o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
piątek, 28 października 2016

 

Tik-Tak, zegar tyka. Obudziłem się dziś starszy o rok. Oczywiście zgodnie z odkryciem, które ogłosiłem na tym blogu przed rokiem, odnośnie mojego wcześniactwa, kolejną kreseczkę psychicznie przyjmę od stycznia 2017 roku, a te dzisiejsze 31 urodziny, potraktuję, jako okazję do dobrej zabawy. Kolacja, prezenty, goście – wiecie, każdy to lubi, taki mały szumek towarzyski wokół nas. Na godzinkę stajemy się słońcem otoczonym szeregiem planet…

Nie, tak nie jest. Nawet, jeśli psychicznie to jakoś sobie ułożę, nawet od nowego roku licząc, to wciąż jestem kolesiem po trzydziestce. FAK! Wynajdźcie ludzie wehikuł – ja chcę wrócić, ja chcę cofnąć się w czasie, ja się nie chcę robić stary.

Tak bardzo bym chciał być, jeszcze więcej być, jeszcze lepiej być, jeszcze mocniej być, jeszcze czulej być… Każda tego typu okazja – w tej jednej godzinie smutku i refleksji – pozbawia mnie złudzeń. Obietnice, że potem jest lepiej, dobrze, albo całkiem w porządku – jeszcze przez długie dekady, nie znaczą nic, wobec utraconych dni… Tik-Tak…      

 

środa, 26 października 2016

To już rok, z tymi debilami!!!

23:48, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (2) »
sobota, 22 października 2016

I już są - oficjalna strona Davida Bowie wypuściła na Jótjóbie większość numerów Lazarus Cast Album. Zatem żeby nie być gołosłownym - proszę oto moje ulubione numery...

 

piątek, 21 października 2016

Tak to dziś premiera ścieżki audio musicalu Lazarus, spektaklu Davida Bowie, którego premiera nastąpiła niecałe 3 tygodnie przed śmiercią artysty. W pierwszym, tytułowym kawałku śpiewa Michael C. Hall czyli wasz ulubiony Dexter, David Fisher... itd.

W drugiej propozycji z Lazarus Cast Album usłyszymy przepiękną i delikatną interpretację Life On Mars?, w wykonaniu Sophii Anne Caruso. 

Lazarus Cast Album to 19 niejednokrotnie zaskakujących aranżacji klasycznego repertuaru Davida Bowie. Mnie urzekają It’s No Game, Heroes czy Where Are We Now? Ale ten album to nie tylko zapis musicalu, to też premierowe numery Davida jak No Plan, Killing A Little Time i When I Met You. Utwory nagrane podczas sesji Blackstar, ale dedykowane dla musicalu.

To wydawnictwo stanowi zaproszenie do zabawy i ponownego odkrywania obszernej twórczości Davida, jest doskonałym starterem dla początkujących adeptów starmanii. Bowie dokonał reinterpretacji swojego dorobku, i był to krok bardzo przemyślany. Postanowił podarować ślady własnej przeszłości, tuż przed końcem własnego życia, przyszłości…   

lazarus cast album 

środa, 19 października 2016

W tym tygodniu dowiedzieliśmy się, że Gdańsk znów został niemiecki, bo Polaków tam już nie ma, skoro miasto gości 30-lecie tej twu-twu PZPR-owskiej organizacji, jaką jest Trybunał Konstytucyjny. Te słowa wypowiedziała dama zjełczałej sałaty Krystyna. Co zatem osłanka miała na myśli? Może młodzież weszpolska powinna repolonizować Gdańsk? Raz sierpem raz młotem? A może czas ogłosić lokalne secesje. Wolne Trójmiasto, Wolne miasto Poznań? Co jeszcze ma być Wolne? Mamy iść ku rewolucji?

