o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
niedziela, 31 stycznia 2016

Ach, tylko muzyka koi ból i straty. Dobrze że dano nam zachwycać się tym nieuchwytnym zjawiskiem! Tym razem wracam do Boya George, to naprawdę fascynujący artysta, w każdym razie mający ogromne wyczucie i strasznie popapraną przeszłość. Ale to dodaje mu tylko autentyczności.

 

Put down the booze

Let the demons win the fight

Dropped my gloves to the ground

You know I'm sorry

For the times I made you cry

I made an art of letting you down

 

I used to say

It's only me I'm hurting

But I saw you on the stairs

The kid was crying

And the dogs were howling

And a siren filled the air

 

What's the word on the street

Have I lost my crown

Or will I be king again

What's the word on the street

Have I lost my crown

Or will I be king of everything

 

Tempted myself time & time again

Like self destruction was so cool

I mocked your tears and I scarred your heart

I blamed the past and I blamed you

 

I used to say

It's only me I'm hurting

But I saw you on the stairs

The kid was crying

And the dogs were howling

And a siren filled the air

 

What's the word on the street

Have I lost my crown

Or will I be king again

What's the word on the street

Have I lost my crown

Or will I be king of everything

 

What's the word on the street

Have I lost my crown

Or will I be king again

What's the word on the street

Have I lost my crown

Or will I be king of everything

 

Standing outside of me

Looking down

 

czwartek, 28 stycznia 2016

Śmierć nie ma ochoty odpuścić.

Styczeń był dla mnie trudnym miesiącem, posępnym i smutnym. Śmierć bawiła się za dobrze na rollerkosterze życia, z szału radości odbierała żywot, co rusz największym gwiazdom i tym znacznie mniejszym – w bardzo dużym natężeniu. Wreszcie znów dotknęła mojej rodziny.

Wczoraj odszedł mój wuj A’, traktowany przeze mnie bardziej jak starszy kuzyn, ledwo trzynaście lat starszy ode mnie. Był synem M’, najmłodszego brata Najukochańszej. Urodził się niestety z pewnym rozwojowym opóźnieniem, na pierwszy rzut oka, był normalny, fizjonomia nie odbiegała od standardów, jednak, gdy zaczynało się z nim rozmawiać szybko opadała maska, a spod pokrywy dorosłego człowieka wychodziło dziecko, czasem nastolatek, ale najczęściej chłopiec w wieku około lat dziesięciu. Dla rodziny – zwłaszcza dla jego ojca, był to dramat i temat do wstydu. Ta odnoga mojej rodziny po Wojnie uciekając ze wsi poszła w zawody medyczne, ojciec chirurg, matka kardiolog, teściowa i córka stomatolodzy z doktoratami itd. Dla reszty rodziny z roku na rok stawały się to za wysokie progi, bariera wstydu z powodu parszywego rodowodu była wprost nieznośna, a balast nie dość światowej familii możliwie niwelowany za pomocą eliminowania niewygodnych członków ze świadomości, wujostwo M’ pielęgnowało budowę barier z należytą uwagą. I wtedy urodził się ich syn A’, pasmo sukcesów nagle przerwał dramat. Ale choroba nie wyszła od razu, stąd po roku pojawiła się jego siostra, najzupełniej zdrowa. Ale jaki padł strach, kiedy wyszło, że jej braciszek jest ułomny, zwłaszcza, kiedy zbliżał się czas – jej kolejnych stadiów rozwoju: raczkowanie, pierwsze słowa itd. Przestrach był na tyle silny, że wujostwo M’, postarało się o mechaniczne rozwiązanie, aby nigdy więcej nie urodziło im się żadne dziecko.

Życie płynęło. Lekarski klan wciągnął swoje dzieci do wykonywania zawodów ze zbioru rodziców, córka poszła w ślady macierzystej babki, a „kuzyn” z racji swoich problemów został przeszkolony na masażystę i pracował w zakładzie chronionym. Jednak przeznaczeniem A’ nie była praca masażysty, bardziej ciągnęły go sztalugi. Przełamując barierę wstydu, rodzice znaleźli mu nauczyciela i pracownię, i tak mój „kuzyn” zaczął malować, a nawet dorobił się kilku wystaw (nie tylko w kraju), oraz wyrobił sobie nazwisko pośród artystów stylu, w którym się odnalazł.

