o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
wtorek, 31 marca 2015

Na Allegro ostatnio pojawiła się taka oferta:

 s1

Szogun wszystkich Polaków (czyt. Siogun) 

Portret z krzesłem, oryginał

Grafika wykonana według tradycyjnych japońskich technik artystycznych (coś pomiędzy mangą a ukiyo-e).
Wszystkie materiały wykorzystane w tej pracy zostały specjalnie sprowadzone z Japonii.
Niemniej zarówno tusze jak i pędzle spełniają wszystkie normy unijne.
Piękne, subtelne passe-partout w delikatne prążki podkreśla japoński styl i dodaje powagi postaci 
wodza. Przywódca pełnym nadzieji wzrokiem patrzy w przyszłość. Jego barki są silne, pierś dumnie wypięta, a delikatne dłonie oparte są na katanie gotowe w każdej chwili zadać bul. Postać stoi pewnie na solidnej konstrukcji krzesła.

Portret idealnie pasuje na prezent z okazji rocznicy ślubu. Jest to bowiem patron zaufania i przypomnienie, że należy sprawdzać wierność żony (no chyba, że to duński kaszalot).

Praca oprawiona w 
imitację japońskiego pustego bambusa.
W trakcie procesu tworzenia nie ucierpiało żadne 
krzesło.

 s2

 

Format pracy: 420 x 210 netto
Ramka: 530 x 315 brutto

Cena 750;-

 

Dodano 2015-03-17 11:38

Cały dochód z aukcji zostanie przeznaczony na składkę zus. Albo spalę w piecu. Przynajmniej coś z tego będzie. Się ogrzeję.

 Paweł Sambor

 s3

niedziela, 29 marca 2015

Leci.

Wczoraj celebrowaliśmy wigilię 32 urodzin mojego męża. Było miło i strasznie śmiesznie. Wytrzymaliśmy knajpkę do ostatniego gościa prawie – bo jakiś samotny niedobitek kończył jeszcze – kiedy płaciliśmy długi kelnerce.

Od lat piszę ten sam tekst. Załamuje ręce i lamentuję. Goni nas ten czas. Do 30-tki pisałem, że trójka z przodu będzie okazją do rozstania – bo przecież nie mogę być z takim starym facetem! Nie wierzę w „miłość po trzydziestce”, nie mydlijcie mi oczu, po 30-tce zaczynamy się starzeć, garbić i siwieć. Ale skoro już trzeba z nią żyć, to wymyśliłem nowego potwora – 40-tka!!! Mojemu I’ zostało tylko 8 lat!!! Bosh kuva – wyskoczę chyba w ten dzień z okna! Oliwy do ognia dolał ojciec I’, który oświadczył mu, że dopiero teraz czas zaczyna zapierniczać, kiedy nagle uświadamiamy sobie, że zostało nam 8, 5, czy 3 lata do czwórki z przodu. A potem jest z górki…

Pysznie nam wczoraj napiekł włoskich pizz Antonio z ekipą (z Neapolu chyba?). Co zjemy, wypijemy, co przegadamy i co wyśmiejemy to nasze. Zostaje w nas ślad. W dobrym gronie ludzi sprawdzonych i życzliwych, którzy mają ochotę poświęcić trochę czasu, aby na chwilę zapomnieć o tym pędzie codzienności – paradoksalnie wszystko leci jeszcze szybciej.

Dzięki – cała przyjemność z naszej strony.

A Tobie mój potwornie stary mężu – wszystkiego najlepszego, wszystkiego!   

 

23:15, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 marca 2015

W zeszłym roku wysmarowałem wspaniałą notkę urodzinową. Aż jestem z siebie dumny normalnie. Pytałem czas, dokąd nas wiedzie, a w sumie wlecze. Jesteśmy jak psy, które lecą za panem jadącym na rowerze. Ten pan jest okrutnikiem, na szyjach mamy uwiązane obroże i zapięci jesteśmy na smycz do bagażnika. Nie możemy się zatrzymać – musimy biec z wywieszonym ozorem na śmierć, aż padniemy, aż nasze truchło będzie wleczone do ostatniej kostki – nasz pan nie zatrzyma się ani na minutę.

