o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
niedziela, 29 lipca 2018

Dziś swoje 65 urodziny obchodzi mój wspaniały Geddy Lee! A choć nie mam nadziei na odwieszenie emerytury grupy Rush, to wciąż gdzieś wierzę, że Geddy i Alex (gitarzysta grupy) zrobią jakiś wspólny projekt, o którym napomykali kiedyś w wywiadach prasowych...

 

Meant To Tell You

Tell You From The Start

Meant To Show You

What's Inside This Shallow Heart

But I Could Not Find The Words

Worthy Enough To Say

 

I Slipped Along The Way

I Slipped Along The Way

 

Tried To Be There

Be There When You Fall

Tried To Make You Feel Big

When Life Makes You Feel Small

But I Could Not Find The Steps

Quickly Enough To Take

 

I Slipped Along The Way

I Slipped Along The Way

 

Want To Change Things

Want To Clear The Air

Fix The Things Around Us

So Badly In Need Of Repair

But I Might Not Have The Sense

Sense Enough To Change

 

I Slipped Along The Way

 

 

 

 

Geddy Lee - Slipping

 

 

japp

W drogę czas, po kolejne przygody!

piątek, 27 lipca 2018

Zastanawiam się jak silna jest moja nowoodkryta nordycka natura? W lutym na Islandii było plus 7 stopni. I był to prawdziwy upał. Bardzo nam się to podobało z I’. W kolejnych miesiącach, a śledzę uważnie pogodę w Reykjaviku było albo chłodniej albo maksymalnie do 11 stopni ciepła. Tymczasem my ledwo przeżyliśmy szkockie pogody w granicach 11-17 stopni. Wtedy w Edynburgu myślałem sobie – jak silny jest mój nordycki zapał, skoro znów chcę się pchać w te chłody? Ale żeby było zabawniej – od marca do dziś większość dni na Islandii padało. Praktycznie non stop deszcze! Ile można wytrzymać deszczy? Islandia oparła się pierwszej fali historycznie rekordowych upałów, które nawiedziły północ Europy, Azji i Ameryki Północnej. Kiedy w Kanadzie, Norwegii, Szwecji, Finlandii i północnych rubieżach Rosji temperatura wzrosła powyżej 30 stopni Celsjusza – na Islandii twardo trzymało się 11 stopni. Dopiero druga fala mega upałów na północy, spowodował wzrost temperatury na dalekiej wyspie do nie lada poziomu 16 stopni. Upał trwał tam ze trzy dni. Tak, zdecydowanie muszę moją nordyckość rozważyć…   

 

czwartek, 26 lipca 2018

Dziś swoje 75 urodziny obchodzi jeden z największych dinozaurów współczesnej sceny muzycznej drugiej połowy XX wieku, wciąż aktywny i niesamowicie witalny Mick Jagger. To niesamowite ile ma w sobie energii ten facet. Stary za młodu, i nigdy nie stroniący od używek, ale podobno od 20 lat jest czysty. Czyli do pięćdziesiątki można!  

 

 

 

Mick Jagger - Just Another Night

środa, 25 lipca 2018

Choć faza na Małpy trwała u mnie w czerwcu, to złośliwe istoty zamiast wtedy robić nowy singiel i klip, to zrobiły to teraz. I muszę przyznać, że promocja albumu Tranquility Base Hotel & Casino odbywa się z ogromną konsekwencją i artystyczną retro-wizją. To naprawdę dojrzała grupa, która ani myśli w tej chwili kariery o jakichkolwiek kompromisach. Sami zobaczcie tytułowy utwór zamknięty w ramy klipu...  


 

 

 

Arctic Monkeys - Tranquility Base Hotel & Casino

poniedziałek, 23 lipca 2018

Ten czas leci niesamowicie szybko. Dziś 57 urodziny obchodzi Martin L. Gore - lider Depeche Mode. Sto Lat MG!


 

 

 

 

Martin L. Gore - Blade

niedziela, 22 lipca 2018

Edynburg jest miastem zapierającym dech w piersiach. Z powodów historycznych średniowieczną starówkę i nowe miasto wybudowane w XVIII wieku w stylu gregoriańskim po drugiej stronie doliny łączy kilka mostów, co sprawia, że miasto rozpościera się na kilku poziomach, dodając mu magicznego wrażenia. Nad całością dominuje XII-wieczny zamek królewski, który trochę w stylu Wawelu czy Wyszehradu – spogląda na miasto oraz dolinę – dzielącą miasto na dwie połowy. Na drugim brzegu tego specyficznego miejskiego wąwozu rozciąga się główny edynburski bulwar Princes Street.

