o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
wtorek, 30 stycznia 2018

1. Szczerze mnie dziwi postawa Adriana w kwestii zmiany ustawy o IPN, dająca prawo do ścigania ludzi za to, że nie będą się zgadzać z jedynie słuszną wykładnią politycznej instytucji historycznej. Dziwi mnie to o tyle, że przecież połowa rodziny Adriana, czyli strona jego żony ma pochodzenie żydowskie i wrażliwość na ten trudny temat powinna go otrzeźwiać. A tymczasem sadzi ten człowiek kolejne głupie i przynoszące mu wstyd wypowiedzi. Skutkiem polskiej akcji dyplomatycznej jest to, że o „polskich obozach” dowiedział się cały Świat, a mówiły tylko sporadycznie wybrane media. A poza tym Nałkowska czy Karski – też używali tego terminu, oczywiście nie mając na myśli tego, że były to obozy zafundowane przez naród polski tylko, że geograficznie znajdowały się w Polsce. Czy ustawa o IPN zaprowadzi nas do cenzury klasów i podręczników? Czy zerwiemy stosunki dyplomatyczne z Izraelem? Czy naprawdę to jest tego warte, taka anty promocja tego kraju? Wiecie co jest zastanawiające, dziś najbliższym sojusznikiem po USA są dla Izraela Niemcy, tak turystycznie, jaki gospodarczo. Te dwa narody przepracowały traumę zagłady. My szlachetni i dumni, otwarci i gościnni Polacy – mamy jedne z najchłodniejszych relacji z Izraelem, my siedzimy w swoich kompleksach i poczuciu skrzywdzenia – nic nie budujemy, palimy i niszczymy. Po sędziach teraz pora na godną postawę historyków z IPN, nie wolno, bowiem wspierać takich postaw, nadchodzi czas decyzji – czy wspiera się reżim czy zachowuje godność…

2. Druga sprawa, która chodzi ostatnio po mojej głowie to bohaterstwo. Tak niewiele go dziś mamy wokół nas. Bardziej opłacają się postawy zachowawcze czy obojętność. Mam na myśli obecnie bohaterstwo polskich himalaistów, którzy pod wodzą Adama Bieleckiego wyruszyli spod K2 na ratunek Polakowi i Francuzce: Tomaszowi Mackiewiczowi i Élisabeth Revol, którzy po zimowym wejściu na Nanga Parbat nie byli w stanie zejść na dół. Nie interesowałem się nigdy zbytnio sportami ekstremalnymi, ale himalaizm ma w sobie coś mrocznego. To jakby próba pokonania swojego zwierzęcego bytu, człowiek staje się zdobywcą i pionierem – wyznacza kierunek i pokonuje ograniczenia – albo przynajmniej próbuje to zrobić, bardzo często ponosząc przy tym śmierć. Tu nie ma odwrotu, tu jest szczęście albo jego brak, tu jest jeden błąd i po człowieku. A jednak w tak dramatycznych i wrogich warunkach, ryzykując własną wyprawę ekipa spod K2, pognała na Nanga Parbat, dokonując niemożliwego – weszli po lodowej ścianie blisko kilometrowej wysokości – ratując jedno z dwóch ludzkich istnień, ryzykując własnym życiem. Polscy politycy rzygają z radości, że to Polacy, Polacy, ble, ble. Nie do cholery – to nie byli Polacy – to ludzie, ludzie obdarzeni najpiękniejszymi cechami tego gatunku.

3. Dziś dwaj panowie Duda, niestety ale znów popłynęli w zachwytach i chyba, szczególnie ze strony pana Piotra – w totalnym braku wiedzy. Zakaz handlu w niedziele – czegokolwiek bym o tym nie myślał – jest jedną z najbardziej dyskryminujących ustaw w Europie. Nie dość, że będzie można te przepisy swobodnie obchodzić – tym samym powodując nierówny dostęp do rynku pracy – to drogi panie Piotrze – w Polsce nie wprowadza się zakazu pracy w niedziele! Zamiast w domach – zwalniani Polacy będą szukać zatrudnienia w montowniach pralek i lodówek, w usługach gastronomicznych, w Żabkach… Tak, w tych urokliwych sklepiczkach – bo one jako malutkie piekarnie wypiekające własny – jakikolwiek produkt – będą mogły być otwarte do niedzielnego handlu. A, no i przecież Orlen już otwiera markety na swoich stacjach. Udanych zakupów!    

