o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
sobota, 28 lutego 2015

Moje najnowsze muzyczne odkrycie i od razu wpadłem po uszy. Brytyjska supergrupa U.K., która powstała pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku. Panowie nagrali tylko dwa albumy, do dziś grają koncerty w oparciu o zaledwie 14 utworów!!! Oczywiście, jeśli spojrzeć na nazwiska, od razu widać legendy XX wieku: John Wetton, Eddie Jobson, Bill Bruford, Terry Bozzio i Allan Holdsworth.

Na drugim albumie (którego fragment można zdegustować poniżej 3 i 6 kawałek) Danger Money (1979) zrezygnowano całkowicie z gitar, a mimo to album uznawany jest za czołowego przedstawiciela rocka progresywnego. Brzmienie oparte jest jedynie na keyboardzie i perkusji w akompaniamencie elektrycznych skrzypiec oraz rytmicznej gitary basowej. I dają niezłego czadu! Warto poświęcić półtorej godziny na zapoznanie się z dorobkiem tej grupy!  

Bosh gdzie nasza muzyka do dokonań U.K. w tamtych czy obecnych czasach?

 

Carrying no cross before me

No prize to idolize no story

To tell of adolescent glory

Just void, empty spaces nothing to show

No point of reference or place to go

But one thing I'd ignored and so

The light came shining through

I Coś na żywo z 2012 roku. Pan na perkusji ma 62 lata!!! Naprawdę się nie oszczędza!!! 

czwartek, 26 lutego 2015

Dokładnie rok temu miałem przyjemność spotkać tych dwóch panów... To wciąż niesamowite wspomnienie. A czas tak szybko pędzi.

 

Oh God, it's raining
But I'm not complaining
It's filling me up
With new life

The stars in the sky
Bring tears to my eyes
They're lighting my way
Tonight

And I haven't felt so alive
In years

Just for a day
On a day like today
I'll get away from this
Constant debauchery

The wind in my hair
Makes me so aware
How good it is to live
Tonight

And I haven't felt so alive
In years

The moon
Is shining in the sky
Reminding me
Of so many other nights
But they're not like tonight

Oh God, it's raining
And I'm not containing
My pleasure at being
So wet

Here on my own
All on my own
How good it feels to be alone
Tonight

And I haven't felt so alive
In years

The moon
Is shining in the sky
Reminding me
Of so many other nights
When my eyes have been so red
I've been mistaken for dead

But not tonight

środa, 25 lutego 2015

Mijają lata zostają… Ok, to nie ta audycja! 

Ale coś w tym jest…, coś w tym jest z pewnością. Znów siedzę przed pustą – powiedzmy – kartką i zapełniam ją małymi znaczkami, które uwalniają moje myśli, poglądy i inne niepokoje. Czas – odwieczny temat tego bloga i żyć milionów ludzi – tych ostatnich którzy myślą – w oceanie miliardów przygłupów, tych bezrefleksyjnych istot, które chcą tylko mieć.

No dobrze, zejdę trochę z tego mentorskiego tonu, każdy – w jakimś stopniu – chce być odrobinę bezrefleksyjny i każdy lubi skupiać się tylko na sobie. Cenni są Ci, którzy czasem potrafią spojrzeć dookoła. Ale znam takich niewielu. Są to ludzie najwyższej próby, jak miecz od najlepszego płatnerza. Ale podobno nawet w samej Japonii między XVI a XVII stuleciem, w dobie wojen domowych, zarzucono pradawne tradycje kowalskie na rzecz produkcji masowej.

Do rzeczy, siedzę tu już od 7 lat. Jupi!

Okres świetności ma ten blog już dawno za sobą, troszkę się stałem nie modny. Powinienem brylować na fejśie albo najlepiej na insta. Bo ten ostatni, łączy w sobie już wszystko, co można połączyć w dzisiejszym społecznościowym markecie. Ostatnio byli u mnie znajomi, których znajomy – jest uzależniony od tego portalu. Kiedy rozmawialiśmy, ów chłopiec wrzucał fotki na instagram, które wcześniej cyknął swoją szóstką. Wczoraj wrzucał z Krakowa, przed wczoraj z Wrocławia, a jutro będą fotki z Warszawy. Nie, to nie są po prostu fotki, on jest artystą, za pomocą apki obrobił część zdjęć i wyszły piękne czarnobiałe plenery i zagadkowe kadry…

Gdzie mi tam dziś do świata? Blox – najbardziej niereformowalny i skostniały portal blogowy – też jest już trochę przeżytkiem. Wszystko odchodzi do lamusa i ja również. Dlatego nie ma we mnie złości czy zawodu z powodu tego, że od 2008 roku, kiedy pisało tu tyle bliskich mi wówczas osób, nie został prawie nikt. Życie miało wtedy taki pomysł na mnie, a ja kroczyłem drogą wyborów, jakie mi podsuwało. Nuda, pilne sprawy dorosłego życia, w którym o każdy gest trzeba się bić, o każdą złotówkę czy euro trzeba się bić, o marzenia – jeśli je komuś dane zacząć realizować – trzeba iść na wojnę. Pisać blog? Te dyrdymały? Kto ma czas? Tylko wariaci i grafomani. I na to się nie obrażam – nie ma, na co się obrażać. Zwłaszcza, kiedy się lubi pisać.