Piękno miasta to jeden z aspektów, które powodują zachwyt. Kolejnym są ludzie – otwarci, przyjaźni – nie zależnie czy to Szkot, Brazylijczyk czy Hindus – ci dwaj ostatni kiedy dowiedzieli się, że jesteśmy z I’ z Polski – nawet nas za darmo poczęstowali jedzeniem, które robili w swojej cukierni czy budce gastronomicznej – tylko dlatego – że byliśmy z Polski i że mają fajnych znajomych Polaków – bo nasza nacja w Szkocji jest postrzegana wyjątkowo pozytywnie. Pomyślałem sobie szczególnie przy młodym hindusie – kiedy zaczął po polsku do nas wołać: cześć, cześć… - czy wie, co mogłoby go spotkać w tym cudownym kraju nad Wisłą i czy byłby tak samo otwarty jakby zelżono go na ulicy albo pobito w tramwaju – bo jego kolor skóry wywołuje w naszym kraju pogardliwe komentarze? Ale ludzie właśnie tworzą tą niebywałą atmosferę Edynburga! Poza tym bajkowe położenie i ukształtowanie terenu z pięknymi wzgórzami, wyrastającymi w centrum miasta, oraz zatoką wcinającą się w głąb lądu. Tylko pogoda zraża – 14-18 stopni w dzień w czerwcu(!!!), oraz czasem poniżej 10 stopni w nocy. Moje oskrzela nie dały rady.

Z drugiej strony nie ma się co dziwić, że Szkoci tyle piją. Tam trzeba pić, aby przetrwać te chłody i deszcze – ogólnie pogodę, która zmieniała się chyba szybciej niż na Islandii. Kiedy byliśmy na Calton Hill, aby podziwiać przepiękną panoramę wszystkich edynburskich miast, oraz góry Arthur’s Seat – pogoda dosłownie zmieniała się w ciągu pięciu minut: deszcz, mgła, wichura, ostre słońce – panorama w ciągu jednej godziny przeszła kilka, jeśli nie kilkanaście transformacji – jakby oświetleniowiec i scenograf byli mocno pijani i co chwilę ustawiali inaczej reflektory i dokładali lub zabierali ze sceny elementy jej wystroju.

Pojechaliśmy do Edynburga w ciemno, ale to miasto do którego warto wrócić i pogubić się w sekretnych przejściach, wysokich schodach, krętych uliczkach, zakamarkach – tego magicznego i skąpanego w mrokach miasta. Warto też tam pojeść – oczywiście jest bardzo tłusto i to nas troszkę rozczarowało, bo jedzenie z głębokiego tłuszczu powinno być z niego odsączone – tymczasem Szkoci kochają w tłuszczu pływać – a nam się robiło niedobrze – ale to znów zwalam na pogodę, bo ile można pić Szkocką…? W tym chłodzie je się po prostu tłusto! Natomiast mi bardzo podpasowały Haggis, czyli coś w rodzaju kaszanki z podrobów, wszelkie odmiany Cullen Sink, czyli zupy mlecznej z ziemniakami oraz delikatnie wędzonym łupaczem, oraz skorupiaki szczególnie mule – zupa i mięczaki – po prostu znakomite!!!

Oczywiście I’ pokochał Edynburg jeszcze za coś innego, ale o tym szkoda opowiadać, bo kosztuje to zbyt wiele nerwów tak mnie, jaki naszego towarzysza wyprawy M’. M’ za akacje, którą wykręcił I’ prawie się na nas obraził – i uznał, że jesteśmy wariatami – ale co mam zrobić, że moje kochanie kocha elektroniczne zabawki i poświęciło pół dnia, aby przesiedzieć w jednej ze współczesnych elektro-świątyń, eh…

Warto, bardzo warto – zagubić się w tym klimatycznym mieście na północny Wielkiej Brytanii.    

 

poniedziałek, 16 lipca 2018

Świetny tekst do świetnego kawałka - jedynego promującego najnowsze wydawnictwo Byrne'a American Utopia. Wykonanie promocyjne i na żywo z Late Show.

