o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
piątek, 31 stycznia 2014

Serce nie wybiera, po prostu przestaje bić. 28-go stycznia, nagle, zmarł jeden z najciekawszych belgijskich grafików komiksowych średniego pokolenia - Philippe Delaby. W Polsce znany z serii Murena i drugiego cyklu celtyckiej serii Skarga Utraconych Ziem. Na rynku franko-belgijskim z pod jego ręki wyszły raptem jeszcze trzy niepublikowane u nas książki. Delaby znany był z tytanicznej i powolnej pracy nad swoimi grafikami - przez co nie zostawił po sobie bogatej spuścizny.

pd

pd pd

pd

środa, 29 stycznia 2014

Brrr. Ciemno i zimno. Spędziliśmy łiklęd z I' na wsi, u jego matki, podczas gdy ona szusowała na nartach gdzieś po kraju słowackim. A my w jej nowym domu, który ogrzewa tylko kominek!!! Jak podle zimno, ale co się dziwić, jak obok wszędzie dziwne wiochy Baby, Dziady i Kurwowice. I jej (matki I') biedny pies, przybłęda, zostawiony w budzie na te mrozy. Ale tak się na wsiach robi - żyje się na dziko jak w Afryce.

Zostaję w mieście z jego dymem i smrodem. Na szczęście, rodzi się w młodych polakach świadomość miasta dla ludzi, miasta bez samochodu. Ja wiem, tu się rozegra jeszcze rewolucja, o prawo do miasta... Ale zmiany będą wcześniej czy później. Le Corbusier pisał w 1935 roku, że Amerykanie obrazili się na drzewa. Blisko 80 lat później Europejczycy znad Wisły obrażają się na drzewa. W Berlinie niezadrzewiona ulica wydaje się być martwa, uczmy się normalności od zgniłego zachodu. Likwidujmy parkingi w centrach miast i sadźmy w ich miejscu drzewa...    

niedziela, 26 stycznia 2014

O! A tu takie coś... Z początku byłem negatywny ale w sumie, to nie jest złe!

piątek, 24 stycznia 2014

Co roku, chyba, zaczynamy mieć ten sam – styczniowy – festiwal Polskiego Kołtuństwa. Jaki to musi być strach między tymi ludźmi, że sięgają po taką artylerię? A ponadto są zdolni do plucia takim jadem nienawiści do drugiego człowieka, do kogoś, kto myśli inaczej niż oni. I Ci ludzie mają prawo nazywać się katolikami? Przecież za tą zawiść trafią do piekła!

Konstytucja RP w rozdziale I, art. 25, punkcie 2 mówi: Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.

Tymczasem łamiąc tą zasadę w budynku sejmu, na sejmowej komisji parlamentarnej głos zabiera fundamentalistyczny ksiądz Oko w temacie ideologii gender (cytuję za WPROST, komentarzem przyprawiwszy):

- Dzieci nawzajem się gwałcą, masturbują, nieraz cały dzień i przy posiłku. Tym się kończy seksualizowanie dzieci. To, co jest marginesem patologii, chce się zrobić normą.

Mam nadzieję, że ksiądz nie uczestniczył w takich praktykach albo przynajmniej posiłek był dobry.

- To ubieranie chłopców w sukienki również nie jest przypadkowe. To służy też zaburzaniu rozwoju dziecka.

Chodzi tu zwłaszcza o dorosłe dzieci, noszące czarne długie suknie, sam kiedyś taką wdziałem i wiem, jakie to może być pociągające. A na rozwój dzieci czarne suknie mogą mieć wpływ druzgocący!

- Pamiętajmy, że ton genderyzmowi nadają walczące lesbijki, które nienawidzą mężczyzn i męskości. Im mniej będzie męskości, tym łatwiej będzie przekonać mężczyzn do homoseksualizmu.

To jest mój ulubiony kawałek, przyznaję bez bicia. Mam wizję nagich, ociekających krwią i brudem lesbo-amazonek – wracających z bitwy, z trofeami w postaci męskich głów zadzierzgniętych na szpicach włóczni – strasznie to komiksowe.

