o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
sobota, 30 czerwca 2012

Komisje sejmowe uwaliły właśnie projekty Naszych ustaw spreparowane przez SLD, RP, Grupę Inicjatywną ds. związków partnerskich, kampanię Miłość Nie Wyklucza, fundację Trans-Fuzja oraz KPH. Stosunek głosów był miażdżący 15 do 3. Podobno Ewa Kopacz może jeszcze podjąć decyzję o kopnięciu któregoś z projektów pod obrady sejmu. Ale w sumie, po co? Komisja Ustawodawcza w skali mikro oddała już nastawienie sejmu VII kadencji do sprawy. Szanse są mizerne. 

W pewnym sensie jestem zaskoczony reakcją środowiska. A kiedy próbuję kogoś o coś pytać – wszędzie brak konkretów. Dosłownie jakby naprawdę wszyscy uwierzyli, że to musiało przejść i nagle szok – „przegraliśmy”, Polska odpadła w fazie grupowej. Efektem jest totalny brak jednolitej reakcji. Brak liderów. Mają się odbyć demokratyczne dysputy „co dalej?”. Ale po liczbie lajków na godzinę 12:40 pod fejsbókowym wyrazem wściekłości – (43 lata po Stonewall [polscy politycy uwalili oba projekty ustawy o związkach partnerskich] – Jesteśmy Wściekli. Ty też? Dołącz do Nas!)  w liczbie 278 – nie wróży to tej wściekłości specjalnego zacietrzewienia. Pokrzyczą, po-tupią nóżkami i pójdą na piwo, albo pyszną strawę do Krytyki.

Z drugiej strony mój mąż, kiedy wczoraj tłumaczył mi, co się stało w tym sejmie – spuentował wszystko jednym zdaniem: „Oni naprawdę wierzyli że to przejdzie, przecież to było równie nieprawdopodobne jak istnienie sił nadprzyrodzonych?!?” No właśnie, wierzyli w to? Dzieci wierzą w Mikołaja, w gwiazdkę, w marzenia… Ale dorośli ludzie, w konserwatywnym kraju z ultrakonserwatywno-wyznaniowym w większości parlamentem – wierzyli, że przejdzie taki projekt??? Eh, jak zwykle za dużo wiary w bajki. A może to nie są bajki, tylko powszechne złudzenie, na które złapał nas wybitny premier, jakim jest Donald Tusk? Mówię to całkowicie serio! Dla przykładu, Jarosław Kaczyński największy oponent Tuska, kiedy walczył o lewicowe głosy (poza socjalnymi darmozjadami, których przeciągnął już w latach 2003-2005 wraz kompromitacją Millera) czynił to w tak fałszywy sposób, że nikt nie był w stanie się nabrać na średnio-starszych postkomunistów. Tymczasem PO, już przed wyborami prezydenckimi 2010 roku, zaczęła dawać sygnały liberalnej-lewicy, że zaczynają skręcać na lewo. Belka, Nałęcz, Arłukowicz, pieprzenie za przeproszeniem o związkach partnerskich już w trakcie kampanii wyborczej. Pokazowe ukaranie naczelnych homofobów. A po wygranej, skuteczne gaszenie wszelkiej inicjatywy ustawodawczej pseudolewicy SLD-owskiej i palikockiej, dlaczego pseudo? Bo oto PO, nawet z ultrakonserwatywnym Gowinem na czele ministerstwa sprawiedliwości – na większość ustaw pseudo-lewicowców, miało swoje oświecone lewicowo-liberalne odpowiedniki – a przynajmniej premier i jego drużyna takie ustawy i ich koncepcje naświetlali medialnie. Miały być mniej radykalne, cywilizowane i koncyliacyjne. Czy coś z tego wyszło – nic! Ale uwierzyliśmy, PO ma ponad 30%, SLD nie może przekroczyć 9%, a Palikot wypada poza nawias – w ostatnich sondażach. W tym te 9% Sojuszu, to w większości lewicowa konserwa, zamknięta światopoglądowo z otwartą socjalną, wiecznie nienasyconą gębą.