Ja pamiętam mojego niewiele starszego wuja z licznych wspólnych wakacji, kiedy pomagał ojcu na działce, przy budowie domku. Pamiętam, że nie zawsze byłem względem niego fair, byłem po prostu złośliwym dzieckiem. Tak głupim i czasem okrutnym jak wszystkie dzieci. Ale „kuzyn” zawsze dawał sobie radę, mimo różnych przeciwności i podłości życia. Stworzył finalnie swój własny świat, w którym odnalazł swoją drogę i chyba jakąś formę szczęścia…

A’ uwielbiał przyrodę, na równi z samotnym zapuszczaniem się na długie piesze wędrówki po mieście. Przyroda go zabiła. Nie potrafił zawiadomić rodziców, że pogryzł go kleszcz, pewnie zerwał go wystraszony obcym ciałem na skórze. Kiedy wykryto u niego późną postać boreliozy na leczenie było za późno. Od trzech lat, po porażeniu neurologicznym przykuty był do łóżka, przestał mówić i poznawać ludzi. Wczoraj zmarł…     

A' 1973-2016

[']

niedziela, 24 stycznia 2016

W niecały miesiąc opublikowałem tu niemal cały najnowszy album Davida Bowie. Dziś ostatni kawałek (ostatni z 7 utworów z Blackstar).

 

Man, she punched me like a dude

Hold your mad hands, I cried

'Tis a pity she was a whore

'Tis my curse, I suppose

That was patrol

That was patrol

This is the war

 

Black struck the kiss, she kept my cock

Smote the mistress, drifting on

'Tis a pity she was a whore

She stole my purse, with rattling speed

That was patrol

This is the war

'Tis a pity she was a whore

 

'Tis a pity she was a whore

 

Man, she punched me like a dude

Hold your mad hands, I cried

'Tis a pity she was a whore

'Tis my fate, I suppose

For that was patrol

That was patrol

'Tis a pity she was a whore

 

poniedziałek, 18 stycznia 2016

1. Wracam tu trochę jak na skazanie. David Bowie nie żyje i nie potrafię sobie jakoś ułożyć tego początku roku. David i inni, którzy przed chwilą odeszli, starzy idole giną, a my zostajemy sami z tą lekcją śmiertelności. Gdzieś w głębi kotłuje się we mnie jakiś pierwotny lęk i świadomość końca wszystkiego. Dlatego żeby zabić poczucie beznadziei, co wieczór parzę sobie zioła na sen i na poprawę nastroju. Ale mimo wszystkich moich zabiegów David już nie wstanie.

2. Pośród śmierci życie toczy się wartko. Świat ta bezduszna machina nie zatrzyma się nawet na moment by kogoś wspomnieć lub zdziwić się czyimś zgonem. To tylko my mróweczki usypiemy kilka ołtarzyków pamięci, na kilka godzin przed własnym zgonem. A kosmiczna kula będzie jechała dalej, aż do autodestrukcji. Jakże to przygnębiające, nie?

