o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
poniedziałek, 31 grudnia 2018

rtw10

 

Przychodzą i odchodzą kolejne godziny, dni, kolejne lata. Ile razy można powtarzać tą samą gadkę? Globalny autobus pędzi po swojej ulubionej drodze szybkiego ruchu, a my pasażerowie na kilka przystanków, czasem wierzymy, że dojedziemy kiedyś do końca tej trasy. Ale nasz bilet okresowy się kończy i wypad. Łapiemy ostatni oddech i podziwiamy ostatni zachód – takie banały.

Kończy się wspaniały i pełen przygód rok – w którym odkrywaliśmy z I’ nieznane Światy i tajemnicze lądy. Ten nasz dom jest jednak wspaniały i tak bajecznie okrągły, niby bańka mydlana, i jak ona delikatny. Skrył za górami, za lasami i za stu pięćdziesięcioma dolinami, różne kultury i byty. A skoro jesteśmy tu kilka sekund, kilka wdechów i wydechów – warto zrozumieć, dlaczego to wszystko tak pięknie skomplikowane – nic nie jest identyczne, a smaki – nawet tych samych prostych potraw – tak skrajnie inne a zarazem jednakowo pyszne.

Przepłynęliśmy przez rok skrajności i szaleństw. Oby kolejne były równie szalone, bo to jest napędem życia, generowanie i realizacja planów. Kiedy jest cel, to nic nie może się powtórzyć, wszystko jest nową opowieścią a każdy rozdział jest nowym wyzwaniem. Warto się przejść po plażach i górach tego Świata, aby potem nie czuć żalu, kiedy będziemy wysiadać na swoim przystanku.

Udanych szaleństw nawet przed srebrnym ekranem! Bawcie się kochani, tańczcie, pilotem przerzucajcie kanały! Czasem do mnie zaglądajcie! Dzięki, że byliście w tym pięknym roku ze mną! Wszystkiego co najlepsze, zdrowia i pieniędzy oraz odporności na idiotyzm wam i sobie życzę na nowy 2019 rok!

I na koniec przypomnienie tego, co muzycznie najlepsze w odchodzącym roku, czyli Małpy z Arktyki!     

 

 

 

 

 

 

 

 

Arctic Monkeys-Four Out Of Five

19:50, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 grudnia 2018
środa, 26 grudnia 2018

Powiedz mi czasie, dlaczego jesteś taki nieodgadniony – czemu wody twoim brodem płyną ciągle wprzód, a my jak zaczarowani idziemy z nimi?

Kończy się dobry rok. Dobry rok, pełen wrażeń i pełen przygody, rok rocznic, ważny do zapamiętania dla mnie osobiście.

Żyjemy w Świecie Trumpa i Macrona – tak to mi się wydaje. Ale ani ten pierwszy pieszczotliwie określany pierwszym idiotą Zachodu ani ten drugi, w którym pokładano tyle wiary i nadziej na pozytywne zmiany, nie spisali się na swych polach władzy. Oba ośrodki rozczarowują i wywołują liczne protesty, zamieszki a nawet procesy sądowe. Polityka Ameryki zawodzi na całej linii, ale nie czuję zdziwienia – nie spodziewałem się niczego pozytywnego. Dziwi i rozczarowuje tym bardziej polityka francuska – która próbowała uzurpować sobie od czasu wyboru Emmanuela Macrona na prezydenta Republiki prawo do europejskiej wizji Świata czy choćby samej Zjednoczonej Europy. Ale tej wizji nie widać zza dymów palonych barykad na paryskich bulwarach. Unia dwóch prędkości? Tylko tyle panie Macron? Słabe to!

W wielkiej polityce jesteśmy na przełomie, nadchodzą nowe czasy. To bez znaczenia, na kogo oddajemy nasz głos – wściekłość rośnie dookoła. W mijającym roku żyliśmy we względnym spokoju. Nas nie dotyczą późne reperkusje Arabskiej Wiosny z 2011 roku. Nie mieszkamy Syrii, w której w wyniku wojny domowej i wydatnej pomocy Putina rodzina al-Asad umocniła swoją władzę kosztem dziesiątek tysięcy ofiar. Nie mieszkamy w Jemenie, w którym wojna domowa i interwencja bratnich państw doprowadziła do katastrofy humanitarnej. Pomocy potrzebować może tam blisko 22 miliony ludzi. Według szacunków organizacji humanitarnych od początku wojny w 2015 roku z głodu zmarło w Jemenie blisko 85 tysięcy dzieci. Ta tragedia za kilka lat odbije się kolejną serią krwawych zamachów w Europie i na Bliskim Wschodzie – teraz tylko biernie zaczekajmy.