Mam ten obraz przed oczami – piękny chart dający długie i zgrabne susy, przemienia się z upływem czasu w inne coraz mniejsze psy, aż wreszcie zostaje sam szkielet, który wleczony jest za samolubnym rowerzystą. Takie jest nasze życie – w pewnej chwili jest najpiękniejszą okazją na świecie, a po chwili przemienia się w morderczy wyścig, w którym nie mamy rzadnych szans.

Ostatni rok przypomniał mi znów o kruchości życia. Pogrzeb mamy jednej z naszych przyjaciółek – zamknął kolejny epizod. Dociera to do mnie po czasie. Dociera to, że wobec pewnych ludzi, których znam, nie mogę już używać czasu teraźniejszego. Teraźniejszość już ich nie dotyczy.

Moja solenizantka kończy dziś 84 lata. A mnie w takich chwilach dopadają myśli o najgorszym. O tym, że mamy coraz mniej przyszłości. Każda zima robi się morderczo długa. Każde przeziębienie zmienia się w taniec ze śmiercią. A służba zdrowia w tym kraju – ludzi starych – wyprasza na cmentarz. Miałem bardzo złe doświadczenia tej zimy. Niewiedza lekarzy, antybiotyki, badania i szpitale. W pewnej chwili pomyślałem, że nie będzie już Tej notki, już nie w tym roku. Ale się udało. Strasznie fajnie, cieszę się. Wyszliśmy znów na prostą – oby się utrzymało. Ostatnio nawet wybyliśmy do restauracji z okazji urodzinowej. Przez chwilę było jak za dawnych lat. Chwile stały się cenne jak złoto.

Nie myślę o przyszłości. Co będzie to będzie. Pozostaje mi tylko trwać i być, wytrzymać. Inni mają dużo (dużo) gorzej, nie ma co narzekać. Najukochańsza jest na chodzie, znalazła sobie nową pasję (która mnie przeraża i wkur-ja), ale ma prawo do swoich wyborów, aż po ostatni oddech… Nawet jeśli się z czymś nie zgadzam, nawet jeśli nie wspieram jej w pewnych głupotach i nawet kiedy drzemy koty – tak że sąsiedzi podkręcają głośniki – dalej szanuję jej wszystkie decyzje. I mam nadzieję, że uda mi się za rok, znów napisać tu kolejną notkę ku jej czci…

Sto lat!    

 

13:56, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 26 marca 2015

1. Mój zmarły znajomy obchodzi dziś urodziny na fejsbóku. To trochę dziwne. Chorował na dwubiegunówkę i w pewnej chwili kontakt się urwał, a kilka miesięcy później powiedziano mi, że zaplótł na szyi sznur i zawisł. Jego żona nie zlikwidowała konta na feju i chyba nie potrafi tego zrobić (może nie chce). A ja jakoś nie mogę go usunąć ze znajomych. Łapę się na tym, że zapraszam go na jakieś iwenty, a potem cofam zaproszenie. Zmarły nie przyjdzie przecież. Dołuje mnie to, że on dalej żyje na profilu i być może ktoś nie wie, co się stało i wali do niego na święta życzenia, a ten (cham w przypuszczeniu nadawcy) nie odpowiada. Ile musi mieć wiadomości w skrzynce? I dlaczego nie potrafię go usunąć? Może nie potrafię się rozstać na zawsze z osobą, którą znałem? Teraz panuje moda, że jak się kogoś nie lubi to się go blokuje. A masz zablokuje cię, bo mnie lżysz, jesteś głupi pedał albo coś… Ale do takiej osoby można zawsze wrócić, iść na piwo pokoju, lub na wódkę przyjaźni czasem zapalić (papierosa oczywiście) – a nieboszczyk nigdy nie odpowie na ponowne zaproszenie…

