o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
czwartek, 28 lutego 2008

Sukces!!! Ale Pyrrusowy.

Przez ostatnie cztery dni, dokonałem przeglądu profili na fellow, z mojego całego okręgu. Czyli około 1630 chłopa ;-)))

Czego się dowiedziałem, że ponad 50% z nich szuka tylko szybkiego seksu – no fajnie – szerokiej drogi panowie życzę. W tym odnalazłem ze 30-40 oszustów, w tym kilka osób tak żałosnych jak Mar… pogięta ciota, która sprzedaje się tylko za kasę, a na profilu szuka stałości i wierności – żenada!!! Nienawidzę kłamstwa!!! Kilka miłych zaskoczeń (znajomi!!!) w stylu – chłopaki, dlaczego mi nie powiedzieliście, że jesteście gejami??? Generalnie kończyłem tą operację wczoraj. I wczorajsza, a w sumie dzisiejsza noc była najbardziej owocna w odkrywanie ludzi, – przede wszystkim, tych których już dobrze znam, a cwaniaczki po fellow się tylko ujawniają, a nie w Realu. Mimo wszystko rozumiem… W tym kraju nic dziwnego – życzę wam powodzenia. I wszystkim tym pozytywnym ludziom, których odkryłem – czyli jakieś 5-10%. Mało niestety. Ale kto mówił, że diamenty nie są drogie i łatwo idzie je znaleźć? – Tym diamentom życzę po stokroć powodzenia… Chłopaki warto walczyć, o zasady i o normalność… Bo fajnie kochać, i mieć pewność swojej połówki, że kiedy upadniemy, poda nam rękę, a nie ucieknie, bo trafił się lepszy model…

Ogólnie tak mnie coś dziś bierze na wspominki eh… pozytywny dzionek no… Dlatego polecam na dziś Queen’a -> These are the days of our lives: (super kawałek)

Sometimes I get to feelin'
I was back in the old days - long ago
When we were kids when we were young
Thing seemed so perfect - you know
The days were endless we were crazy we were young
The sun was always shinin' - we just lived for fun
Sometimes it seems like lately - I just don't know
The rest of my life's been just a show

Those were the days of our lives
The bad things in life were so few
Those days are all gone now but one thing is true
When I look and I find I still love you

You can't turn back the clock you can't turn back the tide
Ain't that a shame
I'd like to go back one time on a roller coaster ride
When life was just a game
No use in sitting and thinkin' on what you did
When you can lay back and enjoy it through your kids
Sometimes it seems like lately - I just don't know
Better sit back and go with the flow

Cos these are the days of our lives
They've flown in the swiftness of time
These days are all gone now but some things remain
When I look and I find no change

Those were the days of our lives - yeah
The bad things in life were so few
Those days are all gone now but one thing's still true
When I look and I find
I still love you

I still love you…

środa, 27 lutego 2008

Wspaniały dzień, który kończy się kłótnią, z miłym człowiekiem, bo on z racji młodego wieku ma swoje specyficzne i beztroskie podejście do wszystkiego. Myślę że koleś sam się, w tym wszystkim co robi gubi. I przez to jest nieszczęśliwy, ale to uderza też po mnie. Dlaczego mnie boli???

Napisał wierszyk. Pedały piszą wiersze, ja też, tyle że nie będę tu ich umieszczał tylko na w miarę profesjonalnych stronach które są do tego przeznaczone. Np. www.nieszuflada.pl.

