o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
czwartek, 19 października 2017

Tak mnie dziś naszła refleksja na temat Georgea Michaela. Za chwile stuknie rok od śmierci, wybitnego artysty i cisza. Miał zostać wydany materiał z pośmiertnymi utworami artysty, miał ukazać się materiał, nad którym artysta pracował przed śmiercią i nic. Zostają tylko zapiski z przeszłości.

Zupełnie przypadkowo znalazłem tą piosenkę z repertuaru Rufusa Wainwrighta, która powstała w 2007 roku na potrzeby solowej kariery artysty, a Michael zaadaptował ją na cover do koncertowego wydawnictwa Symphonica z 2014 roku, które okazało się Jego ostatnim spotkaniem z fanami.  

 

 

I'm going to a town that has already been burnt down

I'm going to a place that has already been disgraced

I'm gonna see some folks who have already been let down

I'm so tired of America

 

I'm gonna make it up for all of The Sunday Times

I'm gonna make it up for all of the nursery rhymes

They never really seem to want to tell the truth

I'm so tired of you, America

 

Making my own way home

Ain't gonna be alone

I've got a life to lead, America

I've got a life to lead

 

Tell me, do you really think you go to hell for having loved?

Tell me, enough of thinking everything that you've done is good

I really need to know, after soaking the body of Jesus Christ in blood

I'm so tired of America

 

I really need to know

I may just never see you again, or might as well

You took advantage of a world that loved you well

I'm going to a town that has already been burnt down

I'm so tired of you, America

 

Making my own way home

Ain't gonna be alone

I've got a life to lead, America

I've got a life to lead

I got a soul to feed

I got a dream to heed

And that's all I need

 

Making my own way home

Ain't gonna be alone

I'm going to a town

That has already been burnt down

 

środa, 18 października 2017

Patrzę sobie bezradnie na mój kraj. 47% cóż za rekordy bije władza, ale niech ma! Nikomu nie żałuję. Niech się narządzą i nakradną – tyle lat czekali. Tylko dlaczego tak mocno plują na te 53%, które ich jeszcze nie popiera? Przykro mi się robi, kiedy przyjmujemy czołobitnie tyrana tureckiego – Recepa Erdoğana. Szczególnie w niecały tydzień po błogosławionej akcji modlitwy różańcowej na granicach naszej ojczyzny – w intencji odpędzenia od tych granic islamu. A tu islamski sułtan – który w ciągu ostatniego roku uwięził kilkadziesiąt tysięcy ludzi, pozamykał dziesiątki redakcji, dokonał czystek w szkolnictwie i armii oraz obiecał przywrócenie kary śmierci – przyjmowany jest w pokłonach przez Dudę i Szydło. Polsko wstydź się! Wstydź się też za to, co robisz na forum ONZ w kwestiach praw kobiet – wstydź się! A wracając do prezydenta Turcji, to nie potrafię pojąć, dlaczego – służby tego opresyjnego państwa – w centrum Warszawy zaatakowały kobiety, obywatelki Polski, które rozwinęły transparent z nieprzychylną dla władcy Turcji treścią. Gdzie jest policja stołeczna? Gdzie jest Polska?       

 

sobota, 14 października 2017

heroes40

Nie zamierzam się wymądrzać, moje pojęcie jest zupełnie w zasadzie bardzo świeże, bo jakoś tak Bowie minął mnie w okresie licealnym. Kiedy moi znajomi przechodzi z Queen do Bowiego ja poszedłem w zupełnie innym kierunku. Kiedy zatem moi znajomi przestali słuchać Davida ja zacząłem go słuchać.

Dziś mija dokładnie 40 lat od wydania chyba najważniejszego w dyskografii artysty albumu Heroes. Od początku roku przemycam na blogu jakieś symbole, teksty czy covery nawiązujące do tego dzieła. To jest bowiem album, który splata drogi kilku wybitnych ludzi – których bardzo szanuje w historii muzyki drugiej połowy XX wieku. Oczywiście Bowie, oczywiście Brian Eno, i (kiedyś byłby na miejscu pierwszym) genialny Robert Fripp. (Nie było by oczywiście mojej fascynacji berlińską trylogią i być może Davidem, gdyby nie moje uwielbienie dla King Crimson oraz jego wychowanków). Kiedy zatem spotkały się tak niezwykle kreatywne indywidualności, nie mogło być inaczej, ta płyta którą spłodzili to po prostu wielkie – buuum wybitności – której z trudem szukać wcześniej, a tym bardziej później, we współczesnej muzyce.