2. Wychodzi na to, że katastrofa niemieckiego samolotu była celowo spowodowana przez drugiego pilota, który z niewiadomych przyczyn przejął ster (kiedy ten pierwszy poszedł do WC) i skierował maszynę na zbocze góry, roztrzaskując się o nią z szybkością 700 kilometrów. Ciekawe, co jeszcze się narodzi z tej sprawy? Ponad 140 nieboszczyków już nie wstanie.

3. Anna Grodzka nie zbierze podpisów (na 95%) do zarejestrowania komitetu wyborczego w PKW. Zieloni w kraju podzielili się wobec kandydatury swojej przedstawicielki i w niektórych miastach nie zbierali dla mniej podpisów. Na polu bitwy zostaje wybór między Komorowskim, Dudą i Kukizem. Czas na emigrację? Myślę o tym od jakiegoś czasu. Tam (w docelowym kraju) na zmywaku zarabiałbym więcej niż w prestiżowej instytucji w Polsce. I nie czytałbym ciągłych obelg pod adresem stylu życia, jaki prowadzę. I za tamte wolności chętniej bym chwycił za broń, niż w obliczu ruskiej inwazji na Polskę. Bo czego miałbym tu bronić?   

4. Odnośnie wojny, mamy niezłe widowisko teraz z tą kawalkadą amerykańskiej piechoty. Dlaczego piechota nie idzie piechotą, tylko toczy się w opancerzonych wozach bojowych? I ludziska się w Białymstoku zeszły, oj i ach, chcieli dotknąć pożądliwie jeszcze gorących luf karabinów i niezniszczalnych pancerzy – tych machin i nie tylko. Z kościoła wracali i na rynek zaszli, by się przejrzeć w perłowych uśmiechach amerykańskich chłopców. Serce roście, kiedy polskie flagi dumnie się mienią – obok amerykańskich. Ten związek jest taki romantyczny. Zatkało mnie normalnie – kiedy młodzież, dorośli i starcy – ociekali podnieceniem i wiarą – że już jesteśmy w bezpiecznych ramionach, naszych czułych sojuszników.

To nasz jedyny sojusznik przed ruskimi, ja wiem, rozumiem – ale ta propaganda iście radziecka!

15:42, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 marca 2015

Na początku chciałbym powiedzieć że:

NIE popieram poglądów tego pana!

NIE będę na niego głosował! 

Ale muszę przyznać, że mam do tego oszołoma cień szacunku. Kiedyś oglądałem film o walce o prawa gejów w Italii, tam po raz pierwszy spotkałem się z argumentami strony przeciwnej – które wynikały z przekonań i pewności, co do swoich racji, a nie jak u nas z agresywnego kołtuna i ciemnoty. A Kukiz jest pierwszym na polskim rynku politycznym osobnikiem, który opiera się na racjonalnych przekonaniach i potrafi ich bronić. Do tego zaprzągł do swojej tuby politycznej swój dawny zawód – muzyka. Dlaczego mówię dawny zawód? Ano, bo pan Kukiz nie jest już muzykiem – tylko bardem politycznym – wyśpiewującym swoje poglądy dosadniej, niż o nich potrafi mówi. Ostatnie jego „albumy” to manifesty polityczne. Warstwa muzyczna jest de facto przynętą, oszustwem wciągającym do pułapki poglądów pana Kukiza (aktualnych do tego jaki wieje wiatr).

Ale jest jeszcze ciekawiej niż się nam wydaje. Paweł kumpluje się z Robertem Biedroniem i zna kilka osób ze środowiska. Ba jego kolegą jest Grzegorz Schetyna i Kuba Wojewódzki. Co się za tym kryje? To jest właśnie rasowa polityka. Nie ważne, z kim pije wódkę i gdzie spędza wieczory. Ważne, w kogo uderza i czy głupi tłum to kupi.