3. Dość rozpaczy! Dość niezgody! Bandzior z Nowogrodzkiej szykuje nam tu totalną rozpierduchę i im szybciej powiemy mu NIE, tym mniej ofiar polegnie na ulicach. Już od 7 lutego 2016, służby będą mogły bez zgody sądów zbierać prawie wszystkie dane o naszym zachowaniu w internecie. Funkcjonariusze będą wiedzieć, na jakie strony wchodzisz, co oglądasz, do kogo i co piszesz. Wszystkie sekrety, fotografie zamieszczane tam i owam, poglądy, grupy, strony XXX – wszystko będą wiedzieli. A dodatkowo będą mogli sprawdzać bilingi telefonów oraz miejsce, z którego rozmowa została wykonana. A ty obywatelu/obywatelko nie będziesz nic wiedzieć o tym że cię namierzają, a informacje o tobie – jeśli nie toczy się wobec ciebie żadne śledztwo, będą w posiadaniu służb przez 18 miesięcy!
Zatem kiedy będziesz się umawiał z bliskimi na spotkanie podczas manifestacji np. KOD’u, to mogą cię aresztować abyś, na tak niegodziwy spęd nie przybył wcale. Lub jeszcze lepiej zrobią wszystko, aby zaplanowana manifestacja nie odbyła się wcale.
Najniebezpieczniejsze jest jednak to, że będą mieli wgląd w tajemnicę lekarską. I kiedy już sprawdzą, na co obywatelu chorujesz, gdzie wchodzisz, co lubisz oglądać i z kim się lubisz umawiać, (kiedy nie widzi żona) – wtedy zapukają do ciebie, niby od niechcenia i złożą propozycję nie do odrzucenia… Tak.

4. Girl Loves Me (ktoś mi przetłumaczy ten tekst ze slangu polari?) 

   

Cheena so sound, so titi up this malcheck, say

Party up moodge, nanti vellocet round on Tuesday

Real bad dizzy snatch making all the omeys mad - Thursday

Popo blind to the polly in the hole by Friday

Where the fuck did Monday go?

I'm cold to this pig and pug show

I'm sittin' in the chestnut tree

Who the fuck's gonna mess with me?

 

Girl loves me

Hey cheena

Girl loves me

Girl loves me

Hey cheena

Girl loves me

 

Where the fuck did Monday go?

I'm cold to this pig and pug show

Where the fuck did Monday go?

 

You viddy at the cheena

Choodesny with the red rot

Libbilubbing litso-fitso

Devotchka watch her garbles

Spatchko at the rozz-shop

Split a ded from his deng deng

Viddy viddy at the cheena

 

Girl loves me

Hey cheena

Girl loves me

Girl loves me

Hey cheena

Girl loves me

Girl loves me

Hey cheena

Girl loves me

 

Where the fuck did Monday go?

Where the fuck did Monday go?

Where the fuck did Monday go?

 

Girl loves me

Hey cheena

Girl loves me

Girl loves me

Hey cheena

Girl loves me

 

Where the fuck did Monday go?

  Where the fuck did Monday go?  

 

23:18, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 12 stycznia 2016

db

Jeśli prawdą jest (jak głosi plotka), że ta sesja została wykonana 08.01.2016 czyli niecałe dwa dni przed zgonem Davida Bowie, to ja naprawdę przestaję wierzyć w tą śmierć, no chyba, że było to zakończenie życia ze wspomaganiem.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

I to chyba tyle. 

On wiedział, że nie może dać nam z siebie wszystkiego, i nie da! Tak zamknął swoje ostatnie wydawnictwo...

 

 

I know something is very wrong

The pulse returns for prodigal sons

The blackout's hearts with flowered news

With skull designs upon my shoes


I can't give everything

I can't give everything

Away

I can't give everything

Away


Seeing more and feeling less

Saying no but meaning yes

This is all I ever meant

That's the message that I sent


I can't give everything

I can't give everything

Away

I can't give everything

Away


I can't give everything

I can't give everything

Away

I can't give everything

Away


I know something is very wrong

The pulse returns for prodigal sons

The blackout's hearts with flowered news

With skull designs upon my shoes


I can't give everything

I can't give everything

Away

I can't give everything

Away


I can't give everything

I can't give everything

Away

I can't give everything

Away

 

piątek, 08 stycznia 2016

 

Milczący Książę (jak nazwali DB dziennikarze miesięcznika Teraz Rock) wydał akt łaski i odezwał się do swych spragnionych poddanych. Ale to nie jest żadna prymitywna fraza, tylko wysublimowana, depresyjna, krótka wypowiedź o śmierci. Tak moi drodzy, w dniu swoich 69 urodzin David Bowie przynosi na swoich ustach dziwaczny, i nie dla wszystkich przystępny album, którego myślą przewodnią jest śmierć (obok brutalności ludzkiej natury i rozczarowań).

