o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
sobota, 28 października 2017

         

Tik-Tak, co za żart, tak gorzki, że chcemy go przełknąć tak szybko jak to możliwe. Ale są takie dni jak ten – kiedy ta pastylka staje w gardle i nijak nie chce iść dalej. Trzeba przepić większą ilością wody, ale lekka gorycz i tak zostaje w ustach. To dni, w których zdaje sobie sprawę, że moje beztroskie trwanie ma ograniczenia. Nalicza mi się po równo jak każdemu.

Wszelkie triki i oszustwa, które tak bardzo lubię stosować, czasem nie dają rady mnie oszukać. Tak, to nieubłagane, trzeba zdać sobie z tego sprawę – magii nie ma – czas jest!

Nawet nie rozpieszcza mnie dziś pogoda. Ach, w dniu moich trzydziestych (podobno) było tak ładnie i słonecznie, a ludzie byli tacy mili. Tak sobie napisałem na blogu przed dwoma laty. A dziś – w sumie w tym roku – większość moich wspomnień to deszcz, wiatr i chłód. Aż się wychodzić z domu nie chce.

Tik-Tak i znów dokoła, obumarły liście drzew, za chwilę spadnie śnieg, potem tylko śmiech, śmiech nad minionym czasem… FAK! Jaki jestem dziś pesymistycznie sentymentalny? Można zawyć – tylko nie ma jeszcze pełni. Dość łez – pora iść i póki jeszcze jest odrobina sił – jeść i pić, zobaczyć zaproszonych gości, odpowiedzieć na te wszystkie bip-bip – klaksony elektronicznej pamięci i miłości – wirtualnych znajomych – którzy już tyle lat temu zrezygnowali z bycia fizycznymi, na rzecz sygnałów i impulsów. Od dziś mam 32 lata! Aaaa!    

 

news of the world

28-go października 1977 roku, światło dzienne ujrzała jedna z najbardziej ikonicznych płyt brytyjskiej grupy Queen, szósta z kolei: News Of The World. Z bardzo interesującą okładką będącą rozwinięciem motywu z numeru amerykańskiego magazynu SF Astounding Science Fiction z października 1953 roku.

Album News Of The World ukazał się po dwóch najwybitniejszych dokonaniach płytowych Queen, i gdyby nie dwa szlagierowe kawałki oraz bardzo mocne średniaki – którymi inspirowali się choćby panowie z Metallicy, pewnie dziś mało kto by pamiętał tą produkcję. A jednak piosenki takie jak We Will Rock You czy napisany na któryś wcześniejszy album w 1975 roku, ale znajdujący się w odrzutach, We Are The Champions – stały się ikonami muzyki drugiej połowy XX wieku, i od 40 lat nie znikają z radiowych rozgłośni. I jest to fenomen pierwszych pięciu minut News Of The World, bo tyle miejsca zajmują oba szlagiery. Oba utwory wciąż są rozpoznawalne nawet u najmłodszych słuchaczy. Zawarty w tych dwóch krótkich utworach geniusz Queen przetrwał nie tylko cztery dekady, ale również to, że w zasadzie od 22 lat Queen nie wydał ani jednego albumu, a zespół istnieje ledwo gdzieś w drugim obiegu, chałturząc za kosmiczne pieniądze (od 265pln do 700pln za bilet na najbliższy koncert w Łodzi 6.11.2017), a legendarny wokalista Freddie Mercury ogląda nasz Świat z drugiej strony od blisko 26 lat.

Dziś po prostu nie ma już takich wykonawców, i nie istotne są przyczyny, Queen było połączeniem talentu, biznesowego pomysłu, czasów, zapotrzebowania na taki rodzaj kampowego szoł, oraz niesamowitego szczęścia. Ale, ale! Na News Of The World znalazły się też interesujące kompozycje drugoplanowe, które również przebiły się do popkultury, choćby przepiękny Spread Your Wings, czy agresywny Sheer Heart Attack, czy pre-industrialny i narkotyczny Get Down, Make Love. Dzięki tej mieszance album zdobył ogromną popularność i był jednym z największych komercyjnych sukcesów Queen w latach 70-tych. A dziś to wydawnictwo obchodzi 40-te urodziny!        

 

piątek, 27 października 2017

Nadciąga ta chwila!


 

Buddy you're a boy make a big noise

Playin' in the street gonna be a big man some day

You got mud on yo' face

You big disgrace

Kickin' your can all over the place

Singin'

 

We will we will rock you

We will we will rock you

 

Buddy you're a young man hard man

Shoutin' in the street gonna take on the world some day

You got blood on yo' face

You big disgrace

Wavin' your banner all over the place

 

We will we will rock you

(Sing it!)

We will we will rock you

 

Buddy you're an old man poor man

Pleadin' with your eyes gonna make you some peace some day

You got mud on your face

Big disgrace

Somebody better put you back into your place

 

We will we will rock you

(Sing it!)

We will we will rock you

 

(Everybody)

 

We will we will rock you

We will we will rock you

(Alright)

 

 

czwartek, 26 października 2017

Ten październik 1977 roku, eh! Dlaczego nie ma teraz tak ambitnych październików? Można by zapytać gdzie są październiki z tamtych lat???  