Piosenka, którą słyszycie powyżej jest doskonałym przykładem propagandy politycznej. Kukiz za pomocą zabawnego klipu i punkowego stylu przyciąga widza i słuchacza – wzbudza sympatię a do tego sam stawia się w roli szlachetnego męczennika, który przyznaje się do swoich poglądów: tak to ja, przyznaje się, a jednocześnie mówi, że gotów jest za nie oddać życie: zabijcie mnie! Tym samym wysyła sygnał do swoich wielbicieli – nie wstydźcie się, oskarżeń i obelg, jakie przewijają się w tekście piosenki, toż to cnoty – to są powody do dumy, dla prawdziwego Polaka. I to jest atak, którego się nie spodziewałem. A odpowiedzi z drugiej strony nie ma! Lewica zdechła! Kroi ogórki do zupy.

***  

Ale znajduję płaszczyznę zgody z Kukizem – w swoim cynizmie – którego oficjalnie nie ma, bo on przecież jest zmartwiony tym, że ojczyzna jest już sprzedana Brukseli, że nie ma JOW-ów, i w ogóle jest niepokornym rockmanem, który po prostu musi iść w politykę by ratować naród. W tej całej misternej grze, jest i tak o połowę mniej fałszu niż u tych cholernych przyspawanych do stołków pajaców z PO, PiS, SLD czy PSL!     

 

15:04, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (6) »
czwartek, 19 marca 2015

Ile to czasu czekałem wtedy z tym ogłoszeniem? Pierwsze pół roku z I’. Żeby nie zapeszać, bo licho nie śpi, a relacje międzyludzkie są bardzo chwiejne. Owe pierwsze sześć miesięcy dłużyło się straszliwie. Zresztą nie za bardzo było wiadomo jak to ugryźć. Co powiedzieć, jak napisać coś sensownego po tylu miesiącach – psioczenia na cały świat? Ale stało się, przyszło to pierwsze pół roku i wyznałem tu publicznie. 

Cytuję: Dziś ujawniam, choć zasadniczo to mój błąd – błąd za długiego jęzora – który zbyt łatwo rzuca na wiatr pewne obietnice. Ale rzuca i musi się z nich rozliczyć – to może brzmi jak wymuszenie, ale jest to gdzieś głęboko ukryta i silna potrzeba. Znalazłem złoto i mam je od jakiegoś czasu, myślę nawet, że jest to pokaźny skarb. Im więcej upływa czasu, tym bardziej widzę, jakie ślepa kura ziarno znalazła. Choć czasem mam ochotę wyrzucić skarb do rzeki w cholerę, (średnio raz na dwa tygodnie) – ale potem widzę jak ogromna byłaby to strata. – A jestem straszliwie skąpym człowiekiem, więc to się kompletnie nie opłaca, takie wyrzucanie. 19.03.2009.   

I od tych słów mija właśnie 6 lat.

Wczoraj przeżyliśmy bliskie nam małżeństwo. Był piękny, niecodzienny ślub i szybko załatwiony rozwód. Rozprawa nie trwała chyba trzydziestu minut i już wszyscy są wolni. Kiedy ślub i wesele było ogłoszone i zamówione, my kończyliśmy razem już dwa lata. Dopiero z perspektywy osób trzecich – potrafię dostrzec jaki szmat czasu z I' już żeśmy razem przeszli. Mam nadzieję i trzymam kciuki, że naszym bliskim, którzy zakończyli wspólne życie, los przynieście ukojenie i nowe wspaniałe relacje.

A tymczasem my winszujemy dziś kolejny mały etap 2372 dni i 78 miesięcy, oddajemy kolejny odcinek tego mostu, który wiedzie – nie wiadomo dokąd… Gdzieś od nas, przez nas i do nas – ale gdzie jest drugi brzeg?   

