o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
środa, 30 stycznia 2013
poniedziałek, 28 stycznia 2013

Buractwo, chamstwo, prostactwo - cała paleta skrajnej żenady, pospolitego gówna osobowościowego - jaki prezentuje ta postać jest zatrważająca. To że krzyczy z ław sejmowych, czy w telewizji do swoich oponentów politycznych "spierdalaj" czy tym podobne - pies ją gryzł. Ale że obraża w tak żenujący i dyskryminujący sposób drugiego człowieka, posłankę na sejm Annę Grodzką. Cokolwiek byśmy sobie o tej Grodzkiej nie myśleli, to Pawłowicz jako osoba publiczna nie ma prawa. Posłowie mają stanowić wzór do naśladowania.

W telewizji natomiast porównuje posłankę RP do małpy, a na spotkaniu z czytelnikami Gazety Polskiej czy innego szmatławca, zwyczajnie drwi i poniża Grodzką /drugiego człowieka /bliźniego, przy wtórze prostackiego śmiechu słuchaczy, prawdziwie miłujących katolików. Ja w pierwszej chwili miałem wrażenie, że to jakiś brytyjski serial komediowy karykaturalnie przerysowujący pewne godne pogardy zachowania. Ale to nie karykatura, albo inaczej to prawdziwa kreatura w ludzkiej skórze, osoba absolutnie żenująca i moim zdaniem podpadająca już pod paragrafy. Coś z tym trzeba zrobić! Gdzie my żyjemy, kurwa mać, że takie rzeczy robią posłowie na sejm RP, prawnicy z tytułem profesora!!! Z jakiej uczelni to wychodzi? Kto na to pozwala? Co się dzieje w tym kraju? Skąd się biorą takie potwory? Ta kobieta powinna pasać gęsi! A nawet i gęsi szkoda. 

- W jakim przyszło mi żyć kraju?

- Dzisiaj jest po prostu moda na homoseksualizm. Rozmawiam z młodymi ludźmi i niektóre kobiety mają problem ze znalezieniem partnera, bo większość potencjalnych kandydatów nawet jak nie jest gejami, to udaje gejów

Antoni Mężydło

Ja apeluje: chłopcy przestańcie udawać gejów, tak nie przystoi!

- W jakim mi kraju przyszło żyć?

- Dla mnie to nie był jeszcze ten moment, aby za tym zagłosować. Na dziś ja zdecydowanie nie akceptuję tych 10 procent (homoseksualistów z kontekstu - KJ). Nie chodzi o to, żeby nie mieli łatwiej w rozliczeniach, bo każdy obywatel ma takie same prawa i obowiązki. Ale my reprezentujemy Podkarpacie, a u nas to jeszcze bardzo odległe, żeby popierać mniejszości homoseksualne.

Piotr Tomański

Panie premierze Tusk, na kolejną kadencję pana posła trzeba wystawić z innego województwa! Pomóżmy chłopu się przełamać.

- No i jak tu normalnie żyć?

- Formalizacja par homoseksualnych jest sprzeczna z moim światopoglądem, pary powinny być tworzone przez kobietę i mężczyznę. Ale nie mam nic przeciwko ludziom, którzy mają odmienne preferencje seksualne.

Mariusz Grad

Podobno wd. socjolożki CBOS, z badania robionego w 2012 roku, aż 50% wyborców PO deklaruje, że chodzi do kościoła a blisko 1/3 deklaruje się jako "prawicowcy". Tymczasem premier UK, David Cameron stwierdził: że obowiązkiem konserwatysty i partii konserwatywnej jest zapewnienie homoseksualnych małżeństw! A my na tym Ruskim przedpolu nawet nie dopuszczamy do rozpoczęcia prac nad wyjątkowo zachowawczym projektem umowy o związku partnerskim. Gdzie my żyjemy? Gdzie my żyjemy? Gdzie my żyjemy? 

- Zapisy zawarte w tych projektach nie są zgodne z moimi przekonaniami. Wywodzę się ze środowiska, które opiera się na wzorcu rodziny opartym na wielopokoleniowej tradycji chrześcijańsko-narodowej i na społecznej nauce Kościoła.

Marian Cycoń

Czy tu potrzebny jest jakikolwiek komentarz?

- Nie uważam się za osobę megakonserwatywną, nie zwykłem wtrącać się w czyjeś życie prywatne, absolutnie nie interesują mnie czyjeś preferencje seksualne. (...) Ale tworzenie instytucji oficjalnego związku homoseksualnego? Bez przesady!!! Małżeństwa gejowskie czy też heteroseksualne związki partnerskie jako alternatywa małżeństwa to jakieś dziwactwo, fanaberia funkcjonująca w paru krajach, których społeczeństwa chyba nie miały ważniejszych problemów na głowie - pisze poseł Głogowski.

