o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
sobota, 31 sierpnia 2013

Lato dzieciaków dobiega końca. Ja zawsze wolałem te studenckie, a w nich ceniłem najbardziej lato wrześniowe. Było jakoś tak spokojniej, z większą dawką refleksji. Słonko troszkę krócej operowało na nieboskłonie, a liść zaczynał otulać chodniki zapowiadając, co ma nastąpić za chwilę. W tym roku z powodu późnej wegetacji, drzewa nie kwapią się do spuszczania swych dzieci w zaświaty. I dobrze, trzeba odwlekać porę śmierci. 

Wszyscy znajomi już powrzucali swoje wakacyjne dokumentacje fotograficzne, tu i tam, a ja mimo, że trochę tych fotek mam – nie potrafię się zebrać. Pięknie o robieniu zdjęć i ich sensie, pisze na swoim blogu Eliasz. Ja też ukradłem kilka chwil, kilka wspomnień i przeżyć, ale jakoś tak nie mam potrzeby dzielenia się tym. Może zrobię to, kiedy zapuka do drzwi jakaś chandra, wtedy dla pociechy zobaczę się, i to, co już przeszłe – w odbiciu srebrnego ekranu, na tle buchających śniegiem zasp za oknem?

Ostatnio byliśmy na gejowskiej ankiecie u znajomych gejów (jakby inaczej). Sprawa idzie o badania nad homoseksualnymi parami w Polsce. Po udzieleniu wyczerpujących odpowiedzi i po smacznej przekąsce kurczakowo-cukiniowej z makaronem, jeden z gospodarzy domu – pasjonat numerologii – na moją prośbę rozpisał mi moją „charakterystykę liczbową”. Tak to chyba mogę nazwać? Nie jestem aż takim specjalistą, w każdym razie charakterystyka mojej osoby okazała się bardzo trafna, aż za bardzo. I jak tu nie wierzyć w takie rzeczy? Nie znamy się z chłopakami jakoś super, ani od lat. Ba, raczej wyboiście i z początku od moich sztandarowo złych stron, więc tym bardziej zaskoczył mnie obiektywizm opisu i dosłownie punktacja osobowych cech oraz moich standardowych zachowań. Wyszło, że lubię się od ludzi odgradzać barierą dystansu, sprawiać wrażenie osoby niesympatycznej itd. Och, uwielbiam! A pod maską niedostępności skrywać pomocnego i zatroskanego o los ludzkości chłopca, prawdziwego wrażliwca i skurwysyna zarazem. Potrafiącego spalić wszystkie mosty, aby nie wyszło na jaw, jak bardzo coś go potrafiło dotknąć. A z drugiej strony wyszło, że jestem osobą cienia, szarą eminencją, która jest dość kreatywna, ale nie realizuje swoich pomysłów – zostawiając je innym, taki mały leniwy tchórz, który woli siedzieć schowany i dobrze mu, jak nikt o nim nic nie wie. I tak cholera jest w rzeczywistości, cały ja… Thx P’.

A byłbym zapomniał, u chłopaków był też pyszny ręcznej roboty sernik – naprawdę niebo…

 

wtorek, 27 sierpnia 2013

I znów ten sam tytuł. Dużo tych sześćdziesiątek w tym roku. Kolejny chłopak z ekipy Rush przekroczył ten wiek. Tym razem pada na Alexa Lifesona - który jako ostatni z tria wchodzi do tego zaszczytnego, grona mężczyzn dojrzałych, a przede wszystkim mimo upływu lat, wciąż bardzo aktywnych.

To nie odkrycie, że pół wieku temu nosząc na karku szósty krzyżyk było się już raczej zaliczanym do osób starszych, ba w wiekach ciemnych czwarta dekada życia była najczęściej ostatnią... Dziś mamy czasy witalnych 60-tek, w większości naturalnych, choć zdarzają się maszkary jak naprawdę utalentowana Dolly Parton, czy nie wychodząca bez kilku litrów makijażu Cher.

Nie mogło nas chyba spotkać nic lepszego jak czasy w których ubóstwia się artystów niepierwszej młodości. Może nie są oni tak twórczy i wybitni jak w młodości - ale doświadczenia im odmówić nie można. A poza tym obcowanie z legendą - wyzwala w ludziach niesamowitą energię, jest inspirujące i motywujące...