Ale manipulowania ponownie osieroconymi gejami i lesbijkami nie koniec. Czeka nas teraz jeszcze projekt PO no chyba, że koniunktura dla ustawy znów spadnie. O jakiej mówię koniunkturze? Nie o tej ogólnopolitycznej, sondażowej, nastrojów. Mam na myśli ten potworny dramat, mistrzowską grę, jaką prowadzi naprawdę wybitny premier manipulator – grę rozdartej na dwoje Platformy Obywatelskiej. Dziwacznego tygla ludzi z różnych bajek politycznych, swoistego BBWR-u III RP (jak już w poprzedniej kadencji nazwałem PO). To partia „za a nawet przeciw” – wysyłająca do swych zagubionych wyborców sprzeczne sygnały. Od telewizji po prasę – jedna frakcja łudzi super-lewicowością, a tymczasem druga ultra-konserwą. To nie jest wbrew pozorom niezaplanowany chaos informacyjny. To jest celowa polityczna akcja – mająca na celu postawienie szefa rządu w spreparowanej sytuacji bez wyjścia. Premier powie przecież – na konferencji, że on by bardzo chciał aby pedałom było lepiej, ale sami rozumiecie – musi pilnować interesów wszystkich w swojej partii. On musi godzić skrajności – mocą swej medialnej siły sprawczej, aby spokojnie „haratać w gałę” do 2015 roku. Ale kto wie czy nie dalej, bo przecież w obliczu radykalnego PiS-u, przy jednoczesnym braku jakiejkolwiek alternatywy, komu powierzymy swój głos i względne poczucie bezpieczeństwa? PO! Mężowi Stanu potrafiącemu pogodzić lód z ogniem!

Dziwi mnie natomiast jedno. Naiwność środowiska i tępa wiara w PO. Kiedy taktyka „sprzecznych intencji” stosowana była całą minioną kadencję. Tymczasem blogerzy i działacze szaty darli za PO. A dziś na forach i fejsbókach czytam, że rząd pokazał nam środkowy palec. Oj ślepcy! Ten palec jest nie od dziś, on jest od 2007 roku. Czasem zasłonięty taktyczną mgiełką wyborczą… Przejrzyjcie na oczy!

A odnośnie Stonewall – powie wam to też bojownik Robert Biedroń – tam doszło do zamieszek do walki, a nie do siania pobożnych życzeń. Tak panie pośle – ma pan rację – nikt nie usłyszy głosu środowiska LGBTQ – jeśli nie wyjdziemy wkurwieni na ulice, jeśli nie zaczniemy demonstrować, jeśli nie oskarżymy państwa polskiego w zbiorowym pozwie w Strasburgu, jeśli nie zapłoną opony, tak jak robią to górnicy i hutnicy. Nas stać tylko na kolorowe marszruty – które są kompletnie nieczytelne dla większości społeczeństwa, może poprawiają postrzeganie gejów i lesbijek w lokalnym środowisku społecznym, ale praw nam żadnych nie przysporzą. O tym wkurwieniu i radykalizacji mówił poseł Biedroń, nie wiem czy on wyrasta na lidera – w każdym bądź razie zorganizowany i prężny ruch potrzebuje silnego przywódcy. Niestety plagą lokalnych przedstawicieli różnych organizacji (nie wszystkich, nie wszędzie – są wyjątki) jest parcie na szkło, na rozkładówkę w tej czy innej środowiskowej Strażnicy.

Ale w sumie… Po co nam ten protest - jakikolwiek, skoro po tym co zrobił sejm – obruszyła się tylko grupka działaczy – tylko część branżowych organizacji. A do większości zwykłych gejów i lesbijek to, co się stało, nawet nie dotarło… Bo to generalnie ich nie obchodzi i prawdopodobnie mają w nosie jakąkolwiek ustawę o związkach partnerskich. Więc, na co komu ten łabędzi śpiew? 

