o mnie i o ludziach obok... o ludziach i o mnie...
Archiwum
O autorze
środa, 13 grudnia 2017

Przeczytałem sobie wpis sprzed roku i jest przeraźliwie aktualny.

Kaczyński wołał dziś na wiecu zwiezionych przez PiS towarzyszy, że nikt nie będzie odbierał nam więcej wolności. Ale że sam ją nadgryza, tego już nie wspomina. Bo jak nazwać to wszystko, co się dzieje w kraju?

Kilka zdań, które napisałem przed rokiem jest wciąż w mocy – przytoczę kilka z nich:

- Polityczny obraz naszego kraju zmienia się błyskawicznie! Ci, którzy kiedyś tłumili opozycję, dziś znów jakimś dziwacznym nadaniem – są tymi, którzy będą ją tłumić.

- Dziś, jeden reżim będzie degradował stopnie oficerskie dawnych przywódców innego reżimu…

- PiS przejmuje wszystko.

- … PiS będzie mógł dokonać zamachu na demokrację? Jak to? Niemożliwe myślicie? Błąd! Wystarczy zmiana ordynacji wyborczej, a rok 2017 to najlepsza pora by zmieniona ordynacja weszła w życie przed wyborami 2019 roku…

- Nieuchronnie idziemy w kierunku wojny domowej. Kaczyński za ideał ładu społecznego uznaje rozedrganie.

- Dziś jest 13 grudnia 2016, 2017 roku, dzień w którym dzieje się historia, nakładają się okropne kalki z mroków czasów minionych. Jesteśmy w jakimś punkcie zwrotnym naszej historii, dokąd pójdziemy? 

No właśnie, dokąd? W tej smutnej chwili posłuchajmy prof. Adama Strzembosza, człowieka onegdaj sympatyzującego z obozem PiS-u. On zwraca się tu do prezydenta Dudy w kwestii jednej z najważniejszych spraw dla praworządności w Polsce…  

 

wtorek, 12 grudnia 2017

No to wyszedł Morawiecki z worka. Mamy nowy rząd. Nowy? Zupełnie, całkowicie stary – szkodnicy polityczni zostali. Spektakl się udał. Społeczeństwo ogłupione – nie wie, co się dzieje – sądy są mordowane. Prokurator Stanu Wojennego osiąga swoje – nowe sądy a’la PRL już za progiem. Kaczyński nakazał swojej kukle – utrzymać wszystkich ministrów – włącznie z ministrem finansów i ministrem rozwoju – którym dalej został Morawiecki. Jak ten fachula połączy te dwa ministerstwa z reprezentacyjną dla RP rolą premiera?

W internetach kpiny i poczucie rozczarowania, bo skoro nie ma żadnej zmiany to po cholerę ta zmiana? Tym bardziej, że Broszka była podobno taka świetna? A swoją drogą przeczytałem ostatnio jakiś kretyński wpis na jakimś blogu, że jak to tak może być – że jacyś posłowie PO i Nowoczesnej są milionerami i że jak oni mogą rządzić Polską. Ale PiSowcom już nie przeszkadza to, że Morawiecki ma na środków na koncie 2,9 mln PLN, 4,9 mln PLN w akcjach BZ-WBK, plus dwa domy i segment, oraz pokaźny majątek utopiony w meblach – jak donosi money.pl. Na polskie warunki jest milionerem! Ale jest nasz – to już cacy, prawda?   

Tymczasem stacja TVN24 dostaje karę 1,5 mln PLN od KRRiT za relacjonowanie protestów obywatelskich pod Sejmem w dniach 16-18 grudnia 2016 roku.

