o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
poniedziałek, 29 października 2018

hemispheres78

Dziś mija 40-ta rocznica wydania przez kanadyjskie power trio Rush albumu Hemispheres. Było to szóste studyjne wydawnictwo grupy, a zarazem ostatni album zamykający fantastyczną trylogię (2112, A Farewell To Kings), będącą dla Rush dźwignią popularności. To na tych trzech wydawnictwach rozwinął się w pełni styl Kanadyjczyków – tak pod względem muzycznym ukazując Rush, jako zespół idący w kierunku rocka progresywnego oraz art rocka, oraz ukształtowany został polityczno-filozoficzny kurs zespołu – promujący skrajny liberalizm, ateizm, filozofię obiektywizmu, indywidualizm i egoizm. Przysporzyło to muzykom wiernych fanów, jak również wiernych krytyków. Nie mniej redukując historię grupy, po dekadach grania tego materiału wszedł on do klasyki współczesnej muzyki amerykańskiej XX wieku, a Rush stał się dzięki swej niezłomnej postawie i ciężkiej pracy na scenie – ikoną amerykańskiej popkultury. Poglądy i muzyka zespołu oczywiście z upływem lat się zmieniały – jednak klasyczny i zarazem najbardziej charakterystyczny dla Rush repertuar – do dziś stanowi muzyczną perłę. Album Hemispheres jest najdziwniejszym wydawnictwem w dyskografii Rush, trwa ledwo 36 minut, zawiera tylko cztery utwory – ale po mimo upływu lat, ta muzyka się znakomicie broni, ma świetną melodykę, rytm, tempo – znakomicie się tego słucha i podziwia artystyczny kunszt trójki chłopaków z przedmieść Toronto, niosących na barkach blizny tragedii minionego stulecia – wtłoczonych im przez emigranckie rodziny uciekające przed dramatem Wielkiej Wojny i Holocaustu…

  

1.Rush - Hemispheres Overture - Performed by Cygnus X-2

2.Rush - Circumstances

3.Rush - The Trees (Live from R30) 2005

4.Rush - La Villa Strangiato. Cleveland Time Machine Tour 2011   

 

niedziela, 28 października 2018

 

Miało być zupełnie inaczej, ale dzień ten okrutny dopadł mnie w dalekich odległościach od mojej Transylwanii. Nastał, choć nastać nie miał, przyszedł – choć wcale nieproszony, odarł mnie z kolejnego płatka mej niewinności. 

A wszystko działo się gdzieś w dalekich południowych stronach, gdzie Wisła jest jeszcze całkiem wąska i wcale nie wielkomiejska. Nie ma nic w sobie z urokliwej Wełtawy, ale i miasto to, przez które płynie, napuszoną podróbką się zdaje swej piękniejszej siostry Pragi. Która choć przeżyła ten sam los turystycznej mekki – ma do siebie wielki dystans i nienabita jest na tak twardy kij…

Ze Smogowic Małopolskich w ulewie zalewającej szyby, z wycieraczkami, które nie nadążały ocierać szyby, w bryzie spod pędzących kół tirów i łez – jak Drakula z filmowej adaptacji Coppoli, musiałem uciec w tym dniu na łono swojej ziemi. Bo taki dzień jak dziś, trzeba uczcić stąpając po miejscu szczególnym – pełnym siły magnetycznej – nadającej sens egzystencji. W miejscu, w którym zawiązały się pierwiastki i komórki mojego istnienia – w domu rodzinnym.

Pięć dni w Smogowicach Małopolskich było bardzo męczących – szczególnie w mieście, które pod płaszczykiem najwyższej kultury i tradycji inteligenckich – jak to powiedział mój wybawca I’ (kiedy przekraczaliśmy rynek) – na każdym kroku woła tylko: „daj piniędze, daj piniędze, daj piniędze, daj piniędze, daj piniędze, daj piniędze, daj piniędze, daj, daj, daj, daj, daj, daj…”

Dlatego nie mogło być inaczej – musiałem wrócić do swojej Transylwanii – która nikogo niczym nie mami, ani nie udaje – a ostatecznie może szczerze do bólu powiedzieć: co najwyżej mogę Ci dać w mordę! To tu wreszcie, z ukojoną duszą mogłem wznieść toast za 33 rok życia!     