 - Śmieszne. Jeśli ktoś uważa, że Polacy wybierali Platformę po to, żeby wprowadziła małżeństwa gejowskie, powinien puknąć się w głowę. Ja akurat spotkałem się z wieloma głosami poparcia mojej decyzji, jak i zdziwienia, że spora część popiera takie dziwne pomysły - przekonuje.

 - Już widzę te cyrki, orszak podjeżdżający do USC, towarzyszący dwóm panom lub paniom, którzy przyjechali zarejestrować swój związek. Na to akceptacji nie będzie na pewno!

Tomasz Głogowski, Platforma Obywatelska.

To jest wpis ku pamięci! Oraz dla tych którzy muszą się puknąć w głowę! I tu nie ma się co oszukiwać, PO to nie jest partia obywatelska, warto o tym pamiętać przy urnach wyborczych w 2015 roku.

niedziela, 27 stycznia 2013

Dziś mija 30-a rocznica śmierci wybitnego francuskiego aktora i komika Louisa de Funèsa. W historii francuskiego kina, jak i zresztą w historii kina w ogóle, w historii muzyki, sztuk plastycznych i wszelkich, zdarzają się jednostki wyjątkowe i szczególne. Czyli takie przed którymi i po których życiu pozostaje pustka, czasem tak ogromna, że nie można jej zapełnić.

Louis de Funès wywodził się ze szkoły Teatru Groteski, który współtworzył w różnych grupach teatralnych w latach 40 i 50-tych XX wieku. Całą paletę swych karykaturalnych umiejętności jako aktor drugoplanowy, pokazał w 1954 roku w kpiącej z pruderyjnych zapędów władzy komedii „Ach! Te piękne kobietki”. Gdzie jako komisarz policji miał sprawdzić obyczajność rewii w jednym z paryskich teatrów. Ten film otworzył dla aktora drzwi do pierwszoplanowych ról i kariery. Jednak aż do lat 70-tych, kiedy de Funès podupadł na zdrowiu, większość jego filmów brała początek na teatralnych deskach albo ze srebrnego ekranu była na deski teatrów przenoszona. Sam aktor poza kinem, niezmordowanie dawał po kilkadziesiąt spektakli rocznie, wyniszczając swoje zdrowie, robił to ze swej wielkiej aktorskiej pasji, ku uciesze pękających w szwach widowni.

W latach 70-tych z powodu choroby serca de Funès znacząco zwolnił i dość szybko się postarzał. Ale nawet osłabienie fizyczne nie odebrało mu szczypty geniuszu. Aktor świetnie zmierzył się z problemem starości w przedostatnim filmie, w którym wystąpił „Kapuśniaczek” z 1981 roku. Rok wcześniej złożył hołd swojemu idolowi ekranizując „Skąpca” Moliera. Film jest pokłonem dla teatru jako takiego, pełen jest umownych rozwiązań scenograficznych – jakby celowo zamiast pleneru chciano zaakcentować klasyczne przeznaczenie sztuki, zamieniając film w swoisty teatr telewizji. Lwią część scenografii wykonał Albert Uderzo – rysownik i współautor Asteriksa.

W życiu prywatnym Louis de Funès był człowiekiem bardzo cichym i rodzinnym. Godzinami pochłaniał go ogród, którego doglądał wokół swej posiadłości w Clermont. Wyhodował nawet różę, którą nazwano jego imieniem. Całe życie był rojalistą i lefebrystą, a nawet wspierał schizmatyków przeciw papieżowi pod koniec lat 70-tych. Ale nigdy jego poglądy prywatne nie miały wpływu na jego życie zawodowe.

Zmarł, przedwcześnie przeżywszy 68 lat, 27 stycznia 1983 roku w wyniku trzeciego zawału serca, w planach był już kolejny film – który nigdy nie powstał. 



 

sobota, 26 stycznia 2013

Oto kilka chwalebnych cytatów, wybitnych posłów na sejm RP z ramienia Narodowo Socjalistyczno-katolickiej Partii Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej równie Nacjonalistyczno-socjalistyczno-katolickiej Polski: Ich poselskości Pawłowicz, Sobeckiej, Górskiego i Woźniaka.

Przypisywanie nazwisk do poszczególnych cytatów nie ma sensu, to jakoby mówił jeden głos w jakiejś głuszy na pastwisku... :

- Związki partnerskie to niegodne czyny.