1.

bedo

2.

"Jedyna polityczna rzecz, którą powiedziałem w tym programie to, że jestem za jednoosobowymi okręgami wyborczymi. Cały czas powtarzam jak mantrę, że jestem apolityczny i nie angażuję się politycznie w nic, jeżeli coś, co robię, jest wykorzystywane politycznie, to niech ci, co to robią, mają z tym problem. Żyjesz w wolnym kraju"

A zamach na konstytucję? Na sądy? - prowadzący.

"Konstytucja jest do zmiany. Już dawno była! Komuniści ci wymyślili tę konstytucję".

Cezary Pazura popularny aktor z lat 90-tych, w popularnym TalkShow.

 

09:20, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 października 2017

Chodzę w ostatnich dniach w totalnym niedoczasie, albo za wcześnie albo za późno, albo to cały Świat się przestawił. Niedospany z zaległościami z niewykorzystanym urlopem, albo totalnie nie w miejscu, w którym miałem być. To nawet nie chandra to jakieś przestawienie – jak w serialu, w którym źle wgrano ścieżkę dźwiękową i usta aktora poruszają się o sekundę szybciej niż ścieżka dźwiękowa. Nawet jakieś polityczne badziewie oglądam dopiero na drugi dzień, bo wieczory mam jakoś tak zawalone, że nie mam kiedy rzucić okiem na wiadomości. Cholerny październik.

Zastanawiam się czy warto wspomnieć dziś o sądokracji dublerów Trybunału Konstytucyjnego? Który dziś uznał za niekonstytucyjną procedurę wyboru prezesa Sądu Najwyższego. Procedurę, która istnieje prawie od 1989 roku i nikt jej przez ostatnie 28 lat nie podważał. Ale czas podważyć wszystko. Czas wywrócić tą łódź i zatopić. Dublerzy TK uznali również, że ich wybór i orzekanie w Trybunale jest zgodne z konstytucją – nie ma to jak sądzić we własnej sprawie, to się może dziać tylko w państwie prawa! Zostańmy może jednak w tym moim niedoczasie…   

 

23:20, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 października 2017

Wczoraj w Łodzi na konwencji Platformy Obywatelskiej – jak żartują internauci (a są to żarty podszyte goryczą) – Grzegorz Schetyna przypieczętował 50% poparcie dla PiS-u, oraz dał gwarancję rządów tej partii, do co najmniej 2023 roku, dlaczego tak się stało? Zobaczmy sami, najlepsze teksty wodza PO za platformą Twitter i internetowymi wydaniami tygodników politycznych.


1.Ocalimy dorobek, na który pracowaliśmy od 1989 roku.

2.Nie mamy zamiaru udawać kogoś, kim nie jesteśmy. Jesteśmy partią centrową. Nie uważamy aborcji za kolejny środek antykoncepcyjny, nie zgadzamy się na aborcję na życzenie. Kompromis aborcyjny.

3.Podwyższymy niskie dziś pensje dla lekarzy rezydentów, pielęgniarek i zawodów medycznych.

4.Uchwalimy Akt Odnowy Demokracji. Rozliczymy ludzi PiS, którzy z premedytacją podejmowali szkodliwe decyzje. Jedną ustawą przywrócimy niezależność prokuratury, sądów i mediów publicznych.

5.Akcje firm zasilą prywatne konta emerytalne. Odbudujemy II filar.

6.Wprowadzimy 13-ą emeryturę.

7.500+ na 1-e dziecko!!!

8.Zlikwidujemy urzędy wojewódzkie. Marszałek będzie gospodarzem regionu.

9.Przed wyborami stworzymy wielką koalicję ze wszystkimi stowarzyszeniami pro-samorządowymi.

 


No moi drodzy nic tylko – wielki populizm i niezrozumienie potrzeb społeczeństwa, które głosowało na PiS. Lekarstwem na Kaczyńskiego ma być PiS do potęgi drugiej, z kosmetycznymi uregulowaniami dla samorządności instytucji prawniczych i mediów. W kwestiach światopoglądowych będziemy dalej kato-taliban. To jest oferta dla opozycji, dla zjednoczonej opozycji? Sorry - nie kupuję tego! Intencją lidera PO było zaproponowanie polakom "Totalnej Propozycji" - ale niestety żadna propozycja nie padła...  



12:45, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 października 2017

Tak mnie dziś naszła refleksja na temat Georgea Michaela. Za chwile stuknie rok od śmierci, wybitnego artysty i cisza. Miał zostać wydany materiał z pośmiertnymi utworami artysty, miał ukazać się materiał, nad którym artysta pracował przed śmiercią i nic. Zostają tylko zapiski z przeszłości.

Zupełnie przypadkowo znalazłem tą piosenkę z repertuaru Rufusa Wainwrighta, która powstała w 2007 roku na potrzeby solowej kariery artysty, a Michael zaadaptował ją na cover do koncertowego wydawnictwa Symphonica z 2014 roku, które okazało się Jego ostatnim spotkaniem z fanami.  

