o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
wtorek, 29 września 2009

Miałem dziś napisać notkę z cyklu: nudy na pudy i podsumowanie miesięczne statystyk. Ale otóż nie! Nie, nie, nie moi państwo! Jestem zaje…ście podniecony i mogę kląć jak szewc!!! Oto na jeden ze znajomych blogerów napisał notkę podsumowującą swoje 22 urodziny! Kurcze zrobiło mi się smutno – a ja lubię smutek, ale z rozsądkiem! Powiało mi troszkę depresją i przemijalnością – a ja lubię przemijalność. Szczególnie cudowną przemijalność. Uważam że czas, który jest naszym najmilszym zabójcą, jest naszym najwspanialszym przyjacielem!!! Albowiem żyjemy coraz mocniej w czasach, kiedy starość nie musi oznaczać zgrzybiałej brzydoty, nie musi oznaczać upadku, samotności – bo nadchodzą czasy starości kreatywnej dążącej do „wieczności”. Europa, Ameryka za 50 lat będą w większości zamieszkane przez ludzi po 60 roku życia czy to źle? Z perspektyw finansowych może tak? Kulturowych i społecznych? Jest to wciąż zagadką.

Dopadła mnie ostatnio wspaniała kobieta! Wspaniała artystka i zapowiedź nadchodzących czasów. Ktoś naprawdę zajebisty! Urodziła się w 1939 roku! Tak wtedy wybuchła wojna, na którą nasi dziadkowie i politycy drą koty ze wszystkim dookoła. Kurcze ’39 rok to przecież inna epoka, czas dinozaurów i dinozaurzyc! A ona mimo 70!!! lat na karku wciąż jest aktywną i szalejącą na scenie artystką i to jest niesamowite. Niesamowita jest Tina Turner!!!

Madonna co nie umi śpiewać i Jackson co jako 50 latek chciał wrócić na scenę się naprawdę nie umywają – już nie!

Pani Tina na scenie w roku 2008 i 2009! Trasa z okazji 50lecia działalności artystycznej!!!

Goldeneye - tu akurat 2008 rok ale trasa trwała do połowy 2009 roku! Tina T. lat 69!!! I wszystko jasne!

Kobiety muszą się wspierać!!! Zabawa Tiny z publiką po piosence "What's love got to do with it" rok 2009. Tina T. lat 70!!! I wszystko jasne.

A na koniec coś co znalazłem dziś... Dwa nowe kawałki Tiny z płyty z największymi hitami z 2008 roku. Zajebiste kawałki - szczególnie jeśli widzimy 69 latkę w studiu, 69 latkę która niesie tak pozytywne przesłanie!!!

Kurcze chcę mieć tak cudowne 70 lat! 70 lat!!! 70....

Tina Turner - It Would Be A Crime

it would be a crime

tina turner - i'm ready

I'm ready

 

sobota, 26 września 2009

20

20 international festival Of comics. 2-4.10.2009

W tym roku wśród gości zagranicznych mają być obecni (w nawiasie tytuł komiksu, z którym związany jest przyjazd):


•          Nick Abadzis ("Łajka" – Mroja Press),

•          Igor Baranko ("Maksym Osa" – timof i cisi wspólnicy),

•          Ivan Brun ("Bez komentarza" – Kultura Gniewu),

•          Hendrik Dorgathen ("Spacedog" – Ladida Books),

•          André-Paul Duchateau,

•          Zbigniew i Grażyna Kasprzakowie ("Halloween Blues" – Egmont Polska),

•          Denis Kitchen (wystawa Willa Eisnera),

•          Scott Lobdell,

•          Marvano ("Berlin" – Egmont Polska),

•          Peter Milligan ("Skin" – timof i cisi wspólnicy),

•          Ramon Perez,

•          Grzegorz Rosiński ("Skarga Utraconych Ziem" – Egmont Polska),

•          oraz Armando Rossi, Michele Petrucci, Carolina Cutolo i Susanna Raule z Włoch ("City Stories").