A ja to w ciąż lubię. Gdzieś podskórnie – uwielbiam. Dlatego też w niełasce mody, czasów, bloxa, nawet pomimo zgonu większości blogerów, których ceniłem – dalej będę sobie ciągnął tą psychoterapię tekstową. Może jeszcze rok? A może jeszcze dwadzieścia lat?         

 

poniedziałek, 23 lutego 2015

Tak to jest, że faceci się lubią spotkać. Kroić w karty i pić wódkę. Iść na panny lub zagrać w nogę. Ale są też tacy, którzy lubią sobie wspólnie podżamować (jam session), czyli pograć improwizacje dla zabawy i zobaczyć, co wyjdzie. Dziś to już sztuka, na której niektórzy robią dobre pieniądze, a niektórzy po prostu się bawią.

Tak oto perkusista The Police – Stewart Copeland (tu grający na gitarze) zaprosił na domówkę perkusistę Rush – Neila Pearta, bębniarza Tool – Dannyego Carey, frontmena Vertical Horizon – Matta Scanell (na gitarze), oraz jednego z twórców serialu South Park – Matta Stone (trzecia perkusja), i sobie zagrali…

A potem dograno partię dętą i klawisze – kiedy okazało się że efekt zabawy da się upublicznić…

niedziela, 22 lutego 2015

PiS w roku 2015 zaczyna zadziwiać, ta kampania, zwłaszcza te spoty, to jest to o co chodzi w polityce. Po 4 czy 5 latach mówi się : SPRAWDZAM.   

Oczywiście mamy tu przykład politykierstwa najwyższej wody, a tego typu akcje powinny robić organizacje społeczne, pozarządowe i takie tam. Ale naród u nas ğłupi, to się musi dać nabrać, a potem wpaść z deszczu pod… szambo. Ale my lubimy taką fekalną politykę.   

 

poniedziałek, 16 lutego 2015

66-letni Steven Tyler – kiedyś, jakoś w 1993 roku symbol prawdziwego faceta, wtedy miał 45 lat! Tyler wówczas, miał za sobą kilka operacji odmładzających. Dwie dekady temu robiło to wrażenie.

Dziś, powoli się kurczy, czas obraca go w drobnego starszego pana z burzą siwiejących włosów. Z dawnego idola – został tylko głos, jedyny znak jakości i dowód – że ów drobny pan – to ten sam człowiek co kiedyś. Tak, moi drodzy – bez wątpienia to ON.     

A w 1993 roku.

 

niedziela, 15 lutego 2015

Zrozum głupia że on jest pedałem! Kazik nie daj się!

Inaczej sprawy Walentego widzi David. Czy kto stary, czy młody - może ulec podszeptom tego szaleńca. I wcale nie mówimy tu o miłości...

środa, 11 lutego 2015

Oglądając takie filmiki - serce się kraje.

Tak, to wariatka, tak bluźni, ale kto kurwa nie bluźni w tym kraju - hipokryci?

A bo dzieci usłyszą? No przed 20-tą w TV też się zdarza, a od rodziców ani słówka nigdy nie usłyszą, nie? To przedszkole uczy etymologii i znaczenia wyrazu skurwysyn? Bo tylko tak mogę określić tego pana, który w mieście Doznań z pomocą przymusu bezpośredniego wyrzucił z tramwaju chorą psychicznie kobietę.

Tak(!!!) jestem za usuwaniem meneli-żuli z tramwajów i autobusów. Tylko nie może to wyglądać tak, jak pokazane jest to na filmiku. A osoby psychiczne? W powyższych przypadkach, to kierowca/ motorniczy proszą o opuszczenie pojazdu, pomagają wyjść itd. Kiedy nie można obyć się bez interwencji osób trzecich - ten sam prowadzący pojazd, wzywa policję lub pogotowie. I w normalnym kraju - dwa przystanki dalej - już na nas czeka ekipa.

A w przypadku akcji w Poznaniu - kto dał temu kolesiowi prawo do działania? Jest policjantem po służbie? To w końcu starsza kobieta, chory człowiek. Kto daje prawo komukolwiek, poza służbami, do używania przemocy wobec innych ludzi? Wreszcie czy motorniczy wezwał policję po tej eksmisji? Czy wrócił do kabiny i pomyślał "uff z głowy"?

poniedziałek, 09 lutego 2015

Obserwuję z uwagą to co się dzieje na Ukrainie. To co robi kanclerz Merkel i prezydent Hollande oraz współczesny Hitler. Tymczasem, jak podają niemieckie media już 50000 trupów leży nad Dnieprem. Jeśli układ pokojowy ma zakładać podział Ukrainy, to stajemy przed kolejnym układem monachijskim. W 1938 roku usankcjonował on rozbiory Czechosłowacji, dziś...?

Ten pokój w rzeczywistości oznaczać będzie ni mniej ni więcej - dezercje Europy w sprawach Europy. Ten pokój będzie gorszy od wojny, ruski tyran będzie mógł dyktować wszystkie warunki na starym kontynencie. Kiedy będzie zajmował Tallinn, Rygę i Wilno. Oraz wtedy kiedy na Warmii i Mazurach pojawią się zielone ludziki. Jeśli Europa zgodzi się oddać Putinowi Ukrainę, odda całą resztę, bez żadnych wątpliwości.       

23:05, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
sobota, 07 lutego 2015
 
1 , 2