piątek, 26 stycznia 2018

Człowiek lubi sobie pożartować. A tu nagle sobie żartują nasi Państwo z nas. Nazistów w Polsce nie ma, faszyzmu nie ma – to oficjalny przekaz Rządu! To wszystko nadmuchany balon, telewizyjnej propagandy lewactwa – ale kto zatem heiluje na koncertach i urodzinach, kto bije profesora za to, że w tramwaju mówi w obcym języku od naszego, kto bije na ulicach miast obcokrajowców, kto chodzi po marketach za ludźmi o innym odcieniu skóry i woła: brudas, brudas, brudas? Nasi Państwo przecież w 2015 roku (i później również) tak chętnie się pokazywali w towarzystwie – łysych miłośników hinduskiej symboliki religijnej. Byli tam ministrowie, szefowie telewizji, posłowie i senatorowie – z jednej partii… Ale przecież smażona obecnie na wizji – organizacja – powstała za PO, odpowiada na wszelkie zarzuty obecna władza, PiS tą organizacje zlikwiduje. Aresztowanych chłopców i dziewczęta z materiału dziennikarskiego śledztwa – jednak wypuszczono na wolność po niecałych 24 godzinach.

Ci ludzie otrzymają broń. Już ją mają. Policja zarekwirowała po ostatnich doniesieniach kilka sztuk broni. Wiadomo, że będą walić z karabinów – na strzelnicach – nabojami, których przydatność do użycia się kończy. Ile będzie trzeba zrobić, aby jeden karabin taki czy siaki – wyszedł poza teren strzelnicy? Ile będzie wreszcie okazji – aby pojechać serią z automatu po protestujących z kwiatkami, z wymiętą konstytucją, z tęczową flagą lub do tarzających się w błocie, podczas szaleństwa Woodstockowego? Ile padnie trupów, aby stał się cud, kiedy to rządząca partia w dniach zadumy i żałoby, w poczuciu winy, aby zmyć krew z rąk – po ataku tego typu nienawiści – będzie pospiesznie nadrabiać Prawa Człowieka w Polsce drogą ustawodawczą? Czy jesteśmy dziś bliżej czy dalej pierwszych męczenników za sprawę? Jak długo będziemy jeszcze zamykali oczy i odwracali głowę, aby zachować ten sielankowy obraz i przekonanie, że wszystko jest w porządku? Ocuci nas pierwsza krew (nie miejcie złudzeń to musi być krew polska nie obca)?   

 

wtorek, 23 stycznia 2018

Co to się w Polsce porobiło?

To już nie można iść sobie z kumplami do lasu, nabić na drzewo hinduskiego symbolu miłości i szczęścia, a potem przebrać się w mundury do rekonstrukcji historycznej? Nie wolno też w tym lesie wykrzykiwać powitań, pochwał, pozdrowień w obcych językach ani tym bardziej obchodzić urodzin, postaci historycznych? Finalnie też nie wolno podpalać symbolu miłości i szczęścia ani prowadzić lekcji historii pośród przyrody?

Ale to przecież takie ekologiczne jest – nie palimy lasu – tylko ten symbol, no i kontakt z przyrodą oraz nabywanie wiedzy, języków – piękne z pożytecznym. A ten rząd oprawców – który sam przecież od 2015 roku tak bardzo promował – ten rodzaj ekologii, swoisty rekonstruktywistyczny model edukacji obywatelskiej, te wartości, oraz miłość do tych symboli odległych kultur, oraz marsze miłośników wiedzy i ojczyzny – nasyła na tych kochanych skautów Prokuraturę Krajową i MSW? Przecież ci krzewiciele i miłośnicy wiedzy spotykali się w tym lesie, aby to nasze zacofane społeczeństwo wreszcie zmodernizować, by stało się w pełni otwarte, tolerancyjne i tak bardzo kosmopolityczne – jak pragnęli tego ojcowie założyciele naszej republikańskiej ojczyzny w 1918 roku.

Skandal kuźwa, skandal!!!  

 

wtorek, 16 stycznia 2018

Wczoraj nagle (być może z powodu samobójstwa) zmarła liderka i wokalistka irlandzkiej grupy rockowej The Cranberries – Dolores O’Riordan. Nie wspominam jej, jako wielki fan zespołu – tylko jako dzieciak – który w latach 90-tych ubiegłego stulecia był zaczarowany jej magicznym głosem. Była to jedna z najciekawszych barw przełomu stuleci, zupełnie niepowtarzalna i bardzo utalentowana artystka. Wielki żal! Kolorowe ptaki odlatują szybko…

Poniżej kultowe dwa single The Cranberries: Zombie oraz Dreams 

 

piątek, 12 stycznia 2018

n.

