o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
czwartek, 31 grudnia 2015

Dobrego roku drodzy czytelnicy. Tylko tego mogę wam życzyć. Nie dajcie się!

Nawet, jeśli będą nas inwigilować i podsłuchiwać – mamy prawo do walki o normalny i wolny kraj. Wytrwałości sobie i wam życzę.

Nadchodzi bardzo trudny politycznie rok, niczego poza coraz agresywniejszym zagarnianiem władzy przez PiS się nie spodziewam. Ale mam gdzieś w głębi cień nadziei, że damy radę, że potrafimy się zjednoczyć i odrzucić brunatną zmianę – która dokonała się w Polsce w październiku tego roku.

Bawcie się dobrze, tańczcie i pijcie, bo po tej radosnej nocy kolejne, mogą już nie być tak radosne.

 

Wesołego Nowego 2016 roku!

16:30, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 29 grudnia 2015

 

lemmy

28.12.2015 roku, zaledwie cztery dni po swoich 70-tych urodzinach zmarł bezkompromisowy i niezwykle barwny, pozytywny szaleniec – Lemmy Kilmister – lider heavy metalowego zespołu Motörhead. Wokalista o swojej niezwykle agresywnej chorobie nowotworowej dowiedział się ledwo dwa dni temu, stąd jego nagła śmierć szokuje. Z drugiej strony Lemmy zawsze o swoim życiu mówił z lekceważeniem – że jego obecność na tej ziemi nie jest specjalnie istotna, ale bardzo dobrze się tu bawi. Przez życie zmagał się z licznymi uzależnianiami, przez lata szczycił się tym, że robi butelkę Jack’a Daniels’a dziennie, do tego lubił skosztować różnych narkotyków i mieszanek najdziwniejszych koktajli.

Miał niezmienną zasadę, aby pieprzyć wszelkie ideologie, Boga i Diabła i samemu brać odpowiedzialność za swoje czyny i postawy w życiu. Dla wielu heavy metalowców Kilmister był muzycznym i życiowym guru.

Od dziś został legendą.

Tylko ze swoim macierzystym zespołem nagrał od 1977 roku 22-a albumy studyjne, a w pobocznych projektach lub na występach gościnnych – pojawił się na ponad 70-ciu wydawnictwach audio.

Spoczywaj w pokoju!  

 

Na koniec coś z ostatniej płyty Motörhead Bad Magic (2015).

 

Don't tell me what to do my friend

You'll break more hearts than you can mend

I know myself like no one else

Nothing to defend

 

My life is full of good advice

And you don't have to tell me twice

Living here in paradise

Your rules that I should bend

 

In my years my life has changed

I can't turn back the time

I can tell you just what made me change

 

All I know is who I am

I'll never let you down

The rest will give you trust until the end

 

There ain't no rules to follow

You cant predict tomorrow

I know just who my friends are

The rest can turn to stone

 

Your memories are yours alone

There yours until your dust and bones

I know the things I'm looking for

I know just what I want

 

In my life the times have changed

I'm still in a rush

I don't want to hear your fairytales

 

All I know is who I am

I'll never let you down

The rest will give you trust until the end

 

UNTIL THE END

 

In your life you'll be amazed

About all you long to lose

You cant never live that life again

But one thing you will never lose

Is the signing in your head

That will still be with you till the end

 

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Dziś jesteśmy świadkami gwałtu na Polsce. Prezydent AD, bezwolnie wykonał polecenie swojego szefa, podpisał nowelę o Trybunale Konstytucyjnym. Tym samym pozbawił miliony obywateli prawnej ochrony konstytucyjnego sądownictwa. Czy to jest zachowanie godne prezydenta wszystkich Polaków? Czy PAD jest reprezentantem narodu, czy broni jego wartości? Nie dajmy się zwieść jego górnolotnym słowom – wespół z panią Szydło kontrasygnuje zaprowadzanie reżimu w III RP. Która chyba właśnie dziś się skończyła? 

Albo inaczej! Jeśli osoba, którą uważa się za premiera Polski tłumaczy się w religijnej telewizji Trwam, że w kraju Jej partia nie wprowadza reżimu - to wiedzcie że coś się dzieje złego!

Jeśli polityk nie ma nic na sumieniu, to zwyczajnie nie komentuje nonsensów tego typu, ale Pani Szydło jednak komentuje i tu zaczyna się jej dramat! I nasz dramat!

Ale nawet niedawni piewcy PiSu zaczynają dostrzegać co się dzieje (źródło za wyborcza.pl i szacki.blog.polityka.pl)

- Czuję się upokorzona tym, że PiS z jednej strony łamie zasady, "przykręca" wolności, demontuje rządy prawa, a z drugiej rozdaje pieniądze - powiedziała w rozmowie z Elizą Olczyk profesor Staniszkis.