KRRiT po przeprowadzeniu postępowania dotyczącego sposobu relacjonowania w programie TVN 24 wydarzeń w Sejmie RP i pod Sejmem RP w dniach 16 – 18 grudnia 2016 r. stwierdziła, iż Spółka TVN SA, nadawca programu TVN 24, naruszyła artykuł 18 ust. 1 i 3 ustawy o radiofonii i telewizji poprzez propagowanie działań sprzecznych z prawem i sprzyjanie zachowaniom zagrażającym bezpieczeństwu…

Za spełnianie dziennikarskiego obowiązku nie można karać! Widz ma prawo wiedzieć, co się dzieje w kraju. Ale no tak wraca komuna – cenzura – nie wolno zatem pokazywać tego co się dzieje w kraju, widz nie ma prawa wiedzieć – o tym co się dzieje, a jeśli już to tylko z TVPis! Stacja TVN odpowiedziała na zarzuty:

TVN S.A. stwierdza kategorycznie, że w dniach kryzysu parlamentarnego między 16 a 18 grudnia 2016 dziennikarze TVN24 nie działali aktywnie, nie kreowali atmosfery poparcia dla wydarzeń lecz relacjonowali w możliwie najpełniejszy sposób wydarzenia, co jest podstawowym zadaniem dziennikarstwa informacyjnego. Przedstawianie faktów - zgodnych lub niezgodnych z prawem - nie może być traktowane jako namawianie do jakichkolwiek działań, tak jak pokazywanie przebiegu i skutków wypadku drogowego nie jest propagowaniem naruszania zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym…

Tak zaczyna się to, co zapowiadała pod adresem mediów posłanka Pawłowicz w trakcie pierwszej tury niszczenia polskiego sądownictwa w lecie 2017 roku: „po wakacjach po was przyjdziemy”. W dniu 11 grudnia 2017 roku stanęliśmy u progu Białorusi.

 

ps.

Wiecie że rada ministrów Szydło po zakończeniu pracy jej rządu otrzyma odprawę? Trzy miesięczną pensję, każdy minister i wiceminister!!! Czyli średnio między 12 500 PLN brutto a 9 900 PLN brutto x 3 = 37 000 / 29 700 PLN dla ministra/wiceministra, plus jeszcze wyższe uposażenie dla premier (45 000 PLN brutto) i wicepremierów (38 700 PLN brutto każdy). Tak aby na karpia starczyło i na upominki dla dzieciaków...   

 

czwartek, 07 grudnia 2017

W tym dziwnym tygodniu grudniowym 2017 roku, dziś dokładnie, Beata Szydło podała się do dymisji. Hura! To oczywiście superdziwaczna decyzja Kaczyńskiego, kto odsuwa bardzo popularnego premiera stojącego na czele rządu, za którym stoi 38% poparcie w sondażach? Kaczyński boi się popularności Szydło, a może prawdą jest to, że premier rządu – która praktycznie nie opuszczała od miesięcy Nowogrodzkiej – siedziby swojego Pana – zaczynała nerwowo wysiadać i potrzebuje resetu? A może to próba odwrócenia kota ogonem – aby bez hałasu dorżnąć w Sejmie demokrację: sądy i ordynację wyborczą – przecież Duda zapowiedział, że podpisze – a co tam!

Tymczasem Kaczor władzy się boi - trudno się nie bać w jego wieku potem być po sądach ciąganym. W sąsiednich republikach przecież nawet 96-latków do pierdli wsadzają - dlatego...

Morawiecki nowym szydłem z worka będzie – powiedziałby zapewne mistrz Yoda. Bo kim będzie związany z banksterką były doradca Tuska? Człowiek bez żadnego zaplecza politycznego w PiS. Minister, o którego sukcesach – nic mi nie wiadomo. Wielka niewiadoma? Zderzak z broszką przepchnął najtrudniejsze ustawy, a teraz w Brukseli Kaczyński chce poprawić wizerunek Polski intelektualistą w średnim wieku? Ale odejście nieudolnego premiera, którego ja nie znosiłem z całego serca – szkodnika politycznego – jak określił ją były premier Marcinkiewicz – to szansa na nowy rząd być może bez: Macierewicza, Szyszki, Radziwiłła, Błaszczaka czy Waszczykowskiego – prawdziwych politycznych destruktorów Polski.  

Oczywiście nie mam wielkich oczekiwań po rządzie Mateusza Szydło – jak kpi I’. Kaczyński potraktował Broszkę jak … Wiecie, jak co prawda? Ale czy ona w takim razie jest taką …, taką kukłą bez żadnej wartości. Kompletnie mi tej chłopki nie żal. Precz od Polski. Pani Szydło – powinna stanąć przed Trybunałem Stanu za świadome łamanie konstytucji i nieogłaszanie ani niewypełnianie wyroków Trybunału Konstytucyjnego. Pod sąd!  