Mój nastrój na dziś:

Szukam ciągle -> Myslovitz – Chciałbym umrzeć z miłości:

Świat wypadł mi z moich rąk
Jakoś tak nie jest mi nawet żal

Czy ty wiesz jak chciałbyś żyć, bo ja też
Chyba tak chciałem przez cały czas, lecz

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Wieje wiatr, pachnie wiosną i wiem
Że ty łatwo tak zgodziłaś na to się i

Jeśli muszę i wybrać będę mógł jak odejść
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć przy tobie

Jeśli kiedyś wybrać będę mógł jak to zrobić
To przecież dobrze, dobrze o tym wiem
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie na krześle, nie we śnie
Nie w spokoju i nie w dzień
Nie chcę łatwo, nie za sto lat
Chciałbym umrzeć z miłości

Nie bez bólu i nie w domu
Nie chcę szybko i nie chcę młodo
Nie szczęśliwie i wśród bliskich
Chciałbym umrzeć z miłości

Czuję się -> Dave Gahan – Paper Monsters: www.wrzuta.pl

Ukojenie daje -> Kombajn do zbierania kur po wioskach – Łyżki: www.wrzuta.pl

…eh życie, życie…

 

 

Co za wspaniały dzień. Najlepiej jak można go zacząć to tak, jak dziś, ja go zacząłem. Poranna kawka z mlekiem, ? ale gorzka + fajeczka + uchylone okno z zapachem wiosny + Katie Melua z cudownym ?Nine million bicycles? słodko snująca się cichutko w tle z głośników = rozkoszny poranek. Zasadniczo od niedzieli jest zajebiście, od dwóch miesięcy i 24 dni chciałem to powiedzieć. JEST ZAJEBIŚCIE!!! W sobotę 23, impreza była przednia? Urodziny kumpla z roku. Sobota ? nie było nigdzie miejsca, obeszliśmy całe miasto, ze dwie godziny łaziliśmy. Od 22 godziny, prawie do północy, humory już poszły do domu. A tu nagle jest, w samym centrum lokal i okazało się, że można się bawić nawet w strefie dla niepalących ? zasadniczo przepędzając ich z tej strefy, łamiąc ten zakaz?

Kolejne dni, czyli od niedzieli do dziś są po prostu mega-super w roku 2008. Wyciągnąłem rower, śmigam sobie na nim trochę. Byłem tak głodny wiosny, zapachu trawy i słońca. A nawet muszki bzyczącej nad głową. Po tej wiecznej jesieni którą mieliśmy tego roku, że nawet niemiłe zdarzenia u mnie na uczelni, nie były i nie są, w stanie wytrącić mnie z humoru.

Nie miłe zdarzenie dopadło mnie wczoraj. Kiedy to na forum całej naszej instytutowej kawiarenki zostałem wywołany przez jednego z tzw. kolegów, i zapytany dość donośnie, dlaczego ubieram się jak gej????

Ok. nie mam problemu ze swoją tożsamością, i wie o mnie masa ludzi. No, ale przecież nie wszyscy. Nie wszyscy powinni. Sam wiem, co komu mówię i dlaczego. A tu nagły atak? trochę mi się chce z tego śmiać teraz, bo mogłem jakoś z tego wybrnąć, a ja jak dupa ani me ani be? Tak już mam, że jak mnie do muru przyprzeć to gubię się kompletnie? Taki facet to nie facet to dupa? to takie optymistyczne zakończenie He He He!!!

Jakie postanowienia??? Więcej pracy nad pewnością siebie i już.