Terror w odwrocie. Po kilku latach udało nam się ograniczyć działalność zorganizowanego terroru w Europie. To żaden wielki sukces – służby robią po prostu znacznie więcej niż kilka lat temu. Nie możemy być spokojni – ten wyścig nie będzie miał końca. A powodów do akcji terrorystycznej będzie przybywać. Żyjemy pośród coraz bardziej zaburzonych ludzi – wychowanych bez jakikolwiek moralnych wzorców. Możesz iść do kina i zostać przypadkową ofiarą nożownika! Brzmi znajomo? Tak to zdarzyło się kilka dni temu w Szczecinie!

Analitycy pytają czy zaczyna się Europejska Zima? Jej pierwsze symptomy mieliśmy już w lato, kiedy tysiące Rumunów protestowały przeciwko rządowi pani premier Viorica Dăncilă. Ale to w Rumunii już tradycja, półtora roku wcześniej jeszcze większe protesty zablokowały Bukareszt na kilka tygodni (protesty trwały od połowy stycznia do początku marca 2017 roku). Rząd pani premier nauczony doświadczeniem poprzedników i sąsiadów – nie reagował na demonstracje. Ale obok Rumunii protesty w roku 2018 przetoczyły się przez Serbię, przeciwko autorytarnym rządom prezydenta Vucicia, protestowano też w Wiedniu przeciwko profaszystowskiej polityce kanclerza Sebastiana Kurza. Jednak największym echem odbiły się manifestacje w Budapeszcie i innych miastach na Węgrzech oraz wielotygodniowe zamieszki ruchu Żółtych Kamizelek we Francji. Wszystkie te niepokoje pomimo chaotycznego charakteru i sprzecznych postulatów politycznych i socjalnych – łączą w sobie często skrajnie odmienne polityczne frakcje, domagające się zmian w europejskiej polityce szczególnie socjalnej. Zastanawiam się kiedy w Polsce dojdzie do masowych protestów na tym tle? U nas ludzie są podzielni bardziej niż w innych częściach Europy i działają bardziej na zasadach domina – jak jednej grupie zawodowej uda się coś wywalczyć to awanturę wywołuje kolejna, a jak się komuś nie uda – jak niepełnosprawnym w Sejmie na wiosnę – to reszta chowa głowę w piasek. Ale ilość obietnic i zapowiedzi dobrobytu doprowadzą wreszcie szersze grupy społeczne do agresywnych żądań socjalnych. Bo jak coś komuś obiecują, to każdy chciałby mieć w tym udział!

Warto wspomnieć o głowie państwa. Ten człowiek jest tak żenujący, że jedyne co mogę zrobić – wobec wszystkich jego dziwacznych wystąpień i tłistów retorycznych, które następują po sobie jak w serialu klasy B, to przytoczyć słowa byłego posła PiS Marka Migalskiego: jesteśmy świadkami autoterapii, którą prowadzi niedojrzały do urzędu człowiek. Strasznie to przykry obraz!

Co u mnie pytacie? Dość tej polityki! Tak, rzeczywiście mijający rok to czas, w którym postanowiłem skupić się na sobie. W myśl cytatu z ostatniego filmu Terryego Gilliama „Człowiek, który zabił Don Kichota”, kiedy tytułowy bohater zwraca się do Tobyiego granego przez Adama Drivera: wy młodzi myślicie tylko ja, ja, ja, ja, ja, ja! Tak kurwa – teraz ja! A w zasadzie teraz my z I’. W ramach obchodów dziesiątej rocznicy związku postanowiliśmy odwiedzić trzy wyspy naszego pięknego globu. Całkowicie spontanicznie wybraliśmy się na Islandię oraz na Brytanię do stolicy Szkocji, a potem zupełnie planowo spędziliśmy kilka tygodni w Japonii, na objazdowej wyprawie po krainie kwitnącej wiśni – choć byliśmy w sierpniu doświadczając siły tamtejszego słońca i upałów. Niezależnie czy byliśmy w kraju atlantyckiej wiosny, chłodnego północnego wczesnego lata, czy pod wpływem pacyficznego wilgotnego lata – każda z tych pór i miejsc zachwycały nas bez reszty. Świat jest piękny i w zasięgu ręki, trzeba go eksplorować i poznawać by tym bardziej okazywać mu szacunek i uczyć się rozsądnego gospodarowania jego zasobami – tyle się możemy od siebie uczyć. Polska to naprawdę depresyjne miejsce – które można zmienić – ale trzeba wyjść z domu i zobaczyć jak robią to inni.