 

 

 

 

1.Bram Stoker's Dracula movie soundtrack "The Beginning"

środa, 24 października 2018

Ktoś wie o co chodzi w tym kawałku? Domyślam się że nie!

 

 

 

1.Maanam-Ocean Wolnego Czasu

wtorek, 23 października 2018

PiS wygrywa sondażowo wybory samorządowe (czekamy na oficjalne wyniki). Może to być jednak pyrrusowe zwycięstwo. Sondaże przedwyborcze dawały Kaczyńskim blisko 40%, a wynik exit i late polls jest zdecydowanie słabszy! Czy to początek tendencji? Polacy mają dość czy może woleli lokalnego Piasta Dobrodzieja – swojaka z gminy bez szyldu partyjnego i stąd te kilka procent zniknęło?

KO (PO & N) zajmuje drugie miejsce z blisko 27% głosów. To jednak sukces również pyrrusowy, ponieważ licząc ostatnie sondaże obu partii osobno – w zasadzie nie zyskały nowego głosu. Ale sukcesem KO jest wzięcie największych miast w zasadzie rzutem nas taśmę. Ale PiS już zapowiedziało że nie odpuści na przykład Komisarza w Łodzi. Nie mogą rozczarować swoich wyborców takim gołosłowiem.

Wracając do bliźniaczych partii politycznych – wiadomo PiS i PO to jedno zło, a Nowoczesna to ich nieudane dziecko. Tak przynajmniej pokazują badania wśród najmłodszego elektoratu – który choć głosuje w 20% na PiS, (partia ta prowadzi w kategorii wiekowej do 25 lat), nie jest w stanie przebić u młodych szklanego sufitu. PO dostaje w tej kategorii wiekowej ledwo 18%!!! Głód zmiany czuć w powietrzu.   

Tymczasem według wyników Late Poll te partie podzielą samorządową Polskę: PiS 33%, KO 26,7%, PSL 13,6%, SLD 6,6%, Kukiz 5,9% i Bezpartyjni 5,8%.

Jakiż to smutny wynik dla lewicy? Gdzie jesteś lewico? SLD 6,6%, Razem 1,5%, Zieloni 1,1% to wyniki dramatyczne. I winy nie ponosi tylko SLD, którego fatum kompromitacji ciągnie się już od 13 lat. Winny jest na równi Zandberg oraz liderzy Zielonych, mamiący swych wyborców mrzonkami, zamiast budować silny front koalicyjny. PiS to dziś ugrupowanie koalicyjne Zjednoczona Prawica, PO idzie pod szyldem Koalicji Obywatelskiej. Lewica nie potrafi się zjednoczyć. To jakaś wada, uraz, niepełnosprawność. Tak, trzeba to zrobić pod szyldem nowej partii albo tej, która zdobywa najwięcej punktów! Dzięki rozbiciu wszystkie głosy oddane na Razem i Zielonych idą na rzecz PiSu. Dzięki metodzie liczenia głosów D’Hondta wszystkie nieprzekraczające progu wyborczego komitety zasilają zwycięzcę, dodając mu kilka mandatów, nawet na skale pełni władzy w poszczególnych sejmikach.

Gratuluję moi lewicujący przyjaciele zagłosowaliście na PiS!!!

 

niedziela, 21 października 2018

Podziwiam amerykanów za takie akcje obywatelskie!!! Czas aby zaczęto je robić też nad Wisłą! Mocny spot i ostry komentarz do ostatniej wielkiej elekcji prezydenckiej z 2016 roku, a wszystko po to aby w 2020 roku zmobilizować więcej wyborców.


Głosuj!