Ja na prawdę nie potrafię pisać blogów, ani edytować tekstów... dramat

wtorek, 26 lutego 2008
te profile, i generalnie szukanie kogo kolwiek przez internet jest po prostu fee...
poniedziałek, 25 lutego 2008
ok. inaczej!!! kim jestem??? jestem gejem. który przez lata nie mógł sobie dać z tym rady. bałem się odrzucenia przez bliskich i znajomych; przez moje wąskie i najwspanialsze grono ukochanych przyjaciół. ujawniłem się, w październiku 2007, nikt mnie nie odrzucił. wychowano mnie w jakichś wartościach. i dziś choć zmieniam całe moje dotychczasowe życie, wszystko, to jednak wartości zmienić nie potrafię. i właśnie za to jestem atakowany, niszczony, mieszany z błotem. coraz bardziej nabieram pewności, że w tym świecie nie ma żadnych wartości. dostosuj się albo spadaj, bądź taki jak my, albo wynocha, dlatego się nigdzie nie pcham, żyję sobie, czasem wegetuję. czego szukam??? odpowiedź nie jest łatwa, takie odpowiedzi nigdy nie przychodzą od tak, – pytasz i masz – nie, nie, za łatwo by było. maksymalnym banałem, co do tego pytania jest – odpowiedź: szczęścia szukam…szczęścia, bo każdy człowiek ma prawo do szczęścia, do samorealizacji, do spełnienia. a myślę że już najwyższa pora zacząć iść tą drogą – drogą poszukiwacza tego swojego spełnienia. spakować swój tobołek zmartwień do węzełka, umocować na długim kiju wędrowca (włóczykija), pożegnać dom i pogłaskać psa i w drogę z wiatrem na twarzy he-he-he…łatwo powiedzieć – trudniej zrobić. jeden z moich tzw. przyjaciół, paskudny gej-blogowicz, któremu swego czasu bardzo uprzykrzałem życie – fakt przyznaję się byłem nie fair. robiłem wiele złego szumu wokół jego osoby – ale przyznałem się do błędu przeprosiłem go – potrafię bić się w pierś. dał mi kiedyś radę – „wiesz … tu trzeba się kurwić i sprzedawać, bo inaczej nie poznasz życia wcale…” myślę sobie, że chyba „wcale” tak bardzo go nie chcę poznawać. od jakiegoś czasu czuję się, więc człowiekiem, który nie jest przedstawicielem mniejszości tylko, jest mniejszością w mniejszości. i to jest jeszcze gorsze uczucie. bo wbrew pozorom i oklepanym hasłom: TOLERANCJA, TOLERANCJA (nie dobrze mi jak to słyszę) – ludzie nie są tolerancyjni. tym bardziej mniejszości – opływające we własnym sosie i kółeczkach wzajemnej adoracji nie tolerują innych przedstawicieli swojej grupy, jeśli ci nie zgadzają się z głównym nurtem postępowania całej grupy. a ja raczej nigdy nie robiłem niczego tak jakby tego chciano, pod naciskiem, zawsze byłem sobą i chcę sobą pozostać – boli mnie tylko to, że muszę płacić tak wysoką cenę. ale skoro trzeba płacić za normalność, bo nie można wyrzec się swojej wolności – cóż będę płacił… a miałem jeszcze skrytykować, wprost nienormalny zachwyt chłopców i dziewcząt ze środowiska, nad przepiękną swoją drogą piosenką Justyny Steczkowskiej „Wracam do domu”. Steczkowska wydała swój najnowszy album, ponad osiem miesięcy temu i co??? i nic piosenka przeszła wtedy bez echa. ostatnia dwunasta na płycie, nie zwróciła raczej niczyjej uwagi, ale ostatnio ukazał się do niej klip, i zaczął się szał – dlaczego bo w owym klipie mamy wyjątkowo sugestywną historyjkę o parze gejowskiej która się rozstaje czy coś (jedna totalna bzdura) – no oklepany już na zachodzie temat, miłości dwóch facetów – przecież to nic specjalnego. nie zachwycamy się ani piosenką, ani jej tekstem, tylko mało ciekawym filmem. a gdyby posłuchać tego kawałka bez tego klipu, to o czym jest ten utwór??? o gejach??? proszę, nie oszukujmy się NIE. ten kawałek nie mówi nic a nic, o tego typu relacjach. swoją drogą wielkie gratulacje dla Justyny, albo jej menadżerów, bo umiejętność sprzedawania odgrzewanych kotletów. kawałków, które w sumie są o niczym, tyle że pięknie opakowane – opanowa-ła(li) po mistrzowsku… brawo marketing rządzi!!! a tekst z którym się ja utożsamiam to: Damaged People DM z płyty Playing the Angel (2005).polecam dla wszystkich wspaniałą muzykę i piękne mądre słowa… Damaged People