- Zjawisko związków jednopłciowych jest sprzeczne z naturą. (…) Ekshibicjonistycznie pozwalają obnosić w przestrzeni publicznej skłonności seksualne, czyli naruszają poczucie estetyki i moralności większości Polaków.

- W relacjach homoseksualnych nie ma żadnego pożycia, jest najwyżej jałowe użycie drugiego człowieka, traktowanego jak przedmiot.

- Pomiędzy dwoma mężczyznami i kobietami może istnieć przyjaźń, a nie miłość. To nie jest kwestia religii, ale biologii. Pary osób tej samej płci po prostu nie mogą się rozmnażać, nawet teoretycznie.

- Nie może być tak, że dwóch gości łączy się w parę, by płacić mniejsze podatki. Dlaczego chcecie zalegalizować moralny upadek społeczeństwa?

- Homoseksualizm nie powinien być uznawany za zwyczajną skłonność do grzechu, gdyż przewyższa je wszystkie w nikczemności. To grzech wołający o pomstę do nieba.

- Homoseksualizm to choroba. To są nieszczęśliwi, chorzy ludzie. Wyobraźcie sobie rodzinę, w której dziecko nie znajduje miłości. Ojciec pije i bije, a matka w obawie przed mężem pozwala mu na to. Takie dziecko szuka miłości poza domem. Gdy ma pecha, może trafić na innego mężczyznę. I stąd się biorą geje.

- Homoseksualizm od wieków uważa się za poważne zepsucie, a akty homoseksualne z samej swojej wewnętrznej natury za nieuporządkowane i niezgodne z prawem naturalnym.

- Związki homoerotyczne przy całej swojej nienaturalności nie służą państwu. Są przejawem hedonizmu.

piątek, 25 stycznia 2013

Jak mi dziś strasznie przykro, z powodu kraju, w którym żyję. Zaścianek i ciemnogród. Ilu się dziś czuje oszukanymi przez PO?

I to przecież nie jest wina Gowina czy Godsona, że są konserwatywnymi opozycjonistami wewnątrz własnej partii. To wina człowieka, który wsadził tych ludzi na listy, który pozwolił im się rozplenić i zawładnąć umysłami. To nie jest wina PiS-u że jest betonem, ani Solidarnej Polski że to też ugrupowanie betonowe. To wina tych lub tego, kto pozwolił wylać beton w ugrupowaniu centrowym jakim mieni się PO. Dość mam już partii niedookreślonych, stojących okrakiem, tak aby podlizać się jednym i drugim, zwykle kosztem grup pośrednich. Tak się nie da, tak nie przystoi. To nie jest zwyczajowa hipokryzja natury ludzkiej, to jest hiperhipokryzja polityków, którzy perfidnie okłamują swoich wyborców i zdradzają wszelkie ideały. Tylko po to aby kosztem betonu utrzymać się u władzy, tak kurczowo i panicznie - w takim strachu, że pozwalają sobie zdradzać grupy społeczne pod naciskiem i głosem krzyżowców, islamistów-katolickich, pod naciskiem czarnych, bezproduktywnych, jałowych sukien... 

Czy naprawdę pozostaje nam tylko droga terroru? Czy naprawdę trzeba zacząć składać masowe pozwy przeciw państwu polskiemu? Przeciwko posłom, którzy bezkarnie obrażają innych ludzi i ich styl życia?

czwartek, 24 stycznia 2013

W sumie tytuł dość nieadekwatny do treści notki, ale czytając dziś komentarze na wyborczej pod związkami partnerskimi spadłem z krzesła, ludzie to jednak mają pisane:

Pan Biedroń to dowód na to, że głupota jest w równym stopniu rozsiana wśród całej populacji. To, że się deklaruje homoseksualizm nie zapewnia deklarującemu mądrości. Prawo statystyczne działa jednak w obie strony. I patrzcie taki Krystian Legierski; "murzyn i pedał" w jednym, a na dodatek góral. No i co? Aż przyjemnie posłuchać tego człowieka: piękna polszczyzna, logiczne argumenty, spokojny ton przemowy. Pani posłanka Kempa była przy nim jak "klępa" (bez urazy !) podczas widzianej ostatnio przeze mnie w TV rozmowy na temat "maryśki".

felicjan.dulski 

7 minut temu

 

 

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Jakaś grupa "idiotów" powołując się na artykuł w Gazecie Wyborczej stworzyła na Fejsbóku grupę, która zamierza świętować rocznicę uwłaszczenia chłopów przez Cara Aleksandra II.

