o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
niedziela, 27 kwietnia 2014

W tym świętym dniu, postanowiłem być trochę na wspak. Oto mamy już za sobą uBóstwienie, kolejnych istot do rojowiska bożków mniejszych. Kolejne pakamerki zaklepane na drodze do jedynego naszego największego. Teraz pozostaje tylko w życiu po życiu, stukanie do kolejnych pokoików świętych i oczekiwanie na ich werdykt. Piekło, Niebo czy Zawiasy.

A może jest inna droga, kolorowa i bardziej wykolejona?

, hope you got the letter, and...

I pray you can make it better down here.

I don't mean a big reduction in the price of beer

but all the people that you made in your image, see

them starving on their feet 'cause they don't get

enough to eat from God, I can't believe in you

 

Dear God, sorry to disturb you, but... I feel that I should be heard

loud and clear. We all need a big reduction in amount of tears

and all the people that you made in your image, see them fighting

in the street 'cause they can't make opinions meet about God,

I can't believe in you

 

Did you make disease, and the diamond blue? Did you make

mankind after we made you? And the devil too!

 

, don't know if you noticed, but... your name is on

a lot of quotes in this book, and us crazy humans wrote it, you

should take a look, and all the people that you made in your

image still believing that junk is true. Well I know it ain't, and

so do you, dear God, I can't believe in I don't believe in

 

I won't believe in heaven and hell. No saints, no sinners, no

devil as well. No pearly gates, no thorny crown. You're always

letting us humans down. The wars you bring, the babes you

drown. Those lost at sea and never found, and it's the same the

whole world 'round. The hurt I see helps to compound that

Father, Son and Holy Ghost is just somebody's unholy hoax,

and if you're up there you'd perceive that my heart's here upon

my sleeve. If there's one thing I don't believe in

it's you....   

 

 

piątek, 25 kwietnia 2014

Wczoraj zmarł Tadeusz Różewicz. 

On pewnie by nie chciał zbyt wielu słów, bo zajmować się trzeba tym co teraz, a nie grzebać w tym co przeszłe...

Dobrych snów zatem Panie Tadeuszu, dobrych snów.  

środa, 23 kwietnia 2014

Zaczęło się zaczęło, owczy pęd, dziki spęd…

Ruch Narodowy – jacy oni młodzi, ach, jacy krzepcy. Do boju eurosceptycy, przecież tu chodzi o ideę, a i stołek europosła na pięć latek nie śmierdzi!

Hej Dżud – śpiewa Tusk z Paulem McCartneyem za kilka milionów. To przecież nie jest spot wyborczy wcale. I wcale nie pracuję 1-go **rwa(!!!) maja ze względu na polityczny spęd i piknik europejski!

O i brat Tuska, cyniczny Palikot. Knury wrócą do władzy, ta, myślę że 460 już siedzi na Wiejskiej. Spot na poziomie chlewika – jak wszystkie tu wymienione, jak wszystkie bez wyjątku.

No i na końcu nabożny, wzruszający, patriotyczny, bohaterski, cudowny, uroczy, piękny aż do wymiotów PiS.

Miałem napisać o kanonizacji JP2 i tej idiotycznej aklamacji w sejmie w sprawie jego świętości. Wyszła awantura. W tym sporze trzymam stronę Palikota i SLD. Oczywiście postawy tych partii nie są szczere – to co robią to obrzydliwy cynizm. Nieważne. Dziwi mnie postawa mediów, zwłaszcza tych lewicujących? Co jest, chodzi wam tylko o propagandę, o eskalację wzajemnej nienawiści?   

 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

W zeszłym roku chyba po raz pierwszy nie napisałem o świętach, o wielkiej passze o kraszankach i kurczaczkach i całym tym dziwnym czymś…

Zrobiłem sobie dziś rachunek-wpisów paschalnych z lat 2008-2012. Jak człowiek się zmienia, jak bardzo się zmieniłem przez te lata. Z jaką łatwością kiedyś przychodziło mi rzucanie mięchem, jak bardzo nie potrafiłem się zdystansować do mojej codzienności, do mojej rodziny do moich bliskich i do moich odczuć.