W tym tygodniu dowiedzieliśmy się, że JarKacz powoła super-komisję do spraw reprywatyzacji. Naprawdę super, poczułem do niego promil ciepłych odczuć. Na ułamek sekundy. W następnym zdaniu wyjaśniono, że komisja będzie miała ciało doradcze do podejmowania orzeczeń – radę społeczną, lokatorską lub powiedzmy szczerze ludową. Od orzeczeń super-komisji będzie można się odwołać do premiera RP lub Sądu Administracyjnego. Te dwa aspekty, czyli ludowy charakter rady społecznej i droga odwoławcza – jest, jako żywo wykrojona z jakiegoś innego ustroju – z pewnością nie demokratycznego. Ktoś powie – a USA? Zgoda, tylko tam ludowy charakter ma wybór każdego oficera służby publicznej (za wyjątkiem prezydenta). W Polsce reżim się na takie coś, jak bezpośredni wybór urzędników nigdy nie zgodzi – za dużo stołków do obsadzenia zniknie. Wyjątki będą tam gdzie trzeba dla reżimu populistycznych efektów swoich działań, np. nowa super-komisja. Bo jak to do cholery ma być? W sprawie kolejarzy wyrokować będą drogowcy, w sprawie kalekich będą wyrokować sprawni, w sprawie pieszych będą sądzić zmotoryzowani, w sprawie właścicieli kamienic sądzić lokatorzy? A jak nawet się upiecze jakiemuś właścicielowi, to w zależności od tego, kogo w KPRM-ie czy w sądzie będziemy mieli, odwoływać będziemy się według politycznego klucza? Sądy są od sądzenia, a nie premier. Premier zresztą nie jest od udawania premiera…

Z tygodnia na tydzień jest zabawniej… Nie jest?

 

23:39, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (2) »

Zbliżamy się do stosu. Nic nas nie boli, a będzie widowisko tym lepsze, że kosztem cudzej tragedii troszkę się sami ogrzejemy tego ranka. Taka nasza natura i kondycja zarazem - lubimy sobie popatrzeć na cudze cierpienie. Cieszy nas ból i rozpacz innych. Pleban i Pan nie biją nas za często, a podatek już nie doskwiera jak kiedyś. Nasza frustracja zamienia się w akceptację istniejącego stanu rzeczy. Byle tylko wystarczyło nam ziemniaków do przednówka. Życie monotonne to i atrakcji potrzeba bardziej prymitywnych, palenie czarownic jest w tym przypadku rozrywką ekskluzywną. Zbliżamy się do Średniowiecza. Dzieje się tak szybciej niż nam się wydaje. Wybieramy reprezentantów narodu, którzy jak ci mityczni Panowie biją nas i wyzyskują. A wespół z Plebanem pilnują aby nasza wolność nie stała się zbyt wyzwolona. Średniowiecze wdziera się powoli w serca każdego z nas. Jedna ojczyzna i jeden bóG. Jeden kościół i jego nakazy moralne, elita Panów i kasta możnych z nadania pańskiego, a reszta to gawiedź, która musi być posłuszna albo stos. Dlatego tak chętnie zbliżamy się do stosu. Nic nas nie boli... To znów nie płoniemy my! Nam się udało. Na jutro na kolejny stos, zgłosimy się na ochotnika do zbierania chrustu...

btw

niedziela, 16 października 2016

W kraju nad rzeką Wisłą wrze. Czarne protesty, nocne pokuty za aborcję i inne plugastwa.
Naczelny wódz plącze się w zeznaniach, po tym jak posłanka Sobecka z ligi kato-ultrasów, zapowiedziała, że lada chwila a jebutnie członkostwem w partii i wyprowadzi co najmniej 10 posłów z PiS-u. Rozłam! Granda! Hańba!

Dlatego też przemówił wódz do narodu:

"W dalszym ciągu jest sprawa prawnych rozwiązań odnoszących się, na różnym poziomie, być może nawet w ramach obecnej ustawy, do aborcji ze względu na stan płodu, a w szczególności ze względu na zespół Downa. Legalnych aborcji jest teraz rocznie około tysiąca, z tego ogromna część spowodowana jest zespołem Downa. Mamy nadzieję, że niedługo już tego nie będzie, taki jest nasz cel. Trzeba to jednak odpowiednio przygotować, trzeba także przekonać społeczeństwo, w szczególności kobiety i będziemy to robić. Ale będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię. Chcemy, by było to możliwe ze względu na realną pomoc, która będzie udzielana także ze środków publicznych. Oczywiście mowa tylko o tych przypadkach trudnych ciąż, gdy nie ma zagrożenia życia i zdrowia matki."

Och ty miłościwy panie. Dzięki Ci za dobre słowo! Buzi-buzi-buzi!