 

poniedziałek, 04 grudnia 2017

Stokrotka 2001-2017

Przychodzi Śmierć. Bo ile patrzenia na cierpienie można znieść? Całe podłogi w mieszkaniu we krwi. Prześcieradła i szmaty, na których leżała po jednej nocy całe zaplamione we krwi i potworny smród, rozkładającego się ciała i zębów. Ile można pozwolić na takie cierpienie?

Trzy tygodnie temu u naszej ukochanej suki Stokroty wykryto nowotwór szczęki. Zaalarmował nas okrutny odór, który pojawił się z dnia na dzień. Stary pies, nie pachnie zwykle pięknie, szczególnie kiedy dożywa 16 lat. Ale psi smrodek zamienił się w odór nie do wytrzymania.

Polecieliśmy do weta, tam okazało się, że ma guza. Po badaniach wyszło, że wyrasta bezpośrednio ze szczęki. Stokrota miała niewielki guzek na żuchwie od kilku lat, ale wet uznał, że nie ma sensu wtedy już starego psa maltretować. Podskórna narośl nie sprawiała zwierzęciu dyskomfortu. Zapewne wiosną lub latem tego roku ten stan diametralnie się zmienił.

Potworna zmiana zaczęła się dynamicznie rozrastać w kierunku pyska. Zniszczyła psu ząb i stąd smród. Zabieg przyniósł krótkotrwałą poprawę kondycji naszej suki. Usunięto jej zniszczone chorobą zęby, resztę wyczyszczono, guz jednak okazał się być nieusuwalny. Został z nami aż do dziś.

Weterynarz zachęcił nas do próby farmakoterapii, antybiotyki, leki przeciwbólowe, jakiś steryd by zobaczyć czy guz się zmniejszy. Suka była na tyle stara, że i tak ta śmierć wisiała w powietrzu. Wierzyliśmy, że doczekamy razem jeszcze tej jednej wiosny w 2018 roku. Nie udało się…

Po zabiegu u psa rozpoczęły się krwawe ślinotoki na przemian z krwotokami. Ale o dziwo pies nie tylko cudem przeżył zabieg, ale miał ochotę na żarcie. Z powodu zębów pies nie mógł jeść twardej karmy. Gotowaliśmy i dostawaliśmy jedzenie od naszej ciotki, nawet Najukochańsza zrobiła resztką sił krupnik, którym dzieliła się z psem.

Terapia zdała się osiągać rezultaty. Guz, który po zabiegu wyszedł na zewnątrz pyska, zdawał się obumierać i usychać. Czekaliśmy na wyniki histopatologii pobranego wycinka. Biegaliśmy do weta kilka razy w tygodniu. Kolejne zastrzyki i próby leczenia. Niestety po kilku dniach, kiedy zdawało się, że idzie ku lepszemu, krwawe ślinotoki i smród rozkładających się zębów powrócił.

Od soboty Stokrota całkowicie nam osłabła – przestała jeść. Całe mieszkanie tonęło od krwawych śladów. Utraciła siłę, nie mogła utrzymać się na łapach podczas czynności fizjologicznych. Ile patrzenia na cierpienie można znieść? Poszliśmy z nią dziś do weta ostatni raz. Kompletnie nie wiedząc, co z nią zrobić. Pies się poddał. Wyniki histopatologii były zatrważające – złośliwy nowotwór z rodziny czerniakowatych, prawdopodobnie z przerzutami do innych organów. Psu być może zostałby tydzień na silnych lekach przeciwbólowych.