Treść opisu brzmi następująco:

2 marca przypada 149-ta rocznica zniesienia pańszczyzny i uwłaszczenia chłopów na ziemiach Królestwa Polskiego przez cara Aleksandra II. Chłopi, stanowiący wówczas 80% społeczeństwa polskiego i traktowani od setek lat jak bydło, zostali wyzwoleni z niewoli od polskiej szlachty. Mimo tej decyzji, mającej skutki daleko większe i bardziej pozytywne niż konstytucja 3 maja czy odzyskanie niepodległości w 1918, car Aleksander II pozostaje zapomniany - próżno szukać ulic czy szkół imienia Aleksandra II, za to nie ma problemu ze znalezieniem takich które mają za patrona polskich królów czy obszarników-właścicieli niewolników.

A poniżej znajduje się link do artykułu matki ze wspomnianej gazety, który opisuje okrucieństwa pańszczyzny i polskich panów. No i wszystko fajnie, możemy się zgodzić, że pańszczyzna była "be" i że była okrutna itd. Ale twierdzenie, że reforma carska była wybawieniem - to kompletne nieporozumienie. Bowiem kapitalistyczno-feudalnemu imperatorowi nie przyświecały nigdy pobudki społeczne. On chłopów, polskich czy ruskich, miał w absolutnej pogardzie. Nie dość że reformy agrarne w Rosji były spóźnione o 50-60 lat w stosunku do Europy (nie wspominając Wysp), to jeszcze w brutalny i nieporównywalny z innymi uwłaszczeniami sposób - doprowadziły do zubożenia mieszkańców wsi, doprowadzając pośrednio tysiące ludzi do głodu i śmierci.

Na forum wydarzenia rozgorzała dyskusja na temat polskości i ogólnie narodowej świadomości Polaków, oraz o tym kto Polakiem jest, a kto nie (jak zwykle zresztą). Chłopi, 80% ówczesnej populacji ziem polskich - świadomości narodowej nie posiadali. Ta świadomość zaczynała się rodzić. Ale nie możemy się dziwić, że siłowo przywiązana do ziemi grupa, niewykształconych i odizolowanych od życia reszty społeczeństwa ludzi nie posiadała świadomości - pewnie nawet samych siebie. Stąd zwolennicy tej obnażającej intelektualny analfabetyzm akcji mają silne argumenty. Że nie ważne jakim narodem by się Ci chłopi obudzili, ważne aby byli wolni. (I tu jest pułapka, ale do tego wrócimy). Natomiast narodowcy i idący w ten deseń forumowicze z góry są na przegranej pozycji broniąc narodu ciemiężycieli. Ale zaraz, przecież narodu z martwą podówczas państwowością o brak woli zmian oskarżać nie można. A w Konstytucji Majowej rząd brał relacje chłopi-dziedzice pod kontrolę rządu krajowego i ochronę prawną. Ok, to mało, bardzo mało, ale w obliczu Rewolucji Francuskiej, wewnętrznej opozycji i zagrożenia kolejnymi rozbiorami zwyczajnie nie odważono się na nic więcej. 

A wracając do pułapki wolności, to czy wiemy do czego doprowadziła reforma Aleksandra II? Czy to była wolność? W ramach reformy w Rosji (1861) czyli na ziemiach wcielonych do imperium również, chłopom nadano własność, za którą zobowiązani byli spłacać odszkodowanie państwu przez 49 lat! Czyli w warunkach życia wsi rosyjskiej i polskiej jakieś trzy pokolenia! Czyli wnuk dopiero po swym dziadzie mógł osiągnąć własność ziemską de facto. Przepisy zaś były tak skomplikowane, że przepadek mienia na rzecz państwa był praktyką dość częstą. We wszystkich serwitutach, jeśli uwłaszczano tam chłopa to albo na użytkowanie wieczyste bez prawa dziedziczenia albo w skutek komplikacji przepisów i powszechnego analfabetyzmu na wsi doprowadzano do wywłaszczenia na korzyść skarbu państwa. Innymi słowy nagminne było rugowanie z ziemi nieobeznanych w prawie chłopów. Pieniądze z wykupu ziemi trafiły do rąk obszarników, którzy zachowali najlepszej jakości ziemię, w tym aż 57% całego obszaru rolnego! Chłopi uzyskali 43% nadziału rolnego - zwykle gorszych jakościowo ziem, na obrzeżach majątków, działki zwykle rozproszone po całych wsiach. A ponadto tragicznymi w skutkach były niewielkie nadziały ziemskie, jakie chłopi otrzymali. W wyniku łagodniejszej reformy w Autonomii (1864) ograniczono - od 1/5 do 1/3 - obszar działek z pańszczyźnianych nadziałów chłopskich (sprzed reformy), czyli ziem które chłop obrabiał dla siebie i rodziny po odrobieniu pańskiego. Oznaczało to dla blisko 200-tysięcy (22%) gospodarstw wejście w posiadanie 1,7 hektarowego pola, z którego nie można było wyżywić wielodzietnej rodziny. W ciągu pierwszych 20 lat średnia wielkość gospodarstwa chłopskiego skurczyła się do 6 hektarów, co stanowiło granicę biedy a w latach nieurodzaju groźbę głodu.