A tymczasem gdzie jest rezydent z rezydentową? Zapadli się pod ziemię? Zawisnęli u żyrandola i nie mają pojęcia o bożym świecie? Zatem zaintonujmy razem z panią Władysławą hymn...  
 

czwartek, 13 października 2016

Śmierć tnie...

kopiczyński

 

[']

Komuna wróciła? O 9:00 do śniadania Broszka i Morawiecki robią konferencję prasową, że Mercedes-Benz zainwestuje w Polsce w Jaworze! Będziemy mieli kolejną montownię.

Towarzysze wyjdźmy dziś na ulice - rozsypujmy kwiaty i przyodziewajmy wianki, nasza socjalistyczna republika udowadnia dziś swoją potęgę!!!

poniedziałek, 10 października 2016

Wajda

Wczoraj w nocy zmarł wybitny polski reżyser Andrzej Wajda, twórca i opoka polskiej kinematografii po 1945 roku. Dziś uznawany jest za twórcę polskiej szkoły filmowej. I być może mógłbym tak prawić i prawić o Wajdzie w nieskończoność, ale mam do tego wybitnego reżysera stosunek osobisty i krytyczny. Wajda wpisał się w moje życie i dzieciństwo swoimi filmami. Od negacji, przez zachwyt po rozczarowanie. 

Moja przygoda z Wajdą rozpoczęła się od filmu oglądanym pod przymusem. W 1999 roku do kin wszedł Pan Tadeusz i oczywiście musieliśmy iść wszyscy na ten seans. Film mnie potwornie wynudził a kino, do którego zeszły się klasy z różnych szkół, przeżyło prawdziwy horror rozwrzeszczanych bachorów i ich wzajemnie chamskich zachowań. Ale Pan Tadeusz wrócił do mnie kilka lat później, kiedy Najukochańsza zechciała zobaczyć ten obraz na DVD. Obejrzeliśmy go razem i coś mnie w tym obrazie urzekło. Może to serce Wajdy, aby złych, dobrych, zawistnych, głupich a nawet podłych bohaterów ukazać mimo wszystko pozytywnie. Wszyscy są pełni tęsknoty za wolnością – wszyscy są bardzo pomnikowi i pełni romantyzmu. To być może jest ograne, ale być może potrzebowałem w tamtym etapie życia takiego filmu, pozytywnego patriotyzmu – i budowania tożsamości? Pan Tadeusz, mimo że nie jest to wielkie dzieło, został w moim domu na lata, a kiedy Najukochańsza utraciła wzrok, obraz zamienił się na słuchowisko. Następna była Zemsta, ten film też nie powala, ale wtedy byłem na etapie fascynacji filmografią Polańskiego i jego rola Papkina, była dla mnie genialna – stąd obraz ten został na zawsze ze mną. Zemsta była punktem zwrotnym, w którym zainteresowałem się filmografią Wajdy na serio i odkryłem geniusz tego reżysera. Wesele, Człowiek z Marmuru, Człowiek z Żelaza – plejada polskich gwiazd w rolach życia, debiut Jandy, kino, które nie pokazywało pomników, to było kino, które próbowało zdrapać farbę ze ściany… Byłem pod wielkim wrażeniem tego jak Andrzej robił filmy w mrokach PRL-u. Tak przygotowany poszedłem z I’ na Tatarak i niestety przeżyłem poważny zawód. Gdyby nie ponowoczesne wstawki Krystyny Jandy z jej bardzo osobistego monodramu – Tatarak byłby najsłabszym obrazem Andrzeja, jaki widziałem. Zawód był tak duży, że kolejne produkcje reżysera wraz z I’ zbojkotowaliśmy. Wyjątkiem będą Powidoki, które planowaliśmy obejrzeć i nie możemy doczekać się premiery.

Nadszedł czas, aby przełamać uprzedzenia i zobaczyć ostatnie filmy Wajdy, jak Katyń czy Wałęsa. Człowiek z nadziei, aby zmierzyć się z całą jego filmografią, zwłaszcza też z wczesnym okresem twórczym. Czas zobaczyć Popioły i Kanał.

Od Wajdy nie da się uciec – bo od ikon się nie ucieka, one wplatają się w naszą codzienność i stykamy się z nimi w najmniej oczywistych punktach życia. Niezależnie czy jesteśmy nastawieni do twórczości Wajdy z uwielbieniem, z negacją czy z dystansem – był on niezwykle płodnym i wybitnym polskim reżyserem, z którego dorobku kolejne pokolenia będą wciąż czerpać. Cześć Twojej Pamięci! Twoje filmy pozostaną Twoim pomnikiem!  

[']

 

 
1 , 2