W pamięci utkwiły mi historie o ojcu, który ukradł mi na święta kurtkę za 350 złotych oraz jak pokłóciłem się z moją sekciarską ciotką na świątecznym obiedzie. Dziś już tych historii nie pamiętam i wzbudzają raczej śmiech, kiedy je sobie przypominam. To raczej po mnie zostaje obraz małego materialisty i kłótliwca. To na pewno jakaś część mnie wtedy, teraz zresztą też w jakimś stopniu, nie ma co się oszukiwać. Nie wspominam już o formie tamtych tekstów – pisanych w emocjonalnej gorączce. Ja naprawdę zdaje sobie sprawę ze swoich ułomności i wad, dlatego można czytać z moich wpisów znacznie więcej niż jedynie z warstwy narracyjnej. Moje emocje kłębią się w formie i stylistyce, w niestaranności lub w przesadnym dbaniu o szczegóły – stąd zawsze dostawałem tyle komentarzy za tragiczną interpunkcję. Czasem gdy czytam stare wpisy – i łapę się za głowę z przerażenia – edytuję zaraz te stare teksty, by nie było takiego obciachu. Czasem, kiedy nawet złapałem się już za głowę, coś gdzieś w środku mówi mi „zostaw to, taki właśnie byłeś, nie zacieraj po sobie śladu”.

Nie, mój ojciec się nie zmienił, moja rodzina, z którą się wtedy pospierałem też się nie zmieniła – przynajmniej tak to odczuwam. To ja oddaliłem tych ludzi na ostatni plan moich towarzyskich zainteresowań, pamięć emocjonalną wytłumiłem lub wykasowałem. To mnie udało się coś zmienić, coś odciąć, gdzieś odejść, wreszcie nauczyłem bronić swoje własne przekonania – nie tylko na drodze zbrojnego konfliktu. A może się tego wcale nie nauczyłem – może po prostu czas, czas zatarł niechęć i nienawiść, może to tylko czas? Przekonam się przecież dopiero następnym razem.  

Jedno się nie zmieniło – mój chłód względem TYCH świąt. Chociaż tegoroczna wiosna jest tak urocza i długa, że nawet na wielkanoc spoglądam bardziej życzliwie, ale zupełnie bez ducha. Śmiać mi się troszkę chce, kiedy kardynał Dziwisz krzyczy na Kraków, że w wielki piątek i sobotę otwarte są na mieście sklepy monopolowe i usługi spod czerwonej lampki. A co(?!?!?!), mają być tylko otwarte kościoły? To wprowadźcie kasy fiskalne na tacę i inne, co łaski. Cholerne pasibrzuchy, obrońcy moralności spod ciemnej gwiazdy. Kardynale apeluj do władz swojego miasta, aby poszły po rozum do głowy w sprawie zimowej olimpiady 2022.

A, no i jak zwykle, kto przeczytał mój paschalny wpis na wszystkich bogów Asgardu – ma wybaczone wszystkie grzechy w ramach darmowego odpustu. Co? Cholera, znów mi się pomyliły bogi…   

 

sobota, 19 kwietnia 2014

Beksa Artura Rojka, słaba piosenka a dostała taką ładną oprawę wideo. Całe to nowe wydawnictwo Rojka jakoś do mnie nie trafia, wciąż te same wydumane teksty. To jest poezja symboliczna czy po prostu trzy po trzy? Ok, nie byłbym taki uszczypliwy gdyby jeszcze muzycznie działo się tu coś nowego albo rytmicznego, a tak mam wrażenie, że były frontmen Mysłowic, nie za bardzo wie co chciał powiedzieć.

Beksa życiowa siedzi w każdym z nas. Ostatnio nasz znajomy wylał z siebie całe morze swoich uprzedzeń, lęków i zakłamania. W skrócie – jeśli będą mordować w Polsce gejów – w tym nas – to on już dawno będzie siedział w Holandii, i tych głupich polaczków w tym swoich przyjaciół, będzie mieć w głębokim poważaniu. Obrugaliśmy go i wyrzuciliśmy z domu, takich przyjaciół trudno trzymać blisko. Jednocześnie sami zrobiliśmy sobie gejowski rachunek sumienia. Wyszło, że do ujawnienia została mi ciotka – siostra mojej mamy, jej córka i z drugiej strony drzewka – rodzinka, która nie mieszka w Polsce. I’ zostały babcia ze strony matki oraz najstarsza jej córka z rodziną.

Owa babcia zadzwoniła przed świętami do I’ z wyrzutami, dlaczego nie przyjeżdża do niej i do matki, (matka I’ kilka lat temu wyprowadziła się do rodzinnej wioski pod miastem) na najważniejsze katolickie święta? Mój mąż, po przygodzie z zakłamanym znajomym, postanowił zerwać z Beksą.

