o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
sobota, 31 grudnia 2016

Kolejny koniec i kolejny początek. Tym razem jakoś tak smutniej niż zwykle. Mówią "odejdź zły roku, skończ już swoją wyliczankę śmierci". Ale dla mnie wciąż dany rok, w którym ktoś umarł, to rok należący do ducha zmarłego. Kolejny będzie już tylko wspomnieniem, zaś obecny jest jeszcze metafizycznie namacalnym dowodem minionego życia. Zresztą, nawet ze złymi latami nie lubię się żegnać – przerażony przytłaczającą mnie wieczną nicością.

Dlatego dziś na blogu w ramach życzeń dobrego roku 2017, chciałbym pokazać wam dwa tańce. Ludzkie drgania, które powodują, że odróżniamy się od martwego stanu bezruchu. Taniec życia (powyżej), zaangażowany społecznie, walczący o coś istotnego dla tego naszego błysku istnienia "tu i teraz". Taniec śmierci (poniżej), drgający w konwulsjach i przerażeniu nieuchronnego końca. Dwa duchy – przekazujące nam w tak piękny sposób, najbardziej prymitywny sens naszej ludzkiej egzystencji – wibracje, popędy, aktywność – które zostawiają niezmazywalny ślad, że byliśmy.

Kochani, życzę wam tańca, drgawek i konwulsji istnienia, każdego oddechu i zachwytu chwilą, życzę wam pasji i czułości, życzę wam spełnienia i szacunku do wartości, które pozwalają nam żyć obok siebie, inaczej pozabijamy się nawzajem… Wesołego nowego roku 2017!      

 

17:20, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 grudnia 2016

Festiwal śmierci 2016 roku się nie kończy. Odchodzą ikony, które tworzyły XX wieczną popkulturę co nastanie po nich? Niby są już ci następcy ale... No własnie, pozostawiają wiele do życzenia. Zwłaszcza w świecie muzyki. Dziś wspomnienie o kolejnych dwóch zmarłych właśnie aktorkach.

Debbie Reynolds 1932-2016

Z cudownej "Deszczowej Piosenki". Matka zmarłej dwa dni temu Carrie Fisher, nie wytrzymała utraty córki...

dr

 

Claude Gensac 1927-2016

Wspaniała kreacja żony żandarma z Saint-Tropez. Aktorka grała u boku Louisa de Funesa w latach 1967-1982.

cg

Jeśli już wspominam żandarma z Saint-Tropez na początku tego roku zmarł w wieku 93 lat Michel Galabru, znany z roli charakterystycznego komendanta posterunku z tej serii, z adaptacji Asterixa, Mikołajka czy komedii Danny'iego Boona.     
 

wtorek, 27 grudnia 2016

PL

To nazwisko dla wielu nic nie mówi, ale tak to już jest w tej naszej popkulturze. Zatem żegnaj księżniczko Leio!

Kolejny sukces 2016 roku za nami!

[']

 

 

 

John Williams - Star Wars Main Theme スター・ウォーズシリーズ

poniedziałek, 26 grudnia 2016

Brutalnie wyrwani ze słodkiego snu mamy pewność, że wszystko się odmierza, liczą nam każdy uśmiech i każdą łzę…

Czas skrystalizować długo tłumione lęki, one są zawarte w ludzkiej naturze. Ale dawno nie było w moim życiu czasu, w którym tak głośno owe histerie domagałyby się wyjścia na zewnątrz. Spoglądam w lustro i dostrzegam trwogę w moich oczach. Mijający rok 2016 w każdym miesiącu zbierał kolejny złowrogi plon, praktycznie na każdym kroku coś nam odbierał lub pozbawiał nas nadziei.      

Rok 2016 przyszedł po trudnym poprzedniku i miał być lepszy, a był jednym z najdziwniejszych okresów w XXI wieku. W kulturze zabijał bezlitośnie największe gwiazdy bez skrupułów: Bowie, Prince, Cohen, Michael, Wajda, Smoleń, chór Aleksandrowa. Ikony odeszły w wielkiej kumulacji śmierci! I wieje jakąś podłą pustką!