 

23:46, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 czerwca 2012

Moje życie ostatnimi czasy kręci się od masy rowerowej do masy rowerowej. Dziś padł kolejny rekord 1476 osób! Podobno organizacyjnie wspierało nas kilku wolontariuszy z masy warszawskiej i byli zaskoczeni niesamowitą frekwencją. "W warszawie takiej masy nie mają" - padło między wierszami. No i dobrze - każdy powinien mieć coś swojego. Podobno jest nawet jakiś sukces tego drażnienia kierowców, miasto ogłosiło przetarg na budowę ścieżki rowerowej do tego odległego zakątka miasta... No, ale jak to z przetargami bywa - jak zbudują to pochwalę... Tymczasem nie zapeszam.  

A tak poza tym. Hm. Ostatnimi czasy, niestety albo na szczęście...

czwartek, 21 czerwca 2012

Ostatnio miałem 5 dni wolnych. Mieliśmy jechać do Zduńskiej, spotkać się z rodziną Oreiro. Nie wyszło... I' dostał dedlajn do wyrobienia się z papierami, pisze je do różnych instytucji z którymi współpracuje... A ja, ja próbowałem się uwolnić od swoich zawodowych obciążeń. Nie udało się. 5 dni! Ludzie, 5 dni to jest połowa przeciętnego urlopu, a ja zamiast myśleć o stosie komiksów do przeczytania, o zaległych artykułach z czerwcowych magazynów/ blogów, albo o ogłupiających grach - w które po 3 letniej absencji wreszcie mogę grać - nie mogłem się uwolnić od myślenia skoncentrowanego wokół "środka" jakim jest wykonywane za pieniądze zadanie. Eh, zazdroszczę tym wszystkim dla których praca jest pasją, są tacy ludzie, kochają to co robią. Chciałbym znaleźć kiedyś takie zajęcie, w którym będę się mógł spalać, a nie tylko palić gumy - z tym ohydnym smrodem - zatruwającym całe życie, smak jedzenia i uroki czasu wolnego. Bo to przecież życie, ma być z zasady bardziej komfortowe dzięki dobrze wykonywanym zadaniom...      

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Nie mogę się - moi państwo - uwolnić z czaru (uroku), jaki rzucił na mnie hit naszego Polsko-Ukraińskiego futbolowego czempionatu. Ko-ko euro-spoko jako zachęta i pocieszyciel po wygranych i przegranych meczach - tych drużyn którym dopinguję... Oczywiście na motywach naszego hitu mamy też coś dla - wrogo wobec Euro nastawionych oraz zmęczonych już tą Euro-Kopaniną. Oba filmiki utrzymane w konwencji wybrednego i niewybrednego żartu. Hej! 

wtorek, 12 czerwca 2012

Dziś może skończyć się świat. Wszystko mi jedno. Kompletnie nieistotne są rozdania polityczne, sportowe, zawodowe, jakiekolwiek...

Ja mam już swój ogród... Czekałem 5 lat. 5 lat w trakcie których, zmieniło się w moim życiu wszystko. Ale nauczyłem się tego, że mogę Tu wrócić - jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz - do tej samej rzeki i w tym samym miejscu. Choć to tylko pozór, bo to miejsce będzie zawsze inne, inaczej oświetlone i przesunięte w czasie - ale w pewnym sensie to samo...

Od 38 lat w tym samym składzie, Ci trzej faceci zabierają swoich wiernych i mniej oddanych fanów w podróże po niezmierzonych światach - zrobili to znów dziś... Czy zrobią to jeszcze raz? Kto to wie? W tej chwili to nieważne - gdyż po raz 20. w swojej karierze zapraszają nas do swojego Ogrodu. Mając na karku 59 i 60 lat - wciąż mają tą witalną siłę do robienia muzyki, jakby mieli co najmniej dwie dekady mniej. I mimo, że Rush nie choruje na syndrom "starego zespołu" lub innymi słowy, trudno ich określać mianem "dinozaurów" to czasem robią coś mega klasycznego (raz na 20 lat)...