 

środa, 18 marca 2015

2495 ofiar pochłonął islamski terror od 1 stycznia bieżącego roku do dziś (w tym bark danych o setkach pomordowanych cywili, bez medialnego rozgłosu, przez ISIS na terenie Syrii, Iraku i Libii). Zaczęto prowadzić dokładne pomiary i zapisy ilości trupów w poszczególnych dniach roku. W styczniu 2015 nie było praktycznie dnia, aby mieszkańcy tej planety nie byli mordowani przez islamistów.

1/4 brytyjskich muzułmanów według badań dla BBC - uważa, że za karykatury Mohameda - karą powinna być śmierć i to co stało się w Charlie Hebdo - jest usprawiedliwione. Zabito tylko bluźnierców.

***

Za wywiadem Macieja Worocha z imamem Choudary'm   

"Jednego dnia prawo szariatu zostanie wprowadzone także w Polsce, bo wierzymy, że należy usunąć wszystkie opresyjne reżim" - mówi imam Choudary. I zapewnia, że Polacy będą szczęśliwsi.

"Jednego dnia prawo szariatu zostanie wprowadzone także w Polsce, bo wierzymy, że należy usunąć wszystkie opresyjne reżimy. Jeśli rządzi wami ktoś inny niż Allah, to jest to forma ucisku. Dzięki naszej polityce i ten wasz reżim zostanie usunięty, a ludzie będą szczęśliwsi" - przekonuje imam Anjem Choudary w rozmowie z "Faktami".

Imam mówił też, że mamy dziś do czynienia z "konfliktem dwóch cywilizacji", które oparte są na zupełnie innych zasadach. Imam przekonywał, że w islamie najwyższa kara przewidziana jest za znieważenie proroka. Nawiązując do masakry w redakcji Charlie Hebdo stwierdził, że "jedynym pytaniem" jest, czy kara ta musi zostać wymierzona przez państwo po procesie sądowym, czy też, skoro honor proroka jest dobrem każdego muzułmanina, pojedyncza osoba może być usprawiedliwiona za "obronę godności proroka". "To jedyny problem o jaki można się spierać, czysto legislacyjny. Ale fakt, że kara śmierci im się należała, nie podlega dyskusji" - stwierdził imam.

Powiedział też, że "islam nie jest jak chrześcijaństwo, jeśli mnie uderzysz, nadstawię drugi policzek. Nie, tacy nie jesteśmy". "W islamie jest coś takiego jak dżihad. Niektórzy nazywają go nawet szóstym obowiązkiem każdego muzułmanina. Świętym obowiązkiem". Imam dodał też, że nie można zabijać niewiernych "bez istotnego powodu", o czym zapewnił sam prorok na swoim łożu śmierci. Jednak "czas wojny rządzi się swoimi prawami; jeśli obrażasz proroka, tracisz świętość swojego własnego życia" - dodał.

Gdy imam usłyszał, że katolicy w Polsce mają już swoje wartości i nie będą chcieli przyjąć islamu, ten odparł: "Wy chrześcijanie wyznajecie zasadę: co cesarskie cesarzowi, co boskie Bogu. Jeśli przyjmiemy, że cesarz jest muzułmaniniem wprowadzającym prawo szariatu, nie powinniście mieć w niczym problemu". Dodał, że chrześcijanie nadal będą mogli modlić się w kościołach i domach.

***

Tymczasem:

w styczniu islamski terror zabił: 2231 osób

w lutym islamski terror zabił: 152 osoby

w marcu (tylko do dziś) islamski terror zabił 112 osób (w tym kilku Polaków w Tunisie)

Dalej prawmy, że musimy kochać islam. Budujmy więcej meczetów. A przede wszystkim stawajmy w obronie torturowanych terrorystów z Al-Ka'idy. Oni są tacy biedni, nie udało im się jeszcze przecież nikomu poderżnąć gardła, ani wysadzić autobusu pułapki. Powinniśmy dać im szansę to zrobić w imię Europejskich wartości! 