Dziś pojechał odwiedzić mamę, przy okazji wpadł również świątecznie wyściskać babcię, gdy ta znów zagadnęła o jego ślub wyznał, że ślub go nigdy nie czeka, że woli facetów. Na co, zawsze pytająca I’ o ślub babcia powiedział, że już od dawna się domyślała. Następnie zapytała czy „kolega”, z którym ją odwiedził w styczniu to „ten” chłopak. Kiedy I’ potwierdził, babcia rzuciła, że jej wnuk mógł lepiej wybrać, a nie takiego „picusia”. (???)

Eh, babcia mojego męża klinicznie nie zanosi wybrańców swoich wnuków. Najlepsze komentarze padną pewnie jutro, podczas świątecznego śniadanka – które babcia zje z matką I’.

Cóż to za wielka sobota!   

 

23:44, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 kwietnia 2014

 

Wychodzi na to, że najpoważniejszą odpowiedzią Europy na zachowania Rosji względem Ukrainy jest piosenka i klip Macieja Meleńczuka VLADIMIR. Trochę wstyd, trochę przykro.

A zapowiedzi z jednej strony i obawy z drugiej – są coraz poważniejsze…  

 

23:21, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (2) »
niedziela, 13 kwietnia 2014

Czyżbyśmy byli świadkami drugiego etapu rozbiorów Ukrainy? Przed tygodniem rosyjscy separatyści zajęli kilkanaście budynków we wschodnich regionach kraju. Armia rosyjska rozstawiona została wzdłuż granic z Ukrainą. W jakim celu? Jako straszak dla Kijowa, czy może, jako sygnał dla separatystów? Część rozbrojonych promoskiewskich terrorystów posiadała karabiny, używane w rosyjskiej armii. To kolejny przypadek? A do tego podobnie jak w czasie igrzysk w Soczi, Adolf – tfu – Władimir Putin milczy jak grób.

Specnaz działa – jego harcownicy wprowadzają na ukraińskim wschodzie – chaos, poczucie bezkrólewia i nieładu. Taki zaś stan, pogłębiającej się anarchii, wywołuje w lokalnym społeczeństwie poczucie lęku – utratę zaufania do władzy, czyli wszystko to, na czym zależy Putinowi.

Aby tylko patrzeć jak znów, za kilka dni zobaczymy cesarską konferencje prasową, na której udzielny car zapowie wprowadzenie wojsk do Doniecka, Charkowa, Słowiańska i innych miast, gdzie separatyści zajęli, lub próbowali zająć budynki rządowe. Ale żeby nie było Rosja, ta uciśniona ofiara tego co się teraz wyprawia na Ukrainie, zwołała na tą noc Radę Bezpieczeństwa ONZ. Będzie wzywała Narody Zjednoczone do potępienia ewentualnej akcji zbrojnej, jaką zapowiedział prezydent Ukrainy Turczynow – przeciw rosyjskim terrorystom –  na jutro 14-go kwietnia 2014, na 8-9 godzinę rano. Wtedy upłynie wielogodzinne ultimatum, postawione po tygodniu negocjacji, kiedy separatystów odwiedzili wszyscy święci ukraińscy. Co innego może zrobić dziś Ukraina? W przypadku Krymu pokazali, kto jest oprawcą, a kto ofiarą. Oprawcą jest Rosja. Tym razem, aby zwrócić uwagę świata, Ukraina musi pokazać swoją determinację do obrony jedności terytorialnej kraju. I nie będzie to wcale łatwe, pośród rosyjskich prowokatorów i propagandy, na czele z głową rosyjskiej kukły Janukowicza, mówiącego, że w kraju już trwa wojna domowa.    

Profesor Brzeziński opowiada się za wariantem finlandyzacji Ukrainy. Mianem tym określa się kompromisowe wyjście z sytuacji konfliktu interesów lub zbrojnego. Zakłada zachowanie suwerennej władzy jednego państwa, przy poszanowaniu wpływów i interesów zwłaszcza w polityce międzynarodowej, silniejszego mocarstwa. W takiej właśnie sytuacji znajduje się obecnie Finlandia, od 1945 roku, kiedy w wyniku bohaterskiej obrony w czasie Wojny Zimowej, Stalin postanowił zachować suwerenność terytorialną i polityczną Finlandii pod warunkiem,  moskiewskiego wpływu na politykę zagraniczną Helsinek. Z tego powodu między innymi Finlandia nie znajduje się dziś w strukturach NATO. Swoją drogą na terenach Karelii, jeśliby przeprowadzić dziś referendum, większość mieszkających tam Rosjan opowiedziałby się za przyłączeniem do Finlandii.