 

In this one of many possible worlds, all for the best, or some bizarre test? 

It is what it is - and whatever 

Time is still the infinite jest

 

The arrow files when you dream, the hours tick away - the cells tick away 

The Watchmaker keeps to his schemes 

The hours tick away - they tick away 


The measure of a life is a measure of love and respect 

So hard to earn, so easily burned 

In the fullness of time 

A garden to nurture and protect 


In the rise and the set of the sun 

'Til the stars go spinning - spinning 'round the night 

It is what it is - and forever 

Each moment a memory in flight 


The arrow flies while you breathe, the hours tick away - the cells tick away 

The Watchmaker has time up his sleeve 

The hours tick away - they tick away 


The treasure of a life is a measure of love and respect 

The way you live, the gifts that you give 

In the fullness of time 

Its the only return that you expect 


The future disappears into memory 

With only a moment between 

Forever dwells in that moment 

Hope is what remains to be seen

piątek, 08 czerwca 2012

Ach, to już dziś ten dzień! Mimo sceptycyzmu - emocje chyba biorą górę. To są nasze mistrzostwa. Taka impreza się nie powtórzy szybko. Rok 2012 dla Polski to cezura w jakimś sensie historyczna - data graniczna powrotu kraju z nad Wisły na drogę modernizacji i rozwoju. Plan 23-letni wykonany, może nie jest olśniewający, może nie ma wszędzie szklanych domów, a te które stoją może czasem są brudnawe i bezdomny pod nimi zaśnie... Ale cudne filmy o bogatych i pięknych, rzadko kiedy pokazują, że tuż obok - ledwo pięć, dziesięć metrów od kamery, wcale już nie jest tak cukierkowo...

Wiadomo, Euro dostali najbogatsi i Oni nie powinni narzekać na brak kasy na inne miejskie przyjemności! Będą kolejne lata, w których znajdą się odpowiednie środki na więcej kultury, mniej sportu itd. Biedni oblizują się smakiem i co z tego, że dalej mają swoje niewielkie kwoty na kulturę, skoro woleliby mieć u siebie jakieś wydarzenie sportowe... A poza tym, dobrze żeby i Ci bogaci poczuli, co to znaczy nie mieć na coś kasy, kiedy Tym biednym co roku nie starcza na skromne przyjemności (bo na przykład 100 kilometrów dalej jest Warszawa, która pochłania wszelkie fundusze).

Ko-ko ko-ko Euro-Spoko - co zadziwiające - to jest nasz hymn! I mówię tu bez cienia żartu. To jest hymn i obraz nas samych. Obraz w całokształcie - to znaczy razem z całą tą niechęcią jaką wzbudziły starsze panie z Jarzębiny. Przecież my z Tego wychodzimy (to są nasze korzenie), ledwo próbujemy odbudować przedwojenną inteligencję (czego nie mierzy się w ilości tylko w jakości). A z drugiej strony potwornie się wstydzimy swojego pochodzenia - chcemy być wyżej, lepiej, bardziej, nowocześniej, dalej. Ale przecież gdybyśmy już Tam byli, Ko-ko ko-ko Euro-Spoko nie byłoby przedmiotem tylu kpin i wstydu. Kpimy z samych siebie, będąc wciąż zażenowani i zawstydzonymi nawzajem. Dlatego rok 2012 jest cezurą historyczną, powrotu kraju z nad Wisły na drogę modernizacji i rozwoju. To zadanie być może pochłonie całe moje (nasze) pokolenie...

Wesołego Czempionatu! Hej!   

czwartek, 07 czerwca 2012

Rozgorączkowany w oczekiwaniu - nie - nie na Jewro, tylko na pewien album. Który, oczywiście - i przyjdzie - i pójdzie - tak jak wszystko w życiu. Ale przecież sensem jest - nie mieć, tylko dążyć do tego aby mieć. Bo jak się już ma - to po jakimś czasie staje się to coś - zwyczajne. 

Tak więc, dylematem nie jest mieć czy być - bo bycie jest pewną drogą do tego aby mieć, a i to co posiadamy - kreuje nas w tym naszym byciu. Ale się zagmatwało co?

