o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
czwartek, 31 marca 2016
wtorek, 29 marca 2016

Znów. 

Jesteśmy tu znów. Troszkę inaczej niż przez ostatnie lata. Zły początek roku zdeterminował nasze wczesno-wiosenne imprezy i przenosimy wszystko na wiosnę-późną. A jeszcze święta, na złość, nas dopadły terminowo, więc po prostu nie ma co imprezować podczas innej imprezy.

Ale żeby nie było, odkryliśmy w sobie pokłady – jak to mówią nasi ukochani-popierdoleni politycy z jednej słusznej opcji – fan na starbunia. I z pewnością zaszyjemy się w nim na darmowym, urodzinowym mufinku i specjalnie wyselekcjonowanej mieszance kawy. Ach-och-ech ę-ą-ę! Tacy jesteśmy! A co?

Mąż mój I’ obchodzi dziś 33 urodziny, co za tym idzie, jest po prostu już starym capem. Nie liczę na wiele z jego strony. Tylu młodych i pięknych teraz tu i tam pląsa. Wiosna, okrutna ta pora, eh. Ale liczę na oświecenie, w końcu stary ma chrystusowe, może dostanie mocy? Uzdrawianie na godziny, filozofowanie za pięć złotych, kasę fiskalną postawimy i 23% podatku VAT od usług niematerialnych naliczymy. Może dostanie mocy języków, może namnoży ryby i chleby – by nakarmić głodujących? Może wskrzesi do życia jakąś wygasłą ideę. Albo zamieni kranówę w dobre porto. Ach marzenia!

Nie mam pewności czy któreś się spełni. Pamiętam, co napisałem w roku zeszłym. Odliczamy do 40-tki i skaczemy z okna. To będzie moralnie najczystszy układ. Starość zakosi nas bez litości. A tak zapamiętają nas za młodu. Pięknych i cudownych, powabnych i zgrabnych, bez nieświeżego oddechu z powodu problemów z żołądkiem i bez smutnej niestrawności i jej tragicznych konsekwencji.

A tym czasem (borem lasem) czekamy na te chrystusowe cudy. I planujemy grill urodzinowy na czerwiec. I’ jest już taki stary, że musimy przesuwać imprezy na inne terminy, bosh. Ok, żartuje, to nie przez starość – to dopiero za dwa lata. Początek 2016-go był podły i tyle.

Dobrze dość żartów, sto lat, sto lat, sto lat – mój ty I’, przebrzydle stary mężu!

A teraz do starbunia na lansik marsz!        

 

14:57, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 marca 2016

Sto lat. Najukochańsza – Ty moja prawie matko. Dziś chciałbym usłyszeć fanfar dźwięk, i krzyczeć bym pragnął w niebiosa. O dzięki Ci losie bracie Czasu, że dałeś mi ten dzień. Choć matkę prawdziwą pochowałem prawie 28 lat temu, nigdy mi jej nie brakło.

Choć łączą nas święte wojny, różnią ideologie, spojrzenie na świat i tysiące odmiennych opinii, choć tak często potrafiliśmy sobie mówić tyle złych słów, to jestem wdzięczny, że jesteś wciąż obok mnie. Choć teraz to raczej ja obok Ciebie coraz bardziej jestem.

W poprzednich latach biadoliłem na czas i choroby. Nie ma co dziś biadolić – nic nie odwrócę, musi być tak jak jest. Nie oddam Ci Najukochańsza młodości ani wzroku. Ani nie zmienię Twojej mentalności, tak by pasowała do współczesności. Nawet nie potrzeba tego za bardzo robić, jesteś wystarczająco nowoczesna jak na swoje lata. A ta część osobowości w Tobie, która żyje w innych epokach, o których mogę oglądać jedynie kroniki lub czytać książki, jest dla mnie nie do przecenienia. To skarbnica wiedzy z innych światów.

Najważniejsze, że skończyła się kolejna wieczna zima. Czas ciepły pozwala spuścić trochę z tonu. Doglądanie i pilnowanie starszego człowieka nie jest już tak absorbujące, nie ma śniegów, lodów, setek przeszkód, zatem zwracamy sobie wolność obopólnie. Radość dla jednej i drugiej strony. Wolność jest podstawą do szczęśliwego życia. Niestety na starość u Najukochańszej na pierwszy plan wysuwa się pesymizm, wiwisekcja życia od zarania, podsuwa jej coraz większą ilość złych wspomnień, porażek i nieszczęśliwych związków, poczucie żalu straconych szans…

Ale tak podobno już jest w pewnym wieku i nie da się tego zmienić. Moja szkoła bycia synem, wnukiem, dorosłym synem wymagającej opieki osoby – to kurs przyspieszony. Wyboiste to życie i wcale niepolane miodem. Ale tak mają natury wojownicze jak ja i Najukochańsza. Najbardziej kochamy się, gdy jesteśmy na wojnie.    

Wszystkiego najlepszego w dniu Twoich 85 urodzin!     

15:28, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 marca 2016

    

Zdecydowanie zaczynam się zaprzyjaźniać z TYMI świętami.