Odniosła się także do działań PiS-u związanych z Trybunałem Konstytucyjnym. Powiedziała, że działania, które zmierzały do przejęcia TK, wywodzą się z postawy "no to co?". - "Nie zrealizowaliśmy orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego? No to co?"

- Moim zdaniem część posłów PiS już się wstydzi i może nie wytrzymać takiego stanu rzeczy, bo czują upokorzenie - powiedziała "Wprost" Staniszkis. Według niej można mówić o realnym zagrożeniu rozłamem wewnątrz partii Kaczyńskiego.

Dodała też, że sama czuje się upokorzona tym, że "drugim człowiekiem w państwie, marszałkiem Sejmu jest Marek Kuchciński, ewidentnie człowiek dyspozycyjny i pionek tej infantylnej dyktatury". - Aż się gotuję, kiedy to widzę - powiedziała Staniszkis.

Profesor oceniła również prezydenturę Andrzeja Dudy, wskazując, że "swoje urzędowanie zaczął fatalnie" i że "jego pozycja cały czas się pogarsza". W opinii Jadwigi Staniszkis Duda "zrobił jeden niewłaściwy krok i teraz brnie w niedobre decyzje".

Warto też poczytać bloga politycznego Wojciecha Szackiego:

Dla wszystkich prawników, którym barwy partyjne nie przysłoniły oczu, niezgodność tej nowelizacji z konstytucją jest oczywista.

Wszyscy to pisali, ale warto powtórzyć: ustawa uniemożliwia Trybunałowi pełnienie funkcji, do której został stworzony, czyli pilnowania, by większość sejmowa nie wykraczała poza dane jej ramy. Niezbędnym do tego narzędziem jest kontrola wokandy. W cywilizowanych krajach, do niedawna także w Polsce, to Trybunał decyduje o tym, którymi sprawami powinien zająć się w pierwszej kolejności. Bo sędziowie sądzą w sprawach różnej wagi i w różnym stopniu pilnych. PiS z pomocą prezydenta odebrał właśnie Trybunałowi to narzędzie. To jakby zabrać robotnikowi łopatę i kazać kopać doły.

Oczywiście niezgodne z konstytucją jest wprowadzenie większości dwóch trzecich w miejsce zwykłej; konstytucja wymienia wszystkie przypadki, gdy potrzebna jest większość kwalifikowana, w przeciwnym razie obowiązuje większość zwykła.

Trochę mi żal pana prezydenta, trybiku w PiS-owskiej maszynce, który z kamienną miną wygadywał głupoty i był świadom, że wygaduje głupoty, ale znacznie bardziej żal mi trójpodziału władzy, któremu możemy teraz pomachać na pożegnanie.

Proszę państwa dziś nastały dni w Rzeczypospolitej Wstydu i Hańby! I należy o tym głośno krzyczeć, bo za chwile ustawa o kontroli internetu, o służbach mundurowych, o inwigilacji przez służby bez zgody sądów, medialna i antyterrorystyczna – skutecznie zaprowadzą reżim PiSowski w kraju i takie blogi jak mój nie będą już istnieć. Zgromadzenia publiczne zostaną zakazane, a wszelkie próby ich organizacji będą brutalnie tłumione. Zresztą blokując terrorystyczne strony takie jak KOD-u itd., zastraszeni obywatele nawet nie wychylą nosa poza swoje mieszkanie! Tak widzę politycznie rok 2016.  

23:58, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
sobota, 26 grudnia 2015

W zeszłym roku pisałem o spokoju, ale gdzieś pod tą lukrową pokrywą skrywa się nuta strachu, odrobina niepokoju, że wszystko jest policzalne i że już się odmierza…

Powyższe zdanie zamyka pierwszy akapit analogicznego wpisu za rok 2014. Lata zwalczania, bliskiego mojej naturze, wrodzonego pesymizmu, sprowadziły go do formy podskórnego niepokoju, gdzieś pod grubą warstwą codziennych słodkości – on delikatnie pulsuje i jak żylak, powoli plecie pajączki, gdzieś w podkolanowych pachwinach. Ale faktycznie wszystko jest policzalne i jest nam odmierzane. Tak było w mijającym roku.