 

poniedziałek, 16 marca 2015

To bardzo fajna sprawa, że dziś tłumaczy się na migowy niemal wszystko. Nie wiem dlaczego mielibyśmy dyskryminować osoby niesłyszące. Zwłaszcza kiedy tłumacz migowego kradnie szoł. No właśnie, czy jednak ten miły i rubaszny Pan - dla swoich odbiorców - jest zrozumiały. Czy nie bawi się dobrze, tylko na koszt słyszących, którzy mają niezły ubaw? 

sobota, 14 marca 2015

W eterze jótjóba pojawił się filmik "Ruski Okupant" sławiący dobrotliwe i ratujące inne nacje interwencje rosyjskie na przestrzeni ostatnich kilku wieków. W Rosji wywołał on aplauz i wzruszenie, w pozostałych częściach globu zdziwienie a nawet oburzenie. Reakcja Ukrainy musiała być oczywista i tak powstał drugi film "Ruski Okupant" sygnowany przez Ukraińską Armię Informacyjną. Odpowiedź oparta jest na zaprzeczeniu - miły lektor najpierw opowiada jak w rosyjskiej wersji jak dobry był okupant z Moskwy, po czym następuje zatrzymanie akcji i ten sam lektor opowiada jak sytuacja wyglądała w rzeczywistości. Bardzo mocny spot.

A wy gotowi już na wojnę? Wśród moich znajomych trwa już ożywiona dyskusja jak się zachować w obliczu prawdopodobnej inwazji ruskich na Polskę.

Zatem filmik i tłumaczenie na polski za jednym z polskich portali informacyjnych.     

Rosyjski okupant: Witajcie. Jestem rosyjskim okupantem. To mój zawód. Tak ułożyła się historia. Kiedyś okupowałem Syberię. Teraz tam wydobywa się ropę, gaz, aluminium i wiele innych rzeczy. Powstały tam miasta z przedszkolami i szpitalami. Nie można już sprzedawać kobiet za sobolowe skórki.

Stop. Jak jest naprawdę? Okupuję Syberię i mam za nic jej rdzennych mieszkańców. Nie zamierzam budować tam dróg ani nowych miast. Pluję na martwe syberyjskie wioski. Dopóki Jakuci i Ewenkowie zapijają się w brudnych barakach, dopóki będę sączyć ich wnętrzności. A gdy już wezmę z Syberii wszystko czego potrzebuję, zbuduję tam poligon jądrowy. A jeśli to się wam nie spodoba, przypomnę wam Czeczenię. Zabiję tysiące cywili, tylko dlatego, że jestem rosyjskim okupantem. I pluje na wszystko.

Rosyjski okupant: Okupowałem kraje bałtyckie. Zbudowałem tam fabryki i elektrownie. Produkowali tam wysokiej jakości sprzęt elektroniczny i samochody. Słynęli z perfum i balsamów. Poproszono mnie, żebym stamtąd odszedł. Teraz tam łowi się szproty, a część społeczeństwa czyści toalety w Europie.

Stop. Jaka jest prawda? Okupowałem kraje bałtyckie. Do tego czasu była tam konkurencyjna gospodarka powiązana z rynkiem światowym. Zbudowałem tam przedpotopowe fabryki, które produkowały okropne towary. Nienawidziłem krajów bałtyckich, bo przypominały mi Zachód. Wygnano mnie stąd. Teraz są krajem Unii Europejskiej, a ich PKB na jednego mieszkańca jest wyższe niż w Rosji.