To wreszcie drugi obok Low, jeden z tych najbardziej dziewiczych albumów, które wprowadziły mnie w świat Davida Bowiego. Dokładnie mój pierwszy zakup wyglądał następująco, poza albumami, które znałem wcześniej Heathen i Reality: pierwszym rzutem kupiłem od razu cztery krążki – Hunky DoryLowHeroes i Scary Monsters. Od razu wsiąkłem w berlińskie albumy, (choć jak mówią znawcy tylko Heroes jest tak naprawdę berliński – reszta trylogii to farbowane lisy). Oczywiście wszystkie albumy z owego zakupy uwielbiam, a jednak trylogia i kupiony nieco później ostatni akt Lodger – po prostu ryją beret, aż dziw, że Low przyjęto początkowo bardzo chłodno. Dziś jest nie do pomyślenia, aby tak ambitną muzykę mieszać z błotem – ale być może mamy zupełnie inną perspektywę w 2017 roku, gdzie muzyka ambitna jest zepchnięta na margines, a za odkrycie uznaje się każdy zespół przełamujący mostem dwa akordy z refrenem. Z pewnością nawet jak na lata 70-te XX wieku – Bowie musiał być wyzwaniem dla ówczesnej krytyki. Co tu dużo mówić – posłuchajcie któregoś z tych niesamowitych kawałów są po prostu inspirujące.   

heroes4040

 

piątek, 13 października 2017

Lada chwila... 

 

Joe the lion

Went to the bar

A couple of drinks

On the house and he said,

"Tell you who you are if you nail me to my car"

Boy

Thanks for hesitating

This is the kiss off

Boy

Thanks for hesitating

You'll never know the real story

Just a couple of dreams

You get up and sleep

You can buy God

 

It's Monday

You slither down the greasy pipe

So far so good no one saw you

Hobble over any freeway

You will be like your dreams tonight

You get up and sleep

You get up and sleep

Joe the lion

Made of iron

 

Joe the lion

Went to the bar

A couple of drinks

On the house

and he was

a fortuneteller he said

Nail me to my car

And I'll tell you who you are

Joe the lion YEAH YEAH

Went to the bar YEAH YEAH

 

A couple of dreams and he was

A fortuneteller he said

Nail me to my car tell you who you are

 

You get up and sleep

The wind blows on your cheek

The day laughs in your face

Guess you'll buy a gun

You'll buy it secondhand

 

You get up and sleep

Joe the lion made of iron etc.

 

czwartek, 12 października 2017

Tak, nadchodzi ta chwila!!!

 

The secret life of Arabia 

Secret secrets never seen

Secret secrets ever green

 

I was running at the speed of light

Through morning's thoughts and fantasies

Then I saw your eyes at the cross fades

 

Secret secrets never seen

Secret secrets ever green

 

The secret life of Arabia

Never here never seen

Secret life ever green

 

The secret life of Arabia

You must see the movie the sand in my eyes

I walk through a desert song when the heroine dies

 

Arabia (secret, secret)

Arabia (secret)

Arabia (secret, secret)

   etc.  

 

wtorek, 10 października 2017

Ostatnio jest jakoś tak, że nawet nie interesuje mnie bredzenie małego człowieka, który kłapie na stołeczku jakieś bełkotliwe zdania, za późno wziął leki chyba, i jeszcze nie zaczęły działać. Ja sam chcę jakiegoś leku, na codzienność. Szarość dni, przytłaczające złoto, chłody i deszcze. Bardzo dotkliwa jest jesień tego roku. I jeszcze ten smród palonych – to tu to tam – liści. Mam wrażenie jakby palili jakieś zwłoki, dziesiątek ludzi zmarłych po jakiejś zarazie. Ale tą zarazą jest życie.

Ta szarość...

Jak za dawnych lat szczenięcych, chciałbym powiedzieć, że mógłbym przespać tą jesień, a najlepiej w pakiecie z zimą. Ale nie ma dobrze, trzeba się zmagać nie tylko z rzeczywistością wykreowaną, ale również z kaprysami natury. Taki mamy klimat! A to dopiero złego początki, najgorsze jeszcze przed nami. Bo naprawdę zimno dopiero będzie, ciemność dopiero nadchodzi. A w połączeniu z tym, co sami sobie robimy – wcale nie patrzę z nadzieją w przyszłość, przynajmniej dziś!