Jeśli wolnością jest głód, brak ziemi i szans na przeżycie, spłata haraczu na rzecz państwa itd. itd. to to jest jakieś wypaczone pojęcie wolności. Oczywiście reforma w Królestwie Polskim była nieco łagodniejsza. Ale tylko z powodu Powstania Styczniowego, car chciał przekonać chłopów o swej wielkoduszności i sprawić wrażenie ich opiekuna oraz obrońcy przed polskimi ciemiężycielami. Powstanie Styczniowe na przekór oczekiwaniom Aleksandra II - zrodziło pozytywistyczny ruch pracy u podstaw - który za pomocą "ognia i miecza" edukacji i budzenia świadomości narodowej - skupił wokół siebie, narodowców i feministki.

A chłopi? Bieda i marne perspektywy życia na wsi - rzuciły rzesze chłopów do miast. Tam stali się oni najniższą klasą tzw. proletariatem rolniczym. Ciemną masą pracującą po 14-16 godzin w fabrykach i tkalniach, bez prawa do emerytur i odszkodowań za ucięte kończyny i choroby związane z produkcją: pylica, gruźlica. Pracowali jak niewolnicy od poniedziałku do soboty, w niedzielę chlali na umór w karczmach. Dziesiątkowani przez zarazy, nawiedzające miasta przemysłowe średnio co dwa lata każda: cholera, ospa, czerwonka, dury, zakażenia bakteryjne itd. Źle się odżywiali, praktycznie nie jedli mięsa, większość ich dzieci nie osiągała pełnoletności, a chore rzadko znajdowały miejsce w szpitalu. Skazani na losy koniunktury gospodarczej i niepewni warunków bytu ani pracy, gnieździli się jak zwierzęta w ciemnych i zimnych izbach. Nie dożywali 50 roku życia. Taka to była wspaniała, mlekiem i miodem polana wolność - jaką otrzymali chłopi w Rosji w latach 1861-1864.

Jestem kapitalistą i nie powiem abym załamywał ręce nad losem uciśnionych. Każdy kowalem swego losu, a jak ktoś się godzi na rolę niewolnika to niechaj nim będzie - to jest zawsze (w mniejszym lub większym stopniu) wybór. Ale bracia socjaliści z prawa i lewa, bracia analfabeci intelektualni - nie wychwalajcie tyrana i uzurpatora, który wpędził nieświadomą zbiorowość chłopską w brutalne koła zębate kapitalizmu. W machinę, która ograbiła tych ludzi ze wszystkiego co mieli, z ich kultury i tradycji - zamieniając ich w bezwolną masę odartą z wszelkich praw ludzkich - to było dopiero okrucieństwo i barbarzyństwo. Z deszczu pod rynnę. I to nazywacie wolnością czy największym prowolnościowym aktem? Wasza ciemnota jest nieskończona. 

piątek, 18 stycznia 2013

Słynny eks-kolarz Lance Armstrong bez zażenowania przyznał się do wielkiego sportowego oszustwa. Co za historia: doping, EPO, transfuzje krwi i mordercza dyscyplina sportu. To w Tour de France kolarze mają dzień przerwy dopiero po 7-u, blisko 200-u kilometrowych, etapach!!! Jeśli wymyślamy sobie tak mordercze dyscypliny sportu to co się dziwić, że wielcy i wybitni to zazwyczaj oszuści, szprycujący swe ciała chemicznymi dopalaczami.

A historia Armstronga - którego oceny miłośników rowerków zupełnie mnie nie interesują - to niesamowity temat na fabularyzowaną historię opisującą kondycję współczesnego człowieka. Od upadku, do hipersukcesu zbudowanego na fałszu, po kolejny upadek i ostracyzm ze strony tych, dla których przez te wszystkie lata kłamał.   

10:18, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2