Co się dzieje w tym kraju, na tej ziemi? Co robi opozycja? Dlaczego Kaczyński zrobił w balona opozycję. Czy naprawdę PiS będzie u władzy do 2023 roku albo dalej? Przy tym co pokazała opozycja parlamentarna - jestem skłonny stwierdzić że PiS będzie u władzy również w 2030 roku. Tą bandę PO i Nowoczesna należy rozgonić! Po PO niczego się nie spodziewałem, ale że Lubnauer kłamie przed dziennikarzami w tak nieudolny sposób, które to kłamstwo w przeciągu kilku minut zostaje obnażone - wstyd! To że posłowie Nowoczesnej wyjmą karty było ustalone na klubie - hańba. Ta partia ma tylko chwytliwą nazwę - która przykrywa mentalny beton!!!

23:59, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (2) »
środa, 10 stycznia 2018

Tak mi na początku 2018 roku wyszło takie Triduum Bowiego, dwa lata od ostatniego klipu z udziałem artysty, siedemdziesiąt jeden lat życia (gdyby ono jeszcze trwało) i dwa lata od śmierci – to dziś. Takie to czasy, jak każde, nieustannie do przodu i do przodu. Zostają tylko piękne i coraz bardziej pozytywne wspomnienia. Zostaje to, co dobre! Tak się zdaje. A jednak w pierwszym pośmiertnym wydawnictwie David Bowie opowiedział nam o tym, co złe, o tym co go trapiło, chyba o chorobie i mierzeniu się z własną cielesnością oraz słabościami. Zastanawia mnie ta ostatnia EP’ka artysty. Dziś w tym szczególnym dniu – czas na kolejne wspomnienie…    

 

wtorek, 09 stycznia 2018

Dziś panuje wielkie napięcie w Narodzie. Prawie tak silne jak podczas oglądania tego wstępniaka – do bardzo modnego obecnie serialu platformy Netflix. Ale czy w tym wstępniaku wszystko jest na swoim miejscu? Hm? Musicie sprawdzić to sami!

No tak, wątpliwości są tylko większe i większe. O dwunastej w południe tego tragicznego dnia, gruchnęła strasznie smutna wiadomość. Wybitny mąż stanu odszedł z urzędu. W bólu z Ojczyzną naszą łączy się TVΠ Korea. Zobaczcie sami nie tylko my płaczemy po Antonim Wielkim.

Wraz z Antonim odeszli ministrowie Jan Szyszko (odwiesił piłę na hak), Witold Waszczykowski (niechaj w San Escobar wypocznie dumnie), Konstanty Radziwiłł (nie uda mu się zlikwidować kolejek do lekarzy mocą ustawy) i Anna Streżyńska (nie wstąpiła do PiS no to baj-baj).

Co dziś się stało? PiS idzie do centrum po niezdecydowanych wyborców, po zwycięstwo w wyborach samorządowych i parlamentarnych. PiS pozbył się balastu sondażowego, ale ministerstwa siłowe zostały pod ręką Kaczyńskiego: MON – Błaszczak, MSWiA – Brudziński – obaj panowie są zausznikami prezesa. Dziś powstaje „udawany” a może „lekko autorski” rząd Morawieckiego i Dudy – już teraz nazywany GreenPiS – bardziej proeuropejski, mniej agresywny, bardziej społeczny – jednak wciąż pod silną zbrojną kontrolą wodza. Może z przebłyskami racjonalizmu – minister spraw zagranicznych jedzie za chwilę do Berlina…

PiS jest wewnętrznie zaskoczony i wstrząśnięty. Jeśli partia stłumi wewnętrzną burzę, która w tej chwili przechodzi pośród członków niższego i wyższego szczebla, a nieobliczalny Macierewicz nie odpali jakiegoś wewnętrznego konfliktu, to PiS ma drugą kadencję bez problemu. I to jest pewnik!