Poziom bezpieczeństwa ludności nie wzrósł mimo tego, że ulice i uczelnie wielu miast w zachodniej Europie (i nie tylko) strzeżone są przez wojsko. Niewinni ludzie zabici w Brukseli, Orlando, Stambule, Nicei, Monachium czy Berlinie oraz w dziesiątkach innych miast. W samym tylko grudniu 2016 (do dziś) w ponad 119 zamachach terrorystycznych (zwanych uspokajająco incydentami) na całym świecie zginęło ponad 845 osób!!! Spokojnie, to przeciętna miesięczna ilość trupów terroru, które padały tego roku. Rekordowy był czerwiec, w którym doszło na całym świecie do ponad 230 incydentów w których zginęło 2030 ofiar! To znaczy, że w czerwcu mijającego roku dochodziło do 7,5 zamachu dziennie!!! Te dane szokują!!!

Trzeba jeszcze pamiętać o krwi tysięcy ofiar Aleppo na naszych rękach. Dokładnie na moich, twoich, twojej matki, mojego ojca itd. Cztery lata walki o miasto, były okrutnym eksperymentem bojowym – na który przymknęliśmy oczy. Zagłuszyliśmy sumienie lub go nie mamy! A mocarstwa bawiły się w wojnę, w ponad 2,5 milionowym mieście! Ale dzięki temu nasi liderzy z Waszyngtonu zachowali pokojową statuetkę, a z Moskwy – wreszcie opracowali najnowszy model czołgu do walki w mieście! To jest miara naszych sukcesów! Oby więcej takich!

Polityka nie tylko u nas jest smrodem ale po raz pierwszy od 1989 roku, rządzący obudzili w moich rodakach obywatelskie niepokoje. Bo nie było ministerstwa, którego działania nie budziłby oporów. Od wojującego z Białowieżą ministra środowiska, przez wojującego z Arabami ministra sportu, inwigilujących nas na różnych płaszczyznach ministrów MSWiA i koordynatora służb specjalnych, poprzez ministra rolnictwa wspierającego ustawę o ziemi, pozbawiającą zwykłego Polaka prawa do swobodnego obrotu gruntami, przez ministra obrony wciągającego nas w opary absurdu lub choroby umysłowej, a swoich kolesiów na fuchy rządowe, ministra sprawiedliwości – wojującego z sądami i niszczącego Trybunał Konstytucyjny, ministra spraw zagranicznych kompromitującego Polskę na arenie międzynarodowej, szczególnie w chwilach kiedy powinniśmy być solidarni z Europejczykami po zamachach terrorystycznych, minister edukacji – która zgotowała ideologiczną reformę szkolnictwa, która dopiero w przyszłym roku wywoła fale protestów. Ale to wszystko nic, wobec bierności prezydenta na smyczy pierwszego obywatela Kaczyńskiego. Obywatel ów zapowiedział ostatnio (w wywiadzie dla zagranicznej agencji prasowej), że poświęci polską gospodarkę na ołtarzu ideologicznych reform jakie planuje zaprowadzić w naszej ojczyźnie. To jest czas, aby się bać. Ludzie psychicznie chorzy nie zamierzają cofnąć się, kiedy już dokonali tylu gwałtów. Każdy tydzień nadchodzącego roku w polskiej polityce, może być niespodziewanie niebezpieczny. I powiedzmy to jasno – są podstawy, aby się bać! Nie pamiętam z nowożytnych czasów naszej Republiki, aby w wigilię świąt Bożego Narodzenia tłumy ludzi wychodziły pod Sejm RP w proteście i odruchu solidarności z protestującymi na Sali Plenarnej posłami opozycji.