Decyzja okrutna, ale jedyna humanitarna. Eutanazja. Stokrota nie broniła się przed niczym – my byliśmy zdruzgotani. Chyba wygłaskałem jej całą sierść z wychudzonych łap i zadu, nawet nie zadrżała. Zasnęła. Położyła się na boczku. Trzymałem potem jej łeb. Weterynarz wstrzyknął po krótkiej chwili zastrzyk śmierci. I’ trzymał rękę na jej kończącym bieg sercu, a ja gładziłem ją po jej czarnym i przytulnym łebku. Patrzyliśmy na ostatnie głębokie oddechy i ślady pary z jej pyska – które odbijały się na czarnym weterynaryjnym stole… A potem ostygła – szybciutko…

Z chwilą śmierci obnażyła kły i olbrzymia zmiana, którą nosiła w pysku wypłynęła na zewnątrz. Widok był koszmarny. W ciągu trzech tygodni to kurestwo rozrosło się do ogromnych rozmiarów, zabierając miejsce pod język. Nasza decyzja był jedynym humanitarnym gestem, jaki w tej ostatniej godzinie mogliśmy zrobić dla naszego psa. Wraz z ostatnim jej oddechem poczułem ulgę – Stokrota przestała cierpieć. Obaj jesteśmy psychicznie wypruci…

I’ znalazł Stokrotę na klatce schodowej, jako niewielkiego, młodziutkiego – może kilkumiesięcznego psiaka – na początku 2002 roku. Trudno powiedzieć, jakie musiała mieć przejścia w pierwszym okresie życia. Na pewno były straszne – pies był zastraszony i nigdy psychicznie nie udało się go naprostować. Ja poznałem Stokrotkę jako 7-letnią odchowaną sukę, suczycę jak ją zwykłem nazywać. Nigdy nie stałem się jej pełnowartościowym panem – bo jak to by było możliwe – kiedy była ona oddana tylko w nieskończonej psiej miłości do I’. A jednak udało nam się znaleźć nić porozumienia i akceptacji. Przeszliśmy z nią kilka chorób, w tym dwa nowotwory – które w swej psiej doskonałości pokonała. Przeszliśmy jej suczycowe zmiany hormonalne i stawialiśmy czoła jej fobiom – jak choćby (czasem paniczny) strach przed autobusami. Wreszcie w tym roku jeszcze do początków listopada wybieraliśmy się z nią na długie kilkukilometrowe spacery po parkach i miejskich lasach. To wreszcie jej szukaliśmy w naszego pierwszego z I’ Sylwestra 2008/09, kiedy wystraszona petardy – uciekła matce I’. A to był nasz Sylwester we dwoje, były świece, wino, było mieszkanie udostępnione przez naszą przyjaciółkę tylko dla nas, miało się tyle wydarzyć w tę noc… Do czwartej nad ranem biegaliśmy po ulicach między zapijaczonymi imprezowiczami – by znaleźć naszą kochaną Stokrotkę…

Pamięci Stokrotki (2001-2017) naszej suczycy…         

 

piątek, 01 grudnia 2017

40

 

Dzisiejszy wpis sponsoruje liczba 40!

Tak – wygląda to dość zagadkowo. Ale ta liczba skrywa zespół, który obecnie i w przeszłości współtworzył jedną z najciekawszych serii komiksowych w Europie, mającej ogromny polski wkład – mam na myśli „Thorgala”.

W roku 2017 obchodzimy masę rocznic – narodowych, kulturowych i osobistych – ale ta jest chyba najmilszą i powinniśmy mieć odrobinę poczucia dumy – bo bierze w tym udział nasz rodak, jest on protoplastą – naszej dumnej serii komiksowej. Pomysł na serię zrodził się w 1976 roku, kiedy Grzegorz Rosiński (ur.1941) – polski ilustrator i rysownik między innymi serii „Kapitan Żbik”, „Pilot Śmigłowca” czy „Legendarna Historia Polski” oraz dyrektor artystyczny ukazującego się w latach 1976-81 magazynu „Relax” spotkał w Brukseli młodego ekonomistę i dziennikarza, pracującego od blisko dekady w branży komiksowej – scenarzystę Jeana Van Hamme (ur.1939). Z tego spotkania zrodziła się egzotyczna współpraca – belgijskiego scenarzysty i polskiego rysownika – tym bardziej ciekawa, że panowie pracowali początkowo zdalnie i z powodów cenzury opowieść musiała być uniwersalna. Rosiński pracował w Warszawie bez znajomości francuskiego (języka uczył się naprędce), Van Hamme w Brukseli – pisząc scenariusze zupełnie spoza świata swoich zainteresowań – współczesnego komiksu sensacyjno-politycznego, tymczasem wkręcił się w pisanie historii o dalekich wikingach, zafascynowany jednak wywrotowymi teoriami Ericha von Dänikena, postanowił w banalny wikiński scenariusz wtrącić odrobinę s-f. Pierwsze kilka stron „Thorgala” ukazało się w maju 1977 roku w tygodniku „Tintin”. No to kochani – w tym roku stuknęło 40 lat od tego zdarzenia.

