o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
piątek, 25 listopada 2016

Jeden za drugim. W jednym miesiącu. Listopad ma w sobie jakiś magnetyzm śmierci. Idąc za ciosem psychodelicznych kawałków Coil, dziś coś z początków działalności mrocznej grupy, z albumu Horse Rotorvator (1986). Kolejny numer, który budzi uczucie niepokoju.

Pamięci Petera Chistophersona (1955-25.11.2010) i Johna Balance (1962-13.11.2004).
 

 

Next on stage, children, here's Joey

 

Nero's long hot tongue

Nero's long hot tongue licks

 

This is the sound of the world turning round

The underground

This is the sound of the world turning round

Of the world spinning round

 

You get eaten alive by the perfect lover

You get eaten alive by the perfect lover

You get eaten alive by the perfect lover

 

I fell into a burning ring

A burning ring of knives

And the knives slide in

They slide deep into my skin

And they open me so wide

That you stick your head inside

You stick your head inside

You get sewn inside alive

You get eaten alive

You get eaten alive

You get eaten alive

You get eaten alive by the perfect lover

You get eaten alive by the perfect lover

You get eaten alive

When you've swallowed one you just swallow another

When you've swallowed one you just swallow another

To drive away this hunger

You stay in there forever

Caught in the centre of a

Circle of mania

Chemical angel enters arena

Toro d'Or falls to the floor

Falls to the floor

Falls to the floor

And he's fucking the floor, fucking the ground

Fucking the ground

Fucking the ground

The hole in the ground

The hole in the ground

 

And hot wires sing deep in my skin

I'm writhing, perspiring like Dutch Schultz at 106 degrees

And I wake up licking

I wake up licking the bedsheets clean

Licking and sucking and sucking

And licking and sucking...

 

czwartek, 24 listopada 2016

25 lat! Bosh jak ten czas zapier*ala!?!? To już ćwierć wieku minęło od śmierci Freddiego Mercury. Czas ucieka, a do Freddiego dołączają kolejni wybitni, powoli wszyscy spotkamy się gdzieś uwieszeni swoich gwiazd. A ja wciąż mam pewność, że gdyby nie ten przedwczesny zgon Królowej, tego paskudnego listopadowego dnia, to podobnie jak jego rówieśnicy, a nawet bardziej, po dziś dzień by świecił wspaniałym blaskiem, nie tym z pomników, nie jako niegdyś wielki muzyk, tylko jako wciąż kreatywny artysta!

A poniżej dowody. To coś, co zostało grupą Queen z różnymi wokalistami po 2000 roku, ma pewien plus. W swojej komercyjnej działalności odnawia cyfrowo zapisy koncertów prawdziwego zespołu Queen, szczególnie te z lat 1973-76, których fragmenty chciałem dziś pokazać. Oto zespół Smile do którego, trafia Freddie Mercury, dokonuje w nim rewolucji i upuszcza z własnych żył kroplę geniuszu. Tak - oglądając te dwa klipy, szczególnie drugi z nich "Białą Królową" - ta kropla drąży skałę. I nie boję się tego powiedzieć, nawet w porównaniu do największych i najwybitniejszych, może Queen nie był grupą prekursorów, nie stworzył niczego w muzyce i popkulturze, ale za sprawą geniuszu Mercury'ego, wyprzedził o lata świetlne rówieśników i przyćmiewa wielu następców...        

niedziela, 20 listopada 2016

Nowa Metallica: Hardwired... to Self-Destruct to pierwszy od 25 lat album legendarnej grupy, który można uznać za naprawdę dobry, znakomity nawet. Ale nie dlatego, że jest w nim coś odkrywczego. Zupełnie nic amerykanie nie odkrywają, wracają raczej do muzycznego stylu sprzed ćwierćwiecza. Proste riffy i melodia. Nic więcej! Zwyczajnie narobili kiedyś za dużo masy na kotlety ziemniaczane i zamrozili to, czego nie zjedli, a teraz po latach kotlety zostały odgrzane, ale wciąż są smaczne. Jestem pod wrażeniem! Paradoksalnie powraca surowa muza i skrajni republikanie. Coś w tym jest! Częstujcie się!!!

 

piątek, 18 listopada 2016

Nie wystraszyłem się wygraną Donalda Trumpa na stanowisko 45-go prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki. Bo trudno się bać wygranej błazna i szołmena. Człowieka, o którym możemy powiedzieć wszystko tylko nie to, że ma polityczne poglądy. Nie ma żadnych! To kim jest dziś Donald Trump modelował podczas 13 lat pracy z rodziną miliardera niejaki Roy Cohn (1927-1986), jedna z najbardziej mrocznych postaci w historii USA XX wieku.

