o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
czwartek, 31 października 2013

No i wykrakałem. Jest!

Jedni się rodzą, drudzy odchodzą. Jedni zmieniają strony i obierają nowe drogi. Inni potrafią milczeć przez dekadę, albo więcej... 

A tymczasem Bowie konsekwentnie prowadzi akcję promocyjną, swojego nowego wydawnictwa. Tym razem Love Is Lost jeden z moich faworytów od pierwszego odsłuchu, z bardzo dobrym tekstem. Kolejny bardzo dobry klip, i ciekawy remix, czerpiący gdzieś z głębokiej tradycji lat 80. Wydawnictwo promuje kolekcjonerską wersję płyty THE NEXT DAY z bogatym pakietem bonusów.   

Ostatnio dzieją się rzeczy dziwne. Moi umiarkowani znajomi stają się radykałami, a osoby, które wydawały się radykalne pokornieją. Dziwna sprawa, bo ja wciąż jestem taki sam. Nie lubię tych samych ludzi, chociaż może mi trochę przechodzi?

Pewna znajoma zarzuciła pesymizmem, a ja na pesymizm reaguję dość ostro. Pewnie dlatego, że sam cholernie się boję. Ale kiedy inni się boją, wtedy wyobrażam sobie (jakąś) sytuacje bez wyjścia i próbuję odpowiedzieć - co ja bym wtedy zrobił? Wtedy kiedy byłbym z kimś, kto panikuje lub z kimś, kto stawia czoła wyzwaniu. W drugim przypadku pewnie bym sobie odpuścił męstwo. Żałosne słowo (męstwo), strasznie mi się źle kojarzy, ale że odwagi we mnie zwykle mało i brzmi tak jakoś szlachetnie, zostaję przy tym pierwszym.  Jeśli zaś ta druga osoba by spanikowała – no właśnie, co bym zrobił? Oczywiście można sobie wyimaginować najbardziej bohaterskie wizje, ale są one raczej mrzonką, a wchodząc w strefę prawdopodobieństwa – pewnie zostawiłbym tą osobę i ratował tylko siebie. Oczywiście zakładam, że nie byłbym związany z tym człowiekiem emocjonalnie. To straszne, zdawać sobie sprawę z własnej słabości i tchórzostwa.

Więc w ramach ćwiczeń, kiedy ktoś prezentuje skrajne czarnowidztwo, staram się na przekór być niepoprawnym optymistą, żeby zobaczyć czy potrafię.   

 

poniedziałek, 28 października 2013

Sto lat - jak zwykle i do przodu. Tego roku obchodzę piżamowo-antybiotykowo, bez specjalnej pompy choć okrągłe. Ale tak mnie coś złamało, przed tygodniem, że wszystko musiałem odwołać i nikogo na nic nie prosić. Samo życie panie, samo. A i ludzi oglądać siły nie miałem.

Nie silę się na specjalne rocznicowe wpisy, zwyczajnie przyszło, i pójdzie. Jakoś tak, mamy w domu grypowy klimat, nawet jeśli u schyłku i nawet jeśli cztery litery odżyły już - to ciągle coś jeszcze doskwiera. A po antybiotyku zawsze jest... Wiadomo co jest! Zatem hura optymizmu we mnie nie ma. 

I jeszcze dziś mi doniesiono, że na cmentarzu - na którym kamieniarze zniszczyli 300 nagrobków, jeden z nich należy do mojej rodziny. Nie jakoś bardzo zniszczony, ale przewrócony, złamany. Ludzie i ich zachowania - nie przestają zadziwiać.

niedziela, 27 października 2013

Ludzie od Davida Bowiego szykują zaduszkowo-hellołinowe wydawnictwo z super dodatkami i bonusami do albumu The Next Day. 

Tymczasem awatar autora żyje sobie swobodnie w sieci. O ile pierwsze wcielenie w postaci parodii, lub raczej coveru klipu do ostatniego singla Davida Valentains's Day, nie wzbudza wielkich kontrowersji o tyle drugie wcielenie kontrowersje już wzbudza.

Po pierwsze w drugim klipie słyszymy próbę i wykonanie utworu Where Are We Now?, podobno przez samego Davida Bowiego, po drugie jest to rzekoma próba do trasy koncertowej. Oczywiście żadnej trasy koncertowej nie ma, wobec czego po co ta próba. I w tym miejscu pojawia się pytanie, kto śpiewa ten kawałek? David czy ktoś podszywający się pod artystę? Jedni mówią, że David drudzy, że absolutnie to nie możliwe. Jestem trochę w kropce, na początku brzmi to dość słabo, ale kiedy po pierwszym nieudanym podejściu, muzycy zaczynają grać cały numer ponownie pojawia się wielki znak zapytania... Może to próba nierozśpiewanego DB przed nagraniem tego kawałka na album? Ktoś wie?

niedziela, 20 października 2013

Co Koffie chciał zrobić od piątku ale jest chory i nie zrobił?

- Chciał rano wstać i z aparatem, pocykać fotki muralom - ale jest chory.

- Chciał obskoczyć supersamy elektroniczne by porównać ceny produktów X, Y i Z - ale jest chory. 

- Chciał polecieć na cmentarz, posprzątać przed listopadowym nalotem - ale jest chory.

- Chciał poleźć na siłownię, od piątku przynajmniej ze trzy razy - ale jest chory.

- Chciał pójść z I' do restauracji bułgarskiej "69" - ale jest chory.

- Chciał się spotkać ze znajomymi i być może iść z nimi do kina - ale jest chory.

- Chciał zaprosić znajomych na swoje urodziny - ale z powodu choroby, odechciało mu się robić urodzin.