W czasie festiwalu odbędzie się kilkanaście wystaw. Najważniejszą będzie prezentacja oryginalnych prac legendarnego, nieżyjącego już amerykańskiego twórcy Willa Eisnera, którego imieniem nazwano najważniejszą na świecie nagrodę komiksową. W związku z ekspozycją do Łodzi przyjedzie Denis Kitchen, osobisty asystent mistrza, który zaprezentuje jego dokonania. Z zagranicy przyjadą też do Łodzi wystawy Zbigniewa Kasprzaka oraz Marvano, a także przekrojowa wystawa komiksu greckiego. Wśród zaplanowanych pozostałych ekspozycji znajdują się m.in. prezentacje prac klasyków Bogusława Polcha i Jerzego Wróblewskiego; przekrojowa wystawa poświęcona autorom ze Stowarzyszenia Twórców "Contur" i plenerowa wystawa "City Stories". W związku z rozbudową części festiwalu poświęconej ilustracji, pokazana zostanie przekrojowa wystawa największych polskich ilustratorów książkowych. Ponadto festiwal wyda kilka publikacji, w tym specjalne wydawnictwo albumowe z okazji 20. edycji MFKiG.


Najważniejsze wystawy zostaną pokazane na terenie Centralnego Muzeum Włókiennictwa. Ekspozycje znajdą się też w Łódź Art Center oraz na terenie Manufaktury. Gala wręczenia festiwalowych nagród połączona z koncertami Żelaznej Bramy, Biff i Cool Kids of Death oraz wyborami rysunkowej Miss Festiwalu odbędzie się w klubie Wytwórnia. Wszystkie odległe od siebie miejsca wydarzeń festiwalowych połączy specjalna linia autobusowa MPK.


Począwszy od tegorocznej edycji impreza poszerza swoją formułę o gry komputerowe. W związku z tym zmienia nazwę na Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier. Partnerem MFKiG został Cybersport.pl – organizator lig gier komputerowych, w których biorą udział tysiące zawodników. W Łodzi odbędzie się piąta edycja mistrzostw gier komputerowych – Cyberarena36i6. Turniej ten zgromadzi światową czołówkę graczy, ale również wokół 300 komputerów zasiądą uczestnicy mniej zaawansowani i publiczność, która będzie mogła spróbować swoich sił w rozgrywkach niższego stopnia. Całość dopełnią: pokazy gier wideo, oraz planszowych, konkursy i zabawy dla widzów, warsztaty rysunkowe - również digital painting prowadzone przez profesjonalnych twórców komiksów i gier komputerowych. Ta część festiwalu odbędzie się w Hali Expo Międzynarodowych Targów Łódzkich i będzie dostępna dla publiczności w piątek i sobotę od 10.00 do 19.00 oraz w niedzielę od 10.00 do 16.00.Szczegóły na oficjalnej stronie Cyberareny36i6.


Tegoroczny plakat wykonał Tomasz Leśniak, a logo imprezy o słowo "GRY" rozbudował Jakub Matys, laureat ubiegłorocznego konkursu na krótką formę komiksową.

środa, 23 września 2009
wtorek, 22 września 2009

Jesień przychodzi niepostrzeżenie. Przyprószyło złotem i szeleści pod stopami na chodnikach śmierć. Resztki pajęczyn babiego lata oplatają wciąż nasze twarze, a poranki mimo jarzącego się jeszcze mocno słońca podszyte są przeszywającym chłodem.