W ciągu kilku lat zawiązała się potężna rodzinna saga o odmieńcu, dziecku gwiazd, przygarniętym przez lud północy, w szeregach którego szybko zawojował serce księżniczki i z powodu różnych dramatycznych okoliczności – aby zapewnić spokój rodzinie, wybrał wraz z bliskimi samotny żywot, nie pozbawiony oczywiście licznych wyzwań, wyborów i błędów. W tej izolacji a może z powodu tego, że tak chciały gwiazdy – nasi bohaterowie spotkali całą plejadę postaci od tych magicznych po te kosmiczne i przeżyły całą gamę przygód… No i oczywiście były też potwory i fantastyczne stworzenia. Wszystko to co dziś oglądamy w serialach TV, no może nie aż tak brutalnie, ale krew się lała…

W formie książkowej – dokładnie albumu komiksowego „Thorgal” zaczął się ukazywać od 1980 roku. Początkowo Rosiński mieszkał w Polsce, jednak po Stanie Wojennym uciekł na stałe wraz z rodziną do Belgii, a potem osiedlił się w Szwajcarii. W latach 80-tych autorzy komiksu stworzyli aż 15 tomów serii – była to produkcja masowa, a Rosiński rysował jeszcze kilka pobocznych cykli w tym serię s-f „Yans”, przygodówkę fantasy „Fantastyczna Podróż” czy z Jeanem Van Hamme bardzo dobrze przyjętego „Szninkla” opowieść z pogranicza fantasy i teologii. A Jean Van Hamme poza „Thorgalem” pracował nad wieloma innymi projektami w tym nad serią „XIII”, „Michael Logan” czy „Largo Winch” – który przyniósł autorowi największe uznanie i był pierwszym jego komiksem adaptowanym na serial. Sam Van Hamme zaczął pisywać scenariusze do seriali, a potem adaptować niektóre z nich do swoich komiksów.

Kah-Aniel

Po 1990 roku „Thorgal” był już rozpoznawalną na europejskim rynku marką komiksu. Autorzy mogli sobie pozwolić na zwolnienie produkcji kolejnych epizodów – aby skupić się na innych projektach. Zmęczenie Rosińskiego serią zaczęto dostrzegać w jego coraz bardziej niedokładnych rysunkach i licznych pomyłkach. Czasy rysunku realistycznego przeminęły wraz z 18 tomem serii („Słoneczny Miecz”). Rysownik zrezygnował z nakładania kolorów, co było zresztą w modzie na rynku frankofońskim, kolorystką „Thorgala” została Graza, żona kolejnego polskiego rysownika, którego Rosiński ściągnął do Belgii – Kasa (Zbigniew Kasprzak). Kas (ur.1955) przejął po Rosińskim serię „Yans”.

Wracając do „Thorgala” w latach 90-tych autorzy stworzyli 10 tomów serii kończąc jubileuszowym 25 epizodem („Błękitna Zaraza”) w roku 60-tych urodzin Jeana Van Hamme. Obaj autorzy oczywiście pozwolili sobie w owej dekadzie na tworzenie poza „Thorgalem” innych serii. Działalność Rosińskiego była zdecydowanie mniejsza niż w latach 80-tych, w zasadzie popełnił tylko cztery epizody (pierwszy cykl) serii dark fantasy „Skarga Utraconych Ziem” do scenariusza Jeana Dufaux, tymczasem Van Hamme tworzył więcej niż dotychczas, osiągając swoje maksymalne możliwości twórcze pisząc po kilka scenariuszy rocznie dla kilku swoich serii, które rozpoczął w poprzedniej dekadzie oraz do nowych projektów.