Nie wydaje mi się, aby to miało cokolwiek znaczyć w sensie dosłownym, bo nigdy nic wprost od Bowiego nie było powiedziane, niemniej u progu kolejnej dekady życia, ów problem zaprząta myśli Davida (lub jak mówi w tekście jednej z piosenek, ponownie nas wpuszcza w maliny, a przynajmniej tego pragnie).

Swoje refleksje przelewa nam w postaci Czarnej Gwiazdy, którą daje nam w podarunku właśnie dziś. Co to wszystko znaczy? Musiałbym chyba sam obecnie obchodzić, co najmniej 69 urodziny, aby spekulować. Wydaje się jednak, że DB wrócił na dobre! Znów zmienił skórę – został widzącym. Prawdziwy pan Jones, wydaje się w tych dniach równie mocno zapracowany, gdyż album to tylko część jego dzielności, a w Nowym Jorku wciąż trzeba doglądać sztuki – którą właśnie wystawił, i dla której napisał jak wiadomo – przynajmniej jeden więcej nowy numer, który na krążku Blackstar się nie zadomowił. Jak zdradzają kolaboranci Davida – podczas sesji do nowej płyty nagrano przynajmniej 15 utworów, zatem jeśli dobrze policzyć 8 lub 9 kawałków (dojadając ten niewykorzystany na Blackstar z przedstawienia) pozostało niezagospodarowanych. W 2013 roku Bowie wydał po 8 miesiącach od premiery właściwej płyty – The Next Day Extra, bardzo ciekawą EPkę, która nie wyczerpała wszystkich nagranych do poprzedniej płyty materiałów. Zatem jeśli połączyć kilka piosenkowych resztek z poprzedniej sesji z odpadami z Blackstar, to możemy mieć kolejną odsłonę Bowiego na jego 70-te urodziny i 50-lecie pierwszego samodzielnego wydawnictwa – które przypadają w przyszłym roku! Ja bym bardzo chciał!!! A inni fani (fanie i fanowie)?  

Sto lat Panie Bowie!!!

    

czwartek, 07 stycznia 2016

No i stało się! W dniu wigilii 69 urodzin oraz wydania nowego albumu, David Bowie zaprezentował swój nowy wideoklip, do piosenki Lazarus. Oceńcie sami, co autor miał na myśli i czy przyjmujecie jego wersję tej historii. Dla lepszego zrozumienia zobaczcie też tytułowy Blackstar. David tworzy w obu klipach niezaprzeczenie nową postać, która troszkę nawiązuje do przeszłości, ale jest stąd z dziś. No właśnie, jest tu pewne wspomnienie i pewien symbol, a w zasadzie symbole, no i jeszcze ta czarna gwiazda, która nie jest porno-gwiazdą, nie jest cudowną gwiazdą, nie jest gwiazdą pop tylko gwiazdą gwiazd – czymże jest owa gwiazda? Nie jest przeszłością? Czy jest początkiem końca istnienia, przepowiednią zbliżania się nieuniknionego? Ktoś wychodzi z szafy w zamian za kogoś innego. Wizjoner – widzi koniec, który jest początkiem…?

 

wtorek, 05 stycznia 2016

David Bowie & Pet Shop Boys? David Bowie & Pet Shop Boys!


poniedziałek, 04 stycznia 2016

Tego typu wypowiedzi to po prostu wstyd! Albo totalne oderwanie od rzeczywistości lub jej wyparcie. Charakterystyczne dla osób ograniczonych lub zaściankowych... 


Poprzedni rząd realizował tam (w mediach) określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku - nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami.

Witold Waszczykowski, styczeń 2016.


Znam ludzi, którzy nie mają czasu, aby raz w tygodniu spędzić w kościele trzy kwadranse, za to wstają codziennie przed świtem, aby pobiegać sobie przez dwie godziny. (…) W ostatnich latach bieganie zostało wyniesione do poziomu religii. To już raczej‚ biegactwo’, którego uprawianie nie jest sportem, ale wyznaniem wiary.

Dominik Zdort,  kwiecień 2014.

 

23:19, koffiejames , koffie mix
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2