- Widzimy, że ludzie, którzy promują gender zasadniczo są ateistami. To wynika z pewnej potrzeby sensu każdego człowieka, także jeśli jest ateistą, tylko ateista jest w takiej sytuacji, że jeżeli Bóg istnieje i on go odrzuca, to tak, jakby mówić, że Słońce nie istnieje i żyć ciągle w cieniu Słońca. To jest fundamentalny absurd.

Uff, to jest fundamentalny – przepraszam – debil(izm).

- To jest skandal, że ludzie są zastraszani. To jest przejaw totalitaryzmu. Ludzie boją się krytykować gender, ja krytykuję, by dodać ludziom odwagi.

Odwagi, do czego? Bo chyba chodzi tu o brawurową odwagę do odwracania kota ogonem, w pewnej bardzo bolesnej dla KK sprawie.

- Maniacy seksualni rzucają się na dzieci i miliony zaczynają się budzić. Tak jak trzeba było się opierać przed marksizmem, tak trzeba się opierać przed genderyzmem.

I tu jest sedno sprawy, maniacy seksualni w czarnych spódnicach rzucają się na dzieci, bo one same wchodzą im do łóżka z powodu gender i rozwodu rodziców, albo dlatego że abra-kadabra – zauroczył je jakiś podły gej. A nie dlatego, że lubieżna, czarna łapa, wkłada dziecku rękę w majtki, ponieważ ma straszliwy problem i nie potrafi pohamować popędu seksualnego, względem niedojrzałej i niepotrafiącej jeszcze samodzielnie podejmować decyzji - jednostki. I tu święty boże nie pomoże!   

 

01:26, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (6) »
środa, 22 stycznia 2014

Eh, się porobiło na tej Ukrainie. Wczoraj pokojowe demonstracje, dziś prawie że stan wojenny. Ofiary w ludziach i ta dzika słowiańska mentalność. A w 2012 roku już się wydawało, że to taka euro-Europa. Z pewnością turniej piłkarski będzie dobrym punktem odniesienia dla wielu porównań między Polską a Ukrainą. Na dzień dzisiejszy, oba kraje po 1989 roku idą zupełnie inną drogą. Co więcej w trakcie przygotowań do futbolowych igrzysk, Ukraina weszła na europejski szlak, a w niespełna rok po zakończeniu sportowej imprezy wróciła mentalnie na daleki wschód. Co będzie dalej? Scenariusze są różne i trudno dziś cokolwiek wyrokować. Widać dobrze kim i czym inspiruje się władza w Kijowie. To może być dla Europy bardzo ciekawa lekcja.  

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Dziwny miesiąc. Wiosna, zima, wiosna, mrozy bez śniegu, wiosna i znów zima. U mnie w pracy też jakoś dziwnie, nastrój jakiegoś dekadentyzmu. Gdzieś w oddali czai się śmierć – niezupełnie bliskich mi osób, za to bliskich znajomych – moich znajomych. Więc atmosfera jest jakaś taka nazbyt gęsta, przesycona przemijalnością. Z drugiej strony przed nami (w pracy) ma być wielkie boom, po prawie 7-miu miesiącach przerwy. Rok 2013 był znakomity do 30-go czerwca, potem instytucja, przy której pracuje – nie licząc się z niczyim interesem (nawet własnym, co najgorsza) zamknęła wszystko na amen – nie dając w zamian nawet ochłapów, tylko resztki z pańskiego stołu. Więc po półroczu tłustym, przyszło półrocze chude, z miesiącami naprawdę głodowymi – jak listopad na przykład. A teraz, nadchodzi wielkie otwarcie, a mimo to jakoś brakuje nastroju i zapału do tego nowego rozdania. Nie tylko u nas, ale u pracowników instytucji. Może ten, cholerny, dziwny pogodowo miesiąc – w którym nad miastem mieliśmy już burzę z piorunami (zjawiska tego doświadczyłem raz w lutym chyba jeszcze 2006 roku), powoduje ten dziwaczny nastrój? Zwyczajnie mam "niechcemisięnic".