Polityka na świecie też nas nie rozpieszczała. W czerwcu 51% Brytyjczyków powiedziało, że ma dość bycia w Unii Europejskiej. Powojenny ład w Europie, zadrżał pierwszy raz od 60 lat. Nie zdarzyło się co prawda w historii naszego kontynentu utrzymać pokoju dłużej niż 30 lat, zatem być może Brexit jest pierwszym symptomem, podważenia anomalii, jaką jest obecny europejski ład? Decyzja Brytyjczyków pociągnęła za sobą wzrost nastrojów separatystycznych (i nacjonalistycznych) w całej Europie, dając paliwo wszelkim prawicowym stowarzyszeniom politycznym. Za chwilę, bo już wiosną i jesienią 2017 roku zobaczymy, w którą stronę pójdą Francja i Niemcy.

Jesienią w USA spełnił się czarny sen – wybory prezydenckie wygrał cyniczny i nieprzewidywalny Donald Trump. Nie możemy powiedzieć dziś nic o jego politycznych planach. No może z wyjątkiem tego, że wspiera separacje Wielkiej Brytanii z UE i że zbuduje mur na granicy z Meksykiem. Na szczęście chyba nie będzie już musiał nas sprzedawać za Syrię, bo wszystko wskazuje na to, że Putin i Al-Asad dopięli swego. A nasz Świat zgrzyta i iskrzy coraz mocniej.    

A co u mnie w minionych dwunastu miesiącach? To się nie zdarzyło w historii tego bloga, zwłaszcza w tym cyklu dorocznych notek, aby to Świat i Polityka zdominowały ten wpis. Ale wydarzyło się tyle, że moje życie gdzieś zeszło w kuluary. A za mną, pod wieloma względami bardzo przeciętny rok. Nie było wielkich fajerwerków, ani towarzyskich nowości. Raczej ciąg dalszy strat. Nie są one spektakularne jak w roku 2015, raczej są procesem. Przez pierwsze półtora miesiąca wspieraliśmy bardzo intensywnie z I’ pewną bliską nam osobę, a w zamian kilka miesięcy później zostaliśmy przez nią wystawieni na lodzie, a pół roku później nasza znajomość przechodzi agonię. My już nie wyciągniemy ręki, bo za dużo żalu wlało się w nasze dusze, tym większego im bardziej przez ostatnie 8 lat czuliśmy się związani ze sobą jak rodzina. Jesienią inna bardzo bliska nam osoba opuściła kraj i być może wróci tu najwcześniej za 3 lata, ale może wcale, a do dalekiej Azji nam dość daleko.

Są też pozytywy, spędziliśmy z I’ bardzo fajne wakacje z naszymi chłopakami, częściowo ze stałej paczki – częściowo z dość eksperymentalnym kolegą, który dostarczył nam dużo uśmiechu. Wreszcie w przyrodzie nic nie ginie, w miejsce strat odnowiły się nasze sporadyczne kontakty, nawet te, na których kiedyś położyliśmy z I’ krzyżyk. I wcale się nie spodziewaliśmy, że do niektórych rzek można wracać. Ja wiem, że można, aczkolwiek jestem pozytywnie zaskoczony. Wreszcie odnalazła się rozbita para z naszego najbliższego grona, i częściowo znów nasze konstelacje przypominają Świat sprzed lat…

Zawodowo to był trudny dla mnie i dla I’ rok. I’ na początku 2016 roku musiał walczyć o swoją godność i szacunek pracodawcy. Nawet kosztem paktu z diabłem! Ale nawet jego trzeba czasem wezwać do pomocy, kiedy waży się wartości z szarą codzienną egzystencją. A dla mnie to był rok stagnacji. Nie dość, że w imię chorych przepisów z Wiejskiej, musiałem prawie zwinąć swoje miejsce pracy – to, kiedy znów udało mi się wrócić do pełnych obrotów, a nawet odniosłem osiągi lepsze niż w 2015 roku, mój pracodawca całkowicie to zignorował. Progres był tak minimalny, że aż niezauważalny. Czuję się rozczarowany moim miejscem pracy i nie czuję motywacji. Został mi jeszcze rok umowy i być może ku przerażeniu I’ rzucę tą robotę w cholerę! Tak myślę dziś w emocjach, ale może będzie cudowna wiosna i cudowne lato i życie nabierze smaku ponownie?