Panie Александарзе Живојиновић wszystkiego najlepszego, długich lat pięknej gry...

I jak w przypadku wokalisty Rush, tym razem też będzie nietypowo z eksperymentalno-hard rockowej solowej płyty Lifesona "Victor".

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Tak - to znowu oni. Chociaż, bardziej to znowu z nimi. W związku ze zbliżającą się premierą trzeciego singla z "Delta Machine", postanowiłem rozejrzeć się za klipem, który zakładam, że powstał, powstaje lub powstanie... I szybciutko trafiłem na modne ostatnio liryczne wideo. Dopiero pod koniec orientując się, że zamieszczony na jótjóbie film - jest fanowską produkcją. Zdziwienie moje jest ogromne, bo ktoś wykonał naprawdę kawał dobrej roboty. Nie dość, że ful profesjonal to jeszcze zabiera nas autor na wizytę w muzeum sztuki - serwując ponad czterominutową wideo instalację. Bardzo ładnie, bardzo ładnie. 

niedziela, 25 sierpnia 2013

Sezon ogórkowy ma swoje prawa. A tutaj nagle wytrącają człowieka z błogiej głupotki. Dlaczego? Co w tym kraju się dzieje złego? Może coś jest na rzeczy, nie widzę tego specjalnie, a jako przedstawiciel ledwo przedsionka la classe moyenne powinienem przecież, odczuwać te niegodności na własnej skórze? Ok, jestem pedałem i nawet w przedsionku mi lepiej niż hetero w tym samym miejscu - nie znam się i jestem ogólnie czarną owcą. Ale swoje doświadczenia mam i idea tere-fere-rendum o tyle jest dobra, o ile nie ma się za pasem wyborów na drugi rok. A my w tej naszej mieścinie już co nieco przerabialiśmy w tej materii. I kiedy w roku 2009 zbieraliśmy podpisy na naszego byłego prezydenta dwukadencyjnego - pośród gawiedzi był zachwyt, że się szkodnika odwoła. W styczniu 2010 roku odwołaliśmy i co się okazało, że komisarz (jakkolwiek był dobrym politykiem) doprowadził tylko do zamrożenia na pół roku spraw miejskich. Po kolejnych wyborach, podczas obecnej kadencji w roku 2012 i 2013 mieliśmy kolejne dwie próby zbierania głosów w dwóch osobnych akcjach referendalnych. I jeśli ta pierwsza prawie się udała, gdyby organizatorzy z panią prezydent nie przehandlowali za stołki 1/3 podpisów - tak akcja z 2013 roku okazała się totalną porażką. Gwoli ścisłości - w roku 2012 kiedy za stołki część organizatorów oddała pani prezydent zaplombowane podpisy - po tygodniu, którego potrzeba było na zmielenie w niszczarkach zebranych kart referendalnych - zdrajcy zostali zdymisjonowani. A zaistniała sytuacja wywołała powszechny szok, podziw i nienawiść względem prezydent Zdanowskiej.

Dziś u progu roku wyborczego, jej najwięksi wrogowie, w tym ja - zastanawiają się czy nie oddać na nią swojego głosu. 

Nauczony doświadczeniami referendalnymi, jako wróg PO, pragnę powiedzieć jedno - po cholerę tej Warszawie to referendum? Przecież nie chodzi o zmianę władzy, tylko o jakiś polityczny plebiscyt. I jest to przez kogoś bardzo sprytnie zaplanowane działanie, wpisujące się w szerszy kontekst politycznego starcia na samym szczycie. Za wielu, wokół tego pomysłodawcy Burmistrza, pojawiło się Wiplerów, Kaczorów i całej reszty spiskowych hucpiarzy. Ja nie lubię Warszawy, to paskudne miasto, które wyrosło w miejscu prawdziwej Warszawy, którą zniszczyli tak zwani bohaterowie. Ale mimo niechęci - nikomu nie powinno się źle życzyć - a ja mieszkańcom miasta betonu i trzypasmówek źle nie życzę. A demagogia, że referendum i wybory (których nie będzie) pochłoną po dwa miliony, a pani prezydent okazjonalnych nagród dla swych urzędowych pupili więcej rozdaje - wcale mnie nie rusza. Rozdawnictwo finansowych uznań, ma być powodem do tego aby usprawiedliwić kolejne marnotrawstwo publicznej kasy? Czy odwołają Wiślaną Hankę czy nie - to i tak rozda na odchodnym kilka nagród, a i odprawy dla całego magistratu trzeba będzie rzygnąć. A tak, bez jesiennej hucpy, przynajmniej dwa miliony się ocali i starczy na dwadzieścia podkładów pod tory dla metra.  