 

 

 

 

 

 

 

1.Don't Vote: A Knock the Vote PSA

20:53, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 października 2018

W niedzielę 21-go października idźcie głosować! Nie powiem na kogo macie głosować – tylko macie po prostu iść i wykonać ten obywatelski obowiązek – bo każdy głos ma moc sprawczą!

Nie dajcie się omamić antagonizmom dwóm dominującym w polskim dyskursie politycznym partiom. PiS i PO (plus przyjaciele) to jest ten sam ruch – tylko w innym przebraniu. Napisałem gdzieś ostatnio, że ja bym oddał na PiS z chęcią głos – tylko po tym, kiedy doprowadziłby do delegalizacji PO. Ale to się nigdy nie stanie – ponieważ to są siły, które utrzymują się u władzy w Polsce od 2005 roku tylko dzięki stworzeniu swoistej narracji - jakoby skrajnie się różniły. To kłamstwo – to de facto jedna partia!

Dlatego zastanówcie się w Łodzi – czy warto wspierać ten rozdmuchiwany do granic możliwości konflikt rządu ze skazaną prawomocnym wyrokiem prezydent?

Dlatego zastanówcie się w Gdańsku – czy warto wspierać wyścig trzech kandydatów z jednego ugrupowania, udających że są przedstawicielami trzech sił?

Dlatego zastanówcie się w Warszawie – czy warto wspierać kandydatów obiecujących te same mrzonki – których różni tylko zarost lub jego brak na twarzy?

Dlatego zastanówcie się w Krakowie – czy warto wspierać przyspawanego do stołka oligarchę, sprawującego urząd od 16 lat, czy figurantkę wystawioną przez POPiS?

Zastanówcie się mieszkańcy innych miast i miasteczek Polski wschodniej i zachodniej, północnej czy południowej – czy nie jesteście ofiarami wielkiego oszustwa? Czy nie jesteście ofiarami układu sił jednego ugrupowania udającego dwa? Albo czy nie macie dość tego zdemoralizowania – przyspawanych do stołków prezydentów i burmistrzów – którzy wobec braku realnych kontrkandydatów nie muszą nic robić w waszych miastach, a ich przyjaciele w miejskich spółkach dają pracę swoim przyjaciołom…

Warto dać tym oderwanym od rzeczywistości politykom czerwoną kartkę! Jest alternatywa, w niedzielę macie szansę, aby z tej alternatywy skorzystać. Głosujcie! 

 

środa, 17 października 2018

Chciałem zacząć ten miesiąc wpisem, że czuję się zmęczony i ciutkę osaczony codziennością i pracą. Ogólnie, że październiki są straszliwie pracowitymi miesiącami w ostatnich latach mojego życia bla, bla, bla. Kogo to obchodzi?

Ale życie napisało mi scenariusz inny, dając mi siłę aby usiąść do takiego biadolenia 17-go(!!!), a przepraszam miałem w planach napisać tych kilka słów 16-go października. I kilka dni wcześniej też to już miałem w planach… Plany tak szybko zmieniają się w popiół.

Tak to bywa w szarości dorosłego życia. Ciągle się gdzieś gna, gdzieś trzeba być w zasadzie po nic. Nie produkuję silników do rakiet kosmicznych, moje decyzje nie mają wpływu na losy milionów. To zdejmuje mi z barków wszelką odpowiedzialność za ludzkość – ale też dołuje, kiedy przychodzi mi do głowy objawienie – że moja praca jest potrzebna bardzo niewielkiej ilości osób. A gonię za tą pracą jak wygłodniały kot za tłustą myszą…

Przecież to jest kompletne złudzenie – nie ma żadnej tłustej myszy – to tylko kościsty szczur, za którym rzeczywiście gonię – jakby mi miał dać wybawienie. Gubię gdzieś dystans – przekraczam za bardzo granice, za dużo spalam energii – bez sensownych efektów. Potem wracam zmęczony, rozkojarzony, niepotrafiący odnaleźć spokój i nawet nie mam czasu się pożalić.