 

I wish I was a camera

I wish I was a postcard

I welcome you to my house

You didn't have to go far

A house and a garden

There are, there's plants and trees

Make a, a closer inspection

If you get, get down on your knees

 

Now everybody's coming to my house

And I'm never gonna  be alone

And everybody's coming to my house

And they're never gonna go back home

 

I'm pointing and describing

And I can be your guide

The skin is just a roadmap

The view is very nice

Imagine looking at a picture

Imagine driving in a car

Imagine rolling down the window

Imagine opening the door

 

Everybody's coming to my house

Everybody's coming to my house

I'm never gonna be alone

And they're never gonna go back home

 

We're only tourists in this life

Only tourists but the view is nice

And we're never gonna go back home

No we're never gonna go back home (all right)

We're only tourists in this life

Only tourists but the view is nice

 

Now everybody's coming to my house

And I'm never gonna be alone

And everybody's coming to my house

And they're never gonna go back home

 

Everybody's coming to my house

Everybody's coming to my house

I'm never gonna be alone

And I'm never gonna go back home

 

 

 

1.David Byrne - Everybody's Coming To My House

2.David Byrne - Everybody's Coming To My House (live Late Show)

niedziela, 15 lipca 2018

 

 

„Wiemy co się u was teraz dzieje i trzymamy kciuki. Świat morze być trochę lepszy” mówi dziennikarzowi Newsweeka Polska nr.29/2018 David Byrne, który przyjechał jako gość festiwalu Open’er 2018. Oczywiście w tej wypowiedzi chodzi o protesty w obronie Sądu Najwyższego – to kolejny artysta, który w ciągu ostatnich kilku dni zabiera publicznie głos w sprawach zdarzeń politycznych nad Wisłą.

A poza tym skromne pod względem technicznym show 66-letniego Byrne’a podobno przyćmiło wiele dużo większych gwiazd szołbizu. Ale cóż, sam Bowie mógł się uczyć od Talking Heads, czym jest muzyczny spektakl – łączący tradycyjny koncert z elementami tańca i spektaklu teatralnego. A wydana po blisko sześciu latach milczenia płyta American Utopia, choć nie jest to działo najwybitniejsze w dorobku artysty, to wciąż pozostaje bardzo aktualnym, inteligenckim komentarzem do rzeczywistości – podanym w dość intrygującej i ekscentrycznej formie - jakże by mogło być inaczej. Bardzo pozytywna płyta i nie jest to muzyka o niczym – bo czasy mamy ciekawe jak cholera!

Moją uwagę z tej płyty przykuły trzy numery – które zaprezentuję na tym blogu…

U góry macie wspomniane szoł koncertowy otwieracz a płytowy zamykacz nowego wydawnictwa Byrne'a utwór Here, a na dole jedyny singiel czy bardziej utwór promujący w sieci nowy album Davida Gasoline And Dirty Sheets. 

 

Someone in a dangerous place 

Someone got lost somewhere

Many people are locked outside

Many people lost out there

 

Many people they can't get in

Many people they pay no mind

Many people they leave this place

And many people are freed of time

 

Well now this man he could be king

This woman she's the royalty

This woman she's brave and strong

She's got no name but she is family

 

Gasoline and dirty sheets

Politics and painted face

She says that freedom costs too much

She says the mind is not place

 

This situation drags me down

They form a country in my house

On the stage and in the street

I will be a human being

 

I will come down off the stage

The marketplace and the shopping mall

Into the house, the rooms of war

Look at me now and recall

 

Vacuum-packed don't rock my world

And the money back guarantee don't make my day

And no feeling of security

They say the answer's one click away

 

Gasoline and dirty sheets

Politics and a painted face

She says that freedom costs too much

She says the mind is not place

 

Gasoline and dirty sheets

Politics and a painted face

She says that freedom costs too much

She says the mind is not place

 

 

 

1. David Byrne - Here

2. David Byrne - Gasoline And Dirty Sheets

czwartek, 12 lipca 2018

Dziś zacytuję za stroną FB: Cała Polska ogląda „Kabaret” wpis z dnia 5 lipca 2018 roku.

