o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
sobota, 30 listopada 2013

Po długiej przerwie podyktowanej po części lenistwem, po części pracą i po części zdrowotnością - mą - zachwianą jesienią, kontynuuję projekt muralowy. Zwłoka też wynika z pewnego zarzutu, który otrzymałem pod kątem tego mojego prezentowania tych murali. A mianowicie, że bawię się w artystyczne ściany, nie widząc na ulicach mojego miasta faszystowskich grafów i mowy nienawiści - wypisywanej na murach, przez wszelkiej maści bandytów. Widzę proszę państwa to, że od lat 90-tych ilość wulgarnych bohomazów znacząco spadła i obecnie skala wandalizmów, choć nadal bardzo duża, nie powiększa się. A jak komuś coś przeszkadza lub razi uczucia - to się dzwoni na policję, zgłasza do wspólnoty mieszkaniowej pomysł zbiórki na zamalowanie wulgaryzmów na elewacji itd. Ot, moja znajoma przewodniczka, która oprowadzała z konsulem Belgii wycieczkę belgijskich żydów po mieście, kiedy zwiedzający poczuli się zgorszeni napisami "Jude...", wystosowali list do prezydenta miasta i premiera RP, że są obrażane ich uczucia religijne, patriotyczne i poczucie bezpieczeństwa i co się stało? Miasto zamalowało. Więc zamiast marudzić - trzeba działać. A jednym z pozytywnych działań, jest promocja inicjatyw artystycznych.

Dziś maluje TONE.

tone

tone

tone

tone

tone

poniedziałek, 25 listopada 2013

Dziś kolejna noc z mroczną muzyką Coil. Tym razem tylko elektronika. Jak to się pięknie złożyło, pewne utwory następują po sobie. Odszedł John, a dziś odchodzi Peter Christopherson. Kilka lat po sobie, bardzo szybko. Obaj zamknięci w mistyce swojej dziwnej twórczości - która w zasadzie już stała się sztuką, a winylowa edycja albumu Music To Play In The Dark dochodzi do 300 złotych. To szaleństwo - ale czy sztuka nie kosztuje(?), zwłaszcza gdy łączy w sobie tak wiele emocji... Warto dać szansę tej niewątpliwie gejowskiej nucie, tej niewątpliwie uniwersalnej muzyce...

niedziela, 24 listopada 2013

To już 22 lata bez Freddiego. 

Nie wrócą już czasy przeszłe, ale wciąż co jakiś czas, Queen pojawia się gdzieś jak duch, kładąc cień na chodniku lub ścianie, i wtedy z głośników dopływa dźwięk tego co minione, w zupełnie nowej odsłonie. W roku 2013, kolejny (piąty w solowej karierze) album wydał Roger Taylor, perkusista i autor lwiej części hitów Królowej. Dziś to 64-letni pan, z którym czas nie obchodzi się zbyt łaskawie, ale wciąż trzyma facet krzepę. Poza projektem Queen + Paul Rodgers, Taylor od blisko 15 lat milczał, może to jego ostatnie słowo? Nieważne, w tej chwili znów, gdzieś migocze cień grupy Queen. 

sobota, 23 listopada 2013

I o to chyba chodzi dziś, we współczesnej reklamie, aby było zabawnie, z tzw. jajem i kontekstem. Wtedy po prostu nie masz ochoty zmieniać kanału... A reklama nabiera waloru artystycznego.  

wtorek, 19 listopada 2013

Zacznijmy od tego. Rozklejam się przy tym...

 

Zakochałem się w tej czarnej płycie. Mam na myśli nowe, piąte już wydawnictwo Arktycznych Małp album AM. Nie ma się co rozpisywać, krążek – jest po prostu świetny! Małpy już na początku swojej kariery zarzekały się, aby im nie wierzyć. Tak więc po pierwszym, neopunkowym albumie przestałem im wierzyć. Ale to, co dostaliśmy tym razem – nie podlega pod ocenę przez pryzmat żadnej wiary – tutaj dusza tańczy. Od pierwszej chwili masz ochotę się do kogoś przytulić i przetańczyć czterdzieści minut, sączącej się powoli jak smoła do twojego umysłu i serca, czarnej muzyki (nawet gdy jest szybszy bit, to i tak esencja jest gęsta). To nie jest skomplikowana nuta, ba jest bardzo prosto i emocjonalnie.