 

 

I'm going to a town that has already been burnt down

I'm going to a place that has already been disgraced

I'm gonna see some folks who have already been let down

I'm so tired of America

 

I'm gonna make it up for all of The Sunday Times

I'm gonna make it up for all of the nursery rhymes

They never really seem to want to tell the truth

I'm so tired of you, America

 

Making my own way home

Ain't gonna be alone

I've got a life to lead, America

I've got a life to lead

 

Tell me, do you really think you go to hell for having loved?

Tell me, enough of thinking everything that you've done is good

I really need to know, after soaking the body of Jesus Christ in blood

I'm so tired of America

 

I really need to know

I may just never see you again, or might as well

You took advantage of a world that loved you well

I'm going to a town that has already been burnt down

I'm so tired of you, America

 

Making my own way home

Ain't gonna be alone

I've got a life to lead, America

I've got a life to lead

I got a soul to feed

I got a dream to heed

And that's all I need

 

Making my own way home

Ain't gonna be alone

I'm going to a town

That has already been burnt down

 

środa, 18 października 2017

Patrzę sobie bezradnie na mój kraj. 47% cóż za rekordy bije władza, ale niech ma! Nikomu nie żałuję. Niech się narządzą i nakradną – tyle lat czekali. Tylko dlaczego tak mocno plują na te 53%, które ich jeszcze nie popiera? Przykro mi się robi, kiedy przyjmujemy czołobitnie tyrana tureckiego – Recepa Erdoğana. Szczególnie w niecały tydzień po błogosławionej akcji modlitwy różańcowej na granicach naszej ojczyzny – w intencji odpędzenia od tych granic islamu. A tu islamski sułtan – który w ciągu ostatniego roku uwięził kilkadziesiąt tysięcy ludzi, pozamykał dziesiątki redakcji, dokonał czystek w szkolnictwie i armii oraz obiecał przywrócenie kary śmierci – przyjmowany jest w pokłonach przez Dudę i Szydło. Polsko wstydź się! Wstydź się też za to, co robisz na forum ONZ w kwestiach praw kobiet – wstydź się! A wracając do prezydenta Turcji, to nie potrafię pojąć, dlaczego – służby tego opresyjnego państwa – w centrum Warszawy zaatakowały kobiety, obywatelki Polski, które rozwinęły transparent z nieprzychylną dla władcy Turcji treścią. Gdzie jest policja stołeczna? Gdzie jest Polska?       

 

sobota, 14 października 2017

heroes40

Nie zamierzam się wymądrzać, moje pojęcie jest zupełnie w zasadzie bardzo świeże, bo jakoś tak Bowie minął mnie w okresie licealnym. Kiedy moi znajomi przechodzi z Queen do Bowiego ja poszedłem w zupełnie innym kierunku. Kiedy zatem moi znajomi przestali słuchać Davida ja zacząłem go słuchać.

Dziś mija dokładnie 40 lat od wydania chyba najważniejszego w dyskografii artysty albumu Heroes. Od początku roku przemycam na blogu jakieś symbole, teksty czy covery nawiązujące do tego dzieła. To jest bowiem album, który splata drogi kilku wybitnych ludzi – których bardzo szanuje w historii muzyki drugiej połowy XX wieku. Oczywiście Bowie, oczywiście Brian Eno, i (kiedyś byłby na miejscu pierwszym) genialny Robert Fripp. (Nie było by oczywiście mojej fascynacji berlińską trylogią i być może Davidem, gdyby nie moje uwielbienie dla King Crimson oraz jego wychowanków). Kiedy zatem spotkały się tak niezwykle kreatywne indywidualności, nie mogło być inaczej, ta płyta którą spłodzili to po prostu wielkie – buuum wybitności – której z trudem szukać wcześniej, a tym bardziej później, we współczesnej muzyce.

To wreszcie drugi obok Low, jeden z tych najbardziej dziewiczych albumów, które wprowadziły mnie w świat Davida Bowiego. Dokładnie mój pierwszy zakup wyglądał następująco, poza albumami, które znałem wcześniej Heathen i Reality: pierwszym rzutem kupiłem od razu cztery krążki – Hunky DoryLowHeroes i Scary Monsters. Od razu wsiąkłem w berlińskie albumy, (choć jak mówią znawcy tylko Heroes jest tak naprawdę berliński – reszta trylogii to farbowane lisy). Oczywiście wszystkie albumy z owego zakupy uwielbiam, a jednak trylogia i kupiony nieco później ostatni akt Lodger – po prostu ryją beret, aż dziw, że Low przyjęto początkowo bardzo chłodno. Dziś jest nie do pomyślenia, aby tak ambitną muzykę mieszać z błotem – ale być może mamy zupełnie inną perspektywę w 2017 roku, gdzie muzyka ambitna jest zepchnięta na margines, a za odkrycie uznaje się każdy zespół przełamujący mostem dwa akordy z refrenem. Z pewnością nawet jak na lata 70-te XX wieku – Bowie musiał być wyzwaniem dla ówczesnej krytyki. Co tu dużo mówić – posłuchajcie któregoś z tych niesamowitych kawałów są po prostu inspirujące.   

heroes4040

 

 
1 , 2