środa, 21 sierpnia 2013

Czy to jest fajne? Klip jest fajny. Ale sam kawałek? Nie wiem. Kiedy posłuchałem tego ferst-tajm w wersji audio - odniosłem wrażenie, że obcuję ze swego rodzaju kupą. Kupa tu pomysłów z poprzednich dwóch i pół krążków i zupełnie nic nowego. Trochę jak ostatnia płyta artystki, wszystko niby gra i buczy, ale w sumie nuda, bez szału i wszystko już było i nie powala wcale. A szkoda, bo ta dziewczyna ma naprawdę talent i umie śpiewać. Ale może coś się jeszcze tam uchowa, może wyjdzie coś z tego morza Nijakiego.  

niedziela, 18 sierpnia 2013

Dziś 80-te urodziny obchodzi jeden z najlepszych europejskich reżyserów, który nie odcina się od kraju w którym się wychował - Roman Polański. Taka to nasza natura, że jak ktoś jest dobry w tym co robi, wybitny, a co gorsza nawet światowy, wtedy panuje nad tą osobą zupełna cisza. Co gorsza Polański zgwałcił w 1977 roku pewną Samanthę, która jak wskazuje historia była troszkę podłożoną Samanthą i z pewnością już nie dziewicą. Ale to nieistotne. Prawo jest prawem i tak ma być. Ale mimo 36 lat od tego wydarzenia w Polsce i USA - Polański jest tematem tabu. Nie mówimy więc o nim.

Rodzimi reżyserzy w wieku Pana Romana jak i dobre dwa pokolenia do przodu, powinni się od niego sporo nauczyć, przynajmniej warsztatu. Jego mistrzostwo powinno być osobnym tematem na zajęciach w krajowych szkołach filmowych. Bo oto skromny facecik o piskliwym głosiku, okazał się być reżyserem genialnym, i nie zawdzięcza tego tylko wysokim budżetom swoich produkcji, a raczej swoim zdolnościom, wrażliwości i masakrycznie popapranemu życiu. A mimo wszystko, on ma ciągle siłę i energię by pracować - on to po prostu kocha robić. A ja mam ogromny szacunek dla ludzi z pasją.   

piątek, 16 sierpnia 2013

Mural ETAM na rok Tuwimowski dla Galerii Urban Forms, inspirowany: 

„Miała babcia kurkę, 

Kurkę-złotopiórkę, 

Wesołą kokoszkę, 

Zwariowaną troszkę. 

Kiedyś jej ta kurka 

Uciekła z podwórka. 

Babcia za nią truchtem drepce, 

„Wracaj” – krzyczy… – „A ja nie chcę!” (…)”

 

mrletam

mrletam

mrletam

mrletam

niedziela, 11 sierpnia 2013
wtorek, 06 sierpnia 2013

Temperatura dobija prawie do 33 stopni. Uff. Wszystko się topi i klei. Owady wieczorami nie dają żyć. Ciężko się oddycha. Kto by pomyślał, że jeszcze trzy miesiące temu trawa i chodniki zakryte były śniegiem? Dziwaczeje ten świat, zamieniamy się w Afrykę i koło podbiegunowe zarazem. Może stąd, w głowach naszych polityków ciągle tyle dziwnych pomysłów? A oni, biedacy, muszą ciągle w tych gorących, oficjalnych ciuchach chodzić - muszą się solidnie przegrzewać. Nie zazdroszczę, zwłaszcza w dni takie jak ten, kiedy chciałoby się chodzić po ulicach na nago... 

15:58, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 sierpnia 2013

Boskie :)

If I had a fucking gun

I could shoot at everyone

Thinking out in the USA.

 
1 , 2