Może zwyczajnie mieliśmy z I’ trudną zimę? Może jesteśmy zmęczeni zawodowymi perturbacjami? Może mamy dość zdrowotnych huśtawek, nie tylko dotykających nas samych, ale też osób nam najbliższych? Dlatego musi być jakaś granica, jasne dni, zieleń i swąd odtajałych psich gówien! Ten uroczy smród życia, który w nastoletnich czasach powodował nieustanne poczucie tego, że możemy latać, albo powodował jeszcze coś innego i tylko więcej bielizny się zużywało lub chusteczek…

Chcemy znów poczuć zew życia. Wpuścić światło do zaciemnionego mieszkania, odetchnąć ogrzaną wilgocią. Tylko ludzkie sprawy nas obchodzą, po długim czasie hibernacji, chcemy móc otworzyć oczy. Tak odbieram od kilku ostatnich lat, święto paschy. Święto narodzin nowości, jeszcze raz i jeszcze dookoła – odwieczny cykl. Kiedyś nas nie obchodził. Bo co szczeniaki życia może obchodzić jakikolwiek cykl, kiedy wszystko jest nowe i zaskakujące? Teraz, kiedy przeszło już tyle lat, czuję potrzebę oczekiwania na każdy stopień tego cyklu. Zwłaszcza na ten, na początek życia.

W zeszłym roku pisałem o mojej chuci do ucieczki do lasu. To prawie erotyczna potrzeba powrotu i oddania się naturze. Czuję to bardziej niż zwykle. Chcę dziczy leśnej, pajęczyn z pająkami, ściółki z krzakami dzikich jagód, zapachu kory i wolności, jaką czuję zaszyty – w tych ostatnich miejscach spokoju…

Ogłaszam wam to urbi et orbi, wasz grzech nienawiści do świata jest wam odpuszczony.       

Bosh Wilderness Of Manitoba – ten zespół jest niesamowity – oba cudowne (już tu grane na tym blogu) kawałki Leave Someone & Shift.  

 

sobota, 26 marca 2016

Nie mogę wyjść z szoku po tym 1050-lecie chrztu Polski wychwalającym - utworze! Kto to ... robi??? Polska PiSowska bosh!

00:01, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 marca 2016

Już 22 kwietnia po blisko 4 latach oczekiwania nowy krążek Hey Błysk, ale fajnie :)

sobota, 19 marca 2016

W życiu różnie bywa, tym gorzej, że nic nie jest pewne. Nic zupełnie nic! Studiując dwie ostatnie notki o tym dziwacznym tytule, jaki widnieje nad tym wpisem, odkrywam że nawet w najbardziej pospolitym życiu, dzieje się naprawdę dużo. Za dużo dziur, wybojów i złośliwych psikusów losu, które dla nas maciupkich – na tym błękitnym, wielkim globie – zdają się czasem barierą nie do przejścia.

Ostatni rok przyniósł nam zburzenie wielu porządków i punktów odniesienia dla nas samych. Nagle to my z I’, staliśmy się dla wielu naszych bliskich punktem odniesienia. To obrzydliwe uczucie, bo wiem, że nie ma się, co do nas odnosić. A jednak los dyktuje nam być opoką. Kurwa! Nie czuję takiej potrzeby, ani sił by komukolwiek cokolwiek wyznaczać, by być wzorem. W życiu!

Światy, diady, triady, układy czy co tam wychodzi, które budujemy na bardzo różnych fundamentach z bardzo różnych przyczyn upadają, czasem nawet nie potrzeba żadnej katastrofy. Sami w sobie pielęgnujemy wiele zła i bardzo dużo złej woli. Wsadzić kij w mrowisko to marzenie wielu dzieci, a potem krzyk, że te złośliwe mrówki nas pogryzły, albo wlazły tam gdzie z pewnością nie powinny się dostać! Oj tak, tam, zdecydowanie miały zakaz wstępu!

Doświadczyliśmy na własnej skórze, rykoszetów takich złych woli, towarzyskiej śmierci z powodu słabostek i chuci. Doświadczyliśmy rozpaczy i końca. Byliśmy widzami siedzącymi w pierwszym rzędzie. Seans w 3D, jakby w zwolnionym tempie: krzyk i tłuczone talerze, grymas nienawiści na twarzy, i pakowane kartony, rozkręcane meble i przeprowadzki. Ogołocone mieszkanie robi wrażenie, pustka potrafi przerażać.

No tak, ale to znów nie o nas ta historia. My znów czcimy ukończenie kolejnego rozdziału naszej wspólnej opowieści, to już 2738 dni za nami, to już 90 miesięcy za nami… Co przed nami?        

 

Jest od piątku w sprzedaży, choć słucham tego materiału od dobrego tygodnia, kiedy Iggy wypuścił album w strimingu. Wcale to złe nagranie, choć wybitnym też bym go nie nazwał - to porządna płyta, na zakończenie (jak przebąkiwał w jakimś wywiadzie Pop) kariery. Młodość połączona ze swego rodzaju mentorstwem - współpraca owocna tak dla Iggiego Popa jaki dla pozostałej trójki "młodziaków". Chwilami, naprawdę udało się tu wykrzesać magię rocka minionych dekad, początku solowego Popa, eh... Sama historia... 