We’re damaged people
Drawn together
By subtleties that we are not aware of
Disturbed souls
Playing out forever
These games that we once thought we would be scared of

When you’re in my arms
The world makes sense
There is no pretence
And you’re crying
When you’re by my side
There is no defence
I forget to sense I’m dying

We’re damaged people
Praying for something
That doesn’t come from somewhere deep inside us
Depraved souls
Trusting in the one thing
The one thing that this life has not denied us

When I feel the warmth of your very soul
I forget I’m cold
And crying
When your lips touch mine
And I lose control
I forget I’m old
And dying
19:13, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (12) »
Wajda bez oscara – tragedia narodowa? nie rozumiem, a słychać już zewsząd jęk zawodu, jakby się co najmniej kolejny samolot rozbił. dla mnie tam żadna tragedia; a film był nudnawy. ale do szóstej rano czatowałem słuchając, kto, i za co dostał. już liczyłem na jakieś protesty niezadowolonych scenarzystów, albo jakiś mini skandalik, a tu nic kompletna nuda. dziś przeglądam od rana, (jeśli 12.30 to jeszcze rano) blogi stąd i stamtąd. i w porównaniu przychodzi mi na myśl politowanie dla samego siebie. – chłopie twój blog jest tragicznie żałosny. nic tu nie ma, raptem dwa wpisy, żadnych odnośników, tandetna szata graficzna. ale wierzę, że z czasem coś z tym zrobię – jak będę miał czas – a mam go w sumie mało. zapracowany student? nie skąd zwykły leń. dalej się głowię, o czym ma być ten blog? chyba coraz bardziej myślę, że o mnie. pewnie za kilka dni czy tygodni złapię się na tym że piszę: miałem fajny dzień, albo jest mi źle, pokłóciłem się z całym światem bla…bla…bla. a może wciąż się będę zastanawiał, nad sensem prowadzenia takiegoż dzieła, lotów pewnie nie najwyższych i z masą błędów ortograficznych – leń, dyslektyk (udokumentowany!!!). dziś jest kolejny dobry dzień. Jak wczoraj – to chyba dzięki temu wpadłem na pomysł pisania. Pierwszy dobry dzień w roku 2008 - 24 luty. dziś 25-piątego coś mi jeszcze z tej radości pozostało. wczoraj był niesamowity atak wiosny, ciepło i zielono. wziąłem rowerek i w drogę… po prostu super, super, super… nie wiele człowiekowi potrzeba do szczęścia a mimo to jest to (szczęście) tak często prawie, że nieosiągalne.
zaczynam. po co? po co zaczynać cokolwiek, czasem dręczy mnie to pytanie. nie pisałem nigdy bloga, a więc do czego przyda mi się pisanie czegoś takiego? nie wiem... blogerski prawiczek ;-) mam 22 lata i chyba gubię się ostatnio... dziś noc oscarów - amerykańska ściema. obok hot-dogów, walentynek i coca-coli wpycha się nam kolejny nałóg... a wszystko to powoli, powoli spłyca nas, wypruwa z naszej kultury, ale z drugiej strony czy istnieje coś takiego jak nasza kultura? kultura jaka? polska!!! nie to tylko tradycja, to raczej brak kultury w kraju nietolerancji i zabobonów - odnośnie wszystkiego co inne, obce i nie hołdujące powszechnej władzy kościoła... mam tego dość... chcę się w końcu obudzić w wolnym kraju... tak samo wolnym od telewizji trwam jak i tvn24... gdzie każdy będzie mógł iść swoją drogą, żyć jak chce i z kim chce. nie bojąc się że oberwie się po twarzy za to, że jest się innym, że idzie się inną drogą. własną drogą.


1 ... 181 , 182