Małpy mnie zahipnotyzowały pytając czy jestem ich? A potem mówiąc, że chciałyby być moje.

Album ukazał się na początku września, u nas nad Wisłą przemknął bez echa, ale on tak chyba ma – niespodziewanie wkrada się do mózgu i uzależnia…

Chciałbym tu oczywiście puścić całą płytę – bo nie wiem, co wybrać – wszystko jest zajebiste.

niedziela, 17 listopada 2013

W Almie, jak co dnia, gdy do pracy radośnie mknie, kupował różne przekąski dla otuchy. Ale dziś, zepsuły się terminale i Koffiebezgotówkowy, nie mógł piknąć za drobiazgi w kasie. Zrezygnował zatem od razu. Na co konsument, poprzedzający Koffiego woła do kasjerki: niech pani policzy chłopcu produkty. Na co Koffie mówi: proszę nie, nie mam jak panu oddać, nie noszę monet ni biletów.

- Da pan na MSZĘ!!! -

Koffie da na mszę? Chyba nie? Ale co tu zrobić, jak obcy facet płaci za zakupy Koffiemu i zadaje mu mszalną pokutę? Cyrograf spisany fiskalnie! Może przejdzie jak da na Buddystów, albo wesprze groszem Krisznów? Albo kadisz w internecie otworzy i wyrecytuje za duszę darczyńcy? Ale na mszę katabaską, dać nie może - bo to grzech. 

  

środa, 13 listopada 2013

Pamiętam! Dlatego dziś pora na odrobinę muzyki, którą powinno się puszczać tylko w ciemności. Niesamowita elektronika, i ten nieśmiertelny już John Balance, który dopytuje czy już drżysz, czy już masz dreszcze...

 

 

Are you shivering? Are you cold? 
Are you bathed in silver or drowned in gold? 
This dream's a vitality 
With filaments as fine as a spider's web 
Pour through your mouth 
That pour through your mouth 
O river of silver, O river of flowers 
I lie down and shiver in your silver river 
Out drips the last drop of this vital fluid 

Our life has grown weary 
The stars have grown old 
Are you still shivering? 
Are you still cold? 
Are you loathsome tonight? 
Does your madness shine bright? 
Are you loathsome tonight? 

In the oceans of the moon 
Swimming squidlike and squalid 
This bright moon is a liquid 
The dark earth is a solid 

This is moon music in the light of the moon

poniedziałek, 11 listopada 2013

Gdzie w tym kraju jest policja? Jak to jest możliwe, że straż pożarna jest powstrzymywana przez bandytów przed dojazdem do miejsca pożaru? Gdzie jest władza?
Czy to kolejny raz polityczny cynizm? Konferencja Tuska o 20:15 – jak mówili kiedyś panowie z Depeche Mode w tonacji wyciskacza łez – wypowiedź naszego wodza, że tak nie może być, tak nie może być, tak być nie może! Bidulek opóźnił swój lot i skróci pobyt na szycie UE, żeby się spotkać z MSW i ministrem Sienkiewiczem – który po raz n-ty powie „już po was idziemy kibole”. Takie pierdu-pierdu na odp. Cynizm. Kurewski cynizm walki o władzę. Winny jest Kaczyński – tylko tyle ma mi do powiedzenia premier Tusk? Ja wiem kto jest winny, i wiedzą to wszyscy myślący ludzie. Więc dlaczego policja nie używa gumowych kul? Dlaczego się nie strzela? Dlaczego bandyci mogą bezkarnie napadać na skłoty, podpalać tęcze, podpalać samochody i próbować wdzierać się na teren ambasady innego państwa? I nie pada nawet jeden strzał, a po rozwiązaniu manifestacji – nikt, nic sobie z tego nie robi, bo jak mówią organizatorzy – urzędniczy świstek nic dla nich nie znaczy.
Dla politycznej hucpy, rządzący nam łaskawie, pozwalają na taką eskalację? No chyba tylko z tego powodu! Dla kilkunastu tysięcy brunatnych manifestantów? To przecież bzdura, to jest upolityczniona rozgrywka, dobry i zły glina, a ofiary się nie liczą, ani ludzie ani tym bardziej symbole. Gdzie my żyjemy, czy naprawdę jak twierdzą moi niektórzy, histeryczni znajomi w Azji? Obudź się Polsko!    
 