Dni uciekają coraz szybciej, a świt nie przychodzi już wcześnie. To urok jesieni – którą uwielbiam. Jedynej pory roku, która jest ucieleśnieniem wszystkich moich fascynacji. – Jesień albowiem to specyficzny taniec radosnej śmierci, ogniście piękna przemijalność, co dnia czas zabiera jakiś promień słońca, każdy wiatr zabiera kolejne złote liście – zostawiając nagi i martwy świat…

Jesień jest cudowna – czasem odnoszę wrażenie, że powinna trwać wiecznie, i czasem jest tak, iż nie pojawia się okropna biała i zimna zima – tylko trwa pora przemijania…

Jesień to dla mnie wbrew pozorom pora życia – czas powrotu na uczelnię, czas spotkań ze znajomymi, czas upojnych nocy. Czas pierwszych spotkań z chłopcami, kiedy wyszedłem na scenę, czas pierwszych smutków i płaczu, czas depresji i rozstań, czas imprez kulturalnych, które od lat mnie animowały i kształtowały. Czas jesiennych ciepłych i smętnych płyt – dźwięczących z głośników nad chłodnym, otwartym oknem i zachmurzonym niebem, które wije się za nim.

W weekend spędziliśmy z I naszą pierwszą rocznicę. Kupiliśmy tort i galilejskie wino, zrobiliśmy sobie przepyszne śniadanie i poszliśmy na uroczysty obiad, a czas między posiłkami, czyli cały dzień w sobotę spędziliśmy w aquaparku. Zjeżdżając z ogromnej zjeżdżalni, pluskając się w basenie z falą, w różnego typu basenikach rekreacyjnych, albo zjeżdżając na kole dziką rzeką. Drugą i najpiękniejszą atrakcją parku wodnego był świat saun, tak więc zwiedziliśmy sunę mokrą, mokrą z chromoterapią, suchą na podczerwień, fińską z 15% wilgotności i fińską z 5% wilgotności – po każdej kąpieli braliśmy zamiast prysznica opcję cebra lodowatej wody na głowę. Albo nacieraliśmy się straszliwym lodem. Opcją relaksującą był basen z masażem, oraz gorące fotele do leżenia. Na końcu zabawy w saunach trzeba było się zanurzyć w basenie z lodowatą wodą… Bawiliśmy się super. (W saunach było pełno starych pedałów ble – widać było jak patrzą się na każdego przechodzącego nagiego faceta – straszne!!!).

Niedziela była dniem na odespanie szalonej soboty. Jak również dniem, w którym spotkałem się po raz pierwszy z P po jego powrocie do Miasta. P opowiedział mi o tym jak zakochał się w nim jego kolega z pracy Owen. Miłość była oczywiście nieszczęśliwa, bo P nie interesują chłopcy, ale korzystna majątkowo, albowiem Owen tak pokochał P, że robił mu liczne prezenty, w tym sprawił mu kilkanaście pozycji książkowych, jakich szukał P. Pomógł w pakowaniu i dopłacił kilkanaście funtów za nadwagę bagażu na lotnisku. Oraz zaoferował:

- Wyrzuć te książki, które ci kupiłem, jeśli masz aż tyle dopłaty…

Było bardzo miło…

piątek, 18 września 2009

k&i

20:06, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 września 2009

Rewelacji nie koniec.

Mąż odjechał – może lepiej, chwila odpoczynku dobrze wpływa na dalszy przebieg? Szczególnie kiedy wychodzą takie rewelacje, jakie wypłynęły w poniedziałek!!!

Otóż wzorowy oddany małżonek I, pan Koffie James wrócił o 7:59 do domu i już miał się kłaść spać, kiedy kilkanaście minut po ósmej rano zadzwonił telefon. Odebrała Najukochańsza – z jej okropnym zwyczajem włączania wszelkich rozmów telefonicznych na system głośno mówiący!

Zadzwoniła macocha. Zaczęły rozmowę – zwykłe ble ble z początku. W tym czasie zrobiwszy sobie herbatkę, wsunąłem się do pokoju, w którym odbywała się rozmowa i ułożyłem wygodnie na łożu, aby móc przysłuchać się wieścią z dalekiego Płocka.

Rewelacje były takie – że ojciec nie był u żony od kilku miesięcy, że dzwoni do niej raz na dwa-trzy tygodnie. Zapytała się Najukochańszej czy w Autonomii ojciec ma jakąś kobietę – i tu pierwsza reforma – odpowiedź nie była twierdząco-zaprzeczająca! „Wiesz ja nie wiem nie chodzę za nim, nie trzymam go za rękę…” Po raz pierwszy ONA nie wie – to dobry znak.