Po roku 2000 kiedy obaj autorzy byli już po 60-tce, jak przed laty postanowili zrobić projekt na boku. Tak powstał one-shot „Western”, w którym po raz pierwszy od dekady Rosiński mógł nie tylko uciec od kreacji średniowiecza, ale pierwszy raz w swojej „zachodniej” karierze, zmienił całkowicie styl graficzny. Czerpiąc od giganta frankofońskiego komiksu Hermanna – zastosował technikę koloru bezpośredniego, co okazało się bardzo ciekawym zabiegiem wizualnym.

Szkarłatny ogień

Kilka lat później Jean Van Hamme ogłosił dość nagle, że przechodzi na emeryturę i zamyka większość swoich serii, które dotychczas tworzył za wyjątkiem „Largo Wincha” – która był jego oczkiem w głowie. I tak oto 29 tom serii „Thorgal” („Ofiara”), który ukazał się pod koniec 2006 roku okazał się być ostatnim, jaki wyszedł spod pióra belga. Oczywiście scenarzysta nie jest dziś do końca emerytem – po zamknięciu starych serii zaczął pracę nad krótkimi formami, albumami startowymi (gdzie zarysowywał pomysł na dłuższą serię i przekazywał młodym scenarzystom do kontynuacji) lub adaptacjami swoich seriali – które urosły do rozmiarów kolejnych komiksowych - bardzo dobrze przyjmowanych – serii. Tymczasem Rosiński, który z dekady na dekadę wydawał coraz mniej i który oparł się finalnie jedynie na serii „Thorgal”, znalazł się w trudnej sytuacji. Do współpracy poprosił Yvsa Sente (ur.1964). Scenarzystę bez większego doświadczenia i bez talentu do budowy ciekawych fabuł. Rosiński współpracował z nim w latach 2004-2005 nad dyptykiem „Zemsta Hrabiego Skarbka”, który okazał się być komercyjnym sukcesem duetu autorskiego. Historyjka była prosta, ale Rosiński zmienił technikę pracy, niedokładny rysunek zamienił na pracę z kolorem bezpośrednim (bez inkowania), na szkic bezpośrednio nakładł kolor za pomocą farb – każdy błąd kosztuje w tym przypadku tworzenie kadru lub planszy od początku.

Każdy kolejny tom „Thorgala” zaczynając od odcinka 29-go, Rosiński malował nową techniką, co powodowało znaczne wydłużenie pracy nad każdym tomem. Niestety praca z Sente przyniosła bardzo poważne obniżenie poziomu serii, nowy scenarzysta gwałcił wszelkie wartości, postacie i cały dorobek fabularny swojego wielkiego poprzednika. „Thorgal” stał się nowoczesny, przystępny dla młodego Francuza, ale niestety bardzo naiwny i prostacki. Z powodu odejścia jednego z twórców, pomysłodawcy serii, zmiany techniki rysowania oraz rodzinnej tragedii, Rosińskiemu umiera w roku 2009 żona, w latach 00-ych powstaje ledwo 7 tomów serii.

Mondes

Starzejący się Grzegorz Rosiński po 2010 roku postanawia zrealizować marzenie, z którym nosił się od dość dawna, a mianowicie z projektem „Światy Thorgala” („Les Mondes de Thorgal”). Koncepcję obmyśla nieudolny Yves Sente, i choć spada na wydawcę i autorów dużo krytyki, od listopada 2010 roku rusza pierwsza seria poboczna: „Kriss De Valnor”, opowiadająca o tytułowej protagonistce, femme fatale – niosącej zawsze za Thorgalem zbrodnię i pożądanie, oraz o wyjątkowo nijakim synu głównego bohatera sagi, o Jolanie (na tyle słabym charakterze, że nie dochrapał się własnej serii). Do dziś powstało już 7 epizodów tego spin-offa, a jego obsada autorska – jest najbardziej burzliwym tematem dyskusji na forach, zaliczyła trzech scenarzystów i trzech rysowników. Za tomy 1-4 odpowiada Yves Sente i włoski rysownik Giulio De Vita (ur.1971), tom 5 robi całkowicie sam De Vita, po tym jak ze współpracy z rodziną Rosińskich zostaje usunięty Yves Sente. Tom 6 powstaje do scenariusza uznanych młodych scenarzystów Xaviera Dorisona (ur.1972) i Mathieu Mariollea (ur. 1978), za rysunki odpowiada rosyjski rysownik Roman Surżenko (ur.1972) (zwolennik Putina jak określa go Grzegorz Rosiński – ale będą czynione próby, aby go uratować). Za tom 7 odpowiadają scenarzyści Dorison, Mariolle oraz kompletnie mi nieznany, ale znakomity technicznie rysownik francuski Fred Vignaux (ur.1972) – bardzo przypominający wczesnego Rosińskiego. Nie trzeba mówić, że przy tak licznych zmianach obsady autorskiej seria ta jest bardzo nierówna i czasem zupełnie niespójna.