Zatem Skid Row i cover What You're Doing - numer pochodzi z mojego ulubionego albumu R. Rush (1974).

środa, 06 czerwca 2012

Dziś bez żadnych pogadanek Polowanie Na Czarownicę w perfekcyjnym wykonaniu Machine Head. Numer - mój ulubiony - pochodzi z równie uwielbianej płyty Moving Pictures (1981). 

Jeszcze 7 dni do nowego albumu R!

niedziela, 03 czerwca 2012

Dziś powrót do korzeni, a więc cover w stylistyce muzyki metalowej!!! Nie wiedzieć czemu Rush uznawany jest za jednego z protoplastów tego gatunku muzycznego. Ja się z tym nie do końca zgadzam, ale może jest tak dlatego, że patrzę na R. bardziej jak na kapelę progresywną i art-rockową.

Cover wykona metalowa, a przynajmniej ciężko grająca kapela Sacrifice.

Utwór stanowiący ideologiczny fundament późniejszej działalności Rush - Anthem z mojej ulubionej płyty Fly By Night (1975). 

Oglądając klip do utworu zauważyłem, że Geddy Lee ma na szyi zawieszoną gwiazdę Dawida - symbol swojej narodowo-kulturowej przynależności. 1975 rok - pomyślałem - jakim wtedy dzikim krajem była Polska (zwłaszcza z perspektywy 1968 roku) i wciąż z tej dziczy w całości nie wyszła. A nawet mam wrażenie, że zdarza się jej do niej wracać. Poznałem kilka osób o żydowskich korzeniach. Mam na myśli tylko te osoby, które odważyły się publicznie powiedzieć - "jestem żydem".

Ich rodzice w 1975 roku - tej odwagi nie mieli, najczęściej ukrywali pochodzenie. A ich dzieci, które "ujawniły się" w latach 90-tych i pierwszej dekadzie XXI wieku - nosząc wisiorek albo inny emblemat określający ich tożsamość - przynajmniej raz w życiu z tego powodu - były szykanowane. To jest straszne...

Piszę to dlatego, że Rush to zespół emigrantów: polsko-ukraiński Żyd, emigrant z Jugosławii, i Kanadyjczyk - którego pochodzenie też nie jest jasne (źródła czasem mówią o Serbii). Ci trzej faceci z różnych światów, z różnych domów i tradycji - stali się dumą narodową swojego nowego państwa.

A może piszę to dlatego, że krew mnie zalała... Kiedy I' wrócił od lekarza w zeszły czwartek, zreferował mi swoje spotkanie ze starszą panią czytającą gazetę "Uważam Rze". Konkluzją Jej monologu o bieżącej polityce było zdanie: To wszystko Żydzi, oni chcą doprowadzić do holocaustu Słowian, po prostu namnożyło się ich za dużo i terasz chcą zamieszkać na naszej ziemi, a nas przegnać...

Znamiennym jest, że słowa te padły w szpitalu znanym przed Drugą Wojną, pod nazwą Żydowski. Zbudowany został bowiem przez znanego żydowskiego fabrykanta dla ludności wyznania mojżeszowego i wszystkich innych wyznań... אַ גוטע נאַכט

Ta notka powstała 3 maja 2012. W tym samym czasie doszło do uszkodzenia mojego starego komputera. Całkowicie o niej zapomniałem... A gdybym nie wrócił już - po przerwie - do pisania bloga? Hm! To byłaby moja notka "pośmiertna"...  

Pod koniec kwietnia wyciągnięto mnie na fotosesję robioną na dachu. Postanowiłem ją wykorzystać i zrobić kilka fotek. Podobno to jeden z bardziej zwyczajnych dachów i są o wiele ciekawsze. Niestety okazja trafiła się tylko raz! A przy okazji urzekło mnie bujne różowe drzewko...

dachy

dachy

dachy

dachy

dachy

dachy

dachy

dachy

dachy

19:17, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2