byt. Nie pierwszy zresztą, który próbuje rozbić duopol kolesiów i dwórek (te ostatnie bez wykształcenia kierunkowego biorą miesięcznie po 65000 PLN, a to, plus totalny cynizm tych ludzi powoduje mega wqurw społeczny). Ale czy to wystarczy do zawojowania polityki Rzeczypospolitej, do ocalenia tego kraju? Nie wiem!

To co obiecuje Biedroń to jest mega populizm, a jego książeczka programowa „Umowa z Biedroniem” nie powinna mieć koloru fioletowego tylko czerwony jak książeczka Mao. Tylko jak dziś wygrać wybory? Kiedy PiS w 2015 roku w akcie desperacji rzucił do boju działa populizmu, pisałem na tym blogu, że aby odsunąć kiedykolwiek to ugrupowanie od władzy – trzeba będzie dołożyć jeszcze więcej obietnic i kupić/przekupić wyborców. I Robert może być spokojny – zdobywając na fali efektu świeżości w dzisiejszym (z dnia 6.02.2019) sondażu dla TVN 14% poparcia – nie wprowadzi żadnego ze swoich postulatów w życie – i nie będzie musiał potem się z nich tłumaczyć. Bo nie ma szans na większość bezwzględną – nic nie zapowiada, że zbliży się do wyniku partii Kaczyńskiego z poprzednich wyborów parlamentarnych. Dlatego można obiecać dziś wszystko, szczególnie to co boli wielkomiejski elektorat!

Wiosna nie ma szans na zdobycie 37% jak obecnie rządzący w 2015 roku, bo jest partią zbyty radykalną. Postulaty Roberta może na fali wqurwu na totalny rozkład PO, poprzeć może jakieś 20% wyborców? Co byłoby naprawdę ewenementem polskiej polityki, jednak bardziej prawdopodobnym jest to, że po efekcie świeżości, jakim jest 14% (a już widziałem sondaż dający Wiośnie 8% jak również taki dający 16%) – tego optymistycznego wyniku trzeba będzie bronić. Palikot w 2011 roku zdobył 10,02% głosów, ale co z tego, skoro po jednej kadencji ta siła rozpadła się i nie dostała do kolejnego parlamentu?

Ale po tych wątpliwościach pora na odrobinę nadziei – bo ja wiem, jak mało realny jest program Biedronia, poprę go mimo wszystko – bo mam dość obecnej sytuacji politycznej w Polsce. Ok., powiem inaczej – jeśli zdobędzie odpowiedni pułap poparcia – który przy metodzie liczenia głosów zagwarantuje, że oddany na Wiosnę głos nie przejdzie na PiS – mój głos pójdzie na nową siłę polityczną Biedronia!     

 

piątek, 01 lutego 2019

Kilka dni w przereklamowanym Berlinie. Urwaliśmy się z I’ z tej smuty do brudnego miasta – pełnego brudnych ulic i strit artu krzyczącego głośny sprzeciw przeciw wobec niemieckiego ordnungu. Do miasta wspaniałego, do którego staramy się jeździć jak często mamy okazję – bo ma w tym swoim syfie większym niż w Warszawie, Łodzi czy Krakowie, w tej multikulturowości i mieszance etnicznej jakąś zadziwiającą i imponującą harmonię. Pierwszy raz byliśmy w Berlinie zimą – i to jest dla Polaka szok – to miasto nie śmierdzi, nieba nie zasnuwa zielonkawa mgiełka dymu, nie wali spalinami z samochodów, ani wędzarnią palonych śmieci do ogrzania kamienic – po mimo syfu jest świeżo. Byliśmy w szoku – bo nie pamiętam roku bez unoszącego się w polskich miastach smrodu – aż nie chce się wracać do domu – po kilku dniach tego raju czystego powietrza. To niby nic takiego – ale opada szczęka – można inaczej oddychać.

Kolejny szok przeżyliśmy poruszając się komunikacją. Po mimo zimy postanowiliśmy odwiedzić – nieznane nam dotąd dzielnice miasta. Wszystkie są naprawdę urokliwe, a niekończące się ciągi odbudowanych po 1945 roku kamienic – robią niesamowite wrażenie. To miasto jest ogromne i nieskończone – w każdym tego słowa znaczeniu. Berlin jest wciąż i wciąż placem wielkiej (od)budowy. Kiedy zbliżaliśmy się do co ważniejszych węzłów komunikacji – świetnie zorganizowanego systemu metra, kolejki miejskiej, tramwajów i autobusów – wokół takich przystanków, szczególnie w oczy rzucało się istne złomowisko rowerów, na niektórych stacjach oblepiały one piętrowe parkingi, na innych oklejały wszelkie możliwe stojaki, słupy i drzewa (tych drzew to oni tam mają – o matko!). Dziesiątki jak nie setki tych pojazdów – na dzielnicy Pankow, ustawione były w kilka rzędów plus na piętrowych parkingach niczym w Tokio. A do jasnej cholery, Berlińska pogoda wiele nie odbiegała od naszych domowych warunków, oscylując w przedziale od -2 do +4 stopni Celsjusza. Gdzie jesteśmy My Polacy w tym szaleństwie? W starych niemieckich samochodach z wyciętym filtrem i zdezelowanych tramwajach. Społeczeństwo Polskie i Niemieckie jest kompletnie inne i zmierza w zupełnie odmiennym kierunku. Zazdroszczę im tych osiągnięć i poziomu świadomości. Zapytałem dziś koleżankę w pracy, która jest postrzegana przez większość, jako lekka wariatka – wiecie, to ta, co zimą rowerem jeździ – o to jak postrzega zmiany pro-rowerowe w Polsce, obserwując natężenie ruchu rowerowego zimą. O dziwo powiedziała, że z roku na rok jest coraz lepiej – teraz dziennie dostrzega może 10-15 osób na swojej trasie do pracy – to połowa więcej jak przed pięciu laty, ale to i tak nic w porównaniu z tzw. sezonem. A dodać muszę, że mieszka ona na dość dużym i popularnym osiedlu – które ma kilka węzłów komunikacyjnych – ale mało kto zostawia tam swój rower, nawet latem. Organizacje kierowców postulują o uśnięcie spod tych węzłów zbędnych stojaków i zamianę ich w kolejne miejsca parkingowe.

Takie różnice mi się rzuciły w oczy – Polacy mentalnie są w jakichś latach 60-tych minionego stulecia. Chyba bym wolał żyć w mieście brudnym ale ekologicznym – niż w obecnym smrodzie.

 

czwartek, 31 stycznia 2019

Człowiek wyjeżdża dosłownie na cztery dni do normalnego kraju, aby odpocząć psychicznie od tego padołu, od tych awantur, od tego jadu, od tej nienawiści, od tego smrodu tych starych samochodów i pieców, w których pali się wszystko jak leci – a zielona mgła wisi tuż nad ziemią… A w tym kraju, w ciągu kilkudziesięciu godzin wszystko się wali. Misiek aresztowany, Kaczor staje się zamożnym biznesmenem i deweloperem wizjonerem. Ile to faktów i nowin w ciągu ostatniego tygodnia stycznia może wypłynąć? Bosh, chcę znów stąd wyjechać!   

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35