Ale najbardziej brawurową wiadomością okazał się nius, iż moja siostra A, mająca lat ledwo 17, jest w ciąży i że za chwilę, bo już w listopadzie 2009 – nastąpi rozwiązanie!!! Najukochańsza będzie prababcią, a tatuś zostanie dziadzią! A ja wujaszkiem dla jej syna!!!

A!!! którą dotychczas uważałem za rozsądną dziewczynkę – rok temu w szkole muzycznej (albo na jakimś muzykanckim zlocie) gdzie jest młodą skrzypaczką, poznała swojego narzeczonego Wiesława – szkolnego (lub już uczelnianego) akordeonistę lat 22. Wiesław wprowadził się już do narzeczonej – macocha jest w siódmym niebie, bo akordeonista świetnie ora w polu i robi męskie roboty, jakie miał robić mój ojciec, ale nie robił bo mu się nie chciało – „moja krew, moja krew ot co”

DYGRESYJA: macocha prosi tatusia o to, by zrobił kontakt w ich sypialni w Płocku. Tatuś marszczy brwi: Nie – mówi. – Ja tu śpię i nie życzę sobie, aby w tym pokoju ktokolwiek palił mi światło!!! KONIEC DYGRESYI.

Wiesław zamierza utrzymać swoją ukochaną za pomocą dorywczej pracy – którą wykonywać będzie do czasu, aż skończy studium akordeonu na swoich jakiś tam studiach. Pracą dorywczą jest grajkowanie na weselach!!! Dżizas Krajst łaj łaj it hepent???

Jestem załamany – jestem przybity. Co się stało i czy A zwariowała? Czy zdaje sobie sprawę, że jej plany na życie mogą zmienić się w ruinę? Czy naprawdę nie potrafiła zaaplikować sobie pigułek, lub nakłonić akordeonisty do zadzierzgnięcia kapturka? Czy ona zdaje sobie sprawę, co zmieni się w jej beztroskim życiu? Że opóźnią się jej studia, bo zapewne przerwie liceum muzyczne!

To wina mojego ojca – ze mnie zrobił pedała (bez sprzeciwów! Zarysowałem już kiedyś tą teorię i jest jedyna i niepodważalna, że tak jest). To teraz jeszcze przez jego kompletny brak w życiu córki i indolencję całkowitą wszelką totalną – jest jednym z przyczynków jej nowych niedoli!

Ok. moja siostra podejmuje się z pełnią miłości opieki nad synem – nie jest wyrodną matką! Tylko że z małej beztroskiej dziewczynki, w jednej sekundzie będzie musiała się stać kobietą! To nie jest wina jej matki – która z braku mojego ojca zapierdalała w Płocku, po dwanaście godzin dziennie, ani tego że A mieszkała całe lata w internacie! Była ambitna chciała się uczyć. Niestety pozbawiono ją kilku ważnych lekcji, bardzo kurwa ważnych!!!

Moją obawą jest to, że Wiesław akordeonista, kopnie młodą matkę w tyłek po kilku latach, a ona – A? Ma tylko 17 lat i według mojej opinii, (odpukać) młodociane macierzyństwo zniszczy, albo znacznie opóźni jej kiedyś dalekie i rozsądne plany!

Nie potrafię się jeszcze odnaleźć z tym co się stało…

wtorek, 15 września 2009

Oto promo amerykańskiego serialu True Blood emitowanego na HBO, do którego użyto zamykającej kompozycji z najnowszego albumu Depeche Mode. Utwór aż prosił o to by znaleźć się na singlu, a tu proszę jest promocją serialu…

Oto promo zamykającej album SOTU Depeche Mode, piosenki Corrupt. Do produkcji klipu użyto fragmentów czołówki serialu True Blood emitowanego przez HBO oraz fragmentów ze studio sesion. Utwór już od dawna prosił się o wydanie w ramach singla promującego!!!