Rosyjski okupant: Okupowałem Azję Środkową. Na pustych stepach wybudowałem kanały, fabryki, kosmodromy, szpitale i stadiony, rozwijałem przemysł. Budowałem statki kosmiczne i samoloty, uprawiałem pszenicę i bawełnę dla całego kraju. Wyproszono mnie stamtąd. Teraz tam rozwija się amerykańskie kredyty i hoduje konopie. A część ludzi pracuje na budowach w kraju byłego okupanta.

Stop. Jak było naprawdę? Okupowałem Azję Środkową. Zaprowadziłem tam swój porządek. Paliłem ich osady. Wciąż jeszcze pamiętają jak utopiłem w krwi ich powstanie. To przeze mnie w 1916 roku tysiące Kirgizów i Kazachów uciekło do Chin. Pół miliona „ciapatych” nie zechciało żyć razem z rosyjskim okupantem pod jednym dachem. A innych po prostu zastraszyłem. I jeszcze dałem im poligon atomowy w Semipałatyńsku, przez który jeszcze przez sto lat kobiety będą rodzić tam dziwolągi.

Rosyjski okupant: Okupowałem Ukrainę. Razem z Ukraińcami budowałem silniki samochodów, statki, samoloty i samochody. Wyproszono mnie stamtąd. Od tej pory tam niszczeje wszystko, co zbudowałem. I nie buduje się niczego nowego, oprócz niekończących się majdanów i dyktatury.

Stop. Ukraińska wersja historii wygląda inaczej. Okupowałem Ukrainę. Bo bez Kijowa jestem nikim. Ukraińcy mieli za dużo wolności i musiałem ich poskromić. Miliony „chachłów” zmorzyłem głodem i odebrałem im bogactwo, niepokornych powiesiłem lub rozstrzelałem. Niszczyłem ich języka i starałem się pozbawić ich siły. Ale i tak mi się to nie udało. Dlatego  zacząłem otwartą wojnę z Ukrainą. Nie obchodzą mnie rosyjskojęzyczni mieszkańcy Donbasu i po części już go unicestwiłem. Ale moim celem nie jest Kijów, chcę aby moje czołgi wjechały do Europy. Bo oni tam całkiem nieźle żyją i trzeba ich za to ukarać.

Tak, jestem okupantem. Zawsze powtarzam, że Rosjanie nigdy nie zaczynają wojen i nigdy ich nie przegrywają. Wiem, ale nikomu nie powiem o tym jak nas rozbili Litwini pod Orszą, Szwedzi pod Narwą, kozacy ukraińscy i krymscy Tatarzy spalili nas pod Konotopem. Będę milczał na temat poniżającego traktatu brzeskiego i porażki w I wojnie światowej. I nie powiem nikomu jak razem z Hitlerem napadliśmy na Polskę, a potem urządziliśmy im Katyń i całkiem niedawno Smoleńsk.

Ale wy nie znacie historii, dlatego mogę okłamać was w sprawie rosyjskich zwycięstw. Choć czuję gorycz i wstydzę się tego, że jestem agresywnym, głupim, rosyjskim bydłem, nie mogę dać światu niczego, poza wojnami i rozruchami. Tak potoczyła się historia. Jestem rosyjskim okupantem i dlatego jutro przyjdę was zabić. A gdy przyjadę do was na czołgach, będziecie żyć tak samo jak ja w Rosji. Może zatem ktoś z was w końcu mnie powstrzyma? Z poważaniem, rosyjski okupant.

czwartek, 12 marca 2015

Dziś zmarł / lub wybrał na śmierć ten dzień Terry Pratchett. 
W obliczu jego wieloletniej walki o prawo do eutanazji - prawdy dowiemy się pewnie po wielu latach.

Wybitny pisarz, postmodernistyczny autor fantasy - nie wiem czy to nie nazbyt wyświechtane określenia - na człowieka, który zostawił po sobie tak ogromną spuściznę, uniwersum i rzeszę wyznawców. Osamotnił miliony fanatyków, nerdów i masę innych fajnych ludzi, których uczył i wychowywał.  

 
1 , 2