 

Where is American Valhalla

Death is the pill that's hard to swallow

Is anybody in there?

And can I bring a friend?

I'm not the man with everything

I've nothing, but my name

 

czwartek, 17 marca 2016

Ludzie wiersze piszą, ale byłem przekonany, że czasy poezji satyryczno-politycznej to historia.

Pamiętam jak mój ojciec lubił w latach 90-tych oglądać powtórki z kabaretów z ostatniej dekady komunizmu. Jako dzieciak nie rozumiałem o co biega, w tych czasem dla mnie, nieśmiesznych wcale dowcipach. Ale dorosłem i wszystko stało się jasne, sam śmiałem się szczerze. Pewnie nie tak autentycznie jak ktoś, dla kogo ta satyra była – odtrutką na rzeczywistość, ale zawsze…

Kabaret i satyra współczesna, choćby na epokę Tuska, czy całe osiem lat władzy PO, nie bawiła mnie już jednak wcale. Ta forma kabaretu, skeczów itd., robionych przez jednego czy drugiego telewizyjnego szołmena, zwyczajnie mnie odpychała kiczowatą oprawą.

Kiedy władza przeszła w ręce politycznych szarlatanów spod egidy PiS, nagle, pod wpływem tego szaleństwa, które się w kraju zadziało – zabrakło powietrza. W kraju, w którym nic się do cholery złego nie działo przed nadejściem tych barbarzyńców, poezja satyryczna, ponownie odżyła i zaczyna być koniecznością, jak dopływ tlenu dla nurka pośród głębin…  

Nawet jeśli to już stare kawałki, to ich współczesne wykonanie pasuje do rzeczywistości…   

Kowalewski/Młynarski

 

23:56, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 marca 2016

f1

f2

f3

 

Jeżeli chcesz być oddanym zwolennikiem PiS, czyli prawdziwym patriotą, uczciwym, głęboko moralnym obywatelem, wzorowym katolikiem, a także dobrze płatnym prezesem czegoś, na czym się kompletnie nie znasz, powinieneś pamiętać i przy każdej okazji powtarzać, że:

 

1. Trwa zmasowany atak całego świata na Polskę.

2. Świat boi się Polski, bo nabroił, i teraz, gdy Polska wstała z kolan, może światu przyłożyć.

3. Komisja Macierewicza bezstronnie i fachowo dojdzie do prawdy, tzn. ogłosi, ile dokładnie bomb podłożył Tusk. 

4. Trybunał Konstytucyjny już dawno próbował zabrać po 500 zł każdemu dziecku, nie tylko drugiemu, i za te pieniądze jeździć po Chinach.

5. Trybunał Konstytucyjny zniszczyła Platforma Obywatelska, ale szczęśliwie udało się to naprawić. Żadnego problemu już nie ma. Komisja Wenecka i Parlament Europejski idą na pasku agresorów (patrz pkt. 1.), ale my im pokażemy.

6. Protesty KOD się kończą.

7. Protesty KOD są opłacane z zagranicy i mają niewielką liczbę uczestników. Co to znaczy masowa demonstracja, pokaże dopiero nasz marsz poparcia dla rządu, gdy wyprowadzimy na ulice milion oceniony przez policję na pięć milionów.

8. Polacy mają prawo poznać prawdę o swojej historii. Porozumienia Sierpniowe 1980 r. podpisywali założyciele "Solidarności", tzn. Lech Kaczyński z bratem. Niestety agent SB Lech Wałęsa zniszczył ich dorobek przy Okrągłym Stole, zakładając esbecko-niemiecko-rosyjskie kondominium pod mylącą nazwą "III RP". Na szczęście zrywem wyborczym 25 października 2015 r. Naród skruszył kajdany i Polska odzyskała niepodległość.

9. Unia Europejska nas wydoiła.

10. Głosowanie w Sejmie inaczej, niż głosuje PiS, jest podważaniem wyników demokratycznych wyborów.

11. Wszystko, co robią politycy opozycji, wynika z żalu za korytem, od którego zostali oderwani. (Uwaga! Na czas sprawowania rządów przez PiS koryto przestaje być korytem, staje się miejscem bezinteresownego działania dla dobra Narodu. Miejsce to wróci do nazwy "koryto" zaraz po przejęciu władzy przez opozycję).

12. Ale to czysta teoria. Do przejęcia władzy przez opozycję Naród nie dopuści. Wola Narodu stoi ponad prawem. Wolę skasowania wyborów Naród wyrazi we właściwym czasie ustami Jarosława Kaczyńskiego.

Uwaga! Jest jeszcze pkt 13., ale należy go na razie jedynie zapamiętać. Jego wygłaszanie rozpoczniemy dopiero wtedy, gdy uda się nam już na dobre wyrwać Polskę z łap Unii Europejskiej.

13. Ten Putin jest całkiem sympatyczny.

 

JACEK FEDOROWICZ

 

wyborcza.pl 12.03.2016

 

 

23:21, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2