kriss07

Pod koniec 2011 roku rusza druga seria ze „Światów Thorgala”: „Louve”. To seria opowiadająca o córce Thorgala, całkowicie nieokrzesanej smarkuli, która średnio idzie w ślady ojca oraz o jej matce zdegradowanej do garkuchni księżniczce Aaricji. Za 7 tomów odpowiadają scenarzysta Yann (ur.1954) i rosyjski rysownik Roman Surżenko (ten od Putina). O ile rysownik jest bardzo dobrym imitatorem Rosińskiego z przełomu lat 80/90-tych, o tyle dla Yanna scenariusze do „Światów Thorgala” to po prostu zlecenie za odpowiedni czek. Jedne odcinki są dobre, inne zupełnie bez poziomu – ciężko oceniać jego pracę, bo nie wkłada w nią całego siebie – i niestety daleko w „Louve” do autorskich serii Yanna.

Louve07

W 2013 roku ruszyła ostatnia za serii „Światów Thorgala”: „Młodzieńcze Lata”. Opowiadająca o młodości głównego bohatera serii. Za 5 dotychczas wydanych odcinków podobnie jak przy serii „Louve” odpowiada duet Yann/Surżenko. I tu podobnie jak przy wcześniejszej serii poziom odcinków jest bardzo nierówny. Całość serii pobocznych łączą malowane przez Rosińskiego okładki (za wyjątkiem jednej) oraz bezpośrednie nawiązania do bieżących, jaki przeszłych wydarzeń z serii głównej.

Juenese05

Niestety, kiedy wystartowały serie „Światów Thorgala” ich dyrektor artystyczno-programowy był na wylocie – po bardzo słabym tomie 34 serii głównej („Kah-Aniel”). W roku 2014 Yves Sente opuszcza serię – zostawiając po sobie bardzo niewiele i zupełnie nie wiadomo, po co to wszystko powstało. Prawdopodobnie nic nie ocaleje w pamięci, po jego albo zbyt banalnych albo zbyt skomplikowanych historiach, w których co gorsza sam się totalnie gubił. Dla Grzegorza Rosińskiego to też trudny okres – podupada na zdrowiu. Scenariusz kolejnego tomu zostaje odrzucony, a rysownik na rok znika z życia publicznego by walczyć o życie.

W 2016 roku po najdłuższej jak do tej pory przerwie między kolejnymi wydaniami – „Thorgal” powraca po raz ostatni jak dotychczas z nowym scenarzystą – który już pojawił się w seriach pobocznych – Xavierem Dorisonem. Na rynku frankofońskim sprzedaje on milionowe nakłady, a wydawcy biją się o to – by dla nich pracował. Niestety na linii Rosiński-Dorison nie zaiskrzyło. Podstarzały rysownik miał pretensje do scenarzysty, że ten napisał mu scenariusz o 6 plansz dłuższy niż standard, w jakim Rosiński pracował od 1977 roku. Prawdą jest, że 46 stronicowe albumy są już dziś przeżytkiem – czytelnik chce więcej stron, a historia powinna być treściwa zwłaszcza, kiedy ukazuje się raz na trzy lata! Pomimo tego, że wspólna praca Dorisiona i Rosińskiego okazała się promyczkiem nadziei po blisko dekadzie totalnej kiepścizny – nie ma pewności czy do tomu 36, który ma ukazać się za mniej niż rok czasu – Dorison zostanie zaproszony.

