o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
czwartek, 31 maja 2012

Maj - to miesiąc szczególny dla mnie - pisałem o tym zawsze - ale w tym roku nie. Może kiedyś (za rok) napiszę dlaczego tak się stało... 

Ale nie trzeba pisać ani głosić w świat cały, aby tak było... Kiedy tak jest.

Symbolicznie. A nawet bardziej niż symbolicznie - bo chodzi tu przecież o wiele symboli - czasem aż za dużo. Ale znów takie jest nasze życie - odchodzi i umiera w przeszłość...

Robin Gibb [Bee Gees] - 1949-2012. Ze swojej ostatniej płyty Titanic Requiem (2012) - ku pamięci ofiar tragicznego rejsu, ku własnej pamięci, ku pamięci osobistej... 

11:28, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
środa, 30 maja 2012

Zaskoczył mnie ten cover swoją delikatnością i ukłonem w stronę muzyki, którą muszę słuchać i nastawiać przez wiele godzin roboczych. Z osłuchania można przyzwyczaić się do wszystkiego. Oczywiście żartuję - jestem otwarty na wiele gatunków muzycznych - no może poza hip-hopem i klubowymi dziwactwami.

Dziś Losing It z mojego ulubionego albumu Signals (1982) w wykonaniu Maurizio Rolli Big Band.

Jeszcze 14 dni do nowego albumu R!

wtorek, 29 maja 2012

Koko koko euro spoko... 

A tymczasem u nas - jako przedsmak - wrześniowego festiwalu Strit Artu wyrósł 14 mural. Fotki podkradzione z profilu (fb) Galerii Urban Forms - ojca i matki muralowych projektów.

mural14

mural14 -2

niedziela, 27 maja 2012

Było nas 1431. Nasza rowerowa masa krytyczna zaczyna bić rekordy! W kwietniu było nas 1020 osób, a już po miesiącu o blisko 410 osób więcej. Nasz przejazd głównymi ulicami centrum - musiał być zmorą dla kierowców. Ale to dobrze, bardzo dobrze! 

Polska na tle Europy to ciągle kraj mentalnie w latach 70/80-tych XX wieku. Tu posiadanie samochodu to wyznacznik społecznej pozycji. To w Polsce wyżyna się skwery na blokowiskach aby mogły je zająć parkingi. To tu zaczynamy odległość 1500 metrów pokonywać autem.

Kultura motoryzacyjna to dla mnie obcy świat. Absolutnie bezsensowny! Stąd mój codzienny uśmiech, kiedy widzę irytację malującą się na twarzach u stojących w korkach kierowców. No i oczywiście trzymam kciuki za opłaty za wjazd do centrum - takie albo wyższe, od tych jakie się pobiera w miastach zachodniej Europy.

czwartek, 24 maja 2012

Mystic Rhythms to jeden z tych numerów, o których coverowanie martwiłem się najbardziej. Bo jak podejść do utworu, który jest raczej eksperymentem łączącym afrykański riff perkusji, klawiszowe wariacje i subtelną gitarę (w miksie 100% lat 80-tych) nie gwałcąc tematu?

Cover grupy Creosote - odchodzący od stylistyki pierwotnego utworu daje chyba jednak radę.

Ulubiony Mystic Rhytms z mojego ulubionego albumu Power Windows (1985).

Jeszcze 20 dni do nowego albumu R! 

środa, 23 maja 2012

Bosh - nawet nie wiecie ile radochy sprawia mi tworzenie kolejnej notki z tego cyklu po prawie miesięcznym poście!!!

Dziś kontynuujemy covery profesjonalne - tym razem numer poświęcony ocalałym z Holocaustu, a w szczególności matce wokalisty Rush, Mani Rubenstein.

Tak więc mój ulubiony Red Sector A - z mojego ulubionego albumu Grace Under Pressure (1984) - w jeszcze pachnącym nowością wykonaniu grupy Steel Assassin.

Jeszcze 21 dni do nowego albumu R!  