Rok 2018 to czas dziesięciolecia tego bloga. Kiedy w 2008 roku zaczynałem tworzyć te wpisy nigdy nie przypuszczałem, że moje życie ułoży się w taki sposób. Byłem pesymistycznie nastawionym do Świata młodym chłopakiem, który nie wierzył, że życie ma dla niego coś interesującego do zaoferowania. Było zupełnie inaczej, to nie jest oczywiście tak, że coś zostało mi dane, nie! Coś udało mi się wypracować samemu z elementów, które były dostępne, jak małpa człekokształtna – nauczyłem się krzesać ogień za pomocą prostych narzędzi. I tak w niedługim czasie pojawił się mój cudowny I’, choć wcale nie był planowany. I jakoś tak zwinęły się wokół siebie dwa nasze życia – które straciły rachubę czasu i zdaje się, że są szczęśliwe. Wspólnie planują i realizują swoje bajkowe marzenia…

To wreszcie rok wspomnień mojej mamy i tego jak by wyglądało z Nią moje życie. Na pewno inaczej. Jestem tu z powodu Jej poświęcenia. Choć po tylu latach zdarza mi się o tym zapominać – takie życie niestety.

Nadchodzący rok 2019 – będzie całkowicie nieprzewidywalny. Niespodziewanie 2018 rok jest spokojny i pełny pięknych historii przynajmniej w moim prywatnym życiu. Za chwilę zacznie się wielki polityczny maraton wyborczy nad Wisłą i całkowite szaleństwo na Świecie. Brexit i niepokoje społeczne w Europie – wielka niewiadoma.

Prywatnie mam też kilka wyzwań – muszę zastanowić się nad tym, co zrobić ze swoim życiem zawodowym. Czy pora już wyjść ze złudnej strefy komfortu i dać sobie szansę na lepsze warunki w życiu? Nie wiem – mam mętlik w głowie. Na pewno marzą mi się dwa tygodnie wolnego – nawet we własnym mieszkaniu – aby się nad wszystkim zastanowić – jestem obecnie potwornie przemęczony. Po nocach śnię o północnej Europie i dalekiej Azji. Musimy z I’ tam wrócić! Rok trzech wysp to dopiero początek!    

Oby i Wam i Nam się szczęściło w nadchodzącym roku! Odwagi!      

poniedziałek, 24 grudnia 2018

W przededniu czasów niespokojnych, w przed progu wielkich kulminacji, kiedy czujemy, że sztorm jest tuż tuż, chciałbym wam i sobie życzyć spokoju. Wypocznijcie w tym schronisku krótkiego czasu, jaki nadchodzi. Weźcie głęboki oddech, bo droga trudna przed nami. Wesołych Świąt!

 

 

Chestnuts roasting on an open fire

Jack Frost nipping at your nose

Yuletide carols being sung by a choir

And folks dressed up like Eskimos

 

Everybody knows a turkey and some mistletoe

Help to make the season bright

Tiny tots, with their eyes all aglow

Will find it hard to sleep tonight

 

They know that Santa's on his way

He's loaded lots of toys and goodies on his sleigh

And every mother's child is gonna spy

To see if reindeer really know how to fly

 

And so I'm offering this simple phrase

To kids from one to ninety-two

Although it's been said many times, many ways

Merry Christmas to you

 

And so I'm offering this simple phrase

To kids from one to ninety-two

Although it's been said many times, many ways

Merry Christmas to you

 

by Nat King Cole

 

 

 

 

 

 

 

Gregory Porter-The Christmas Song

 

niedziela, 23 grudnia 2018

 

Dziś zupełnie inny temat na tapecie. Ale w tym brudnym i śmierdzącym świecie warto wspomnieć, chociaż o częściowo mniej niszczącej środowisko formie transportu. 120 lat tramwajów w Łodzi mija dokładnie dziś. Od razu elektryczne pojazdy, pierwsze tego typu rozwiązanie w byłej Kongresówce, pojechały w dniu 23.12.1898 roku, dzięki inicjatywie Juliusza Kunitzera jednego z najbardziej zaangażowanych społecznie fabrykatów łódzkich. Który to kilka lat później został zamordowany przez socjalistycznych terrorystów w jednym z tramwajów.