Jest to wpis w tonie żartobliwym odnośnie szaleństwa, które się wyprawia nad Wisłą w dobie władzy populistów. Do całości swoje trzy grosze dokłada Kościół i tak oto powstają demony – które doprowadzą nas dokąd? Tymczasem według najnowszych badań socjologicznych – których źródeł nie jestem w stanie teraz podać, bo nawet nie sądziłem, że użyję tej informacji na blogu, polska młodzież do 20-go roku życia uczestniczy w życiu kościoła i codziennej modlitwie w najniższym procencie pośród krajów Unii Europejskiej. Macie swoje żniwo katabasy – ciągnijcie więcej kasy! Czasy konfederacji powróciły!  

27 czerwca w Archikatedrze św. Jana w Warszawie uroczyście podpisano akt Konfederacji Gietrzwałdzkiej. Głównym inicjatorem przedsięwzięcia był Grzegorz Braun, wśród sygnatariuszy są także m.in. prof. Jacek Bartyzel, Krzysztof Bosak, Przemysław Holocher, Lech Jęczmyk i posłowie Jacek Wilk oraz Robert Winnicki.

 

Wybrane fragmenty aktu Konfederacji:

 

"My, niżej podpisani, deklarujący przynależność do Narodu

Polskiego Cywilizacji Łacińskiej* – przywiązani do wolności i poczuwający się do obowiązków wynikających z przyjęcia katolickich zasad leżących u podstaw tej cywilizacji – niniejszym zgodnie wyrażamy szczerą wolę poddania naszego życia prywatnego i publicznego panowaniu Chrystusa Króla Polski oraz opiece Jego Najświętszej Matki, Królowej Korony Polskiej**.

Przy czym Ich władzę nad sobą pojmujemy całkowicie realnie,

bynajmniej nie tylko symbolicznie.

(...)

Jako skrajnie niebezpieczną rozpoznajemy sytuację międzynarodową: wobec zagrożeń wojennych, wobec tryumfów antycywilizacji śmierci i rozłożonego na raty samobójstwa laickiej Europy – znikąd odsieczy.

(...)

Jakkolwiek różne pozostają nasze ścieżki działania i obszary aktywności, chcemy odtąd samemu przyjmować i innym wskazywać ten sam punkt orientacyjny: Gietrzwałd – właściwy azymut w drodze do Wielkiej Polski Katolickiej.

(...)

Jesteśmy kontrrewolucjonistami. Stoimy po stronie wiecznego, zdrowego porządku – przeciwko zarazie utopijnych ideologii.

Stoimy na gruncie cywilizowanego prawa naturalnego – przeciwko rewolucyjnemu terrorowi (choćby był to bezkrwawy terror politycznej poprawności), przeciwko rewolucyjnym rabunkom, samosądom, uzurpacjom i gwałtom (choćby chodziło o gwałt li tylko symboliczny, polegający na szarganiu naszych katolickich i narodowych świętości).

(...)

Zobowiązujemy się bronić naszych kapłanów przed wszelkimi zamachami i zakusami zmierzającymi do zakwestionowania ich władzy duchownej i uszczuplenia środków koniecznych do działania.

(...)

Upominamy się o wolność i bezpieczeństwo dzieci i młodzieży

od przymusu urzędowej demoralizacji i dezinformacji – szcze-

gólnie groźnych, gdy przychodzą ze strony instytucji państwowych (np. poprzez propagandę tzw. multikulturalizmu, quasi-religijnego ekologizmu czy pseudonaukowego genderyzmu).

(...)

Upominamy się o nasze przyrodzone prawo do koniecznej obrony czci, życia, zdrowia i majętności – o szczególnie drogie i fundamentalnie istotne w naszej tradycji prawo wolnych Polaków do noszenia broni.

(...)

Chcemy powrotu do elementarnych reguł tak oczywistych jak

np.: „Volenti non fit iniuria”, „Chcącemu nie dzieje się krzywda”

i „Co nie jest zabronione, jest dozwolone” (...)".

 

W homilii arcybiskup Jan Paweł Lenga mówił m.in. tak:

"Wiemy, że niestety naród wybrany posłał swego Boga i Pana na ukrzyżowanie. Odarł Go z godności królewskiej, ludzkiej i Boskiej według Prawa Mu przynależnej. I tak po dziś dzień ludy i narody poddane perfidii i przewrotności szatana i jego sług kontynuują dzieło oddawania czci i chwały diabłu prowadząc świat do zagłady".

 
1 , 2