Ale szczerze nie robimy sobie z I’ – pierwszy raz od lat – żadnych poważnych planów na 2017 rok, bo nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co się będzie działo. Na co będziemy musieli się przygotować i z czego zrezygnować! W zeszłym roku wspomniałem, że czeka mnie sympatyczny początek roku w związku z albumem Davida Bowie, przyjemność skończyła się błyskawicznie zgonem artysty. Na 2017 rok już w październiku nowy album i wielką trasę zapowiedzieli Depeche Mode, ale równie szybko po zapowiedzi zniknęli i nawet nie ma daty premiery nowego wydawnictwa. Wolę nie zapeszać, żeby nie było kolejnego zgonu! George Michael też zapowiedział na przyszły rok różne wydarzenia wokół swojej kariery i nie dożył ich realizacji.

Mamy w tej chwili z I’ siebie, wciąż i tylko siebie! Spróbujemy przetrwać nadchodzącą burzę i odkryć ten nowy, nieprzyjazny Świat!

 

Co to za kurewski rok? Właśnie doszła do mnie wiadomość, że 25-go grudnia zmarł George Michael. Artysta bardzo bliski memu sercu, choć nigdy nie wysłuchałem żadnej jego płyty w całości, ale bardzo dobrze znam jego twórczość i biografię.

Nie potrafiłem się przekonać do twórczości George'a Michaela w okresie „kiedy byłem hetero”, Michael zawsze był synonimem pedalskości. Całkowitego przewartościowania jego dorobku dokonałem podczas długich nocy wiosny i lata 2007 roku, kiedy dojrzewała we mnie decyzja o własnym coming outcie. Wtedy ściągnięte skądś, poszczególne, kawałki szły wrzucone na winampie, a ja zagubiony i rozbity emocjonalnie, wygłodniały romantycznej miłości, chłonąłem teksty i życiorys Michaela jak gąbka. Wtedy widziałem tylko w jego historii tragicznie zmarłego na AIDS kochanka Anselmo Feleppa, a potem wieloletni związek Michaela, który wówczas budził mój podziw i tęsknotę. Nie dostrzegałem wówczas żadnych negatywnych aspektów życia George'a Michaela, uzależnienia od twardych narkotyków, seksoholizmu (połączonego z elementami nakłaniania do czynności seksualnych przypadkowo napotkanych ludzi - na przykład w miejskim parku), licznych konfliktów z prawem. Po rozstaniu z wieloletnim partnerem Kennym Gossem, afery wokół muzyka zaczęły narastać, a jego wizyty na odwykach, aresztowania i często przykre zdjęcia – na których wyglądał jak pospolity żul – stały się pożywką dla tabloidów. Ostatni partner muzyka Fadi Fawaz, sam przysporzył mu skandali jako 14 lat młodszy ex-aktor porno, zapamiętany zostanie z odbierania swego partnera z klinik i posterunków policji. Pod wpływem Fawaza, wokalista nabrał impetu własnego upadku. Od 2010 roku George Michael zaczął podupadać na zdrowiu, a jego wydłużające się hospitalizacje dołączyły do skandali. W 2011 roku nagrał pierwszy z 3 ostatnich singli (ostatnie wydawnictwo studyjne artysty ukazało się w roku 2004), każdy z nich tematycznie obracał się wokół motywu: odratowania chorego przez lekarzy, lub przeżycia zdrowotnej zapaści. W tekstach Michael relacjonował swoje medyczne problemy. Po 2012 roku Michael zaprzestał koncertować, w mediach pojawiał się sporadycznie. Wtedy też w plotkarskich portalach zaczęto snuć domysły, że muzyk być może choruje na AIDS. Przyczyna przedwczesnej śmierci wokalisty nie została jednak podana do publicznej wiadomości.