Depeche Mode - Sounds of the Universe (2009)

Corrupt

poniedziałek, 14 września 2009

Mąż wstał dziś o 3:30 rano. Rozkroił trzy bułki, które następnie nasmarował serkiem i przełożył pomidorkiem. Zapakował tak zrobiony produkt do plecaka. Mnie obudził o 4:00 podał śniadanie, podobne do tego spakowanego na podróż, tylko że z jedną bułką zamiast trzech.

Po śniadaniu poddałem się krótkiej toalecie, podobnie zresztą jak w minione – tuż przed chwilą – dni robocze podczas poranków. Poszliśmy nawet na ten sam tramwaj o 4:38…

***

Co stało się z I?

I wyjechał! Wziął pięć dni urlopu i wyjechał do Zakopanego. Wyjazd wcale nie jest związany z wakacjami czy wypoczynkiem. I pojechał do pracy – po tym jak zwerbowano go na prowadzącego zajęcia terapeutyczne. Terapia skierowana jest do ochotników korzystających z usług pewnej instytucji, która dzięki wsparciu finansowemu ze strony funduszy UE może realizować swoje projekty.

Mąż będzie prowadził zajęcia z czegoś tam o osobowości. Osiem bitych godzin dziennie, a wieczorne biesiady, umilą mu czas zamiast wysokich Tatr. Będzie dawał pięćdziesięciolatkom wycinanki i zmuszał ich do ogrywania teatrzyku, będzie puszczał slajdy i dużo – dużo mówił.

Płaca ma być też Europejska, coś jak siedmiokrotność jego tygodniówki – bo to tydzień tylko; dzięki czemu uda nam się, być może zaoszczędzić na pedalsko-lesbijskie wczasy 2010. Ale nie chwalmy płacy przed wypłatą – bo za zajęcia z dziećmi w lipcu, też miały być pieniądze, a wyszło 599 polskich srebrników.

niedziela, 13 września 2009
  1. powraca z pobytu na emigracji mój przyjaciel P. Wyjechał za marzeniami do UK w październiku 2007 roku, z całą ekipą ludzi i dziewczyną I. W ciągu tych dwóch lat zostali tylko we dwójkę. Zrealizowali swoje marzenia – teraz wracają kończyć studia. W ciągu tych dwóch lat tylko dwa razy byli w Polsce!
  2. odezwałem się do mojej koleżanki M, z którą znaliśmy się w latach 2001 – 2008
  3. I stracił mieszkanie – które miał otrzymać w za odstępne! I szuka mieszkania, gdyż mama kazała mu się wyprowadzić do 2011 roku z jej mieszkania. I od chwili wpłaty na mieszkanie czekał pół roku by dowiedzieć się – że nic z tego… Matka I poszła pozabijać baby z biura nieruchomości.
  4. zza mórz wróciła K. Dała znać, że żyje – że z Wrocławia szybko pojawi się w Autonomii.
  5. dostałem pierwszą wypłatę z nowej pracy.
  6. postanowiłem robić nadgodziny nocą, aby powozić się troszkę taksówką na koszt firmy.
  7. Magnuna skasowała złą fotografię i wróciła do chwalebnej formy – swojego tajemnego fotograficznego bloga. Maganuna zresztą wcale nie wygląda jak na tych swoich lanserskich fotografiach! Jest raczej bardziej infantylna i milutka
  8. spotkaliśmy się z K i jej chłopcem A, na indyjskim żarciu.
  9. wracając do domu po K&A spotkaliśmy Maganunę – która zdradziła nam sekrety swojego życia erotycznego! Część tego spotkania udokumentowaliśmy – część z tej dokumentacji musieliśmy skasować – ze względu na to, iż Maganuna powiedziała, że mnie zabije oraz zabluźniła: „I trzymaj mnie, bo mu wpierdolę”. Skasowaliśmy więc kompromitujące wyznania tej gejszy. Ale reszta dokumentacji jest do nabycia za uiszczeniem odpowiedniej opłaty na fundację Koffiego Jamesa dalej fundacja dla ratowania i wspierania Koffiego Jamesa i jego życia.  
  10. Maganuna jest sekśistką i wykolejnicą!!!
  11. mieliśmy iść z K&A na film za wejściówki VIP, ale poszliśmy bez Maganuny na bilety płatne sami też bez K&A
  12. ta notka wcale nie jest irracjonalna…………
  13. ……. pies I S zostaje u mnie
  14. …….
  15. QUENTINNO TRRRANTULLLINNO jest szalonym filmokręćkiem, ostatni jego film rozwala – oczywiście, jeśli ma się dystans.