O jakim buncie mówię? O słowach posłanki Krystyny Pawłowicz, czy Tomasza Sakiewicza naczelnego „Gazety Polskiej”.

pawłowicz

 

sakiewicz

23:03, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 stycznia 2018

Dziś obchodzimy 71 urodziny zmarłego przed dwoma laty Davida Bowie. Czas leci drodzy państwo. Zatem ja pogrzebałem trochę w tym czasie - zapisanym na taśmach i plastikowych nośnikach. W 1967 roku nastąpił debiut naszego artysty, choć utwór The Laughing Gnome nie znalazł się na podstawowym secie debiutu (dopiero jako wersja deluxe z wydania z 2010 roku) – za to wylądował na jednym z singli z tego bardzo wczesnego okresu artystycznego Bowiego. W owym czasie David nagrał naprawdę mnóstwo zadziwiającej muzyki którą warto odkrywać na nowo…

 

niedziela, 07 stycznia 2018

Dwa lata temu David Bowie po raz ostatni wszedł do szafy. To zgoła niewinne zachowanie, nakręcone jakoś jesienią 2015 roku, miało zapowiadać premierę ostatniego albumu artysty Blackstar. Ale zrządzeniem losu, kaprysem przypadku, tajemniczą koincydencją (czarnych) gwiazd - ostatnia scena z klipu Lazarus, ale co ja mówię, cały ten klip stał się alegorią śmierci tego wielkiego artysty. Czy była w tym iskra świadomej decyzji - kalkulacja metafizyczna czy przypadek - dowiemy się kiedyś. Tajemnica zawsze lepiej się sprzedaje. Ta jest dla mnie bardzo fascynująca i mitotwórcza - doskonały produkt niegłupiego marketingu, dziś będącego bardzo w cenie. Bez znaczenia zresztą co stało za takim promowaniem albumu - faktem została tylko śmierć i jej siostra pustka.


czwartek, 04 stycznia 2018

Eh, ten rok będzie chyba intensywnie zaskakujący? W ciągu pierwszych czterech dni podjąłem bardzo dużo niespodziewanych dla siebie decyzji. Szalony wypad, szalone zakupy, szalona wizyta u – od bardzo dawna odkładanego – lekarza, aby pozbyć się kosmetycznych niedoskonałości – o których opowiadałem wszystkim bliskim naokoło, a mimo tego użalania się – byłem totalnie bierny. Co zimę myślałem, że zdecyduję się na lekarza nadchodzącą wiosną, a co wiosnę myślałem, że zdecyduję się na lekarza kolejnej jesieni i mijały w ten sposób lata. A szpetna skaza, której chcę się pozbyć jest ze mną od dzieciństwa i choć nie widoczna dla 90% ludzi, to jednak schowana na ciele blokowała mnie w miejscach typu szatnie czy baseny, plaże czy inne miejsca publicznego obnażania się. Oczywiście może się okazać, że skaza jest nie do ruszenia i ok – przyjmę ten werdykt. Ale ja przez ostatnie 10 lat nie potrafiłem iść nawet tego czegoś skonsultować. I to jest sukces – że ruszam swoje sprawy. Oczywiście impulsem był szalony pomysł, który powstał po śniadaniu noworocznym, ale raz się żyje.

Mój łaskawy pracodawca rozpoczął dawać mi od grudnia znaki, że być może rok 2018 przyniesie wreszcie upragnione zmiany. Jestem i pracuję, to ważne, choć przez ostatnie lata – kiedy chyba nikogo nie rozczarowałem, przynajmniej jeśli tak można czytać nagrody uznaniowe i tym podobne drobne pieszczoty – obudził się we mnie apetyt na więcej. Pracowałem w różnych firmach i nie mogę powiedzieć, że poprzednia praca – która być może była lepiej płatna od obecnej – dawała mi poczucie komfortu i bezpieczeństwa jak ta teraz – ale rynek uległ diametralnej zmianie. Kiedy zatrudniałem się w miejscu gdzie teraz pracuję, kadry mogły pozwolić sobie na teksty typu – wie pan, nie ma pracy na rynku, proszę doceniać co się ma. A jeden z dyrektorów bez ogródek – mówił publicznie przy innych pracownikach, że jak się nie podoba to drzwi zamyka się z drugiej strony. Dziś wszyscy mają zmartwienie, że w przeciągu najbliższych osiemnastu miesięcy na emerytury odejdzie dość znaczna ilość załogi ze wszystkich szczebli – a chętnych do pracy w tych warunkach brak.

Ale dość próżnych nadziei. Powietrze pachnie zmianą i szansą – i być może to tylko złudzenie – dawno takiego nie miałem i chcę nacieszyć się tą chwilą – rozbuchanych marzeń!

23:56, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2