Zmarł jeden z najwybitniejszych wokalistów drugiej połowy XX wieku, muzyk o niezwykłej wrażliwości i umiejętnościach wokalnych, ikona. Ikona muzyki pop, która jak na ironię zostawiła po sobie ledwo 8 albumów studyjnych, nagranych w ciągu 35 lat aktywności artystycznej: solowej, jaki w zespole Wham!

Spoczywaj w pokoju niespokojny duchu. Zawsze bądź w trudnych chwilach, nawet teraz...

[‘]  

  

           

Bless the day you came into my life, I still remember

Horny cowboy with your stars and stripes

Bringing the light into my day

With that Texan smile

 

Too afraid to love, to hope that you would stay

So broken that I never saw you chase the past away

 

My American Angel, he doesn't want to fight (doesn't need to fight)

My U.S of Angel, holds me in the dead of night

Takes away that fear that I carried forever

You stopped to wipe away my tears

And you stayed forever and more

 

(I don't think that I...)

 

Yesterday it seemed my life was colder than December

All alone I watched the eagles fly

Even the light seemed to have changed

In the Californian sky

 

Through all of those battles then you came

Stepped out of the fading light

Said, "Baby I'm American, dry your eyes again,

Because I'm here to save your life"

 

My American Angel, he doesn't want to fight (doesn't need to fight)

My U.S of Angel, holds me in the dead of night

Takes away that fear that I carried forever

You stopped to wipe away my tears

But you stayed forever amore

 

And more, didn't you baby..

 

Because I don't think that I could love and lose again

I don't think I have the strength

I don't think I have the strength


I don't think that I...

 

 

 

I'm back I'm back

Prouder than ever baby

Louder than ever maybe

 

One more pill just one more beer

One less star in the atmosphere for us

But maybe she just wanted to be free

Heartless pictures on TV

Change that channel that could have been me I said

Maybe she just wanted to be free

 

So I just kept breathing my friends

Waiting for the man to choose

Saying this ain't the day that it ends

'Cause there's no white light and I'm not through

I'm alive I'm alive...

And I've got so much more that I want to do with the music

Was it music that saved me?

Or the way that you prayed for me?

Guess either way, I thank you I'm alive

 

Hotel Motel makes it clear

One more voice we will never hear again

But maybe he just wanted to be free

And I don't know what the hell, what the Gods,

What the f*ck I'm saying half the time

But something divine, oh divine

Brought me back to you and I know it

 

So I just kept breathing my friends

Waiting for some God to choose

Saying this ain't the day that it ends

'Cause there's no white light and I'm not through

I'm alive I'm alive...

And I've got so much more that I want to do

Was it music? Was it science that saved me?

Or the way that you prayed for me?

Guess either way I thank you I'm alive

 

And tomorrow is mine, I said tomorrow is mine

Said I just got to keep on breathing

I said no, don't let go breathing breathing...

Got to keep on, got to keep on, got to keep on

I just got to keep on breathing

I'm alive I'm alive...

And I've got so much more that I want to give

Was it music? Was it science that saved me?

Or the way that you prayed and prayed for me

Well I thank you I'm alive yeah

 

sobota, 24 grudnia 2016

Świąteczny stół ugina się od potraw, choinka świeci, prezenty są obfite, a nasze biedne żołądki - w te trzy dni w roku - wolałby zamienić gospodarza nawet z tuczoną gęsią. Tak, drodzy czytelnicy, stali bywalcy czy przelotni kochankowie moich koślawych zdań i masakry formy nad treścią – tego wam życzę z głębi serca. A przede wszystkim postawy najwytrwalszych, gdyż w obliczu czasów, które nadchodzą to wytrwałość i niezłomność znów będą cnotami, które będziemy musieli pielęgnować w nadchodzących trudnych dniach i miesiącach…     