 

Koffie J jeśli znajdzie dobry i błogosławiony wolny czas, na pewno napisze notkę po polsku i w całości.

Koffie J jeśli znajdzie dobry i błogosławiony wolny czas, na pewno napisze notkę po polsku i w całości.

Koffie J jeśli znajdzie dobry i błogosławiony wolny czas, na pewno napisze notkę po polsku i w całości.

Koffie J je?li znajdzie dobry i b³ogos³awiony wolny czas, na pewno napisze notkê po polsku i w ca³o?ci.

Koffie J je?li znajdzie dobry i b³ogos³awiony wolny czas, na pewno napisze notkê po polsku i w ca³o?ci.

 

 

  1. zrobiliśmy ajwar od dziewczyn z przepisu, ale za mało eksperymentatorski
  2. zrobiliśmy też inne pyszności, ale nie ma czasu o nich mówić
  3. amen.
  4. ,,,
  5. dwadzieścia jeden, bo to szczęśliwa cyfra
  6. dlaczego tu dalej nie ma od 16 do 21 (22)???
  7. ok to 23 i już
środa, 09 września 2009

Ostatnio się odchamiamy z mężem. W ramach Festiwalu Dialogu Czterech Kultur ’09. Tematem przewodnim tegorocznej edycji jest Terytorium. Pytanie o to gdzie mieszkamy, jest swoistą prowokacją, która zmusza nas do szukania granic, dotykania zakazanych i drażliwych tematów, podważania stereotypów, do spojrzenia na przestrzeń miejską z perspektywy filozoficzno-społecznej, historycznej, antropologicznej czy też, co oczywiste urbanistycznej. Festiwal postawił sobie za cel prześledzenie ewolucji miasta – którą skrywa pod metaforą Terytorium. Ograniczony obszar terytorium staje się dynamiczną przestrzenią starć: między centrum i peryferiami, historią i współczesnością, bliskimi i obcymi, pamięcią i zapomnieniem.

Program festiwalu dzieli się na trzy strefy: wojnę, ziemię obiecaną i wolną strefę. Oświetlają one różne aspekty fenomenu terytorium, dotykają kolejno historii i pamięci, marzeń o lepszym świecie czy wreszcie rewolucji i wyzwolenia. Temat festiwalu pozwala przyjrzeć się fenomenowi miejskości i zastanowić się jak historia i pamięć wpływają na indywidualność miasta w jego wymiarze społecznym, architekturze i konfrontacji z globalizacją. Jest to też okazja do rewizji mitów dawnej Łodzi: w tym rozprawa lub podtrzymanie najistotniejszego „Ziemi obiecanej” Reymonta, oraz o jego znaczenie i miejsce, jakie zajmuje w zbiorowej pamięci mieszkańców Łodzi.

Wszystko pięknie tylko ja kurwa pracuję! Więc mam mało czasu dla festiwalu!!! Ale co trochę to trochę. Szczególnie godny polecenia jest przegląd niesamowitych filmów Ariego Folmana, z których na festiwalu zobaczymy: „Made in Israel” – który widzieliśmy w poniedziałek – pastisz, albo raczej paszkwil skrzywionych postaw Żydów względem Niemców patrz Nazistów. Niesamowita komedia o ekstradycji ostatniego nazisty i próbie odbicia go przez porywaczy pracujących dla objętego obsesyjną nienawiścią do Niemców biznesmena – akcja filmu, co zaostrza jego klimat rozgrywa się na Wzgórzach Golan kontrolowanych przez różne wojska rozjemcze. Folman umiejętnie i prowokacyjnie mierzy się ze stereotypami i okrutnie z nich drwi, nawiązując do dawnej wojny w obliczu obecnej która trwa!

