o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
czwartek, 28 września 2017

mftm

Zrobił się na moim blogu troszkę kącik Depeszowy. Zatem dziś kolejna cegiełka z cyklu wspominek historycznych, 30 lat temu ukazał się jeden z najbardziej kultowych albumów Depeche Mode, szósty w dyskografii zespołu Music For The Masses. To jeden z tych albumów wydawanych za ciosem, które mają przypieczętować sukces, lub nadać siłę dla trendu, jaki wygenerował zespół. Lata 1986-1989 były dla DM okresem bardzo płodnym i obfitym jeśli idzie o łowy nowych fanów. Był to czas ugruntowania DM na pozycji lidera na scenie new romantic i albumy wydane w tamtym okresie dla większości fanów zwykłych i ortodoksyjnych należą do świętości. Zresztą do dziś, przeboje grane z albumów Black Celebration i MFTM właśnie, należą do tych najbardziej wyczekiwanych na koncertach, a Never Let Me Down Again nie schodzi z koncertowej czołówki. To też jeden z tych albumów, który stał się marką samą w sobie – myślisz Depeche Mode – widzisz Music For The Masses, myślisz Music For The Masses – wiesz, że chodzi o Depeche Mode. MFTM jest też jenym z symboli muzyki pop drugiej połowy lat 80-tych minionego wieku.    

1.Behind The Wheel

2.Strangelove

3.Never Let Me Down Again

 

wtorek, 26 września 2017

Wypuszczony do sieci pod koniec czerwca klip do singla Going Backwards Depeche Mode, nagrany został podczas specjalnego koncertu-sesji zamkniętej dla publiczności. Nie wiadomo, co nagrał wówczas zespół, poza tym, że do drugiego singla doszło oficjalne wykonanie coveru Heroes Davida Bowie.

Już w pod koniec 2016 roku fora depeszowców rozhuczały się od plotek, że na albumie Spirit będzie cover na 40-lecie wybitnej płyty brytyjskiego kameleona. Plotki podsycano i gaszono, wreszcie rozczarowanie, na album DM hit Bowiego nie wskoczył. Po rozpoczęciu trasy koncertowej znów konsternacja – Depeche Mode wykonują Heroes. Aż wreszcie w ostatni piątek pojawiło się oficjalne wydanie video Highline Sessions Version coveru Heroes w wykonaniu Depeszy. Bardzo fajna wersja – tak myślę – zrobili to chłopaki z szacunkiem dla DB i do samych siebie!     

 

poniedziałek, 25 września 2017

Łikęnd wraz I’ mieliśmy okazję spędzić pod opiekuńczymi skrzydłami naszych ukochanych Natalii Oreiro i jej Żony w Wolnym mieście Poznań. Najedliśmy się jak zwykle ich pysznych wegetariańskich potraw. Pasztet z grochu był wybitny. Połknęliśmy tradycyjnie śniadanko w Zemście, ach te niesamowite bułeczki i pasty mmm. Polecamy warto ich wesprzeć i wpaść w sobotę – kiedy jest ono serwowane.

Pojechaliśmy jak zwykle towarzysko i misyjnie. Mimo deszczu na poznański marsz równości przybyło mnóstwo kolorowych obywateli. Nie robiłem żadnych fotek, bo naprawdę pogoda była straszna! A dla prawackich trolli był to asumpt do ataków na uczestników marszu. Ale chyba coś im umknęło? Mimo, że przez pogodę przybyło o wiele mniej chętnych do manifestowania – to wciąż było to kilka tysięcy osób, które w deszczu i chłodzie maszerowały z radosnym okrzykiem na twarzy. To powinna być przestroga dla środowisk prawackich, które nie wystawiły żadnej kontry: my walczący o wolność i równość się nie poddamy, a z roku na rok jest w nas większa siła. Ok., cały Poznań jest do 2018 roku pod parasolem przychylnego prezydenta Jaśkowiaka i kiedy on skończy kadencję, to więcej patronatów może nie być. Ale ludzie nauczyli się obywatelskości. Od 2005 roku mimo częstego zmieniania patronów marszu i wewnętrznych niesnasek środowiska – marsz idzie dalej i będzie szedł nawet bez politycznego wsparcia. Dziś tworzą go ludzie, którym przyświeca solidarność ponad podziałami.  