Roy wybił się w okresie „polowania na czarownice” na sprawie Rosenbergów, wysyłając małżeństwo na krzesło elektryczne w 1953 roku. Jako młody prawnik, głęboko zamaskowany homoseksualista, fanatycznie oddany był ideologii Makkartyzmu (1950-1956). Dziś wiadomo, że Cohn aby podbić swoją pozycję fabrykował dowody na ludzi, którzy mu bezpośrednio zagrażali albo których trzeba było odsunąć od różnych funkcji i urzędów. Niejednokrotnie łamał kariery zupełnie niewinnym obywatelom USA, zarzucając im sympatie lub działalność agenturalną na rzecz ZSRR. W wieku 30 lat, już jako doświadczony prawnik rozpoczął pracę na własną rękę – doradzając politykom z Partii Republikańskiej oraz broniąc przedstawicieli rodów nowojorskiej mafii. W 1971 roku związał się z rodziną Trumpów, gdzie został doradcą prawnym 25-letniego wówczas Donalda. To Cohn wychował i nauczył prawniczych chwytów przyszłego prezydenta USA. Podstawową doktryną Cohna było powiedzenie, że należy kłamać, kłamać, kłamać i wytaczać proces. Trump zastosował tą taktykę w latach 1973-78, kiedy oskarżano go o dyskryminację kolorowych ze względu na wysokość czynszu w mieszkaniach znajdujących się w budynkach należących do rodzinnej firmy. Po przegraniu procesu, w którym Cohn żądał 100 mionów dolarów zadośćuczynienia, rodzina Trumpów przedstawiła niekorzystny wyrok jako swój sukces, a w mediach zamieściła kłamliwe informacje, jakoby nigdy nie dyskryminowała ludzi ze względu na rasę i pochodzenie. W roku 1984 Cohn zachorował na AIDS i odsunął się od spraw publicznych, zmarł dwa lata później. Jego karykatura pojawiła się w „Aniołach w Ameryce”.

DT

Tak ukształtowany Donald Trump kontynuował życie według nauk Roya Cohna. Zero prawdy, kłamstwo goni kłamstwo. Kiedy ktokolwiek próbował oskarżyć Donalda o cokolwiek, kancelaria miliardera zarzuciła oskarżyciela lawiną procesów. Wychodząc z założenia, że na wokandzie odkryje się przed opinią publiczną „jakieś”
 niewygodne fakty dotyczące przeciwnika, one ośmieszą go lub wywołają skandal, a co za tym idzie nieprzychylny szum medialny, spadek na giełdzie lub utratę wpływów. Tak uzbrojony Trump szedł przez Amerykę jak burza. Otaczał się znamienitymi gwiazdami szołbiznesu (nawet tymi, które go obecnie krytykują). Od roku 1985 Trump regularnie gościł w produkcjach kina i telewizji – w epizodycznych, a jednak budujących w świadomości milionów widzów, wizerunek miliardera-celebryty. Od 2004 roku Trump zaczął prowadzić własne reality-show „The Apprentice”. Program, w którym zaprezentował całą swoją rozchwianą osobowość oraz zdradzał swoje aspiracje polityczne. Jednak dopiero publiczne ośmieszenie Trumpa przez prezydenta Obamę podczas „White House Correspondents' Association” na początku 2011 roku stało się impulsem, który spowodował zmianę postawy miliardera. Deklaracje zamieniły się w działania. Niestety nie uzyskał wówczas poparcia republikanów w prawyborach, musiał odczekać kolejne 4 lata. Za drugim razem przygotował się bardzo dobrze i zawczasu wyciął całą ideową konkurencję republikanów, zostając w 2016 roku oficjalnym kandydatem Partii Republikańskiej na prezydenta USA. 