Ach, wiosenne wieczory stycznia, kiedy ulice spowija mgła – cóż to za piękne zjawisko. Mgła, w której nie widać tego, co jest dwadzieścia metrów dalej, a latarnie uliczne znikają, zostawiając tylko migoczące rozświetlone plamy… Mgławice plam i świateł…  

 

piątek, 17 stycznia 2014

Ale o co cho? Że jest bez wartościowe, czy jakie? Panie Raczek, nie wszystko musi być wartościowe z początku, aby wartości nabrać mogło z czasem, nawet jako parodia. Ba, żyjemy w czasach w których parodie idiotycznej rzeczywistości dopiero nadają jej wartość. Więc nie ma tragejszon :) 

wtorek, 14 stycznia 2014

Bosh jak mnie wk…wia ta pisowska baba z obory i ten dziennikarz, co kiedyś dla TVP1 pracował, jako korespondent z USA, a teraz został rdzennym Amerykaninem i komentatorem polskiej sceny politycznej na jutjóbie. Chodzi o wypowiedzi tych kreatur w sprawie WOŚP. Ja się kiedyś wypowiadałem na temat Owsiaka i jego akcji i zdania nie zmieniam. Ale ten facet jednak zbiera kasę dla tych dzieci, starców itd. Wyręcza to nieudolne i przeżarte urzędasami państwo. I za to jeszcze się opluwa go jadem? Można nie wrzucać do puszki. To nie jest grzech, ani przymus. Ale po co mu przeszkadzać? Z zazdrości? Z zawiści? Bo krowa w oborze przysunęła w łeb kopytem? Albo oglądalność na jutjóbie musi przekroczyć milion wejść, bo inaczej nie będzie kaski reklam? To jest naprawdę ohydne!

 

sobota, 11 stycznia 2014

To już pewne - 36. CSD (Christopher Street Day) czyli Berliński Gay Pride przed nami! Hotel potwierdził rezerwacje, pieniądze zeszły z konta. A my wraz z dwójką naszych znajomych zobaczymy jedną z największych w Europie i na świecie Parad Równości. W 2012 roku impreza zgromadziła ponad 500 tyś. ludzi na samym tylko marszu, a przez cały czerwiec trwa tam jeszcze festiwal kultury LGBT.

Gejowska dzielnica jest już wykupiona, rezerwacje trwają tam zwykle już od listopada. My się trochę zgapiliśmy i zaczęliśmy szukać od 2-go stycznia. Na szczęście udało się - co prawda nie w samym centrum Schönebergu ale w zasięgu "Nolle", wiec i tak jest dobrze. Poza sezonem jest tam dość tłoczno, zatem lokalizacja na obrzeżach dzielnicy może być bardzo dobrym wyborem, zwłaszcza wobec spodziewanych tłumów ludzi.

Zatem przygodo przybywaj!  

środa, 08 stycznia 2014

Dziś w dniu urodzin David Bowie postanowiłem na wpis z dziewczyną w tle. Kobiety i ogólnie relacje damsko-męskie zajmują dużą część twórczości Brytyjczyka (na uchodźstwie). Wokół swojej seksualności robił też dużo szumu, i jeśli nawet próbował jakichś relacji MM, to finalnie wybrał i spełnia się w związku hetero. Stąd pewnie często pojawiają się w jego twórczości tematy dziewczyńskie. Choć ocena kobiet nie jest zawsze jednoznaczna u Bowiego, czasem przychodzą, czasem odchodzą, czasem woła by je Pan błogosławił, nawet jeśli rozpalają u innych (mężczyzn, kobiet) skrajne żądze i emocje.

Oba numery pochodzą z bonusów swoich macierzystych płyt. Pierwszy ze słabej Never Let Me Down z 1987 roku, stanowi na tle albumu - na którego pierwszym składzie finalnie się nie znalazł - istną perłę. Drugi numer to ławka rezerwowych ostatniego wydawnictwa David Bowie The Next Day, i jest również bardzo ciekawą propozycją, w tym przypadku swoistą przynętą dla fanów kupujących EP-kę, wydaną w listopadzie ubiegłego roku. Sto lat David!  

 
1 , 2