Po marszu uciekliśmy do wspomnianej Zemsty, gdzie byliśmy tego dnia wcześniej na śniadaniu. Ten anarchistyczny lokal jest celem ataków młodzieżówek faszystowskich od początku swojego istnienia. Ale rządy PiS w Polsce, które przyzwalają na przemoc – doprowadziły do nasilenia przemocy względem niepatriotycznych w przekonaniu faszystów miejsc i organizacji. Zemsta przeżyła w 2017 roku już kilka ataków o mniejszej lub większej skali. Kiedy usiedliśmy z I’ i zamówiliśmy obiad w niewielkim lokalu doszło do poruszenia. Nagle anarchistyczna straż lokalu, nakazała wszystkim siedzącym w bramie przed kluboksięgarnią ewakuację do środka (do Zemsty wchodzi się z wejścia w bramie, są tam ustawione stoliki a’la ogródek, gdzie można wyjść z lokalu). Kilku faszystów stanęło w świetle bramy od strony ulicy i zaczęło rzucać wyzwiska pod adresem anarchistów, następnie rzucili krzesłem i wpuścili gaz pieprzowy. Gaz dostał się do środka Zemsty, wywołując lekką reakcję oskrzelową u większości gości. Osobiście byłem zdziwiony całym zajściem. Ale jeszcze bardziej zaimponował mi spokój stałych bywalców i obsługi lokalu. Jakby nic nie zaszło. Wyobraziłem sobie jak musi wyglądać życie w Tel Awiwie, kiedy ze strony terrorystów idą rakiety ziemia-ziemia, a izraelska tarcza antyrakietowa zdejmuje je nad wierzchołkami drapaczy chmur, podczas gdy ludzie piją kawę na dole w ogródkach kawiarń i podziwiają cały ten spektakl. Mój przestrach trwał może ze dwie minuty, ale spokój tych ludzi i jakaś pewność tego, że nic się nie stanie – dodały mi całkowicie otuchy. To też przejaw obywatelskości, ta siła spokoju – ludzi przekonanych o swojej racji i przysługujących im prawach. To było wolne miasto Poznań.    

 

14:46, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 września 2017

Na jesienne wieczory, na kolejną nogę trasy koncertowej - nowy singiel i klip od Depeche Mode.

wtorek, 19 września 2017

                  

W czasach wszechobecnego szamba strasznie trudno pisać o pozytywach, nie możliwe jest pisanie o miłości, bo jak oderwać się od straszliwej codzienności i wznieść ponad to wszystko, co nas otacza?

Dlatego niezwykle trudno jest mi dziś wznieść się na wyżyny, bo jestem – jak sami tu na blogu czytacie – emocjonalnie umoczony w gniewie na otaczający mnie Świat. Ale spróbujmy! A więc, od czego zacząć?

To był bardzo deszczowy 19-ty września 2008 roku. Pamiętacie jeszcze tak odległą przeszłość – ja coraz mniej. To były zupełnie inne czasy, obiecywałem sobie zupełnie inną przyszłość, wszystko było jeszcze niezaklepane – drogi były otwarte dla podróżnych i niezbyt pewne. Aż tu znikąd pojawił się On. W czerwonych spodniach albo koszuli (twierdzi, że na drugiej randce był w spodniach tego parszywego koloru) – och jak mnie to wkurzyło – moim ulubionym kolorem był czarny lub szary. Od razu poczułem niechęć, do tego był po kilku głębszych – bo świętował z koleżankami z pracy ukończenie remontu placówki, w której pracował – kolejny minus. Nie znoszę ludzi, którzy na spotkanie przychodzą już pod wpływem. Zmarnowany kolejny wieczór – byłem o tym przekonany – a spędziliśmy razem ponad osiem godzin! Aż dziw, nigdy z żadnym nie zmarnowałem aż tyle czasu, były wyjścia do klubów i inne takie tam – ale nie przegadałem z obcym tylu godzin, do tego z obcym, który sprawił złe pierwsze wrażenie. W taki sposób 9 lat temu pojawił się w moim życiu I’. Reszta potoczyła się błyskawicznie. Kiedy obchodziliśmy naszą pierwszą miesiączkę, co prawda nie smoleńską, było już chyba pozamiatane? Nie było innego wyjścia – byliśmy MY – cały przeszły Świat nagle oddzielił się od nas kokonem (albo my od niego?). Urwały się jakieś niesprawdzone kontakty. Tacy kumple i kumpelki – niepotrafiący pokonać swoich niskich słabości, niektórzy nawet próbujący grać w jakieś idiotyczne intryganckie gierki. Ludzie są naprawdę miałcy.