Muszę wytrzymać jeszcze czternaście dni i przyjdzie listopad: ponury, cichy, smutny i spokojny miesiąc. I jeszcze służbowy wyjazd do Krakowa bosh! Nie lubię tego klimatu, smogu, nadętej atmosfery, zdzierstwa, mam złe wspomnienia i zastanawiam się gdzie mogę kupić jakąś maskę do oddychania. Widziałem takie na ulicach – moje delikatne zatoki ledwo w domowych warunkach wytrzymują natężenie lokalnych pyłów zawieszonych, choć te stężenia nigdy nie przekraczają połowy tego co jest standardem w KRK  – to co mnie tam spotka?

 

sobota, 13 października 2018

Powiem wam, że październik to od lat bardzo napięty miesiąc w moim życiu zawodowym i nie mam czasu ani siły, komentować ani pisać za wiele. Wracam późno – łapę oddech, ogarniam cokolwiek i jest środek nocy lub prawie poranek… Listopad zawsze jest spokojny – choć wtedy mój kraj jest zwykle niespokojny (szkoda). A w tym roku doszła nam jeszcze wstrętna kampania wyborcza, o której dziś nie mam siły pisać, ale od lat nie widziałem takiej propagandy i syfu…

W ostatnich dniach moją uwagę przykuł Lublin. Miasteczko, w którym byłem ledwo przejazdem, choć być może powinienem kiedyś wpaść na dłużej, choćby dlatego że mieszka tam grono niesamowitych ludzi związanych z polskim komiksem. Może kiedyś…

Dziś ważniejsza była jednak równość! Po mimo chamstwa i jadu ludzi, którym dziś przyzwala się na wszystko – którzy atakowali obrzucając wyzwiskami, pomidorami, kamieniami czy petardami pokojowo maszerujących, pokojowo maszerujących ludzi, pokojowo maszerujących Polaków – odbył się dziś premierowy marsz równości w Lublinie. Impreza o którą stoczony został istny bój prawny, a PO pokazała znów swoją wstrętną mordę. Marsz na kulturalnym obrazie miasta – to nowinka, która może jedynie wzbogacić lubelskie tradycje humanistyczne! Brawo Lublin, brawo WY!        

 

środa, 10 października 2018

 barcelona

Jak to się wszystko składa, los tak plecie te historie, że zaplatają się jakoś tak upiornie. Kilka dni temu odeszła Montserrat Caballé, a dziś mija 30 lat od premiery albumu Barcelona.

Wydawnictwo to było dla Caballé i Mercurego ważnym punktem w życiu. Dla niej scenicznej diwy, było to wyjście na światową scenę i przejście do popkultury, nowy początek po blisko 32 latach kariery – od jej scenicznego debiutu w 1956 roku. Dla Freddiego Mercury było to spełnienie marzeń, od małego kochał operę i muzykę klasyczną, jednak w pośpiechu kariery, ciągłych nagrań, koncertów oraz bogatego życia towarzyskiego – zabrakło czasu na ich spełnienie. Po zakończeniu bardzo krótkiej trasy Magic Tour, podczas której Queen zagrał ledwo 26 koncertów, Mercury rozpoczął realizację swojego marzenia. Dziś przyjmuje się, że u Freddiego zdiagnozowano AIDS w 1987 roku, kiedyś mówiono, że było to w trakcie lub przed trasą Magic Tour w 1986 roku. Za pierwotną wersją przemawia zadziwiająco krótka trasa koncertowa, zrobiona zaraz po premierze największego komercyjnego sukcesu Queen, czyli po wydaniu albumu A Kind Of Magic.