Czy Trump jest republikaninem? Trudno powiedzieć. Żyjący w Nowym Jorku miliarder wykazuje raczej synkretyzm światopoglądowy, zmieniając częstokroć zdanie w odniesieniu do różnych spraw. Wielu obserwatorów uważa, że poglądy prezydenta-elekta zależne są od interesów, które prowadzi i ludzi, z którymi się spotyka. Historia polityczna Trumpa jest dość zawiła. W latach 1964-87 należał do Partii Demokratycznej, 1987-99 należał do Partii Republikańskiej, 1999-01 do Partii Reform, 2001-09 należał do Partii Demokratycznej, w 2009 wrócił do Partii Republikańskiej, którą opuścił po porażce w prawyborach 2011 roku, a po roku politycznej absencji powrócił do republikanów w 2012 roku. W latach 90-tych, kiedy był w szeregach republikanów, nie miał problemów ze wspieraniem finansowym Clintonów itd. Zatem mamy obraz potężnego chaosu. Kim zatem jest Trump? W dużym uproszeniu jest koniunkturalistą, potrafiącym wyczuć nastroje i umiejętnie wpasować się w targające różnymi grupami społecznymi emocje, w partykularny sposób potrafi zagrać na tych emocjach, nie zdradzając swoich prawdziwych poglądów, oszukać i zmusić do działania duże grupy obywateli. Donald Trump jest manipulatorem i oszustem, geniuszem w tym co robi, człowiekiem skrywającym głęboko swoje prawdziwe poglądy, a być może nieposiadającym poglądów wcale, na pewno potrafiącym zmieniać owe zapatrywania dosłownie z godziny na godzinę. Pod tym względem jest bardzo groźną personą = pod tym względem jest prawdziwym politykiem!!!

Z drugiej strony czy może być gorszy prezydent od Baracka Obamy? Odchodzący prezydent poza doskonałym wizerunkiem nic nie osiągnął. Historia zna takie przypadki! Cenię Obamę za jego wizerunek, za słowa, za gesty. Ale nie cenię go za bierność w sprawie Krymu, Syrii, ISIS, jest zakładnikiem nagrody Nobla. Nie cenią go też Amerykanie, w dużej mierze zawiedzeni brakiem reform oraz brakiem efektów w walce z kryzysem bankowym. Ameryka podczas prezydentury Obamy nie podniosła się z kolan, rząd ani prezydent nie zaproponowali nowego New Deal. Symbolicznie upadłe Detroit jest tylko czubkiem góry lodowej, dziesiątek miasteczek, z których wyparowali ludzie. Dotyczy to zwłaszcza środkowych i północnych Stanów, pustoszejących w obliczu braku pracy i perspektyw. Dotknęło to nawet gałązkę mojej dalszej rodziny, która od lat 80-tych ubiegłego wieku mieszkała w USA. Obecnie Ci ludzie w różnym wieku i o różnych doświadczeniach zawodowych wracają do Polski, dziś nie mogą się utrzymać w branżach w których pracowali. A kiedy ich pytam, co zrobią dalej – mówią, że chcieliby wrócić do Stanów – tylko musi być do czego wracać!

Co stanie się 20 stycznia 2017 roku? Stany Zjednoczone będą miały nowego prezydenta, totalną zagadkę. Trudno powiedzieć czy wart jest on kredytu zaufania? Ale chyba każdy jest? A może jednak nie jest wart? Bo ile może być warty człowiek, który hasło swojej kampanii wyborczej „uczyńmy Amerykę znów wielką” kradnie Ronaldowi Reganowi z kampanii z 1980 roku. Ale może, jak podobno powiedział Trump o republikanach i ich wyborcach: „to idioci, wszystko im można wcisnąć”?     

 

wtorek, 15 listopada 2016

Niekoronowany naczelnik państwa. I basta!

00:07, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (6) »
niedziela, 13 listopada 2016

Jak trudno jest dobrać odpowiednią ścieżkę dźwiękową, która odda ten strach i grozę, jaką odczuwam, kiedy patrzę w przyszłość obarczoną teraźniejszością. Z drugiej strony kultura jest naszym ostatnim bastionem. Kiedy nam ją odbiorą wyginiemy. Ten listopad jest dziwny. Zwykle rozmyślałem w listopadach nad zjawiskiem śmierci. Kilka tych zgonów bliskich mi, i kształtujących mnie – ikon sceny homoseksualnej – w jedenastym miesiącu roku mam do odhaczenia. Dziś, za wciąż niezbadanym i nieodkrytym do końca Johnem Balance, mam ochotę przeraźliwie krzyczeć! Dobry boshe, jak ja się bałem tego kawałka tych kilka lat temu, kiedy pierwszy raz słuchałem go, przemykając gdzieś po mrocznych zakamarkach miasta. "To jest w mojej krwi, to jest w moich żyłach" – paraliżujący strach przed zarazą gejów, strach przed nieodwracalnymi zmianami, przed straconymi szansami, trwoga nadchodzącego jutra…    

It's in my bloodstream

It's in my bloodstream

It's in my blood, bloodstream

Bloodstains

piątek, 11 listopada 2016

Ty nie umarłeś, nie! Ty po prostu przeszedłeś do Twojego sekretnego życia, w Twoim sekretnym świecie...