Warszawski festiwal już dawno za nami, a więc czas na relację. To była wyjątkowo udana edycja FKW, nie było specjalnie szału, ale organizatorzy na szczęście umieścili wystawców i miejsca spotkań z autorami w komunikacyjnym ciągu targów książki. Takie położenie sprawiło, że przez część komiksową przewijały się tłumy czytelników maści wszelkiej. To nic, że na czwartym piętrze, nawet lepiej – bo z szatni windą do komiksów można było się dostać w kilka sekund – w zeszłym roku trzeba było się przebijać przez nieprzebrany tłum na odległe zadupie. Niestety nie przybyli wszyscy zapowiadani goście... Za to udało mi się wywalczyć miejsce we wszystkich komitetach kolejkowych do artystów, których wpisy chciałem zdobyć. 

Miłym zaskoczeniem była sama Warszawa oraz spotkania poza komiksowe. Nocowaliśmy na dalekim Bródnie u koleżanki I’ (K’). Mieszka ona na nowoczesnym strzeżonym osiedlu – zamkniętym niczym warowny mur strzegący zamczyska – parkingu i placu zabaw. Osiedle wybudowane w pierwszych latach XXI wieku – miało być zapewne szczytem blokowej myśli technicznej. Jednak poza efektownym wyglądem nie kryje w sobie nic nadzwyczajnego. Pozbawione wentylacji klatki schodowe i korytarze tworzą mini sauny, a w mieszkaniach trzeba bezustannie wietrzyć gdyż kiepsko jest z cyrkulacją powietrza. Mimo tych niedogodności, 20 do 40 minut do centrum da się tam żyć. I o dziwo na tym wyrastającym znikąd osiedlu są świetne knajpki (znaczy jest jedna). Z K’ spędziliśmy miłe popołudnie i wieczór na wspominkach dawnych lat, ja byłem oczywiście bardziej słuchaczem...   

Drugi dzień po opuszczeniu targów spędziliśmy z Porceliną i jej żoną. Pochodziliśmy po różnych knajpkach i po staromiejsko-nadwiślańskim centrum. Weszliśmy do ogródka BUW-y, który wyrasta na jej dachu. Spróbowaliśmy kuchni w restauracji Krytyki Politycznej w Nowym Wspaniałym Świecie – naprawdę dobre, czego się nie spodziewałem!!! Pogadaliśmy sobie o życiu, o Warszawie i o poruszaniu się po niej, o znajomych, o pracy, a nawet o marszach i paradach... 

Panie odprowadziły nas na pociąg, a ten zaniósł nas do domu...      

wtorek, 22 maja 2012
poniedziałek, 21 maja 2012

No to chyba czas wracać? Dziś się dopełniło... Dziś wracamy do grona posiadaczy domowego okienka na świat i maszyny, która pozwala w komfortowy sposób z niego korzystać.

Stało się tyle i aż nic się nie stało.

Zdechły żyrafy. Zabiły je dzikie zwierzęta - dziksze od tych udomowionych długoszyich parzystokopytnych. Kiedyś na dzikie, a agresywne zwłaszcza osobniki urządzało się polowania z karabinami. Ale teraz się podobno ucywilizowaliśmy i szanujemy prawa człowieka... Ale czy te istoty napadające na Zoo można nazwać ludźmi? 

Dobra bez takich rozkmin. Cieszmy się ponownym blogowaniem... Mamy troszkę do nadrobienia... 

niedziela, 06 maja 2012

3 FKW

Warszawa powraca. W dniach 10-13 maja 2012 odbędzie się 3. edycja Festiwalu Komiksowa Warszawa (FKW) w ramach III Warszawskich Targów Książki. FKW jest spadkobierczynią działającego w latach 2001-2009 festiwalu WSK – Warszawskich Spotkań Komiksowych.

Jak za nic w Fa-Fie, bardzo mocno trzymam kciuki na kolejną edycję FKW. Dwie minione edycje były raczej słabe. Słabość organizacyjna jak i zaplecze ciekawych gości nie zachwycało. Na przykład zeszłoroczna edycja, naprędce włączona do Targów Książki – co uważam za gwałt na medium komiksowym – odbyła się w zasadzie w szatniach.

Ale nie psioczmy – w roku 2012 ma być lepiej! Zatem kogo spotkać można będzie podczas tegorocznej edycji festiwalu? Niewątpliwie to będzie rok Thorgalowski.