Jak szybko poszły nasze lata? Jak często można pisać, że to wszystko jest niewiarygodne? Powoli staje się to trywialne. Często się zastanawiam, dlaczego nam się udało, a innym nie? Nie ma odpowiedzi na tak postawione pytanie, tak poszły kości na planszy naszego życia. Ale dlaczego przez te wszystkie lata wiedziałem, że to się uda? Dlaczego wiem to nadal? Co za zuchwałość? Może odpowiedzią jest cytat, który wyhaczyłem ostatnio z jakiegoś serialu Netflixa: „wiesz, że ci ludzie to banda płytkich dupków”? Nie, to nie jest nasza opinia o wszystkich! Pośród tych ‘płytkich dupków’ czasem trafiają się ‘studnie bez dna’, w których byśmy nigdy wraz z I’ nie zdołali spaść na dno. Takich warto szukać – w tej całej bandzie. Są pośród nas piękni ludzie – ale bardzo ich niewielu. Nie ma co płakać – tylko dawać szansę. Oczywiście płytkość i bycie dupkiem nie skreśla od razu nikogo – każdy potrzebuje kogoś reprezentującego jakąś skrajność, by dać sobie upust – nie zawsze dajemy radę trzymać fason, szczególnie po szyję zanurzonym w szambie codzienności. Nie mniej ‘płytkich dupków’ znaleźć można bez problemu i ich wartość nie jest najwyższa – znaleźć ‘diament’ to sztuka albo szczęście. Ja miałem wielkie szczęście znajdując I’. To była dla mnie wielka lekcja pokory. Skazałem go przedwcześnie na wykreślenie, uznałem za ‘płytkiego dupka’ i prawie popełniłbym największy błąd mojego życia, a dziś byłbym w czarnej dupie samotności i zgryzoty – skazany na rzeszę płytkich…  

Dziś jest nasza 9 rocznica!!! Znów się zawijamy do jakiejś (zakładamy, że) dobrej knajpy. Tym razem płyniemy na zupełnie nowe wody smaków, a wieczorem napijemy się łyk tęczowego wina kupionego w lipcu podczas zakupów na stoisku gejowskim w KaDeWe.

Wam też niech się układa! 

9lat

 

czwartek, 14 września 2017

28mfkig28mfkig28mfkig

Gośćmi tegorocznego MFKiG będą:


Jim Lee - rysownik ze stajni DC, uświetni premierę serii komiksowych z cyklu "DC Odrodzenie" ruszających jesienią na polskim rynku.

Howard Chaykin – autor m.in. kanonicznych komiksów „Star Wars”.

Achdé – kontynuator (od 2001 roku) serii „Lucky Luke”.

Jul - najnowszy scenarzysta serii "Lucky Luke".

Grzegorz Rosiński – rysownik świętującego 40-lecie „Thorgala”.

Guy Delisle - autor komiksowych reportaży: "Pjongjang", "Kroniki Birmańskie".

Simon Bisley – rysownik komiksów o Lobo.

Sylvain Runberg scenarzysta serii „Orbital”, „Millenium”, „Podboje” i „Konungowie”.

Koren Shadmi – autor komiksu „Maniak Miłości: Wyznania seryjnego randkowicza”.

Silvio Camboni – rysownik serii „Niezwykła podróż”.

David Roach – znany m.in. z serii „Sędzia Dredd”.

Alice Milani – autorka rysunkowej opowieści „Wisława Szymborska”.

Joël Alessandra – twórca albumu „Wędrówka przez Morze Czerwone”.

David Lloyd - rysownik „V jak Vendetta” i „Opowieści wojenne”.

Will Simpson (m.in. „Sędzia Dredd” , „Hellblazer” i „Batman”), wiele z jego prac i koncepcji oglądaliśmy w serialu Gra o Tron dla której rysuje storyboardy i rysunki konceptualne.

Otto Schmidt („Green Arrow Rebirth”).

Ingo Römling  - autor serii „Malcolm Max”.

Berliac - autor komiksu „Sadboi”.

Grazia la Padula i Tony Sandoval - autorzy komiksu „Niewidzialne echo”.

 

Oraz wielu rodzimych autorów... 

28mfkig

 

 

środa, 13 września 2017

28.mfkig

Przed nami 28.MFKiG – festiwal w nowej formule, dwa tygodnie wcześniej niż przez ostatnie 25 lat. To kolejna zmiana w harmonogramie nadchodzącej jesieni, a w zasadzie późnego lata. Czuję lekki „jet lag” w związku z nowym terminem. Zero atmosfery – ni odrobiny klimatu. Organizatorzy mimo masy zaproszonych gości chyba też to odczuwają? Czuję, że coś bardzo nie gra A.D.2017. Fora też nie są zbyt przychylne, artykuły prasowe nie zbierają wielu komentarzy, a plakaty imprezy przemoczone deszczem odpadają od ekspozytorów. Nie oszukujmy się, środek miesiąca na dość kosztowny festiwal to słaby czas, a do tego poszły dość ostro w górę ceny biletów, dodatkowo płatny został piątek – który do tej pory był dniem spotkań najstarszych fanów i artystów, na wernisażach wystaw (też są płatne). No i po raz pierwszy od lat – zniknął charakterystyczny punkt programu, czyli otwarcie w piątkowy wieczór wystawy konkursowej w Łódzkim Domu Kultury. Kultowy ŁDK pożegnał się z festiwalem w ogóle. Wszystko to wygląda jakoś dziwnie, pazernie, nie wiem czy jest warte swojej ceny. Zwłaszcza, że płacąc dość dużo za bilety, nie ma się nawet szansy na autograf od ulubionego autora, autografy dostaną Ci, którzy wystoją za nimi całą noc, albo znajomi królika. Na tak dużej imprezie powinny być już losowania albo odpłatność za dedykacje, tak jak jest to na zachodnich imprezach tego typu. Ale usilnie od lat, organizatorzy są głusi na wszelkie sugestie – szkoda!