Kolejnymi filami Folmana będzie nominowany do Oskara „Walc z Baszirem” – traktujący o reperkusjach autora po wojnie z Libanem, w której Folman brał udział. Oraz ostatni „Materia odpowiedzialna za miłość” – opowiadający historie miłosne 8 par, które poddano działaniu substancji odpowiedzialnej za miłość!

Folman w swoich obrazach nie boi się bawić formą, możemy więc u niego spotkać typową fabułę, dokument jak i animacje. Poza „Made in Israel” resztę filmów tego mini przeglądu musimy ukraść z netu – bo ja akurat pracuję i nie mogę iść na pozostałe!!!

Pomijając liczne wernisaże, spektakle (szczególnie Ziemię Obiecaną i Anioły Zagłady) oraz działkę rozrywek romskich – uwagę szczególną zwracają dwa wydarzenia muzyczne. W ramach festiwalu, bowiem odbędzie się impreza o nazwie OnAir, której głównym gościem będzie zespół Roboty. – Pochodzący z Moskwy muzycy – proponują nam nowy energetyczny klubowy zestaw – oparty na synth popie, italo disco, elektro aż po discopunk. Muzycy zafascynowani radzieckim futuryzmem i tym razem na pewno nie zawiodą – zobaczymy ich w czerwonych kombinezonach ubranych aż po czubek głowy jak maszyny… Oprócz Robotów w na dziedzińcu klubu Jazzga w najbliższą sobotę wystąpią inni elektro-eksperymentatorzy: Procesor Plus Band, Frivolus i Łukasz Seliga aka SLG.

Drugim niesamowitym wydarzeniem muzycznym festiwalu jest Barkarola (Opera przejścia na alt, interpasywne fortepiany i miasto, które brzmi) – Georga Nussbaumera. – Jest to wydarzenie muzyczne połączone z performens. Mianowicie od początku festiwalu sześć fortepianów nasłuchuje życia miasta. – Dźwięki które usłyszą, przenoszone są do rezonansu za pomocą megafonu, a następnie nagrywane jakby uchem fortepianu – przesyłane potem do zbiorczego punktu w sali kameralnej filharmonii Łódzkiej, gdzie każdy głośnik oddaje dźwięki przyporządkowanemu mu fortepianowi. – Można przyjść i posłuchać, jaka kompozycja powstaje, kiedy dźwięki łączą się w jedno. Dodatkową atrakcją są codzienne popisy różnych artystów, którzy między godziną 18 a 20 śpiewają do fortepianów rozstawionych po mieście. Przez całą dobę można podejść i pogadać z instrumentem – albo zaśpiewać mu, albo zwyczajnie krzyczeć. W trzecim dniu fortepiany wyruszą na pielgrzymkę – w swoją ostatnią drogę. Procesje fortepianów spotkają się na ulicy Piotrkowskiej, skąd pomaszerują do filharmonii, gdzie do zgromadzonego materiału dźwiękowego zaśpiewa Christina Ascher. Następnie instrumenty bez żadnych już zabezpieczeń, ciągle jednak z możliwością nasłuchu miasta, podrzucone zostaną do nowych, bliżej nieokreślonych miejsc – i porzucone tamże na 3 doby. Możliwe i wkalkulowane jest to, iż instrumenty ulegną zniszczeniu – że ludzie zachowają się jak zwierzęta i rozkradną zawartość instrumentów, w każdym razie po trzech dniach dojdzie do próby odnalezienia fortepianów lub przynajmniej odtworzenia ich ostatnich dźwięków…

 
1 , 2