Od połowy sierpnia 1986 roku Mercury znika z życia publicznego, rozpoczynając najdłuższą w swojej karierze pracę nad materiałem do najkrótszego wydawnictwa, jakie podpisze swoim nazwiskiem. Wiemy, że pierwszy utwór został nagany w styczniu 1987 roku, a ostatni późną wiosną 1988 roku. W przerwach między pisaniem i nagrywaniem Freddie poddawał się różnym terapiom – mającym ratować jego szybko upadające zdrowie. Tytułowy singiel albumu ukazuje się 26-go października 1987 roku i okazuje się być jednym z największych hitów w karierze Freddiego. Całość materiału w postaci wydawnictwa płytowego zostaje wydana rok później.

Z powodu stanu zdrowia wokalista Queen i Caballé rezygnują z trasy koncertowej – ograniczając się jedynie do kilku występów promocyjnych. Pierwszy z nich zostaje zarejestrowany w maju 1987 roku w klubie Ku Club na Ibizie i staje się jedynym materiałem promującym album Barcelona. Kilka dni przed premierą krążka, następuje finalny akt scenicznej kariery Freddiego Mercurego, 8-go października 1988 roku Freddie i Montserrat wystąpili ostatni raz razem, podczas festiwalu La Nit w Barcelonie. Freddie nigdy więcej nie zaśpiewa przed publicznością – to jego pożegnanie ze sceną.

Barcelona została przyjęta chłodno przez krytykę, ale spełniła oczekiwania twórców. Freddie nie chciał umierać będąc zapamiętanym tylko jako lider zespołu rockowego. Dla dwójki artystów, współpraca nad tym albumem stała się punktem zwrotnym w karierze. W roku 2012 album doczekał się reedycji i specjalnego wydania. Partytury zostały zagrane przez praską orkiestrę filharmoniczną, a poszczególne popisy przez znanych muzyków w tym wiolonczelistę Davida Garretta. Poza nową wersją instrumentalną, dołączono również wydawnictwo z zapisanymi wersjami demo utworów, co jest szczególnie interesujące, bo pokazuje pracę z materiałem wyjściowym gdzie Mercury śpiewa tzw. scatem – wokalem bez słów i zdań – pokazując rolę głosu w utworze. Ponadto na kolejnym bonusie można obejrzeć dwa zapisane występy artystów z Ku Club oraz z festiwalu La Nit.          

 

 

 

 

 

 

1.Mercury & Caballé-Barcelona at La Nit

sobota, 06 października 2018

La Superba nie żyje! Co za banał każdy, kto żyje umrze! Ale ona, ostatnia wielka śpiewaczka operowa XX wieku, która przeniosła operę na srebrny ekran – zarażając masy bakcylem muzyki klasycznej, ta doniosła i postawna dama – która zdawał się być jak opoka – ona nie mogła od tak umrzeć. Montserrat Caballé była niezaprzeczalną diwą minionego stulecia, jej przepiękny głos i bogactwo możliwości wokalnych zaczarowały miliony. Miała wreszcie szczęście do bycia ubóstwianą przez ikony muzyki popularnej. Freddie Mercury odpowiadając na pytanie, czemu zaproponował duet Montserrat odpowiedział – „kocham muzykę, a Ona jest muzyką”. Ten ikoniczny duet przeszedł do historii. A po śmierci Freddiego, Caballé do końca swojego życia wspominała go z wielkim szacunkiem – jako swojego przyjaciela. Sama, choć wystąpiła w swojej karierze w ponad 100 operowych rolach, licznych duetach i na setkach transmitowanych przez telewizje z całego Świata występach – nigdy nie odpuszczała – nawet, kiedy choroba przykuła ją do wózka inwalidzkiego, kiedy dopadły ją wczesne objawy choroby Parkinsona – nie dawała za wygraną – biła od niej energia i pozytywne wibracje – wielkiej gwiazdy, śpiewała do końca. Przed miesiącem trafiła do szpitala i po niesamowitych osiemdziesięciu pięciu latach życia, oddała ostatnie tchnienie – na pewno był to cudowny sopranowy dźwięk z którejś z jej licznych ról…  

 

 

 

 

 

Montserrat Caballé-O Mio Babbino Caro

Montserrat Caballé-Bizet: Habanera (Carmen)

 
1 , 2