Przez 120 lat istnienia komunikacja tramwajowa przeszła przez różne etapy swojego rozwoju. Była sukcesywnie rozwijana do połowy lat 70-tych minionego stulecia – kiedy osiągnęła największą gęstość w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców i największą długość sieci w dotychczasowej historii istnienia. Od roku 1978, wraz z likwidacją linii do Tuszyna nastąpił okres stagnacji i likwidacji wielu istniejących połączeń. Największe straty powstały po roku 1989. Planów likwidacji tras na szczęście nie zrealizowano w pełni, jednak okres dramatycznych zaniedbań z lat 90-tych odbija się do dziś w postaci wielu zrujnowanych tras, odstraszających pasażerów od tego środka komunikacji. Kiedy pojazd szynowy na wydzielonym torowisku rozwija na wspomnianych tragicznych odcinkach zawrotną prędkość do 10 km/h, nie trudno go wyprzedzić na hulajnodze. Ale obecnie panujące władze miasta od lat prowadzą politykę stawiania sygnalizacji co 150 metrów, więc zamiast remontować infrastrukturę – spowolniono również ruch indywidualny.  

Ostatnie 20-lecie to czas mozolnej poprawy jakości infrastruktury torowej oraz zakupy nowych pojazdów. Jednak te ostatnie w skali porównywalnych do Łodzi miast wyglądają blado. Kiedy ośrodki takie jak Warszawa, Kraków czy Poznań nabywały odpowiednio po 200, 80 i 60 nowych wagonów niskopodłogowych - władze Łodzi kupowały takich samych pojazdów 10 lub 12 w porównywalnym okresie (największy dotychczas jednorazowy zakup łódzkiego MPK to 22 pojazdy typu PESA zakupione w 2015 roku). Wynika to oczywiście z tego, że Łódź jest miastem potencjalnie biednym, ale jest w tych liczbach również zwarta pewna niechęć, pewne negatywne podejście, brak pomysłu miasta na komunikację szynową.

To podejście obecnych władz dało się wyczuć już w 2011 roku, w rok po obcięciu przez obecną ekipę rządów w mieście, kiedy odbywały się protesty przeciwko przejęciu przez MPK podmiejskich linii tramwajowych obsługiwanych przez MKT i MUK (firmy powstałe po transformacji na początku lat 90-tych). Już wtedy protestujący obawiali się, że chodzi tak naprawdę o likwidację podmiejskiej linii 46 do Ozorkowa (najdłuższej linii tramwajowej w Polsce). Urzędująca prezydent uciekała przed protestującymi ze swojego biura. Podobnie zresztą jak podczas innych protestów, kiedy bała się wyjść na rozmowy do ludzi. Urzędnicy magistratu wyrażali się z pogardą o „sorcie” ludzi podróżujących komunikacją. W ich mniemaniu była to miejska biedota i brudasy. Prezydent oczywiście zapewniała w oświadczeniach prasowych, że nie zamierza likwidować linii podmiejskich... Likwidacja tramwaju do Ozorkowa nastąpiła 4.02.2018 roku...

Kiedy Kunitzer budował tramwaje miejskie w 1898 roku, a następnie linie podmiejskie do Pabianic i Zgierza w 1901 roku – mówiono, że buduje się te linie dla robotników dojeżdżających do pracy. Fabrykanci wyłożyli na ten cel swoje pieniądze. W zamian za te inicjatywy spotkała Kunitzera śmierć. Kiedy Zdanowska zaczęła niszczenie trasy do Pabianic, Ozorkowa i Zgierza (te dwie ostatnie od lutego są już zamknięte), i kiedy jako gospodarz miasta między słowami powiedziała – że nie obchodzi jej to, co poza granicami Łodzi i nie wyda tam ani grosza z budżetu, dostaje 70% poparcia w wyborach. Dofinansowania do remontów linii podmiejskich odmówił również marszałek (szczęśliwie już odsunięty od koryta).