Rok 2015 zdawał się być lepszą kopią swego poprzednika. Przyjaźnie kwitły, praca – choć słabo płatna, zdawała się dostarczać satysfakcji. Zawodowo zresztą kupiłem sobie kilka lat spokoju – więc czym się smucić? Wino i śpiew. Wspaniali znajomi, coraz lepsi z czasem (tak się zdaje, aż do chwili kiedy odkrywasz, że popadli w obłęd). Wspaniałe wakacje w Wiedniu i Pradze. Ach ta Praga i praskie piwo w gejowskich punktach, zupełnie bezwstydnie wyrastających w samym centrum. Ach ten Wiedeń – zupełne przeciwieństwo dla dusznej Pragi, zimny i sztywny, miejscami nudny z tej nadętej monumentalności. Ciasna dyskoteka i ostatnie wyjście z K’ & P’. I nagle to wszystko przechodzi do przeszłości…

Nagle na wszelkie wspaniałości i łaski losu nadciąga cień przesądu. Tym to chcę tłumaczyć, bo jak inaczej? Nieszczęścia chodzą parami? Jakie to muszą być zatem tragiczne pary? Wolę bardziej pradawne astrologiczne zabobony. Krwawy księżyc zwiastował serię różnych nieszczęść. A do tego adorowaliśmy go tamtej wrześniowej nocy…

Spotkała nas śmierć bliskiej osoby, spodziewana choć straszna. Pogrzeb, na którym wywlekliśmy naszą całą prywatność przed moją wyzutą z emocji rodziną. Stypa, na której nie zamieniłem z nikim słowa, poza moim ojcem i jego kochanką – którego do tej pory skreślałem. Spotkało nas rozstanie, burzliwie zakończył się wieloletni związek naszych przyjaciół (z których jeden został przy nas, a drugi, który oszalał, pozostał ze swoją goryczą i uczuciem nienawiści do wszystkich). To była dla nas trudna lekcja, ale chyba udzieliliśmy należytej pomocy stronie poszkodowanej? Niestety, nigdy nie wrócimy już na tą wiedeńską dyskotekę w tym samym gronie… Spotkało nas podejrzenie straszliwej choroby, u naszej przyjaciółki: wszystko powiedzą ostatecznie w styczniu specjaliści, ale chyba nie jest już, aż tak straszliwie. Lekarze wykluczyli najgorsze, choć dalej nie wiedzą, dalej szukają. Spotkała nas następnie seria strat finansowych, od tych błahych, aż po bankructwo banku w którym gromadziliśmy jakieś oszczędności. Jedna z bliższych nam osób, okazała się infantylnym kretynem, próbującym wartościować naszą przyjaźń, to kolejny cios tej jesieni. Ponadto inne mniejsze, drobne, dziwne zdarzenia (przewlekła choroba jednego z naszych zwierzaków).  Zwykłe zbiegi okoliczności czy jakieś fatum? A jeszcze ten cholerny PiS doszedł do władzy. Wszystko to wydarzyło się w ostatnich trzech miesiącach wspaniałego wydawałoby się roku.

Postarzałem się w tym roku znacznie. Finalnie pożegnałem z dwójką z przodu, czas teraz na wiek męski… Ale to nie jest jakieś straszne, nie zapadłem się pod ziemię. Okazuje się, że pod tym względem, mimo innej metryki – póki co – nie zmieniło się nic. Mam nadzieję, że długo nie zmieni. Mamy z I’ wciąż siebie. Nie powiem, że ostatnie trzy miesiące nie wystawiły nas na wszelkie próby. Pogrzeb, przeprowadzka naszego przyjaciela, wszelkie złe wieści i mnożące się wydatki. Zwłaszcza, kiedy musisz zmienić jakieś zaklepane plany, znów odłożyć na później drobne poprawiacze nastroju. Jednak daliśmy radę, z czego się cieszę i wierzę, że jeśli nawet mamy jakieś blizny – to będą one służyły jako budulec w kolejnych, lepszych latach…

Co dalej? Przed nami rok 2016. Zacznie się bardzo przyjemnym akcentem nową płytą Davida Bowiego. Co więcej? To będzie zupełnie inny rok, musimy się nauczyć nowej organizacji ruchu, po zmianach jakie nastąpiły przez ostatnie trzy miesiące tego, który odchodzi. Fatum troszkę rozchwiało nasz delikatny wszechświat, zmieniły się lekko orbity ciał niebieskich, między którymi krążymy. Znów trzeba się będzie uczyć odpowiednich słów, by wszystkiego nie spieprzyć. Znów będziemy musieli do najprostszych czynności, szukać definicji encyklopedycznych. Ale taki jest chyba urok tego świata? Czego mi więcej trzeba? Już pisałem o tym przed rokiem…

A ja już wszystko mam, sprzęty i książki, jedzenie i dobre wina, zabawki i cudownego faceta, wreszcie oddanych przyjaciół w różnych środowiskach i już spełniam dzięki nim moje marzenia. 