21:04, koffiejames
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 listopada 2013

Rok 2013 w muzyce jest naprawdę rokiem Davida Bowie. Ok., nie zbiera on na jutjóbie 20 milionów wejść jak jakieś bojsbędy. Tyle tylko, że jutro bojsbęndów nikt nie będzie pamiętał, a cześć z ich członków pewnie skończy jako sprzedawcy frytek na targu, może jednemu się uda przebić, może nie, natomiast Bowie to już legenda i historia muzyki XX wieku. Zatem to o nim napiszą za x lat, że "starzec" w efemerycznej formie powrócił po dekadzie milczenia. Jest a jakby go nie było. I jednym ten powrót się będzie podobał, inni stwierdzą, że było to zupełnie niepotrzebne. Jedno nie ulega wątpliwości, pisać i wspominać o nim będą, a większości dzisiejszych gwiazdek już nie będzie - nawet nikt wspominał.

Aktywność Bowiego jest zadziwiająca, 5 oficjalnych singli i klipów, filmik do reklamy Louisa Vuitton. Wszystko to podane bez nachalności w aurze pewnej tajemniczości i refleksji. Klasa sama w sobie i dość daleko obecnego szoł-bizu. A jednocześnie, nie jest to znany nam dobrze z czasów wielkich bardów, powrót (czy końcówka kariery) "na baczność" z przesadną powagą czy napuszeniem. Wszystko to przypomina trochę wystawę sztuki współczesnej, te wszystkie wideoinstalacje, projekcje twarzy na kukłach, animacje bohaterów sprzed lat. To wszystko tak odległe od dzisiejszych potańcówek w zestawieniu z tym co dziś w TV, wręcz abstrakcyjne i zdecydowanie wysublimowane, bez pretensji o oglądalność czy zrozumienie przekazu. A jednocześnie wciąż jest to pasjonujące, ta aktywność jaki sama postać Bowiego. 

Dlatego też nie dziwią mnie takie fanowskie akcje jak ta poniżej. W pierwszej chwili pomyślałem, że to kolejny klip z okazji wydania poszerzonej wersji The Next Day. W pełni profesjonalny klip z tekstem utworu, ale nie - to amatorka. Mistrzowskie amatorstwo, posklejane ze świeżutkich zdjęć i tekstu utworu. Bardzo dobra robota.

I took the job, I packed the bag
I ride the train to the pick-up point
I'll be telling myself
There was no other way
That you brought it on yourself
Now my heart's aflame
At the end of your life
IT'S THE END OF YOUR LIFE

I've got a pool of blood
On this bathroom floor
The mirror's broke
There's a crack in the door
There's a broken window
That I'll be crawling through
Then I've changed my life
And we won't have you
We won't have you
NO, WE WON'T HAVE YOU 

Good or evil
Saint or whore
Domestic or public
I don't recall
You were on the ledger
Your name was double crossed
You were the prime assignment
SO HELP ME CHRIST

I've got major questions
About the Lord above
About Satan below
About the way we love
About the rule at the top
And the people coming up
And I still don't know
What we were looking for
But it wasn't you
No, it wasn't you

NO, IT WASN'T YOU 

czwartek, 07 listopada 2013

David Bowie w reklamie produktu Louisa Vuitton? W sumie nie wiem czy to nie jakiś szerszy projekt? Reklama czy może fragment dłuższego klipu z lokowaniem produktu? Nieważne. Dodaje energii w tym szarym i deszczowym dniu.  

 
1 , 2