 

sobota, 07 października 2017

Dwa dni temu I’ pokazał mi cover Enjoy The Silence w folkowym wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca w Szczecinie. Pomyślałem sobie o jesus… A dwa dni później trąbią o tym wszelkie telewizory na ulicy i w zagranicy. No to zatrąbię i ja! A przy okazji znalazłem klip DM do ich największego hitu, nagrany na dachu jednej z bliźniaczych wież World Trade Center jakoś w okolicach roku 1990. Z historycznej perspektywy jest to bardzo sentymentalna wersja tego utworu…

1.ZPiT Szczecin Enjoy The Silence

2.Depeche Mode Enjoy The Silence (WTC)

 

środa, 04 października 2017

Artur Rojek szykuje nowy album, i właśnie puścił nowy singiel mający promować to wydawnictwo. Szczerze mówiąc nie podobał mi się specjalnie jego poprzedni wyczyn solowy, dlatego teraz oczekiwałem czegoś nowego, innego, czegoś pokazującego trend. Tymczasem Rojek, który nie jest super mocnym głosem bierze się za śpiewanie na żywo i to meksykańsko-hiszpańskiego klasyka z 1954 roku Cucurrucucú Paloma autorstwa Tomása Méndeza. Ale nie jest to interpretacja odkrywcza, to cover wersji Palomy, który znamy z filmu Porozmawiaj z Nią – Pedro Almodówara, w wykonaniu Caetano Veloso. Szkoda, że nie jest to nic odkrywczego, że Artur Rojek nie stawia się, jak to mówią złośliwe komentarze – dalej od sceny offowej, a ma przecież takie możliwości i pozycję, aby zrobić coś własnego, nawet na oklepanym już materiale. Ale zobaczmy jak bawili się z tą piosenką inni…

1.Artur Rojek

2.Pedro Infante

3.Mireille Mathieu & Demis Roussos

4.Luis Miguel

5.Caetano Veloso


poniedziałek, 02 października 2017

Minęły już dwa tygodnie ochronne. Blog bez polityki jest piękny. Jak za dawnych lat, tylko ja i mój świat, ale chyba wyrosłem z małego podwórka i interesuje mnie znacznie więcej…? W Świecie, w którym jestem tak maleńki nie potrafię nie myśleć o wielkich sprawach… A przynajmniej większych niż moje podwórko…

Dlatego z trwogą patrzę na Katalonię i strasznie głupią politykę madryckiej prawicy, wcale nie popieram też niepodległości Katalonii. Takie ruchy działają tylko na korzyść wielkich mocarstw, jak Rosja, z którą nacjonaliści katalońscy utrzymują doskonałe relacje. Silna Hiszpania to szansa dla Polski w UE, jako przeciwwaga dla polityki Niemiec i Francji. Myślmy realnie.

Strach budzi tragedia z Las Vegas, co musi się dziać w ludzkiej psychice, że człowiek sięga po broń, po cały arsenał broni i morduje 58 osób, raniąc setki innych. Znów zacznie się dyskusja o broni palnej, zupełnie bezzasadna, amerykanom nie odbierzemy broni – ich synonimu wolności. Ale może ktoś pomyśli o odebraniu tym ludziom karabinów maszynowych?

Niepokój budzi również sytuacja w kraju. PiS 43% według najnowszych sondaży. Ja już się pogodziłem z tym, że partia ta będzie u koryta dwie kadencje, może nawet trzy (do 2027 roku). Niech rządzą – wygrali, to niech mają. Ale kiedy widzę tą wściekłą zachłanność na władzę absolutną – zalewa mnie krew. Już sobie kupiliście Polaków na lata. Brawo, nikt tego nie potrafił zrobić w tak przebiegły, ale i skuteczny sposób! Dlaczego zatem chcecie jeszcze więcej, dlaczego chcecie sterować wszystkim? Robicie to albo za pomocą Ziobry albo za pomocą Adriana – na tym możecie stracić. Bo jak już zdobędziecie te Sądy i inne bastiony władzy totalnej (media) i jak to dalej nie będzie działać, jak obiecujecie – to czyja to będzie wina? Czyja?

 

niedziela, 01 października 2017

wms

W piątek 29-go września zmarł Wiesław Michnikowski. Aktor, o którym troszkę zapomniałem i byłem święcie przekonany, że nie miałem z nim specjalnie styczności. Jakież było moje zdziwienie – kiedy pogrzebałem odrobinkę w pamięci swojej i jótjóbowej. Początek lat 90-tych, pierwsze polskie filmy dla dorosłych i programy w których puszczali stare kabarety – te, które uwielbiała Najukochańsza, a zatem i uwielbiałem je ja! Cześć Twojej pamięci wspaniały komiku! Addio Pomidory Jej Ekscelencjo!  

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 161