Inne polityczne głosy wzywają NATO, aby weszło na teren Ukrainy, jako gwarant pokoju, lub ONZ ze swoimi siłami pokojowymi. Jednak każda Zachodnia interwencja może zakończyć się eskalacją zbrojnego konfliktu. Wyjście fińskie zakłada zaś zablokowanie szans na gospodarczy rozwój Ukrainy.

Kijowska zapowiedź zbrojnej akcji przeciw terrorystom, wywołuje właśnie falę entuzjazmu w nacjonalistycznych regionach naszego wschodniego sąsiada, to z jednej strony sygnał narodowej konsolidacji Ukraińców, oni oczekują działania a nie bierności władzy… Z drugiej strony to złowróżbny prognostyk wojny domowej…  

Sytuacja jest bardzo trudna.

 

23:25, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 kwietnia 2014

Przepraszam. Z góry wszystkich przepraszam, ale mam dziś bardzo czarne poczucie humoru.

Portal tvn24.pl na fejsbóku wspomina katastroficzny 10.04.2010. „Cała Polska wstrzymała wtedy dech. Również dziennikarze, których zadaniem było informowanie o jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w polskiej historii. Tak wyglądało poranne pasmo w TVN 24 10-go kwietnia 2010 roku”. Po tych słowach mamy link do strony i filmików ze studia redakcji z feralnej godziny zero.

Ja rozumiem wiele. Rozumiem że odpowiednie stacje i gazety mają dziś używanie. A pewne grupy ludzi zgromadzą się nawet, na jakichś buńczucznych wiecach i marszach. Ale żeby cokolwiek anty-PiSowska telewizja, wpisywała się w ten trupi odpust? To jest albo bardzo słabe albo wyjątkowo cyniczne.

Ja dla przeciwwagi w dzień jak ten wybieram… Choć akurat z tym repertuarem, ten pan towarzyszy mi już od zeszłego roku, ale właśnie jakoś teraz wiosną mnie siekło specjalnie. …Iggyego Popa i jego najnowszą płytę z The Stooges, Ready To Die. Jakoś tak mi się dziś skojarzyło z tym Smoleńskiem, że Iggy już jest gotowy, i zajebiście mu to wychodzi.

Moja dawna koleżanka z pracy była w roku zeszłym na jego koncercie. Ona ma ze 21 lat, po koncercie 66-letniego, półnagiego gwiazdora powiedziała: bosh, on jest piękny!  

Ale robię tu przemysł pogardy! 

23:08, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 kwietnia 2014

W kwietniu, tego roku, chyba wszyscy mamy za niskie ciśnienie…? Ludzie, w tym ja, chodzą jak śnięte ryby. Znajoma stomatolog, kiedy nie ma pacjentów najchętniej by się przespała na fotelu zabiegowym. Ja miałem kilka godzin, w których broniłem mojej głowy przed zderzeniem z klawiaturą w pracy… Dziwny klimat. Nic się człowiekowi nie chce, a niby trzeba…

Święta rozkładają budki jarmarczne z wiosennymi przysmakami i małymi żółtymi kurczaczkami do stroików… Eh, za chwilę biała kiełbasa utonie w zupie i jajko zgnie pod lawiną majonezu… Jaki to śmieszny cykl? Ale i tak nadchodząca pascha, ma w tym roku jakoś więcej ikry niż w latach minionych – może to dlatego, że nie było zimy i już kwitną mirabelki? A jak pachną! Nic tylko siedzieć pośród nich…    

 

sobota, 05 kwietnia 2014

Stało się coś niespotykanego, Koffie James zaczął słuchać Pet Shop Boys. Ale płyta Electric ma w sobie moc! To jest 12 album w prawie 35 letniej karierze PSB i jestem pod wrażeniem, zwłaszcza że tą muzykę robią panowie prawie sześćdziesięcioletni! Raz że im się chce, dwa że z ogranej formuły potrafili wydusić naprawdę godne uwagi dzieło. 


 
1 , 2