- Grzegorz Rosiński – nie muszę go przedstawiać, Warszawę odwiedza po 10 latach przerwy. A wraz z nim mają pojawić się młodzi rysownicy Thorgalowych serii spin-off.

- Giulio de Vita„Kriss de Valnor”

- Roman Surżenko„Louve” oraz mająca się rozpocząć w tym roku seria "Młodość Thorgala"

Gwiazdą numer jeden warszawskiego festiwalu – nie będą jednak twórcy „Thorgala”, najmocniej zaświeci specjalny gość:

- Brian Bolland – jeden z czołowych przedstawicieli „Brytyjskiej Inwazji” – która na początku lat 80-tych XX wieku podbiła rynek w USA. Bolland jest kilkukrotnym zdobywcą nagrody Eisnera. W Polsce szerzej znany jest dzięki uznawanemu za arcydzieło komiksowi „Batman: Zabójczy Żart” do którego scenariusz napisał Alan Moore. O popularności tego dzieła niech świadczy to, że nakład drugiego polskiego wydania tego komiksu (I – 1991, II marzec 2012) rozszedł się w niespełna dwa tygodnie i na tą chwilę jest nieosiągalny.

Polską gwiazdą festiwalu będzie:

- Tadeusz Baranowski – który po 3 latach walki z wydawcą (wydawcy z autorem) publikuje swoje najnowsze dzieło i prawdopodobnie ostatnie wydane dla szerszego odbiorcy „Bezdomne Wampiry. Komiksy z lat 1985-2009”. Baranowski od lat jest obrażony z powodu tego, że nie udało mu się osiągnąć sukcesu na rynku francuskim. Oskarża Rosińskiego o to, że ten był agentem SB i dlatego w 1981 roku udało mu się zbiec z kraju. Tadeusz Baranowski w ostatnich latach wydaje co prawda nowe komiksy, ale są to tylko edycje kolekcjonerskie zaczynające się od nakładu 300 sztuk na 10 egzemplarzach kończąc, stąd ceny zaczynaj się od 250 złotych na …….. kończąc. Nie na kieszeń szarego śmiertelnika, tylko konesera sztuki – zresztą po śmierci autora pewnie te najmniej liczne wydania – będą żyłami złota – na to liczą śmiałkowie wydający horrendalne sumy na te komiksy.

Odnośnie organizacji samego festiwalu Tadeusz Baranowski również dorzucił przysłowiowe trzy grosze - obnażając organizację edycji 2012. Pisząc na FB:

"...nie po raz pierwszy dowiaduję się przypadkowo, (z internetu!) że będę uczestnikiem jakiegoś spotkania komiksowego, o terminie którego organizatorzy "nie mieli siły" mnie wcześniej zawiadomić. (Komiksowa Warszawa). Zapytać czy takie spotkanie jest w danym terminie w ogóle  możliwe. Tym bardziej, że ja muszę przebyć 250 km, przyjechać dzień wcześniej,  aby się na takim spotkaniu, na pół godziny (tyle czasu mi przeznaczono) się  pojawić. O tym wszystkim oraganizatorzy doskonale wiedzą. I od lat stosują wciąz  te same "zagrania". A jeśli się NIE POJAWIĘ, na te pół godziny, łatwo  będzie oświadczyć, że to autor nam "nawalił". Jest to po prostu  zwykła arogancja. Jak zwykle TEŻ, nie mam też możliwości obejrzenia przed dystrybucją,  wydanego już i sprzedawanego mojego albumu. Pozdrawiam tb."

Ponadto z polskiego średnio-starszego pokolenia twórców komiksowych do Warszawy zawitają: Tadeusz Raczkiewicz, Bogusław Polch oraz Maciej Parowski.

Młode polskie pokolenie komiksiarzy reprezentować będą: Krzysztof „Prosiak” Owedyk, Jerzy Ozga, Dariusz Rzontkowski, Mateusz Skutnik, Dominik Szcześniak oraz Michał „Śledziu” Śledziński.

Cała impreza odbędzie się jak przed rokiem w Zamku (pałacu) Stalina. Do FarszaFy przybywamy – choć jeszcze nie zdecydowawszy czy na dzień czy na dwoje…  



 
1 , 2