36 tom „Thorgala” to również chwila, w której zbiegną się fabularnie serie „Światów Thorgala”, od lat zapowiadany przez wydawnictwo Lombard wielki finał zaczyna się nieubłaganie zbliżać. Być może finał serii? Być może chwila przejścia na zasłużoną emeryturę Grzegorza Rosińskiego? Wydawnictwo Le Lombard – współwłaściciel praw autorskich do serii – samo pewnie na licznych zebraniach dyrektorów i prezesów zastanawia się, co tu zrobić – seria bowiem aby utrzymać dochodowość nie może ukazywać się tak rzadko jak obecnie. Z drugiej strony nie może być też zalewu tandety – jaką są „Światy Thorgala” – zatem jaki model zostanie wybrany, a może czas zamknąć ten projekt zupełnie?

W latach 10-tnych, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem spod pędzla Grzegorza Rosińskiego ukaże się 5 tomów „Thorgala” oraz 21(!!!) tomów spin-off „Światów Thorgala”.

Moi drodzy, jeśli czujecie niedosyt wiedzy i chcielibyście wejść głębiej w zarys fabularny, opowieści o bohaterach sagi, wartościach jakie niosła czy niesie seria „Thorgal”, poznać jego rodzinę itd., to zapraszam was do lektury „Nowej Fantastyki” nr.11(422).2017 oraz polskiego bloga poświęconego bieżącym wydarzeniom w serii i dookoła „Thorgala”: thorgalverse.blogspot.com oraz licznych stron polsko- czy francuskojęzycznych, również forów komiksowych na przykład na stronie komiks.gildia.pl. A na 7 grudnia zapowiedziana jest polska premiera limitowanej edycji wydawnictwa „Rosiński Artbook Thorgal 40 lat” do nabycia w najlepszych księgarniach w bardzo przystępnej cenie…

Sto lat sterany życiem Thorgalu!

artbook

czwartek, 30 listopada 2017

Czy nas coś ocali? Czy idziemy na rzeź z pochyloną głową? 


23:56, koffiejames , koffie mix
Link Komentarze (2) »
sobota, 25 listopada 2017

Po człowieku pozostaje pamięć i materialne ślady jego istnienia. Wszyscy równi – gwiazdy i szaraczki, robotnicy sztuki czy magistrzy kas fiskalnych – wobec śmierci bez różnicy. Tym ciekawiej, że kochankowie lubią w parach wybrać nawet ten sam miesiąc… Mroki i tajemnice spowijające tą śmierć są symptomatyczne dla całego życia i twórczości Petera Christophersona i jego partnera…

 

piątek, 24 listopada 2017

Freddie Mercury stał się niewidzialny 26 lat temu. Przewidział to! Dlatego postarał się o to aby być słyszanym przez kolejne dekady i stulecia - bo jestem przekonany, że jego dziedzictwo przetrwa. W taki dzień jak dziś - nie wolno czegoś nie zagrać! Zatem... 

 

środa, 22 listopada 2017

Do tej pory byłem dumny z tego, że My Polacy potrafiliśmy się w roku 1989 podnieść ponad blisko pięćdziesiąt lat wielkiego społecznego podziału. Gruba Kreska była nawiązaniem do romantycznej wizji polskiej szlachetności - która niby to pozwoliła nam stworzyć - świetność renesansowego państwa wielu narodów - którego upadek (w zasadzie zagłodzony szkielet) tak mocno opłakiwał choćby Mickiewicz i Słowacki. Ale kiedy patrzę na demony, które snują się po polskim sejmie w stylu tego jak poniżej - zaczynam zazdrościć Czechom pragmatyzmu. Nie powinno być żadnego pobłażania! Żadnego odpuszczenia przewin, dziś bylibyśmy w innej sytuacji politycznej w kraju! 

poniedziałek, 20 listopada 2017

alarm

Powiem szczerze, że nie obchodzi mnie intencja wpisu Przewodniczącego Rady Europejskiej. Może prawicowe pieski mają rację - rozpoczął kampanię prezydencką 2020? Może są inne powody?

Ten niewielki wpis jest trafieniem w dziesiątkę - tego co dzieje się w Polsce. Kto za tym stoi? Dla kogo? Oraz dokąd zmierzamy? Podzielam obawy Przewodniczącego RE!  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 164