 

 

Come they told me

Pa-rum-pum-pum-pum

A new born king to see

Pa-rum-pum-pum-pum

Our finest gifts we bring

Pa-rum-pum-pum-pum

Rum-pum-pum-pum

Rum-pum-pum-pum

 

Peace on earth, can it be

Years from now, perhaps we'll see

See the day of glory

See the day when men of good will

Live in peace, live in peace again

 

Peace on earth, can it be

 

Every child must be made aware

Every child must be made to care

Care enough for his fellow man

To give all the love that he can

 

I pray my wish will come true

For my child and your child too

He'll see the day of glory

See the day when men of good will

Live in peace, live in peace again

 

Peace on earth, can it be

Can it be

 

* bo okazje się niestety zdarzają... ['] 

 

środa, 21 grudnia 2016

Dziś międzynarodowy dzień zespołu Rush. Tak kilka lat temu postanowili fani grupy. Nie będzie dziś wielkich wpisów. Dzieją się za wielkie sprawy, ale pamiętać o czymś przyjemnym trzeba, bo inaczej idzie zwariować! 


 

Here's a little trap

That sometimes catches everyone

When today's as far as we can see

Faith in bright tomorrows

Giving way to resignation

That's how it is

How it's going to be

 

It's such a cloudy day

Seems we'll never see the sun

Or feel the day has possibilities

Frozen in the moment...

The lack of imagination

Between how it is and how it ought to be

 

Here's a little trap

That sometimes trips up everyone

When we tire of our own company

Sometimes we're the last to see beyond the day's frustrations

That's how it is

How it's going to be

 

It's such a cloudy day

Seems we'll never see the sun

I feel the day is all uncertainty

Burning in the moment

Trapped by the desperation

Between how it is and how it ought to be

 

Foot upon the stair

Shoulder to the wheel

You can't tell yourself not to care

You can't tell yourself how to feel

That's how it is

Another cloudy day

 

"Dziś jesteśmy świadkami gwałtu na Polsce. Prezydent AD, bezwolnie wykonał polecenie swojego szefa, podpisał nowelę o Trybunale Konstytucyjnym. Tym samym pozbawił miliony obywateli prawnej ochrony konstytucyjnego sądownictwa. Czy to jest zachowanie godne prezydenta wszystkich Polaków? Czy PAD jest reprezentantem narodu, czy broni jego wartości? Nie dajmy się zwieść jego górnolotnym słowom – wespół z panią Szydło kontrasygnuje zaprowadzanie reżimu w III RP. Która chyba właśnie dziś się skończyła? 
Albo inaczej! Jeśli osoba, którą uważa się za premiera Polski tłumaczy się w religijnej telewizji Trwam, że w kraju Jej partia nie wprowadza reżimu - to wiedzcie że coś się dzieje złego!"

KJ 28.12.2015

To moje słowa sprzed roku. Czy dziś kogoś dziwi, że PAD w nocy z 19/20 grudnia podpisuje trzy niekonstytucyjne ustawy o TK? Że powołuje żonę ambasadora RP w Berlinie na p.o. prezesa Trybunału? Że owa persona na walnym zgromadzeniu ledwo 6-u z 10-u wymaganych sędziów (tak uważa PiS, kiedy na początku grudnia 2016 roku prezes Rzepiński wobec fatalnej choroby pisowskich pomazańców, zgromadził ledwo 9-u sędziów do wyboru kandydatów na swojego następcę), na kandydata na prezesa nominuje siebie samą? A PAD w ciągu kilku godzin namaszcza ambasadorową na prezesa Trybunału Konstytucyjnego? Nie! Reżim w pełni!!! Wojsko na ulicach Warszawy. 

23:13, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 grudnia 2016

Oto treść prawdziwego orędzia, które wygłosiła w dniu 18.12.2016, p.o. premiera rządu Beata Szydło.

19:38, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3