piątek, 25 grudnia 2015

Najwybitniejszych mój drogi czytelniku. Takich świąt Tobie życzę, bo czegóż innego życzyć Ci mogę? W tych dniach, pradawnych obrzędów i ich współczesnych kalka, kultu drzew i gwiazd i innych czerwonych z posiwiałą długą brodą facetów. Baw się dobrze, żyj, łap chwilę, sprzedaj parę uśmiechów, przytul wroga. Jesteśmy tu tak bardzo krótko. Jutro możemy już nie żyć…   

 

czwartek, 24 grudnia 2015

 

I'm dreaming of a white Christmas

Just like the ones I used to know

Where the treetops glistenand children listen

To hear sleigh bells in the snow

 

I'm dreaming of a white Christmas

With every Christmas card I write

May your days be merry and bright

And may all your Christmases be white

 

I'm dreaming of a white Christmas

Just like the ones I used to know

Where the treetops glistenand children listen

To hear sleigh bells in the snow

 

I'm dreaming of a white Christmas

With every Christmas card I write

May your days be merry and bright

And may all your Christmases be white

środa, 23 grudnia 2015

Tak troszkę żartobliwie. To jest kawałek z 1976 roku, ale dziś znów cholernie aktualny. 

 

 

Już marszałek sejmu kalek

uroczyście wszedł na salę

Strasznie brzęczą mu medale

lecz się nie przejmuje wcale

 

Maca laską krok po kroku

Osiem dioptrii w każdym oku

Okulary ma schowane

bo dziś będzie głosowane

 

Stuk, puk laską w podłogę

sejm, sejm wyraża zgodę

Stuk, puk laską o blat

sejm mówi: "Tak!"

 

Wstaje jeden z krótszą nogą

(delegują go kulawi)

On interpelację nową

Izbie dzisiaj ma przedstawić

 

W interesie społeczeństwa

i dla dobra ogólnego

po wnikliwej konsultacji

aż do szczebla lokalnego

 

Z dniem trzeciego października

ma dekretem prawomocnym

w trotuarach i chodnikach

być co druga płyta wyższa

 

Stuk, puk laską w podłogę

sejm, sejm wyraża zgodę

Stuk, puk laską o blat

sejm mówi: "Tak!"

 

Patrzą ślepi zadziwieni

Zaraz będą mówić niemi

W ławach wrzawa wnet wybucha

Głusi nadstawiają ucha

 

Na mównicę wszedł niemowa

z wnioskiem o wolności słowa

Dyskusja się zawiązała

kiedy zabrał głos jąkała

 

Przedstawiciel paranoi

wstał, nikogo się nie boi

Będzie chyba całkiem szczery

gdyż przy sobie ma papiery

 

A na głowie ma czapeczkę

w lewej ręce trzyma teczkę

A na włosach ma wstążeczkę

a na ustach ma piosneczkę:

 

O jedności w społeczeństwie

żeby jedność była wszędzie

Bo w jedności tylko siła

Żeby tylko jedna była

 

Jedna świnia, jedna krowa

jedna dupa, jedna głowa

"Teraz będzie głosowane!"

Siadł i puścił z pyska pianę

 

Stuk, puk laską w podłogę

sejm, sejm wyraża zgodę

Stuk, puk laską o blat

sejm mówi: "Tak!"

 

Przestraszony psychopatą

na estradę wbiegł marszałek

ślepy, potknął się o paproć

oczywiście bez patrzałek

 

"Kto jest za? Kto się wstrzymuje?"

Czyta brailem po pulpicie

Tydzień obrad, obrad tydzień

 "Kto przeciw? Nie widzę!"

Tak sobie można pożartować, ale żarty na nic w obliczu zaprowadzanego w RP totalitaryzmu PiS-u. Stąd następny dowcip i życzenia na święta.

 

wtorek, 22 grudnia 2015

I jeszcze oficjalnie Michael C. Hall i Lazarus.

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Dziś międzynarodowy dzień Rush. Rok 2015 to bardzo wyjątkowy czas dla zespołu, wiosną i latem kanadyjskie trio zagrało trasę R40; prawdopodobnie ostatnią wielką i (jak wskazują ostatnie wywiady z perkusistą Rush) ostatnią w ogóle w historii zespołu. Nie ma pewności czy muzycy wrócą jeszcze kiedykolwiek do studia. Mamy chyba pierwszy od blisko 41 lat kryzys – potrzeby i oczekiwania czasem się po prostu rozmijają – a ludzie chcą albo odpocząć, albo skończyć, albo dalej pracować… Może się dogadają, a może nie…? Tymczasem w tym roku grali tak:  

 

 
1 , 2