[']

wtorek, 08 listopada 2016

"6 listopada Fareed Zakaria zakończył swój program „GPS – Global Public Square” osobistym apelem dotyczącym wyborów prezydenta Stanów Zjednoczonych. Aby przekonać widzów, którzy za dwa dni pójdą do urn, by nie głosowali na Donalda Trumpa, Zakaria powiedział, że choć rozumie zmęczenie obywateli, to „wie też, jak krucha jest demokracja”.

Spójrzcie na Polskę. Wzorowe dziecko demokracji w Europie przez ostatnie 25 lat, gdzie nowa partia przy władzy podporządkowała sobie sądy oraz media. Spójrzcie na Rosję, gdzie tak obiecujące w latach ’90 XX wieku tendencje demokratyczne właściwie zanikły. Spójrzcie na Turcję, gdzie niegdysiejszy reformator zdecydował się skumulować władzę w swoich rękach i wykorzenić tradycje wolności i demokracji, i tak rzadkie na Bliskim Wschodzie.

Zakaria od 2008 roku jest głównym ekspertem CNN w zakresie stosunków międzynarodowych, publicystą „Washington Post” oraz współpracownikiem „The Atlantic”. Jego kariera nabrała rozpędu wraz z sukcesem „Foreign Affairs” – konserwatywno-liberalnego magazynu o polityce międzynarodowej, który pod jego kierownictwem stał się jednym z najważniejszych pism specjalistycznych. Zajmował stanowiska kierownicze w Newsweeku oraz The TIME Magazine".

Źródło za oko.press: "Demokracja jest krucha". 

 

22:20, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 listopada 2016

500+, 4000+ i 5000 dla swoich + = brak kasy dla Łódzkich hospicjów, zabranie kasy na drogę s14, która jest potrzebna dla rozwoju całego regionu i odkorkowania miast wokół Łodzi, i nawet ja - największy wróg motoryzacji jakiego zna Świat, jestem wyjątkowo za tą inwestycją. To dzieje się teraz! To znaczy brak rozwoju regionu i pogorszenie warunków dla ciężko chorych. To w skali lokalnej, ale jest też skala ogólnokrajowa, która jest niewspółmiernie większa. Już w roku 2016 brakuje rządowi blisko 1 miliarda złotych na ten chory program. Z samej Łodzi będzie można oddać jeszcze kupę kasy. Co zabierze się innym regionom? Co będzie niepotrzebne? Chodniki, parki, tramwaje, remonty linii kolejowych, dofinansowanie szkół i przedszkoli czy szpitali czy przychodni? Przecież 17 miliardów w tym roku jakoś skoszą, a skąd 23 miliardy na rok przyszły? Nowa akcyza, za którą jestem całym sercem, przyniesie tylko 2,5 miliarda, to za mało. Podatek handlowy, zablokowany, a jeszcze w perspektywie zakaz pracy w niedzielę, który pieniędzy dla budżetu nie przysporzy. Skąd wezmą kasę, poza wyrżnięciem wszystkich inwestycji? Nie wiadomo? A przepraszam z Caracali, ale to też tylko chwilówka. Przecież jeszcze pewnie będzie proces sądowy i Airbus wywalczy spore odszkodowanie. Pani Szydło wstyd, że dała się Pani w to wkręcić, to Pani bowiem będzie ikoną zaprzepaszczania przez Polskę dziejowej szansy na skok cywilizacyjny. Pani oraz Pan Duda, który jak na marionetkę przystało, potrafi tylko powiedzieć, że mu przykro, z powodu haniebnych ekshumacji. Nam też przykro! Ale to już inny temat, dziś nie mam ochoty na wymioty zatem sza!     

złodzieje

23:18, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (4) »
piątek, 04 listopada 2016

Dzieje się państwo, oj dzieje - naród rozedrgany - o to chodziło. W tym tkwi klucz, wszelkiej maści gnid i chyba to trzeba powiedzieć jasno - agentów obcych służb. Chodzi o to, aby nas, na siebie napuścić, tak abyśmy zaczęli się okładać za natkę pietruszki. I tak będzie naród drżał i wrzał, aż armia psycho-Antka zacznie strzelać, kiedy rozedrgany naród zacznie za mocno napierać... Luzujmy, tylko śmiechem ich pokonamy. A przynajmniej na sercu będzie lżej.

bd1

bd2

bd3

bd4

 

23:26, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2