- Chciał wreszcie przeleżeć cały łikęd w łóżku, bo jest chory - ale dziś musi siedzieć w pracy, bo nie ma kto go zastąpić, (bluzg) ...wa!!!

czwartek, 17 października 2013

Sposób promocji Delta Machine zaczyna mnie zachwycać. Zamiast kolejnych klipów, Depeche Mode publikuje czarno-białe zapisy wykonań swoich piosenek w Nowojorskim studiu Dave Gahana. Nowy album DM został przyjęty nadzwyczaj chłodno przez krytykę, a jest to naprawdę wyśmienity materiał, co dobitnie potwierdzają klipy ze studia. Zresztą najważniejsze dwa albumy grupy z początku lat 90., początkowo też oceniane były bardzo słabo, by po 20 latach - krytyka uznała je za wybitne. Delta ma jakiś magnetyczny wir, który po wciągnięciu nie pozwala uciec spod jego mocy... To jest jakaś mieszanka czarnej duszy, z erotyzmem i życiowym doświadczeniem, bez żadnej spiny, bez udowadniania nikomu niczego...  

wtorek, 15 października 2013

Cyganka prawdę Ci powie?

Chyba już o tym pisałem? Jak mnie zaczepiła żebym wyciągnął kartę, i szepnęła, że kocha mnie czarna dziewczyna. Nie tylko cyganka mówi prawdę.

Na Krupówkach napadło na nas dwóch pijaczków. Nie widząc mojej twarzy zakrzyknęli do I', że się tak szczerze uśmiecha, ponieważ musi go bardzo kochać dziewczyna z którą idzie. Po chwili dostrzegli moją twarz spod kaptura, mina im zrzedła - wiedzieli już, że nic nie dostaną. Ta chwila przeszła do tych najbardziej niezapomnianych... Ale czy nie było w niej ziarna prawdy? 

poniedziałek, 14 października 2013

g1

Tydzień w górach z podziałem na kilka dni w Zakopcu i kilka dni w gorących termach. Pogoda powiedziała nam: zasłużyliście. I pozwoliła zyskać niezwykle relaksujący czas. Teraz mogę pracować... 

g2

wtorek, 08 października 2013

I już po albo przed. 

Festiwal komiksu się skończył. Był zupełnie inny niż przez ostatnie 23 lata. Z historycznego budynku ŁDK-u przeniósł się do Atlas Areny (AA), wielkiej hali widowiskowo-sportowej. AA ma zupełnie inny klimat, brakuje jej sal konferencyjnych i kinowych, ale za to ma potężną przestrzeń dla wystawców itd. Były plusy i minusy, pisać o tym tu nie będę bo są odpowiednie fora dla zainteresowanych... 

Niby powinienem mieć jesienną depresję jak co roku po MFKiG, bo zaczyna się czas mroku, zimna i ciemności, który trwa aż do 6 grudnia, czyli do początku krismasowego szału. Szał kończy się narodzinami Słońca Niezwyciężonego i tak czekamy już do pierwszych pąków i śpiewu ptaków. Dni robią się dłuższe i ogólnie jest, tak jakoś bardziej pociągająco...

W tym roku jest inaczej, depresja opóźni się, może taki rok albo i miasto w którym żyję, a najpewniej kraj. Bo to Polacy są mistrzami nierównomierności - naród ludzi z niezdiagnozowaną chorobą dwubiegunową. Albo mania albo depresja. Albo dzieje się wszystko na raz, albo nic. Taka kultura na przykład. Ja wiem, nie jestem odbiorcą wysublimowanych festiwali Tansmanowskich, może szkoda, albo bywalcem festiwali filharmonicznych. Ale zdarza mi się być w filharmonii, czy na koncercie fortepianowym. Tyle tylko, że kultura powinna być dla wszystkich, a niestety w Polsce, a zwłaszcza w tym mieście wygląda to tak, że we wrześniu i październiku odbywa się wszystko, a potem nic przez pół roku.

- Festiwal Urban Forms (wrzesień/październik)

- Festiwal Komiksu i Gier (4-6.10)

- Festiwal Kawy (nawet dwa tydzień po sobie) (4-6 i 11-13.10)

- Festiwal Animacji Se-ma-for (9-13.10)

- Festiwal Światła (11-13.10)

- Festiwal Designu (17-27.10)

- Festiwal Soundedit (26-27.10)

Oraz kilka innych imprez, o których nie mam pojęcia bo mnie pewnie nie obchodzą, albo nie mam czasu aby brać w nich udział.

A w styczniu i lutym bywa, że nie odbywa się zupełnie nic. Ludzie kochają robić wszystko na kupie, w tłumie, w pośpiechu i z potem na czole. A ja wolę spokój, wolę mniej, aby móc czerpać więcej. Zupełnie mi nie po drodze, kiedy wszystko jest naraz. Na szczęście za chwilę wyjeżdżamy, aby trochę odpocząć. I większość tych imprez nas ominie...  

poniedziałek, 07 października 2013


 

There is darkness and death in your eyes
What have you got buried inside?
The shallow grave in your soul
The ghosts that have taken control

You really should have dug a little deeper there
Body parts are starting to appear and scare the child inside away

Each tear that flows down your face
Trickles then picks up the pace
And turns to a river inside
A river that will not subside

I can hear that dreadful overflowing sound
And watching from afar I see a child is drowned
The child inside your heart

I can see you drifting away
Heading for the light
I can see you drifting away
Every night

Why were you always inside?
On days when the weather was fine
And while we were running around
You were nowhere to be found

You know you should have taken all your dogs to bed
Well you were made to play games with your soul instead

The child inside you died

 
1 , 2