 

Jakie zobaczymy wystawy (odnotowuje tylko te, które można wyczytać z zagmatwanego programu imprezy – nie wiem czy to są wszystkie wystawy!!!). Tu od lat również spada bardzo mocno jakość tych ekspozycji – bardzo szkoda!   

„21. Filip Myszkowski. Malarstwo olejne”

„Michał Rzecznik. Scenariusz dla nieistniejącego rysownika”

„Świat Tytusa, Romka i A’Tomka” Papcia Chmiela – Instytut Wszechzbytków profesora Talenta”

„Co? Mydło”

„Wielka brytyjska sztuka komiksowa”

„Klasycy bydgoskiego komiksu”

Oraz „Wystawa konkursowa”

wtorek, 12 września 2017

Sto lat Panie :) Może się jeszcze doczekamy że zagra pan na tej perkusji?


niedziela, 10 września 2017

Nie powinniśmy spać spokojnie. Nie mieszkamy bowiem w kraju wolnym, i niech wam oczy nie zalepią banknoty pięćsetzłotowe – kiedy faktycznie rządzący tym krajem człowiek, obnaża coraz mocniej swoje zaburzenie psychiczne, na przykład takimi wypowiedziami jak ta z dzisiejszej (89) miesięcznicy.

Pewnego dnia będziemy mogli powiedzieć, że mamy IV RP, że Polska została naprawiona, że mamy taką Polskę, której chcemy: sprawiedliwą, suwerenną, niepodległą, wolną i silną. Bądźcie pewni, że będziemy mieli taką Polskę, że nikt nam nie narzuci woli z zewnątrz. Nawet jeżeli w pewnych sprawach pozostaniemy w Europie sami, to pozostaniemy i będziemy tą wyspą wolności, tolerancji, tego wszystkiego, co tak silnie było obecne w naszej historii.   

Polska nie jest wyspą tolerancji, mieliśmy w historii takie okresy, w których była większa otwartość na rozłamy religijne – ale tylko dlatego, że na ziemiach wschodnich dominował inny nurt Chrześcijaństwa, a wojna była nieopłacalna. Albo Korona potrzebowała grupy zamożnych protestantów do jakichś celów polityczno-ekonomicznych. Ale te okresy były krótkie, szybko wprowadzano zakazy i ograniczenia, a polską tolerancję szczególnie odczuli Ukraińcy mieszkający na terenach RP w latach 1918-1939. Nie słuchajcie tej obłudy! To są kłamstwa! A jeśli pozostaniemy w Europie sami – to znaczy, że wracamy pod Ruski but. To nasza jedyna alternatywa. To szczególny typ relacji, który trwa od 1696 roku, kiedy to w relacjach z Rosją przestaliśmy być równoprawnym partnerem. Od owego roku, nasze państwo, kolejni królowie polscy, oraz inne władze (poza krótkimi okresami odwilży i wolności) – podporządkowane były Moskwie, pośrednio albo bezpośrednio, zbrojnie, albo za pomocą sterowanego reżimu. Zatem to, co oferuje nam ten polityczny pomyleniec – to oddanie się w niewolę naszemu wielkiemu bratu, to jest rezygnacja z wolności i suwerenności!    

 

piątek, 08 września 2017

Nie wszystko zawsze wychodzi tak jak byśmy chcieli. W pracy artysty, jego dzieło oceni historia. A werdykty czasem są skrajnie różne od pierwszych reakcji. Wydany w 1987 roku album Rush Hold Your Fire oceniony (zgodnie z moją opinią również) na dość mizerne osiągnięcie artystyczne, po 26 latach dostał od magazynu Sound i Kerrang! najwyższe z możliwych ocen. Sam nie wracam zbyt często tej płyty poza kilkoma utworami. A kiedy ostatnio nastraszyłem swojego kumpla, że kupię mu na gwiazdkę jakiś album zespołu – ten rzucił, że zainteresuje go tylko taki, na którym śpiewa Madonna. Zatem to będzie chyba ten kawałek, choć tu słynną wokalistkę pop zastępuje słodka (jeszcze wówczas słodka) Aimee Mann – znakomita i dość cierpka na co dzień przedstawicielka amerykańskiej alternatywy. A dziś mija 30 lat od premiery albumu Hold Your Fire.  

 

1. Time Stand Still

 
1 , 2