A przecież sprawna komunikacja w aglomeracji tak specyficznej jak łódzka - gdzie wokół centralnego ośrodka oparte są miasta satelity, wielkie sypialnie dla Łodzi - brak dywersyfikacji usług komunikacyjnych oznacza znaczące obniżenie komfortu poruszania się - szczególnie, kiedy wszyscy stoimy w jednym wielkim korku...

Moje życzenie dla tramwajów łódzkich na 120 rocznicę powstania jest prozaiczne: obyście miały myślących polityków u władzy...

 

 

 

 

Filmiki które dołączone są do wpisu to:

1. Oficjalna zajawka MPK z parady na 120-lecie tramwajów.

2. Relacja Radio Łódź, dwa wywiady i orkiestra MPK.

3. Relacja bez komentarza z opisem zaprezentowanych wozów podczas parady.

 

piątek, 21 grudnia 2018

Rush Day 2018

Dziś międzynarodowy dzień zespołu Rush. Dlatego trzeba coś zagrać na pokrzepienie serc, a że w tym roku obchodzimy 40-tą rocznicę ukazania się albumu Hemispheres, nie może być inaczej - sięgamy po repertuar z tego wydawnictwa do utworu Circumstances. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

1.Rush-Circumstances

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Prezenty już kupione? Prawie. To ten czas roku, kiedy wszystko musi być już zapięte na ostatni guzik.

Trochę nie czuję klimatu świąt. I’ prawie dwa tygodnie przechorował na cośtam – leżał sobie i pierwszy tydzień nie wziął antybiotyku – bo po co brać to chemiczne gówno, kiedy organizm ma sam się wyzwolić z zarazy. Nie wyzwolił się. No to dostał drugi tydzień. To pierwsze albo drugie L4 I’ w ciągu ostatniej dekady. Twarda sztuka. Mówi, że odpoczął psychicznie.

Ja przeszedłem dzielnie okres zarazy. Tydzień po powrocie I’ do pracy – czyli obecnie dopadło i mnie. Ja zawsze staram się chorować w dni wolne. Głupio tak jakoś przed świętami iść na chorobowe. Ale jestem od kilku miesięcy nieustannie sfrustrowany swoją pracą – więc powoli wszelkie świętości zaczynem mieć w dupie.

Co za dramat! Okazało się, że i mnie pierwszy raz w życiu dopadł terror. Znałem zabitego w Strasburgu Bartka. To nie była wielka znajomość. Znaliśmy się z widzenia, on zajmował się podczas festiwalu komiksu w Łodzi frankofońskimi gośćmi, tłumaczył spotkania itd. Kilka razy spotkałem go na vipzonie, zdarzyło mi się z nim pogadać o niczym. Bladego pojęcia nie miałem, czym się zajmował we Francji i kim był poza komiksami. Takich ludzi przez festiwal przewijają się dziesiątki, ot festiwalowicze do pogadania lub wypicia piwa – znajomi na jeden weekend w roku. I nagle wiadomość, że go zabito. Że stało się to podczas próby powstrzymania napastnika, który chciał wtargnąć do klubu, że dzięki jego ofierze nie doszło do drugiego Bataclan. Już go więcej nie spotkam i nie powiem, że zachował się jak prawdziwy bohater – i że ja na jego miejscu pewnie bym zrobił w portki… Dostał z karabinu kulę w głowę… Jestem w szoku.

Duda podpisał ustawy cofające zmiany w Sądzie Najwyższym, a PiS zamienił się w pro-europejską partię – bo Polska to bijące serce Europy. Co się dzieje, kiedy od – ledwo – listopadowych wyborów nie komentuję polityki? Wszystko się zmienia o 180 stopni. Teraz znów PO to partia oprawców – która pożera swoich koalicjantów, jak samica pająka tuż po kopulacji pochłania zwykle jeszcze żywego samca.

Ludzie! Idą święta. Spadł śnieg. Mam gorączkę albo nie mam. Mija rok. Jak co rok. Na język cisną się banały – dlatego idę spać!     

 

23:50, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2